Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amoniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amoniak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 października 2024

Ciasto tortowe, na amoniaku

 Sama tak sobie nazwałam. Nie jest to jednak ciasto kruche a bardziej biszkoptowe, ucierane. Krem budyniowy na żółtkach zawsze pysznie wychodzi. Całość nie jest bardzo skomplikowana, choć piecze się trzy blaty ciasta. Ciasto jest rozsmarowane na papierze, bo ma taką konsystencję. Wydaje mi się, że kolejnym razem to podzielę na cztery części ciasto, żeby blaty były jednak cieńsze. Jeden z blatów niezbyt równo rozsmarowałam, choć wyglądało, że jest równe, to jednak ma górkę z jednej strony. 



Składniki:

Ciasto: (składniki w temperaturze pokojowej)

* 200 g margaryny (tak, margarynę użyłam bo tak było w moim starym przepisie) - dałam Kasię

* 5 całych jajek 

* 150 g cukru pudru

* 150 g mąki pszennej tortowej

* 100 g mąki ziemniaczanej

* 1 łyżeczka amoniaku

Krem budyniowy:

* 500 ml mleka

* 150 g cukru

* 5 żółtek

* 1 łyżka mąki pszennej - odmierzona z górką

* 1 łyżka maki ziemniaczanej - odmierzona z górką

* cukier waniliowy z dodatkiem wanilii lub ziarenka z laski wanilii

* 300 g masła (można użyć 50 g margaryny pozostałej od ciasta i 250 g masła)

* dodatkowo - kakao naturalne 



Sposób przygotowania:

Najlepiej zacząć od ugotowania budyniu, który potrzebuje sporo czasu żeby wystygnąć. Obie mąki wymieszać z cukrem, dolać pół szklanki mleka i dokładnie rozmieszać. Dodać żółtka i ponownie rozmieszać. Pozostałe mleko zagotować. Gotujące mleko wlewać stopniowo do mieszaniny z żółtkami i cały czas mieszać. Przelać całość ponownie do rondelka i mieszając zagotować. Budyń odpowiednio zgęstnieje. Ugotowany przykryć folią spożywczą w kontakcie i odstawić do wystudzenia. Kiedy budyń jest już całkowicie wystudzony, należy utrzeć masło a następnie dodawać po łyżce budyniu, ciągle ucierając. Odłożyć ok. 3-4 łyżek kremu (pójdzie na wierzch ciasta) a pozostały podzielić na dwie równe części. 

Przygotowanie ciasta: Margarynę utrzeć a pudrem. Nie przerywając ucierania dodawać po jednym jajku. Kiedy wszystkie jajka będą już połączone z margaryną, wymieszać obie mąki z amoniakiem i stopniowo dodawać do masy tłuszczowej. Ciasto podzielić na trzy równe części. Każdą z nich osobno rozsmarować na dnie formy 24 x 36 (samo dno ma mniejszy rozmiar, bo to górą jest podany rozmiar), i piec ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 185 stopni. Po upieczeniu wyjmować i odstawić do studzenia. 

Na dnie formy ułożyć jeden blat ciasta i rozsmarować na nim jedną część kremu . Oprószyć na wierzch kakao. Ułożyć drugi blat ciasta i drugą część kremu (i tu zapomniałam o kakao). I ułożyć na kremie ostatni blat ciasta. Na wierzchu rozsmarować odłożony krem. Przesiać na wierzch kakao (tu dałam go sporo więcej niż w środku pomiędzy blatami). Ciasto wstawić do lodówki i tam przechowywać. 




piątek, 14 czerwca 2024

Ciasto aniołek. W mojej wersji

 Wiele lat temu piekłam je pierwszy raz. Dzisiaj chciałam dodać mu "charakteru" i udało się . Dodatek wiśni bardzo podniósł smak. 





Składniki:

Ciasto:

* 500 g maki pszennej tortowej

* 3 łyżki cukru pudru

* 125 g masła

* 200 g śmietany 18% lub wiecej

* 2 całe jajka

* 1 łyżeczka amoniaku

Masa kremowa:

* 800 ml mleka

* 1/2 - 1 szklanki cukru (ilość zależy od tego jak bardzo słodkie ciasta lubimy. Ja dałam zdecydowanie mniej niż szklanka)

* cukier waniliowy (ja mam cukier z dodatkiem wanilii)

* 250 - 300 g masła (dałam dokładnie 275 g)

* 250 ml śmietany 18% lub wiecej

* 3 całe jajka

* 3 łyżki maki ziemniaczanej

* 1 łyżka mąki pszennej

Dodatkowo:

* 500 g wiśni (miałam mrożone wiśnie)

* cukier ok. 4 łyżek

* 3 łyżeczki maizeny (można zamienić na mąkę ziemniaczaną)





Sposób przygotowania:

Ja zaczęłam od przygotowania wiśni. Zamrożone wiśnie dałam do rondelka i na małym ogniu doprowadziłam do rozmrożenia a następnie gotowałam aż zrobiły się miękkie. W tym momencie całość zblendowałam na gładką masę (tu akurat się nie popisałam i niezbyt gładka masa mi wyszła, bo zostały kawałki wiśni). Zblendowane wiśnie ponownie ustawić w rondlu na małym ogniu. Cukier wymieszać z maizeną i wsypać do wiśni. Podgrzewając doprowadzić do zagotowania i tym samym zgęstnienia masy. Odstawić do wystudzenia a następnie przełożyć  do rękawa cukierniczego.

Teraz można zrobić ciasto. Ja swoje robiłam w malakserze, ale można i ręcznie zagnieść. Do misy malaksera dałam mąkę, puder, pokrojone na kawałki masło. Krótko zmiksować (jeżeli ręcznie robimy to po prostu dobrze posiekać). Teraz dodać jajka. Do śmietany wsypać amoniak i wymieszać a następnie dodać do mąki. Zagnieść ciasto. Powinno być miękkie i elastyczne. Ciasto podzielić na 4 równe części. Każdą z części rozwałkować na rozmiar ok. 32 x 21 cm. , na papierze do pieczenia. Każdy blat piec po ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Blaty nie mogą być zbyt zrumienione. 

Masa kremowa: Do dużego rondla wlać całe mleko, dodać do niego masło i cukier. Wstawić do gotowania. W misce dokładnie wymieszać pozostałe składniki tj. śmietanę, jajka i oba rodzaje mąk. Jak mleko zacznie się gotować, wlać mieszaninę ze śmietaną. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia i lekko przestudzić. 

