Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakwas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakwas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 maja 2021

Chleb dla leniwców

 Ot taki spontaniczny wypiek chleba na głodnych odrzutach zakwasu, które stały w lodówce 3 lub 4 tygodnie. Zaryzykowałam wymieszać ciasto i zostawiałam do rana, z myślą że jak się uda to bardzo dobrze a jak nie to trudno. Jeden chleb więc i mąk duzo nie straciła bym. Ale rano jak wstałam to zadziwił mnie że zwiększył swoją objętość dwukrotnie. Już wtedy powinnam włączyć piekarnik i wstawić chleb ale pospałam sobie jeszcze prawie 2 godziny. No i chyba ciutkę przerósł. Na razie jestem zadowolona z efektu



Jak rozkroję to pokażę co jest w środku i dopiszę co robiłam

Lekko ciepły jeszcze . Ukroiłam w miejscu, gdzie jest trochę niższy. Dalej jest lepiej. Tak jak pisałam, odrobinę przerośniety.


Chleb dla leniwców:

* ok. 70 g zakwasu głodnego wprost z lodówki (ja użyłam takich odrzutów zakwasu, które bez karmienia stały sobie w lodówce ok. 3 tygodni)

* ok. 500 g mąki . I tu namieszałam ile wlezie. Mąki Babuni biedronkowej miałam ok. 320 g. A potem dodawałam to co w torebkach się kończyło. Żytnia chlebowa ze 70 g, pszenna chlebowa też ok. 70 g i reszta to pszenna razowa. 

* woda (dałam wprost z dzbanka) - ok. 350-400 ml

* 1,5 łyżeczki soli rozpuszczone w 1 -2 łyżkach wody


Najpierw zakwas wymieszałam z ok. 250 ml wody. Stopniowo dodawałam mieszaninę mąk i mieszałam po prostu łyżką. Kiedy ciasto wydawało mi się, że ma za dużo mąki to po prostu dolewałam wody. Ciasto nie powinno być za bardzo luźne, a raczej trochę nawet zwarte powinno być. Miskę z ciastem przykryłam i zostawiłam na ok. 1 godzinę. Po tym czasie dolałam wodę z solą. I teraz już dokładniej trochę wymieszałam ale znów łyżką. Całość przełożyłam do keksówki 30 x 11 - mierzona górą. Keksówkę spryskałam carlexem. Wierzch ciasta wygładziłam mokrą dłonią i keksówkę wstawiłam do zamykanego pojemnika na ciasto. I tak sobie stało w tym pojemniku ok. 11-12 godzin. 

W tym czasie wyrosło do brzegów keksówki. Piekarnik nagrzałam do 220 stopni a w rogu był wstawiony kubek z wodą. Wstawiłam keksówkę do piekarnika i piekłam ok. 40-45 minut. Po ok. 20 minutach kubek z wodą wyjęłam i piekłam już bez pary. 

Po upieczeniu wyjęłam i sprawdziłam stukając w spód chleba, czy jest upieczony. Głuchy odgłos upewnił mnie że jest. 

sobota, 20 czerwca 2020

Chleb litewski II

Teraz wzięłam się za inny przepis. Tym razem skorzystałam z receptury  podanej przez Agnieszkę . No i wzięłam krótszą formę. Taką z perforowaną. Trochę miałam przebojów z wyciągnięciem chleba. A to zapewne dlatego, że ciasto formy nakładałam łyżką i jednak trochę go maltretowałam ubijając. Ale dałam radę. Dzisiaj pokażę taki wyjęty z formy, bo kroić będę dopiero jutro. Mam nadzieję, że będę zadowolona z tego  chleba bo pachnie obłędnie.
Przepis nieznacznie skorygowałam, czytając o nim na blogach, które piekły w czerwcowej piekarni.





