Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2026

Babka czekoladowo-pomarańczowa

 Cały dom nią pachniał jak się piekłam. Czekoladą i pomarańczami. Niestety ale fotki bardzo kiepskie wyszły bo za oknem szaro i buro.





Składniki: wszystkie w temperaturze pokojowej

* 250g mąki pszennej tortowej

* 2 opakowania budyniu czekoladowego (każde miało 45g)

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 200 g masła - stopionego i wystudzonego

* 5 jajek - rozdzielić na biała i żółtka

* 150g cukru

* 100 g czekolady deserowej + 2 łyżki mleka - roztopiona i schłodzona do temperatury pokojowej

* 1 dorodna pomarańcza - skórka otarta i wyciśnięty z niej sok  (mnie wyszło 100ml soku)

* ewentualnie trochę kandyzowanej skórki pomarańczowej





Sposób przygotowania:

Formę keksową  (moja ma 30 x 11cm - mierzona wewnątrz) wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem i obsypać mąką. 

Piekarnik nastawić na 180 stopni.

W dużej misce ubić żółtka z cukrem do białości. Nie przerywając ubijania stopniowo dolewać masło. Zmniejszyć obroty miksera i dosypywać stopniowo mąkę wymieszaną z budyniem i proszkiem. Dodać sok i otartą skórkę z pomarańczy oraz roztopiona czekoladę. Z białek ubić pianę z dodatkiem szczypty soli i delikatnie wmieszać ją w ciasto.

Ja dodatkowo dodałam trochę skórki pomarańczowej kandyzowanej na sam koniec. 

Ciasto przelać do formy keksowej i wstawić do piekarnika. Piec ok. 50 minut. Zanim wyjmiecie ciasto, obowiązkowo należy sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone. Moje ciasto po 45 minutach oblepiło cały patyczek. Dałam mu jeszcze 7 minut i już ciasto było upieczone a patyczek czysty. Wyjąć z piekarnika i odstawić na kratkę do studzenia. Upieczone i wystudzone ciasto oblać polewą czekoladową. U mnie jak zawsze jest to ganache czyli czekolada roztopiona w kąpieli wodnej z dodatkiem kremówki. 



piątek, 28 marca 2025

Ciasto cytrusowe

 Podobne już piekłam. Ale tam były tylko cytryny. Dzisiaj masa jest na bazie soku z cytryn, limonek i pomarańczy. Wyszło niezwykle aromatyczne, słodko-kwaśnie, po prostu pyszne. 





Składniki:

Ciasto: (wszystkie składniki z pokojowej temperaturze powinny być)

* 360 g masła/margaryny (dałam masło) 

* 220-250 g cukru pudru

* 2 łyżeczki proszku do wypieków

* 380 g mąki pszennej tortowej

* 6 całych jajek (miałam swojskie, dość spore jajka)

Masa cytrusowa:

* 4 żółtka

* 2 opakowania kisielu cytrynowego (miałam kisiel z Winiar, z dodatkiem cukru)

* 2 płaskie łyżki maizeny (skrobia kukurydziana)

* sok wyciśnięty z 2 cytryn, 1 limonki i 1 pomarańczy (łącznie miałam 250 ml soku)

* ok. 700 ml wody (wody i soku powinno być łącznie ok. 950 ml)

* 1 szklanka cukru

* skórka otarta z tychże owoców (wcześniej owoce powinny być sparzone, wymyte)





Sposób przygotowania:

Zaczynamy od przygotowania ciasta i upieczenia 5 blatów. Mąkę wymieszać z proszkiem. Masło i cukier puder utrzeć do białości. Nie przerywając ubijania dodawać po jednym całym jajku. Kolejne dodać jak poprzednie będzie doskonale połączone z masą maślaną. Kiedy już wszystkie jajka będą użyte, należy dosypywać po łyżce maki. Na koniec przemieszać ciasto łopatką, tak od dna i jeszcze chwilkę utrzeć mikserem.  Ciasto podzielić na 5 równych części (moja każda część ciasta ważyła 254g).

Pierwszą część ciasta rozsmarować na dnie formy wyłożonej papierem do pieczenia (tylko dno wykładam) o rozmiarze 18,5 x 28cm. Może być forma trochę większa to wtedy blaty ciasta będą też trochę cieńsze. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175-180 stopni i piec 15 minut. Po upieczeniu wyjąć i od razu zdjąć ciasto wraz z papierem na kratkę do wystudzenia. Ja mam formę z odpinanym brzegiem więc wszystko szło sprawnie i szybko. W ten sam sposób upiec pozostałe 4 blaty ciasta. Nie układać blatów jeden na drugim bo mają tendencję do przyklejania się. 

Kiedy wszystkie blaty już są upieczone i przestudzone, można ugotować masę cytrusową. Do garnka wlać wodę, dodać cukier o otartą skórkę. Doprowadzić do zagotowania. Do soku z wyciśniętych owoców dodać kisiele, żółtka i maizenę. Dokładnie rozmieszać wszystko. Wlewać małą strużką na gotującą się wodę, cały czas mieszając. Doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia i podzielić na 4 części. Używamy gorącej masy. 