Pierwszy blat ciasta ułożyć w formie wyłożonej papierem do pieczenia. Wyłożyć na niego część masy kremowej (ok. 1/4 całości) i rozsmarować równą warstwą . Następnie na masie wyciskać z rękawa cukierniczego cienkie paski wiśniowej masy. Nie ważne odległości między paskami. Ja to robiłam tak byle jak. Na masie ułożyć kolejny blat ciasta i powtórzyć czynności. I tak do wyczerpania składników. Ciasto zostawić na blacie aż masa wystygnie a następnie odstawić do lodówki. I niech sobie tam stoi co najmniej 12 godzin. Im dłużej stoi tym jest smaczniejsze. 






piątek, 2 lutego 2024

Ciasto "przysmak kakaowy"

 Taniutkie ciasto a bardzo, bardzo smaczne. Samo ciasto robione na smalcu i z amoniakiem. Lubię ciasta z dodatkiem amoniaku. Mają taką specyficzną strukturę. Są kruche i delikatne. Ciasto w całości jako ciasto jest mięciuteńkie i wilgotne. A same blaty bez przekładania ich kremem są niezwykle kruche i przepyszne. 



Składniki:

Ciasto:

* 600 g maki pszennej tortowej

* 80 g cukru pudru

* 150 g smalcu

* 50 g masła

* 1 całe jajko

* 200 ml mleka

* 15 g amoniaku

* szczypta soli

Najwygodniej przygotować je w malakserze, ale można równie dobrze przygotować je ręcznie. Ja korzystam z dobrodziejstwa malaksera. Do misy malaksera wsypać mąkę, puder i sól. Wkroić zimny smalec i masło. Włączyć malakser żeby uzyskać konsystencję kaszki. W niewielkiej ilości mleka rozmieszać amoniak. Wlać wraz z pozostałym mlekiem do maki, wbić całe jajko (a jajko miałam naprawdę duże). I znów włączyć malakser. Po chwili ciasto już będzie zbijać się w kulę. Jeżeli ktoś nie ma malaksera to do mąki ściera na tarce jarzynowej smalec i masło i dłońmi wyrabia kruszonkę. Dodaje pozostałe składniki i zarabia ciasto. Ciasto jest aksamitne i mięciutkie i przepięknie się wałkuje. Całość ciasta podzielić na 6 równych części. Każda część należy wałkować na papierze do pieczenia na wielkość 32 x 21 cm  (ja wałkowałam ciut większe kawałki i po prostu docinałam do tej wielkości. Z odciętych kawałków wyszedł mi siódmy blat ciasta. Ale może po prostu wałkować po dnie formy i bez docinania. Ja wolę swój sposób bo to jednak szybciej). Ciasto po rozwałkowaniu ponakłuwać gęsto widelcem. Wstawić na tym papierze do piekarnika (ja układam papier z ciastem na formie z wyposażenia piekarnika, odwróconej do góry nogami bo wtedy wygodniej jest i układać a jeszcze bardziej ściągać z niej). Piekarnik powinien być nagrzany do 180 stopni z grzaniem góra - dół. Jeden blat ciasta piekł się u mnie 8 minut. Tym sposobem należy upiec wszystkie 6 blatów ciasta. Blaty po upieczenie odłożyć do wystudzenia. Uważać bo ciasto jest bardzo kruche. Teraz można zrobić krem:

Krem kakaowy:

* 1,2 l mleka  (1.200 ml)

* 150 - 180 g cukru

* 50 g ciemnego kakao naturalnego

* 130 g maizeny (skrobia kukurydziana)

* 2 całe jajka

* 200 -250 g masła 

Do sporego naczynia wbić jajka i dodać cukier. Bardzo dokładnie rozmieszać. Dodać maizenę i kakao i ponownie wymieszać. Jeżeli masa jest bardzo gęsta to należy dodać trochę mleka. Kiedy całość będzie już dobrze wymieszana, bez żadnych grudek, dolewać stopniowo pozostałe mleko i mieszać. Postawić rondel na ogniu i mieszając doprowadzić do zagotowania. Gotować minutkę. Masa powinna fajnie zgęstnieć i mieć aksamitną konsystencję bez najmniejszych grudek. Nakryć masę folią spożywczą w kontakcie i dostawić do przestudzenia na jakieś 15-20 minut. Po tym czasie ułożyć na wierzchu masy pokrojone masło i na wolnych obrotach miksera stopniowo je łączyć z gorącą masą. Kiedy całe masło jest wchłonięte przez masę, ponownie studzimy nakrywając tak jak poprzednio, wierzch masy folią.  Studzimy znów jakieś 20-30 minut. Masa powinna być jeszcze ciepła gdy będziemy ją wykładać na ciasto. Masę podzielić na 5 części (u mnie było ich 6 bo jeden blat miałam dodatkowy)

Ułożyć pierwszy blat ciasta w formie wyłożonej papierem do pieczenia. Wyłożyć 1/5 masy, rozsmarować równą warstwą. Na masie ułożyć kolejny blat i ponownie 1/5 masy. I tak do wyczerpania składników. Ostatni blat ciasta niczym nie smarujemy. Nakryć ciasto kolejnym arkuszem papieru i można je delikatnie obciążyć. Wstawić do lodówki. Na rano ciasto już rozpływa się w ustach 






sobota, 9 grudnia 2023

Piernik huzarski

 Nie pytajcie mnie skąd ta nazwa bo nie mam pojęcia, ale pod tą nazwą znalazłam przepis forum kulinarnym Wielkie żarcie . Dość długo siedział przepisany w zeszycie aż się doczekał. Ja nie piernikowa, ale ten piernik wyjątkowo mi posmakował. Baaaaardzo dobry. 





Składniki:

Ciasto:

* 600 g maki pszennej tortowej

* 250 g miodu

* 150 g masła

* 150 g cukru

* 3 całe jajka (ja miałam duże jajka)

* 1 łyżeczka amoniaku

* 1 łyżeczka sody

* przyprawa do piernika (ja używam tylko i wyłącznie przyprawę firmy Kotanyi gdzie są same zmielone przyprawy bez zbędnych dodatków maki, kakao czy innych)


Krem:

* 5 żółtek

* 3 łyżki cukru (można dać i więcej)

* 1 łyżka maki ziemniaczanej (odmierzałam z górką i to sporą bo ja mam takie płaskie łyżki)

* 1 łyżka mąki pszennej - również odmierzane z górką

* 500 ml mleka

* 250 - 300 g masła (ja dałam 300 g masła) - temperatura pokojowa

Dodatkowo:

* słoiczek powideł węgierkowych - mam swoje powidła, dosyć gęste 

* ok. 200 ml nalewki lub czegoś innego do nasączenia  (miałam nalewkę więc jej użyłam i fantastycznie podbiła smak piernika a była to nalewka wiśniowa na rumie)

* polewa czekoladowa lub ganache (u mnie zawsze jest ganache)


Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej należy przygotować ciasto, które jest przechowywane w lodówce przez 24 godziny.

Ciasto:

Masło z miodem i cukrem roztopić ale nie gotować. Cukier powinien się rozpuścić. Przestudzić. Do miski wsypać mąkę, sodę, amoniak i przyprawę do piernika. Do sporej miski przelać schłodzone masło z miodem. Stopniowo dodawać mąkę  i wbijać po jednym jajku. Miksować mikserem. Można spokojnie robić w robocie .  Dobrze wymieszane ciasto nakryć w misce folią spożywczą i wstawić do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie wyjąć ciasto z lodówki i podzielić na 4 równe części. Każdą z części należy rozwałkować na wielkość 26 x 21 cm od razu na papierze do pieczenia. Ja rozwałkowałam na trochę większy rozmiar i docinałam blaty od razu po upieczeniu.  Ciasto delikatnie ponakłuwać . Piec każdy blat osobno w piekarniku nagrzanym do 175-180 stopni przez ok. 10 minut. Wyjąć i dobrze wystudzić. 