Zaczyn:

* 200 g mąki żytniej razowej
* 100 g wody
* 200 g aktywnego zakwasu (miałam tylko 170 i tyle dałam)

Wieczorem wymieszać wszystkie składniki i odstawić na całą noc w szczelnie zamkniętym naczyniu 

Ciasto właściwe :

Wieczorem: 

wymieszać w misce poniższe składniki, przykryć i odstawić do rana

* 100  g mąki żytniej razowej (tym razem wymieszałam tę moją mąkę z młyna z mąką kupioną w sklepie, która jednak jest sporo drobniejsza i lżejsza)
* 120 g mąki pszennej (dałam T650)
* 3 łyżki cukru trzcinowego (i tu się wyłamałam bo poprzedni wydał mi się ciut za słodki, więc teraz dałam 1 niepełną łyżkę)
* 1 łyżka utłuczonych w moździerzu ziaren kminku   (dałam ciut więcej jak 1 łyżeczkę)
* 1 łyżka słodu żytniego typ litewski 
* 1 łyżka soli 

Rano:

* cały zaczyn 

wymieszać dokładnie ze

 * 100 g letniej wody, wymieszanej wcześniej z 
* 1 łyżka miodu (dałam gryczany)

Po czym dodać do suchych składników. Wymieszać. Próbowałam wyrobić ale ciasto osiadało na ściankach miski i nie dało się wyrabiać robotem. To go tylko wymieszałam. 

Przygotować formę 22 x 10cm - zalecane wyłożenie papierem (moja perforowana ma dokładnie 25 x 11 i ciasta było tak ciut mniej jak pół formy i formy niczym nie wykładałam). Nałożyć ciasto łyżką do formy i wyrównać. Zawinąć szczelnie w folię i odstawić do wyrastania na 3-4 godziny. Moje wyrastało ok. 2,5 godziny i ciasto doszło do brzegów formy. 
Wyrośnięty chleb wstawić do nagrzanego pieca (ja uprzednio spryskałam tak chleb jak i piec wodą) . Przyjęłam sposób pieczenia podany przez GUCIA , obniżając jedynie temperatury, z tego względu że mój piekarnik pokazuje niższą temperaturę niż faktycznie jest. Podam swoje temperatury i czasy:
 230 stopni - 15 minut
220 stopni - 10 minut
210 stopni - 10 minut
200 stopni - 20 minut

Po upieczeniu wyjąć ciasto z formy i wystudzić na kratce. Odczekać co najmniej 12 godzin (ja czekam 24 godziny) i już można się delektować







i ciut inne światło



piątek, 12 czerwca 2020

Chleb litewski

Tak kompilacja dwóch przepisów. Ciasto chlebowe wsadziłam do zbyt długiej formy, więc nie jest wysokie, choć wyrosło prawie równo z formą. Jak wygląda przekrój i jak smakuje, dowiem się jutro, kiedy rozkroję chleb. Na razie dojrzewa.




Pieczenie tego chleba trzeba sobie troszkę rozplanować.

Rano, pierwszego dnia robimy I fazę

* 40 g zakwasu żytniego (razowy mam)
* 80 g wody
* 80 g mąki żytniej razowej (ja mam taką z młyna, gdzie pełno jest tych farfocli)

wymieszać w misce, przykryć i zostawić na ok. 10 godzin

II faza - robiłam wieczorem 

* całość I fazy
* 200 g mąki żytniej razowej
* 200 g wody

wymieszać w misce, przykryć i zostawić na 10-12 godzin (do rana)

Wieczorem przygotować również suche składniki III fazy :

* 100 g mąki żytniej razowej
* 200 g mąki pszennej chlebowej (dałam po 100 g mąki typ 750 i 1050)
* 3 łyżki cukru demerara
* 2 łyżki słodu żytniego ciemnego typ litewski
* 1 łyżeczka kminu mielonego (ja na świeżo utłukłam w moździerzu)
* 15 g soli

wszystko dokładnie wymieszać w misce, przykryć i odstawić do rana

III faza - rano następnego dnia

* całość II fazy
* wszystkie suche składni przygotowane wieczorem
* 200 g ciepłej wody
* 1 łyżka miodu ciemnego (dałam gryczany)