Krem: 

Żółtka, mąki, cukier dokładnie rozmieszać w połowie szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotować. Na gotujące się mleko wlać pomału masę żółtkową i ciągle mieszając doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia, nakryć folią w kontakcie i całkowicie wystudzić.  Masło utrzeć do białości i wtedy dodawać po łyżce budyniu, ciągle ucierając. 

Składanie ciasta: Ułożyć w formie pierwszy blat piernika, ponakłuwać patyczkiem i posmarować nalewką czy innym ponczem (te 200 ml wystarczyło mi na 4 blaty). Odczekać aż się nalewka wchłonie i posmarować ciasto 1/3 ilości powideł. Na powidła wyłożyć 1/3 kremu. Nałożyć na krem kolejny blat, lekko docisnąć i powtórzyć nakładanie. Ostatni blat niczym nie smarować. Ciasto nakryć folią spożywczą i zostawić na blacie na ok. godzinę. Po tym czasie wstawić do lodówki. U mnie stało w lodówce całą noc. Rano zrobiłam ganache i wylałam na wierzch piernika . 




piątek, 16 czerwca 2023

Kruche ciasto z truskawkami

 Nie przepadam za ciastami, gdzie truskawki są z nim pieczone. Gubi mi się wtedy ten specyficzny smak truskawek. Więc kombinuję, żeby do ciast użyć truskawki bez pieczenia. I dzisiaj takie ciasto mam. Jest z nim troche pracy ale naprawdę warto poświęcić czas, bo jest przepyszne.





Składniki:


Ciasto:

* 550 g mąki pszennej tortowej

* 4 łyżki cukru pudru

* 1 opakowanie amoniaku (moje miało 30 g i choć z wahaniem, ale dałam całe. Po upieczeniu ani trochę nie czuć amoniaku. Gorzej w trakcie pieczenia). Amoniaku nie zamieniamy proszkiem do pieczenia. Jeżeli ktoś bardzo już chce, to zamieni ale wtedy jest inna struktura ciasta. Więc ja polecam tylko amoniak.

* 100 g masła (miałam prosto z lodówki)

* 4 żółtka (białka można zamrozić na później albo zrobić z nich roladę bezową, małe bezy, czy inny wypiek. To informacja dla tych, którzy maja wieczne pytanie: a co białkami ?)

* 180 - 200 g śmietany 18% (mnie poszło 180 g. Ale jeżeli ktoś ma małe jajka i małe żółtka, to należy zwiększyć tę ilość)

* szczypta soli


Zarobić ciasto jak na kruche. Ja wrzucam wszystko do malaksera (masło w mniejszych kawałkach) i po minucie już mam ciasto. Gotowe ciasto jest raczej miękkie i dobrze się wałkuje. Ciasto wyjąć na blat i podzielić na 6 równych części. Przygotować 6 arkuszy papieru do pieczenia. Kawałek ciasta rozwałkować na arkuszu, wielkość 21 x 32 cm. Można do wałkowania leciuteńko oprószyć ciasto mąką. Gdyby boki były nierówne to należy je w tym momencie dociąć nożem bo po upieczeniu nie będzie to możliwe, gdyż ciasto wychodzi bardzo kruche i może się wtedy połamać. Rozwałkowany blat ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (grzanie góra - dół). Piec ok. 6-7 minut. Blat ciasta powinien być lekko złoty. W ten sposób upiec kolejno wszystkie 6 blatów ciasta. Po upieczeniu odkładać do wystudzenia razem z papierem na którym się piekły. Ciasto nie powinno się do niego przykleić, więc nie ma problemu z jego zdejmowaniem później. 





Masa truskawkowa:

Składa się ona tak jakby z przygotowanych dwóch części, które na koniec razem należy połączyć. 

Najpierw należy ugotować budyń, bo on potrzebuje najwięcej czasu. Po prostu musi wystygnąć do temperatury pokojowej. 

I. 

* 2 opakowania budyniu (dałam śmietankowy) i każde opakowanie ważyło 40 g. 

* 3 szklanki mleka (moja szklanka ma 250 ml pojemności)

* 3-4 łyżki cukru

* 250 g masła (miałam chyba prawie 300 g)

* 1 galaretka truskawkowa ( 1 opakowanie)

II.

* 600 g truskawek pokrojonych na mniejsze części (ja pokroiłam w plasterki o grubości ok. 5 mm)

* 1 opakowanie galaretki truskawkowej

* 1 szklanka wody do rozpuszczenia galaretki

Dwa opakowania budyniu wraz z cukrem wymieszać ze szklanką mleka. Pozostałe mleko zagotować. Na gotujące się mleko wlać budyń i mieszając doprowadzić do zgęstnienia i zagotowania. Zdjąć garnek z grzania i do budyniu wsypać galaretkę. Dokładnie wymieszać aż galaretka się rozpuści. I tu producent galaretki mnie zawiódł, bo miałam nadzieję na uzyskanie różowego koloru a on wyszedł taki bury. Budyń nakryć folią spożywczą w kontakcie. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Kiedy budyń jest już wystudzony, należy utrzeć masło a następnie wciąż ucierając dodawać po łyżce budyń. Odstawić miskę z kremem budyniowym ale nie do lodówki.

Kiedy budyń stygnie, należy przygotować truskawki, krojąc je na mniejsze kawałki (ja zrobiłam to dużo wcześniej i miskę z truskawkami wstawiłam do lodówki, żeby owoce schłodziły się, bo wtedy szybciej zetnie się galaretka). Galaretkę zalać gorąca wodą i dokładnie wymieszać. Przestudzić tak ok. 15 minut i wsypać truskawki. Dokładnie wymieszać, odczekać aż całkiem wystygnie a następnie wstawić do lodówki ale ciągle kontrolować. Galaretka ma być ścięta ale taka jeszcze półpłynna. Do miski z kremem budyniowym dodać teraz ok. 1/4 galaretki z truskawkami i bardzo delikatnie wymieszać. Znów dodać trochę galaretki i wymieszać. I tak na 4-5 razy aż wymieszamy całość galaretki. Masa truskawkowa wygląda jak zwarzona. Ale tak ma być. I wreszcie ma ten różowy kolor. 

Całość masy truskawkowej podzielić na 5 równych części. W formie ułożyć pierwszy blat ciasta a na niego pierwszą część kremu i rozsmarować równą warstwą. I tak po kolei ze wszystkimi blatami. Na ostatni, szósty blat ciasta nie dajemy już kremu. Jego lekko oprószamy pudrem. Ciasto wstawić od razu do lodówki. 

Ja przekładałam ciasto bardzo późnym wieczorem a rano już było rozpływające się w ustach. 




sobota, 4 marca 2023

Ciasto amoniakowe z kremem

 Dosyć często robię ciasta na amoniaku. Tylko do tej pory były to głównie ucierane. Dzisiaj postanowiłam spróbować zrobić blaty wałkowane, tak jak kruche. Krem to niby tylko kremówka. Ale dodałam do niej mleko w proszku, które akurat stało otworzone i trzeba było jakoś go wykorzystać.





Składniki:

Ciasto:

* 570 g mąki pszennej tortowej (tyle ważyły 4 szklanki mąki)

* 40 g kakao gorzkie

* 3/4 - 1 szklanki cukru pudru

* 125 g margaryny (tak, dałam margarynę a nie masło) - miękka 

* 4 żółtka (ze sporych jajek były)

* 180 g śmietany kwaśnej 18% (jeżeli ciasto wychodzi zbyt suche dodać jeszcze 1 łyżkę)

* 1,5 łyżeczki amoniaku

Ja swoje ciasto robiłam w malakserze, ale można zagnieść ręcznie.  Mąkę wymieszać z pudrem i kakao. Dodać miękki tłuszcz i krótko wymieszać. Do śmietany dodać amoniak i wymieszać dokładnie. Dodać do mąki. Dodać również żółtka. Wyrobić ciasto i podzielić na 4 równe części. Moje ważyły po 372 g  każda. I od razu wałkujemy każdą z tych części na papierze do pieczenia, na rozmiar 24 x 36 cm . Moje wyszły ciut mniejsze bo docinałam po dnie formy na tym papierze na którym wałkowałam. Piekłam na tym papierze, beż używania formy, wsadzając papier na blachę z wyposażenia piekarnika, którą odwróciłam do góry dnem. Rozwałkowane ciasto należy ponakłuwac. Piec każdy blat ok. 8 minut w temperaturze 175 stopni. Wyjąć i wystudzić. 

Krem śmietankowy z mlekiem w proszku:

Mnie wyszło go dosyć dużo, bo znów używałam śmietanki ile miałam. A miałam ok. 800-850 ml

* 800-850 ml śmietanki kremówki 36% - bardzo mocno schłodzona

* 120 g mleka w proszku tzw. pełnego (niebieskie, a właściwie granatowe  opakowanie i mleko w proszku a nie granulowane)

* ewentualnie trochę cukru pudru

Naszykowałam sobie łyżkę żelatyny ale jej nie dałam bo krem wyszedł bardzo gęsty i bez niej. 

Ubić kremówkę na sztywno (można z dodatkowym pudrem). Do ubitej dodać mleko w proszku i wymieszać. Mój krem był bardzo gęsty i odstawiłam już mikser a wymieszałam trzepaczką rózgową. Podzielić krem na trzy części. 

Dodatkowo:

* ok. 150 ml nalewki - ja miałam wiśnie w rumie

Ułożyć na dnie formy wyłożonej papierem do pieczenia, pierwszy blat ciasta. Pędzlem silikonowym leciuteńko nasączyłam. Po prostu tak jak bym malowała tym pędzlem z nalewką po blacie ciasta. Odczekać chwilkę aż nalewka wsiąknie i wyłożyć pierwszą część kremu. Rozsmarować równą warstwą. Ułożyć kolejny blat ciasta, ponownie lekko nasączyć i znów krem na to. I kolejny blat ciasta, nasączamy i smarujemy kremem. Na kremie ułożyć ostatni blat ciasta, który również nasączamy. Ciasto zapakować do pojemnika i odstawić w chłodne miejsce - lodówka. Po nocy w lodówce, na wierzch zrobić polewę czekoladową i rozsmarować równą warstwą. 





sobota, 1 maja 2021

Amoniakowe ciasto ze smażonym rabarbarem

 Nakupiłam sporo rabarbaru więc musiałam wymyśleć ciasto, gdzie będę mogła cały rabarbar zużyć. Postanowiłam najpierw przerobić go na jakąś masę rabarbarową. I tą masą przełożyć blaty ciasta. 





Składniki:

Ciasto:

* 300 g mąki tortowej

* 300 g margaryny (do tego ciasta świadomie dodaję margarynę) albo pół na pół z masłem

* 300 g cukru pudru (dałam trochę więcej jak 200 g)

* 6 jajek - jajka miałam dosyć duże, swojskie

* 1 łyżeczka z małą górką amoniaku

* 2 łyżki kakao

* 2 x 2 łyżki mąki krupczatki

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej. 

Do dużej miski przełożyć tłuszcz i dodać cukier puder. Dokładnie zmiksować. Mąkę zmieszać z amoniakiem. Następnie, nie przerywając miksowania dodawać po jednym jajku i kilka łyżek mąki. Kolejne jajko i mąkę dodać w momencie jak poprzednie składniki doskonale połączą się. Ciasto podzielić na trzy równe części. Do jednej przesiać kakao. Do dwóch pozostałych dodać po 2 łyżki krupczatki. Dokładnie wymieszać. Formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem (samo dno). Wyłożyć jedną część ciasta i rozsmarować je równą warstwą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 20 - 25 minut. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i przełożyć na blaty/deseczki do całkowitego wystudzenia. Tak samo upiec dwa pozostałe ciasta. 

Kiedy blaty sie pieką, spokojnie można przygotować masę rabarbarową

Masa rabarbarowa:

* 800 - 850 g rabarbaru pociętego na nieduże kawałki (waga już po oczyszczeniu rabarbaru). Ja rabarbaru młodego nie obieram a jedynie odcinam końcówki.

* 1 szklanka cukru (lub trochę więcej jeżeli użyjemy kisiel bez jego dodatku)

* 0,5 szklanki wody - do rabarbaru

* 2 opakowania kisielu truskawkowego - dałam budyń z dodatkiem cukru

* 1 szklanka wody do wymieszania kisieli

* 1 opakowanie galaretki truskawkowej

Pokrojony rabarbar wsypać do rondla z grubym dnem. Dodać cukier o pół szklanki wody. Rondel ustawić na niedużym ogniu i smażyć rabarbar co jakiś czas mieszając. Smażymy tak długo aż rabarbar praktycznie cały rozpadnie się. Nie patrzyłam na zegarek, ale myślę że ok. 15-20 minut to mogło trwać. Lepiej jednak kontrolować sam rabarbar. Kiedy rabarbar już rozpadnie się (mogą zostać jakieś drobne kawałki), wymieszać kisiel w wodzie a następnie wlać do rabarbaru. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Wyłączyć ogień pod rondlem i można teraz wsypać do masy galaretkę. Bardzo dokładnie wymieszać aby galaretka rozpuściła się z masie rabarbarowej. 