Wszystkie składniki dokładnie razem wymieszać (robiłam to po prostu łyżką) i przełożyć do formy o długości 25 cm (ja dałam formę 30 cm i chleb mam niski ale za to podzielny, bo więcej kromek  wyjdzie). Formę nakryć folią spożywczą (ewentualnie reklamówkę foliową) i odstawić do wyrastania. Mój wyrastał ok. 3 godzin, czym mnie niezmiernie zadziwił bo myślałam, że będzie to dłużej trwało. 
Nagrzać piekarnik do 230 stopni z ustawionym na dole naczyniem z wodą (nie mam piekarnika z funkcją pary, więc tak sobie radzę). Wstawić chleb do nagrzanego i zaparowanego piekarnika i piec ok. 25 minut. Po tym czasie, należy wyjąć naczynie z wodą a piekarnik ustawić na 210 stopni. Piec jeszcze ok. 20-25 minut.
Wyjąć chleb z formy i odstawić do zupełnego wystudzenia. Wystudzony chleb zawinąć w bawełnianą/lnianą ściereczkę i włożyć do foliowej torby. Zostawić tam na co najmniej 12 godzin. Nie kroimy świeżego chleba, musi odczekać swoje. Najlepiej 24 godziny.

I po 24 godzinach


W rzeczywistości chleb jest trochę ciemniejszy niż na zdjęciu.  Chyba widać na przekroju tę moją mąkę razową. Same grube wióry. Mnie tam to ani trochę nie przeszkadza a wręcz odwrotnie. Lubię taka mąkę do chleba. 






niedziela, 24 maja 2020

Chleb Reni z jogurtem, na zakwasie

Bazowałam na przepisie mojej forumowej koleżanki, więc podam dokładnie przepis tak jak Renia mi podała a w nawiasach podam ewentualne moje zmiany





Fotka przekroju krojonego mocno ciepłego jeszcze chleba. Ja wiem, że nie powinnam jeszcze kroić 






Składniki:

* Zaczyn:  2 łyżki aktywnego zakwasu, pół szklanki letniej wody, pół szklanki (może ciut więcej) mąki żytniej (dałam pół na pół mąkę 720 i razową 2000)

Ciasto właściwe:

* cały zaczyn
* 3 szklanki mąki (dałam pszenną 650 - 1 szklanka, pszenną 1050 - 1 szklanka, żytnia 720 - 1 szklanka + dodatkowo 3 łyżki żytniej razowej 2000)
* jogurt naturalny 200 g
* 1 szklanka letniej wody
* 1,5 łyżeczki soli


Sposób przygotowania:

Zaczyn: Robiłam wczesnym wieczorem - wszystkie składni zaczyny bardzo dokładnie wymieszać, przykryć (ja robię to w szklanej misce z przykrywką) i odstawić na ok. 9 godzin (mój zaczyn był dłużej bo ok. 12 godzin).
Rano: Do misy robota wlać wodę, zostawiając z całości 2-3 łyżki. Dodać cały zaczyn i dokładnie wymieszać. Następnie dodać jogurt i ponownie dokładnie wymieszać. Robię to trzepaczką rózgową. Następnie dodać mąkę i wyrabiać ciasto ok. 5-7 minut. Wyłączyć robot i zostawić ciasto na ok. 20-30 minut. Po tym czasie sól rozpuścić w 1 łyżce wody i dodać do ciasta. Wyrabiać ok. 8 minut. Gdyby ciasto było zbyt gęste, zwarte to należy dodać 1-2 łyżki wody.