Złożenie ciasta:

Biały blat ciasta ułożyć w formie na dnie (ja zawsze najpierw wykładam papierem do pieczenia).  Na ciasto wylać połowę masy rabarbarowej, takiej gorącej. Na masę wyłożyć blat kakaowy i wylać pozostałą masę rabarbarową. Ułożyć na wierzchu biały blat. Zostawić do zupełnego wystudzenia. Wierzch ciasta oprószyć cukrem pudrem, polać lukrem lub ganache. 




Ja zostawiłam trochę masy i wylałam ją na wierzch ciasta ale nie jest to konieczne. Na wierzch polałam białą czekoladą.





sobota, 7 marca 2020

Wieża czyli "przegięty" placek

Dlaczego taka nazwa ? Bo już w połowie składania ciasta stwierdziłam, że przegięłam z nim. Warstw dużo a placek super wysoki wyszedł. Ale to z własnej głupoty, bo zechciało mi się użyć form innych niż zwykle. Niby rozmiar ten sam bo 24 x 36 ale mierzone na górze bo na dole jest mniej. Te formy których używam najczęściej mają taki sam rozmiar na dole jak i na górze. Chciałam zaoszczędzić czasu. Więc użyłam tych starych form, bo ich mam dużo a tych tylko dwie. Kiedy dwa blaty piekły się to ja dwa kolejne już szykowałam do pieczenia. I w niecałą godzinę miałam cztery blaty upieczone. Jeżeli jeszcze będe robiła to ciasto, to wtedy kiedy będę miała czas i będę mogła piec blat po blacie. Tak więc ciasto wyszło super wysokie, bo dużo przewyższa rant formy. Musiałam użyć dodatkowego papieru aby podwyższyć boki. Absolutnie nie wpłynęło to na smak, a ten wyszedł genialny. Gdyby ktoś zechciał skorzystać z przepisu to proszę brać pod uwagę te rozmiary form.

Ta fotka poniżej robiona jest w słońcu



 Ta fotka, robiona jest w pełnym cieniu


uffffffffff, biorę się za pisanie. Ciasto jest z czterech warstw, ale gdyby ktoś zechciał zrobić niższe, to można zrobić proporcjonalnie z trzech warstw i wtedy przeliczyć składniki tak jak na 6 jajek.

Składniki:

Ciasto: 

* 400 g margaryny/masła  (dałam pół na pół)
* 400 g mąki
* 400 g cukru pudru (dałam ok. 300 g)
* 8 jajek (jajka miałam b. duże)
* 1,5 łyżeczki amoniaku

i dodatki do ciasta:

* 2 łyżki kakao
* 2 - 3  łyżki maku 
* 3 łyżki tartych orzechów laskowych
* 2 - 3  łyżki wiórków kokosowych

Miękką margarynę/masło utrzeć do białości z pudrem. Wszystko musimy robić w duuuużej misce bo ciasta wyjdzie dużo. Mąkę wymieszać z amoniakiem. Nie przerywając ucierania dodawać po 1 jajku i trochę mąki. Jak dokładnie utrzemy, dodajemy kolejne jajko i mąkę. Ciasto rozłożyć na 4 równe części. I teraz:
I część - dodajemy wiórki kokosowe
II część - dodajemy mak
III część - dodajemy tarte orzechy
IV część - dodajemy kakao (proponuję przesiać, czego ja nie zrobiłam i miałam małe kawałeczki kakao)
Każdą część ciasta dokładnie wymieszać z dodatkami.

Formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem do pieczenia (proponuję mieć dwie jednakowe formy i piec w termoobiegu w obu formach na raz). Piekarnik nagrzać do 160 stopni - termoobieg. Rozsmarować na papierze  łyżką pierwsze ciasto, a w drugiej formie, kolejne ciasto. Wstawić do piekarnika i piec ok. 22-25 minut. Wyjąć i wystudzić. Upiec kolejne blaty. Po wystudzeniu przełożyć na deseczki. 
Pierwszy blat (u mnie kakaowy) włożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Papier powinien być sporo ponad formę.

i teraz czas na przekładanie ciast.

Warstwa wiśniowa:

* 2 opakowania galaretki wiśniowej
* 500 g mrożonych wiśni
* 1 słoiczek taki niewielki dżemu wiśniowego (ja dałam dżem 100% owoców i ten będę polecała)
* 2 szklanki wody (nie całkiem pełne)

należy rozpuścić galaretki w gorącej wodzie. Następnie dodać do nich dżem wiśniowy i dobrze wymieszać. Dodać zamrożone wiśnie (wiśnie 2 godziny wcześniej wyjęłam z zamrażarki i trzymałam w lodówce) i mieszać całość aby wiśnie zdążyły się rozmrozić. 
Kiedy galaretka z wiśniami będzie już dobrze stężała, należy wylać ją na blat kakaowy, nakryć blatem z makiem i od razu wstawić do lodówki. 

Warstwa z kremówki z galaretką wiśniową:

* 400 - 500 g kremówki mocno schłodzonej
* 1 opakowanie galaretki wiśniowej, rozpuszczonej w ok. 250-300 ml wody. Schłodzona ale nie skrzepnięta jeszcze ma być.

Kremówkę ubić na sztywno. Nie przerywając ubijania wlewać bardzo powoli zimną galaretkę. Wylać na makowe ciasto i nakryć od razu ciastem z orzechami. Wstawić od razu do lodówki.
Kiedy ciasto zastyga w lodówce, bierzemy się za trzecią masę:

Krem budyniowy z ubitą kremówką:

* 1 opakowanie budyniu (miałam budyń z dodatkiem białej czekolady)
* 1 łyżka (odmierzana z górką) maizeny (skrobia kukurydziana) - można dać skrobię ziemniaczaną
* ok. 450 ml mleka
* 4-5 łyżek cukru
* 200 - 250 g masła - miękkie
* 200 g śmietanki kremówki -, mocno schłodzona

Ugotować budyń z dodatkiem cukru, nakryć folią spożywczą wierzch budyniu i schłodzić do temperatury pokojowej. Masło ubić na puch. Nie przerywając ucierania masła dodawać po łyżce budyniu. Kiedy krem będzie już gładki, należy ubić na sztywno kremówkę . Połączyć z kremem.

Krem wyłożyć na cieście z orzechami i od razu przykryć blatem z wiórkami kokosowymi. Można zostawić ze 2 łyżki remu i posmarować wierzch ciasta. 
Wstawić do lodówki na kilka godzin. U mnie było całą noc.  
Rano zrobiłam na wierzch ganache ( 100 g czekolady i 100 g kremówki podgrzane razem i wymieszane. 

sobota, 29 lutego 2020

Placek amoniakowy

Wczoraj miałam mocne obawy czy na pewno będzie to ciasto zjadliwe. Mogłam upiec trzy cieniuteńkie blaty ale upiekłam dwa i wyszły grubsze. Po wystygnięciu - dechy. Totalne dechy wyszły. Kremu ciut za mało wyszło, mogło być więcej. To samo z galaretką. Po dwóch godzinach w lodówce, odważyłam się zubelek odkroić. Sucharek z kremem i galaretką. Dałam mu szansę do rana. No i rano ciasto okazało się być naprawdę bardzo, bardzo smaczne. Blaty zmiękły odpowiednio ale myślę, że im dłużej postoi to będzie jeszcze smaczniejsze.




Składniki:

Ciasto:

* 6 dużych jajek (miałam naprawdę b. duże jajka, więc jeżeli ktoś używa rozmiaru L to powinien dać 7 jajek)
* 1 szklanka (szklanka ma pojemność 250 ml) ze sporym czubkiem, cukru drobnego do wypieków
* 350 g mąki tortowej
* 1 łyżeczka amoniaku
* 100 g miękkiego masła

Mąkę wymieszać z amoniakiem. Jajka rozdzielić na żółtka i białka. Z białek ubić sztywną pianę ze szczyptą soli. Do sztywnej już piany dodawać stopniowo cukier. Ubijać aż cały cukier rozpuści się. 

Masło utrzeć na puch. Wciąż ucierając, dodawać po jednym żółtku. Teraz można dodawać po 1 łyżce mąki. Wyjdzie nam taka niby kruszonka. To tej kruszonki dodajemy stopniowo pianę i ucieramy. Powstanie dosyć gęste ciasto. Całość podzielić na dwie równe części. Jedną z części rozprowadzić równą warstwą na dnie formy 24 x 36, z wyłożonym papierem na spodzie. Wstawić go piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec ok. 30 minut. Wyjąć i odstawić ciasto na deseczkę. Upiec tak samo drugą część ciasta. 

Warstwa mandarynkowa:

* 2 puszki mandarynek , odcedzić. Syrop zachować
* 2 galaretki brzoskwiniowe
* ok. 700 ml gorącej wody do rozpuszczenia galaretek

Galaretki rozpuścić dokładnie w gorącej wodzie. Po wystudzeniu dodać mandarynki, wymieszać. Odstawić do czasu aż galaretka będzie się już ścinała

Krem:

Zwykły budyniowy zrobiłam

* 3 szklanki mleka
* 2 opakowania budyniu śmietankowego lub waniliowego (ja daję właśnie waniliowy z dodatkiem ziaren wanilii)
* 5-6 łyżek cukru
* 200 g masła

Ugotować budyń a następnie nakrywając jego wierzch, wystudzić. Masło utrzeć na puch i nie przerywając ucierania, dodawać po łyżce wystudzonego budyniu.  Odłożyć do miseczki 3-4 łyżki kremu a resztę podzielić na dwie części. 
Pierwszy blat ciasta ułożyć na dnie formy. Nasączyć syropem z mandarynek. Wyłożyć połowę kremu. Wyrównać. Na krem wylać tężejącą galaretkę, starając się aby mandarynki były równo rozłożone po całej powierzchni. 
Wstawić do lodówki i odczekać aż galaretka całkowicie się zetnie. 
Na galaretce porozkładać małymi porcjami pozostały krem, a następnie rozprowadzić go równo po całej powierzchni. 
Drugi blat ciasta nasączyć syropem z mandarynek i ułożyć na kremie. Wierzch pokryć odłożonym kremem. 
I teraz dowolność. Można na wierzch wylać jeszcze  kolejną galaretkę albo zrobić ganache. Ja galaretek już w domu nie miałam, ale czekolada i kremówka zawsze jest u mnie, więc zrobiłam ganache. 
Ciasto wstawić do lodówki na całą noc, aby blaty ciasta dobrze namiękły.






sobota, 5 października 2019

Czekoladowe ciasto

Jakoś wczoraj nie za bardzo mi szło pieczenie. Zaczęło się od tego, że gdy szykowałam składniki na ciasto to okazało się, że nie mam proszku do pieczenia. No to dałam amoniak. Zasmrodziłam całą chałupę przy pieczeniu bo cztery blaty piekłam i jeszcze taki mały kawałek. Amoniak okazał się być bardzo dobrym pomysłem do tego ciasta. Gorzej z kremem, gdzie do gorącego budyniu dodałam czekoladę. Owszem, pięknie się rozpuściła ale potem przy ucieraniu z masłem, nie wygląda to już dobrze. Wbrew wyglądowi, smakuje bardzo. Kolejnym razem spróbuję czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić i dodać na koniec do gotowego już kremu. Powinien lepiej wyglądać wtedy. Ciekawe, że sam budyń po wystudzeniu wyglądał bardzo dobrze. Dopiero jak łączyłam go z masłem to zaczęły oddzielać się drobinki czekolady.





Składniki:

Ciasto:

* 5 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 250 g masła/margaryny - miękkie
* 280 g mąki pszennej tortowej
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej - takie z małym czubkiem odmierzane
* 2 łyżki kakao - również z małą górką odmierzone
* 1 szklanka cukru pudru
* 1 łyżeczka amoniaku  (i nie pytajcie o zamiennik bo to pierwszy raz robiłam. Zamiarem był proszek do pieczenia ale amoniak super się sprawdził a proszek nie mam pojęcia jaki by był efekt)


Krem: 

* 2,5 szklanki mleka
* 2 opakowania budyniu czekoladowego (miałam budyń z dodatkiem czekolady belgijskiej)
* 6-7 łyżek cukru
* 100 g czekolady mlecznej 
* 250 g masła


Sposób przygotowania:

Miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem do białości. Dodawać po 1 żółtku, nie przerywając ubijania. Kiedy wszystkie żółtka zostaną już dodane należy wymieszać obie mąki z kakao i amoniakiem i partiami dodawać do masy maślanej. Z białek ubić sztywną pianę i na jak najmniejszych obrotach miksera stopniowo dodawać do ciasta. Ciasto podzielić na 4 równe części. Na papierze do pieczenia narysować koło o średnicy ok. 30 cm. Papier odwrócić na drugą stronę i rozsmarować jedną część ciasta po widocznym konturze. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni  i piec ok. 12 minut. Wyjąć papier na kratkę do do studzenia. Wstawić kolejny blat do pieczenia i postępować tak samo z każdą częścią ciasta. Ciasto ma stygnąć na tym papierze, na którym było pieczone. Ja zostawiłam sobie dwie łyżki ciasta i upiekłam taki mały, piaty blacik, który trochę dłużej potrzymałam w piekarniku a potem pokruszyłam i miałam do posypania wierzchu ciasta

Dwie szklanki mleka zagotować z cukrem. W pozostałym mleku dokładnie wymieszać budyń i wlać na gotujące się mleko . Mieszając, doprowadzić do zagotowania. I teraz można zrobić tak jak ja, tzn. połamaną na kawałki czekoladę włożyć na gorący budyń i wymieszać dokładnie aż czekolada się rozpuści. Lub lepiej zostawić sam budyń, bez czekolady, nakryć wierzch folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia. A czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i wystudzić. Miękkie masło utrzeć i do utartego dodawać po łyżce budyniu. Jeżeli budyń był bez czekolady, to na koniec do kremu należy dodać schłodzoną czekoladę i wymieszać z kremem. Kolejnym razem, właśnie w ten sposób będę robić ten krem. 