Ja chleb piekłam w formie Keks Olka która ma wymiary 26 x 12 cm (góra formy)  . Ciasto przełożyć do formy (ja spryskuję formę Carlexem) i wierzch wygładzić mokrą dłonią. Nakryć folią (używam woskowijki) i odstawić do wyrastania. Kiedy ciasto dojdzie już do brzegów formy, zdjąć folię i zostawić aż ciasto zrobi "brzuszek".
Renia piecze swój chleb  w 230 stopniach przez 15 minut a następnie zmniejsza temperaturę do 200 stopni i piecze ok. 25 minut. Po tym czasie wyjmuje chleb z formy i studzi na kratce.
Ja piekąc w formie do której dałam link, musiałam zastosować inną technologię pieczenia żeby spód i boki ciasta też były wypieczone. Mój piekarnik nie toleruje srebrnych form. Ale okazuje się, że na wszystko jest rada. Piekarnik nagrzałam do 200 stopni. Formę z ciastem ustawiłam jak najniżej się dało. W tej temperaturze piekłam ok. 10 minut a po tym czasie zmniejszyłam temperaturę do 185 - 190 stopni (mój piekarnik ma wyższą temperaturę niż pokazuje) i piekłam 40 minut. Łączny czas pieczenia to 50 minut. Po tym czasie wyjęłam formę z chlebem i odstawiłam na 5-10 minut, a po tym czasie dopiero wyjęłam chleb z formy i odstawiłam na kratkę. Gorący chleb można bardzo delikatnie spryskać wodą. Ja przedobrzyłam z jej ilością i mam białe łatki ale skórka i tak jest bardzo chrupiąca.


niedziela, 12 kwietnia 2020

Chleb żytni ( z przewagą mąki żytniej)

Przepis podpatrzony u GUCIA, trochę dostosowany do moich możliwości (brak mąki żytniej w odpowiedniej ilości) i ze zmniejszoną trochę ilością składników, proporcjonalnie do użytego zakwasu.



Jest to przepis na prosty chleb żytni wg J. Hamelmana, robiony  na 3 fazowym zakwasie 

* 474 g mąki żytniej chlebowej 720  (tu dodałam trochę mąki pszennej chlebowej zamiast żytniej)
* 91 g mąki pszennej 750 (ta dałam pszenną razową)
* 388 g wody
* 17 g soli
* 669 g zakwasu  (***) - przykład przygotowania zakwasu trójfazowego poniżej 

Wszystkie produkty mieszamy na 1 prędkości przez 4 minuty i przez 1,5 minuty na 2 prędkości,
Fermentacja wstępna 10-20 minut.
Przekładamy do foremek. Wyrastanie ok 2 godziny. Przez pieczeniem nakłuwamy całą powierzchnię ciasta np. patyczkiem do szaszłyków, ale tę grubszą stroną.

Pieczemy w temperaturze 250 stopni przez 10 minut (po około 3 minutach należy uchylić, na chwilę, drzwi piekarnika). Obniżyć temperaturę do 210 stopni i pieczemy ok 40-50 minut.

Chleb należy kroić dopiero po 24 godzinach.

Mnie coś złego podkusiło i po wyjęciu chleba i odstawieniu na kratkę do wystudzenia, posmarowałam wierzch wodą. No i mam taki łaciaty wierzch teraz.  Do tego, choć chleb był naprawdę dużo wyrośnięty to jednak w piecu pękł mi z jednej strony.  Teraz stygnie i czeka jutra

Po 20 minutach stygnięcia, plamy na wierzchu zniknęły. Hip hip hurrrrrrrra. I jest piękna skórka 

(***)

1 faza wieczór w czwartek - 2 łyżki czynnego zakwasu, 1 szklanka mąki żytniej + 1/2 szklanki letniej wody, 2 faza piątek rano - 1 szklanka mąki żytniej + 1/2 szklanki wody, 3 faza piątek wieczór 1 szklanka mąki żytniej + 1/2 szklanki letniej wody. W sobotę pieczesz na 3 fazowym zakwasie. Można obniżać temp. trzymania zakwasu miedzy fazami czyli zaczynasz w kuchni na blacie, potem na podłodze (jak nie grzeje) a potem do komórki a w lecie do lodówki).