Ułożyć pierwszy blat ciasta na papierze (jak ktoś ma tak dużą paterę  to ułoży na paterze) . Wierzch ciasta posmarować czekośliwką (sama robiłam tydzień temu). Jeżeli nie mamy, to nie musimy smarować ewentualnie zamienić na nutellę.  Teraz posmarować 1/4 ilość kremu. Ułożyć kolejny blat i ponownie krem. I tak do końca. Wierzch również smarujemy kremem i posypujemy okruszkami ciasta. Wstawić do lodówki i przechowywać w niej.





sobota, 18 maja 2019

Warstwowe kakaowe z kremem advocatowym

A u mnie trwa faza na advocat. Koniecznie chciałam go użyć do wczorajszego wypieku. Różne pomysły chodziły po głowie, aż skończyło się na zwykłym budyniowym kremie, z jego dodatkiem. I bezy leżały i czekały. Też chciałam użyć ale poszły tylko na wierzch, jako dekoracja. Ale dodatkowo fajnie chrupią przy jedzeniu i uzupełniają smak ciasta.


Składniki:

Ciasto:

* 6 jajek (rozmiar L) - rozdzielić na żółtka i białka
* 250 g masła margaryny 
* 6 łyżek cukru pudru
* 2 łyżki kakao
* 1 łyżka (z małą górką) skrobi ziemniaczanej
* ok. 3/4 szklanki mąki (dokładna proporcja w przepisie)
* 1 łyżeczka amoniaku

Wszystkie składniki powinny być w jednakowej, pokojowej temperaturze. 

Krem:

* ok. 900 ml mleka
* 2 opakowania budyniu (używam budyń z dodatkiem wanilii)
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej (z mała górką)
* 4 żółtka
* 6 łyżek cukru
* 200 ml  advocata
* 300 g masła

Dodatkowo:

* bezy (można upiec z białek, które zostają od kremu lub użyć gotowe)
* dżem z czarnej porzeczki

Sposób przygotowania:

Tradycyjnie, najlepiej zacząć od ugotowania budyniu, który stygnie dość długo. Żółtka, budynie i mąkę ziemniaczaną dać do miski. Dolać 1 szklankę mleka. Pozostałe mleka wlać do rondla, dodać cukier i wstawić do zagotowania. Mikserem wymieszać mleko z żółtkami, budyniami i skrobią. Wlewać bardzo powoli na gotujące się mleko, cały czas energicznie mieszając. Doprowadzić do zagotowania. Wierzch budyniu nakryć folią spożywczą i odstawić do wystudzenia.

Teraz można się zabrać za blaty kakaowe. Masło/margarynę utrzeć na puch razem z pudrem. Nie przerywając ucierania dodawać po jednym żółtku. Mąki, kakao i amoniak wsypać do miski i wymieszać. Na trzy razy przesiać do masy i dokładnie miksować. Z białek ubić pianę sztywną. Ok. 1/3 dodać do masy w misce i delikatnie wmiksować w nią . Teraz dodać resztę piany i wymieszać. Przygotować formę 24 x 28 cm tzn. wyłożyć spód papierem do pieczenia. Ja mam 4 takie formy, więc od razu wszystkie cztery przygotowałam. Ciasto podzielić na 4 równe części. Każdą z nich rozsmarować po dnie form. Najlepiej piec po dwie formy na raz. Piekarnik powinien być nagrzany do 150 stopni - termoobieg. Pieczemy ok. 15 minut. Wyjąć i wystudzić. 
Wracamy do przygotowania budyniu. Masło należy bardzo dobrze utrzeć. Nie przerywając ucierania dodawać po 1 łyżce budyniu. Kiedy krem jest już pięknie utarty i gładki, dodać advocat - na trzy razy.  Krem podzielić na 4 równe części . Jedna z nich będzie szła na wierzch ciasta, pozostałe do przekładania. Dwa blaty smarujemy dżemem. Wszystko jedno które. Ja posmarowałam środkowy i wierzchni. Kiedy mamy wierzchni blat posmarowany kremem, kruszymy od razu na niego bezy. Ciasto wstawić do lodówki, do pełnego stężenia kremu. 
Po wierzchu pokruszonych bez,polałam cienką strużką ganache i odrobinę advocatu. 

Uwaga: Ciasto w trakcie studzenia trochę mi się zbiegło








sobota, 1 grudnia 2018

Kolorowy placek na amoniaku

Przepis wpisany prawie 20 lat temu do zeszytu. Bałam się go jak diabeł święconej wody, bo byłam prawie pewna, że źle go wpisałam. Ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana 😃 Zaryzykowałam. Jak wyjmowałam deski a nie ciasto z piekarnika już ogromne wątpliwości mnie naszły. Ale robiłam dalej. Zmieniałam krem, bo w zeszycie mam wpisany na bazie orzechów włoskich (i podam go w przepisie jako opcję). Zostawiłam ciasto na blacie kuchennym na całą noc, w nadziei że blaty zmiękną. Rano dopiero ganache i do lodówki. Po 3 godzinach chłodzenia odważyłam się wyjąć. I co ? Ciasto delikatne i mięciutkie. I   g e n i a l n e   w smaku. Jestem zachwycona smakiem.
Roboty aż tak dużo przy nim nie ma, wbrew temu jak wygląda, ale za to fura naczyń do mycia jest.




Składniki:

Ciasto:

* 400 g margaryny (dałam Kasię)
* 400 g mąki
* 400 g cukru pudru
* 8 jajek
* 1,5 łyżeczki amoniaku
i dodatki do ciasta:
* 2 łyżki kakao
* 2 łyżki maku (ja użyłam mak zmielony)
* 3 łyżki mielonych orzechów laskowych
* 2 łyżki mąki krupczatki

Krem:

* 2,5 szklanki mleka
* 1 opakowanie budyniu (śmietankowy dałam)
* cukier puder z dodatkiem wanilii
* 2 płaskie łyżki maizeny
* 2 żółtka
* cukier ok. 3-4 łyżki (jak zwykle z torebki sypałam na swoje oko)
* 300 g masła
* spirytus ok. 50 ml (u mnie chyba więcej go było bo jest wyraźnie wyczuwalny)


i krem nr 2, ten który jest w zeszycie:

* 250 g zmielonych orzechów włoskich
* 400 g masła
* 1 szklanka mleka
* 1 szklanka cukru pudru
* wódka lub spirytus
Zmielone orzechy zalać wrzącym mlekiem i zostawić do zupełnego wystudzenia. Masło ucierać z pudrem do białości a następnie dodawać stopniowo orzechy. Na koniec dodać alkohol


Sposób przygotowania:

Zacząć od ugotowania budyniu. Do rondla wlać 1,5 szklanki mleka, dodać cukier i cukier waniliowy. Wstawić do zagotowania. Pozostałe składniki (poza spirytusem rzecz jasna) wymieszać razem. Wlewać bardzo małą strużką na gotujące się mleko, ciągle mieszając. Nie przerywając mieszania, doprowadzamy budyń do zagotowania.  Zdjąć z ognia i wierzch budyniu nakryć folią spożywczą. Odstawić do zupełnego wystudzenia.

Miękką margarynę utrzeć do białości z pudrem. Wszystko musimy robić w duuuużej misce. Mąkę wymieszać z amoniakiem. Nie przerywając ucierania dodawać po 1 jajku i trochę mąki. Jak dokładnie utrzemy, dodajemy kolejne jajko i mąkę. Ciasto rozłożyć na 4 równe części. I teraz:
I część - dodajemy mąkę krupczatkę
II część - dodajemy mak
III część - dodajemy mielone orzechy
IV część - dodajemy kakao (proponuję przesiać, czego ja nie zrobiłam i miałam małe kawałeczki kakao)
Każdą część ciasta dokładnie wymieszać z dodatkami.

Formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem do pieczenia (proponuję mieć dwie jednakowe formy i piec w termoobiegu w obu formach na raz). Piekarnik nagrzać do 160 stopni - termoobieg. Rozsmarować na papierze  łyżką pierwsze ciasto, a w drugiej formie, kolejne ciasto. Wstawić do piekarnika i piec ok. 22-25 minut. Wyjąć i wystudzić. Upiec kolejne blaty. U mnie na wyposażeniu jest dużo form, więc jak dwa pierwsze blaty się piekły to ja miałam przygotowane kolejne dwie formy z ciastem. 
Ciasto wychodzi trochę twarde. A może nawet więcej jak trochę, ale tak ma być. 

Jedną z form wyłożyć papierem do pieczenia, ale papier ma być już wysoko. Najlepiej powyżej rantów. Na dnie ułożyć jeden z blatów ( u mnie ten z dodatkiem krupczatki).
Miękkie masło utrzeć do białości i nie przerywając ubijania, dodawać po łyżce budyń. I tu waląc się w pierś, przyznam się, że mój budyń był jeszcze bardzo delikatnie ciepły. Bardzo późna godzina spowodowała, że nie przywiązałam do tego wagi i robiłam swoje. I co ? Ano nic, cudownie ukręcił się krem. Na koniec wlać spirytus ( u mnie było chyba ciut więcej niż te 50 ml, bo lałam całą flachą) . Można dodać inny alkohol lub nie dodawać go wcale. Ale moim zdaniem, ten dodatek świetnie podnosi smak kremu i całego ciasta. 
Krem podzielić na trzy równe części. Pierwszą część rozsmarować na pierwszym blacie, nakryć drugim blatem ( u mnie z dodatkiem orzechów laskowych). Wyłożyć drugą część kremu, równo rozsmarować i położyć na nim kolejny blat ciasta (u mnie z makiem). I teraz ostatnia porcja kremu a na nią ostatni blat ciasta (z dodatkiem kakao). Całość delikatnie docisnąć dłońmi a następnie przykryć papierem i ułożyć np. deskę do krojenia. Ciasto ma być równo obciążone, ale delikatnie. Tak zostawić ciasto na blacie, na kilka godzin. Dobrze gdyby to było trochę chłodniejsze pomieszczenie. U mnie w kuchni nie ma ogrzewania, więc jest niższa temperatura niż w pokojach. Ciasto zostało na blacie kuchennym. Rano polałam ciasto ganache (ok. 170 g gorzkiej czekolady i  ok. 100 ml kremówki (może ciut więcej, bo zaś lałam z pojemnika). Można nie robić polewy ale ja uważam, że ganache cudownie wydobył smaki. Teraz ciasto może powędrować do lodówki. 



I chyba to ciasto będzie moim numerem 1 na nadchodzące święta 







sobota, 9 grudnia 2017

Pyszotka

pod taką nazwą siedzi ten przepis w moim zeszycie od ..................... 17 lat. Tak, tak, pamietam dobrze datę, bo własnie wtedy zaczęłam pracować w Mielcu i tam dostałam ten przepis. Jedyne co zmieniłam w bazowym, zeszytowym przepisie to zamieniłam powidła na konfiturę wiśniową plus wiśnie takie ze słoika. Konfitura ciut popłynęła ale mnie to nie przeszkadza. Samo ciasto pyyyyyszne bardzo, tylko dość słodkie więc raczej za dużo się go nie zje.




Podam przepis ten, który zrobiłam a w nawiasie podam to co było w oryginale)


Składniki:

* 400 g mąki
* 200 g masła
* 4 łyżki cukru pudru ( 160 g było)
* 4 żółtka
* 2 łyżki śmietany
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1/2 łyżeczki amoniaku

* 6 białek
* 2/3 szklanki cukru drobnego
* 1 łyżka maizeny (skrobi kukurydzianej)

* 2 małe słoiczki konfitury wiśniowej ( spory słoik powideł węgierkowych lub dżemu z czarnej porzeczki)
* 1 słoik wiśni do ciasta - dobrze odsączyć
* 50 g płatków migdałowych

Do misy malaksera włożyć mąkę, puder, proszek - wymieszać. Pokroić na mniejsze kawałki zimne mało i razem z mąką posiekać na drobniutko. Dodać żółtka i śmietanę do której wcześniej należy dodać amoniak. Zarobić ciasto i podzielić na dwie równe części. Rozwałkować na prostokąty równe wielkości dna blaszki do pieczenia ( u mnie 24 x 28 cm, ale ciasto wyszło dość wysokie, więc można wziąć blachę 24 x 36 cm). Formy wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć ciastem. Każde ciasto posmarować konfiturą (powidłami) a na konfitury powykładać wiśnie. Z 6 białek ubić pianę. Jak piana będzie już wyraźnie biała, zaczynamy dodawać po łyżce cukru, nie przerywając ubijania. Na sam koniec dodać maizenę. Pianę podzielić na dwie części i wyłożyć na wiśnie równą warstwą. Posypać na wierzch płatkami migdałowymi. Wstawić obie blaszki do piekarnika nagrzanego do 165 stopni - termoobieg i piec ok. 30-35 minut. Upieczone wyjąć i wystudzić

Krem:

* 5 żółtek
* 200 g masła (było 250 g )
* 2 łyżki mąki pszennej
* 3 łyżki mąki ziemniaczanej
* 500 ml mleka
* 1/2 szklanki cukru ( było 200 g)
* cukier waniliowy z ziarenkami wanilii lub ziarenka z 1 laski

W 3/4 szklanki mleka wymieszać bardzo dokładnie cukier, cukier waniliowy (lub ziarenka wanilii) żółtka i mąkę. Resztę mleka zagotować i na gotujące się mleko wylać małym strumieniem mieszaninę mleka z resztą składników. W trakcie wlewania ciągle należy mieszać dość energicznie. Ciągle mieszając doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia i wierzch budyniu przykryć folią spożywczą. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Miękkie masło ubić na puch a następnie ciągle ubijając dodawać po łyżce zimnego budyniu. Całą masę wyłożyć delikatnie na jeden z wystudzonych blatów i przykryć drugim blatem.