Minęło prawie 24 godziny i chleb został ukrojony.  Dla mnie to jest to co właśnie lubię w chlebie. Ten smak, sprężystość  jest cudowna. Odrobinę przeszkadza mi zbyt spieczona skórka. Ale to na pewno wina mojego piekarnika, który ma wyższą temperaturę niż pokazuje




O, tutaj lepiej widać kolor.  




niedziela, 29 marca 2020

Zabawy z chlebem

No tak, zaczęłam próby z chlebem. Chlebem na zakwasie. To co niżej zaprezentuję to totalna improwizacja. To jest mały chleb, no bo jednoosobowy. Na samym zakwasie żytnim robiony. Wczoraj zagnieciony, cztery razy składany w międzyczasie, ale nie w równych odstępach czasu, bo musiałam wychodzić z domu. Wyrastał w durszlaku. Na noc, zapakowany w torbę foliową durszlak poszedł do lodówki. Rano wyjęłam, odczekałam ok. 2 godzin. Naczynie do zapiekania nagrzałam w piekarniku nagrzanym do 220 stopni. Następnym razem wezmę garnek żeliwny który jest sporo wyższy, bo chleb rósł jak szalony w piecu i za mało miał już miejsca. Wsadzałam do pieca taki grubszy naleśnik a mam chleb co najmniej 3 razy większy. Chleb z durszlaka wyjęłam na papier i z tym papierem poszedł do naczynia.  Piekłam ok. 30 minut w nakrytym naczyniu, zwiększając temperaturę w między czasie do 230 stopni. Po oznaczonym czasie zdjęłam przykrycie z garnka, kilka psiknięć zraszaczem wykonałam i dopiekałam jeszcze ok. 20 minut, zmniejszając temperaturę do 200 stopni. Wyjęłam i odstawiłam na kratkę, sprawdzając wcześniej czy wydaje głuchy odgłos.  A teraz sobie stygnie.














Chleb chciałam ponacinać, ale żyletka okazała się być trochę tępa. Miałam ją wbita w korek. W trakcie , wylazła z tego korka. Miał być wzór liścia a mam to co mam.
Czekam aż wystygnie bo bardzo jestem ciekawa jaki jest w środku


Napisałam mniej więcej jak go robiłam: do żytniego zakwasu (50 g) dodałam 50 g mąki żytniej i 50 g wody. Stało sobie przez noc. Pózniej dodałam do tego zaś po 50 g mąki i 50 g wody. Wymerdałam i nakryłam rękawiczką . Po jakimś czasie tak wyglądał zaczyn. Gumką oznaczone jest ile było. Do zaczynu dodałam mąkę pszenną chlebową, cos ok. 350 g i dodałam wody tak ze 200 g. Maszyna toto merdała. Wydawało mi się za luźne ciasto to jeszcze 2 łyżki maki poszło. Wyłączyłam maszynerię na 15 minut. Po tym czasie dodałam sól i zaś wyrobiła maszyna. Durszlak ze ściereczką i ciasto (mocno luźne) poszło do niego. Składałam 4 razy , tak mniej wiecej co godzinę . Piszę mniej więcej bo wyjeżdżałam z domu i było chyba i 2 godziny. Po ostatnim składaniu postało sobie trochę, tak z pół godziny a może ciut więcej, zapakowałam durszlak w folię i do lodówki. Rano wyjęłam i stało sobie tak ze dwie godziny. Piekarnik z garnkiem nagrzałam do 230. Na chleb nałożyłam papier do pieczenia i obróciłam durszlakiem. Nacięłam (niestety tępą żyletką) i wsadziłam do gara, nakryłam. I tak pół godziny a potem pokrywkę sciągłam, ze trzy psiknięcia wodą zrobiłam i dopiekłam 20 minut. To jest mały chleb bo jednoosobowy. Zważyłam go teraz i ma 645 g