Pierwszy blat ciasta ułożyć w formie i wylać na niego 1/4 masy cytrusowej. Ma masie ułożyć kolejny blat ciasta i znów masa. I tak do wyczerpania masy. Na ostatni blat ciasta już masy nie dajemy. Wierzch ciasta nakryć papierem do pieczenia i zostawić ciasto do zupełnego wystudzenia. Można wstawić do lodówki ale nie jest to konieczne. 




piątek, 12 maja 2023

Sernik cytrusowy

 W planach miałam zupełnie inny sernik, ale wymagający dużo czasu, którego nadmiaru nie mam. A w oko wpadł mi sernik cytrusowy na blogu Agnieszki Kuchnia nad Atlantykiem Spodobał mi się bardzo, więc minimalnie coś tam zmieniłam i upiekłam. I to był dobry wybór. Sernik wychodzi baaaaaaaaaardzo dobry a ten zapach 😍 Roboty przy nim niewiele, tylko dobrze jest odczekać po upieczeniu i schłodzić w lodówce





Składniki:

Spód sernika zrobiłam ze zwykłych herbatników, których miałam ok. 170 g - zmieliłam je dokładnie i wymieszałam z mięciuteńkim masłem w ilości ok. 2-3 łyżek. Wszystko wysypałam na dno tortownicy o średnicy 26 cm (wcześniej dno wyłożyłam papierem do pieczenia). Okruszki ubiłam płaskim dnem kubka. A następnie podpiekłam ok. 10 minut w 180 stopniach. Podpieczony spód wyjąć i wystudzić. 

Masa serowa: 

Wszystkie składniki wyjęłam z lodówki godzinę wcześniej

* 1 kg twarogu sernikowego (mój miał 18% tłuszczu i był dość zwarty)

* 5 całych jajek

* 220 g cukru pudru

* 100 g masła roztopionego i wystudzonego 

* 200 g śmietanki kremówki 36%

* skórki otarte z: 1 pomarańczy, 1 cytryny, 1 limonki - owoce wcześniej sparzyć, resztę owoców zachować bo będą potrzebne później

* opakowanie kisielu cytrynowego (takie normalne a nie duże)

Otarte skórki cytrusów dać do kremówki i dokładnie wymieszać (wymieszać a nie ubijać z kremówką), odstawić. Do dużej miski włożyć ser i puder. Krótko wymieszać, tylko do połączenia. Wbić całe jajka, dodać masło i ponownie wymieszać tylko do połączenia składników. Na koniec wlać kremówkę i wsypać kisiel. I szybko wymieszać całość. Masę serową wylać na podpieczony spód. Wyrównać wierzch. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę na 150 stopni, otworzyć piekarnik i na dno  ustawić naczynie z wodą. Zamknąć drzwiczki piekarnika i piec jeszcze ok. 1 godziny 15 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjąć i całkowicie schłodzić  a schłodzony wstawić do lodówki. 

Polewa cytrusowa:

* Sok z cytrusów - Wycisnąć dokładnie sok z cytryny, pomarańczy i limonki. Powinno go wyjść ok. 200 ml. Przecedzić przez sitko do rondelka 

* 2 łyżki cukru - dodać do soku

* 2 łyżki maizeny (skrobia kukurydziana) - dodać do wyciśniętego soku

Dokładnie wymieszać wszystko i rondelek ustawić na małym ogniu. Mieszając doprowadzić do zagotowania i następnie gotować chwilę (może minutę) cały czas mieszając. Zdjąć rondel z ognia i mieszając leciutko przestudzić (ze trzy minuty). Wylać polewę na zimny sernik. 





czwartek, 6 stycznia 2022

Szarlotka z pomarańczowym lukrem

 Oj, strasznie nakombinowałam dzisiaj przy tej szarlotce. Ale wyszła pyszna jednak, choć byłam pełna obaw kiedy wstawiałam ją do pieca. Niepotrzebnie . Przepis wieczorem





Dotarłam do domu i już uzupełniam o przepis:

Składniki:

Ciasto:

* 400 g mąki pszennej tortowej
* 4-5 łyżek cukru pudru
* 1,5 łyżeczki proszku do wypieków
* 2 całe jajka - średniej wielkości
* 1 żółtko
* 200 g masła w temperaturze pokojowej

* opcjonalnie - ok. 10 łyżek mleka (moja wersja była właśnie z mlekiem)

Wszystkie składniki poza mlekiem zagnieść w miękkie ciasto. Można ręcznie, ale ja robiłam to robotem i zajęło mu to ok. 2 minut. 
Ciasto wyjąć z robota i podzielić na dwie części. Jedną z części rozwałkować na papierze do pieczenia i włożyć do formy (forma 24 x 28 cm - mierzona górą. Dół nieco mniejszy). Podpiec przez ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 
Wyjąć i dokładnie ostudzić. 

Dodatkowo:

* ok. 1,3-1,5 litra jabłek już usmażonych - używałam jabłek, które sobie jesienią przygotowałam w słoikach. Moje jabłka to jedynie faktycznie jabłka i trochę cukru i soku z cytryny. 
* 1 opakowanie kisielu np. brzoskwiniowego lub pomarańczowego (moje jabłka były dosyć rzadkie i dlatego dodałam kisiel)
* skórka otarta z jednej pomarańczy

Wszystkie składniki wymieszać razem

Na przestudzony spód w formie, posypać bułkę tartą ok. 1/2 szklanki. Na bułkę wyłożyć jabłka. 

I teraz można zrobić tak jak ja:
I. 
 Drugą część ciasta ponownie włożyć do robota i najpierw dodać ok. 5 łyżek mleka i dokładnie wymieszać a następnie, w miarę potrzeby dodać jeszcze mleka. Ja dodałam ok. 10-12 łyżek mleka.  Ciasto ma konsystencję teraz dosyć gęstego ciasta ucieranego. Wykładałam je małą łyżeczka na jabłka, małymi kupkami ciasta, jedno obok drugiego. Kiedy wyłożyłam całość, starałam się te kupki ciasta połączyć ze sobą, lekko rozsmarowując. 

II.

lub po prostu od razu rozwałkować ten drugi kawałek ciasta (leciuteńko się lepi i można go wcześniej lekko schłodzić),  rozwałkować i ułożyć na jabłkach. Na wierzchu nakłuć w kilku miejscach. 

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez ok. 40 minut .
Po upieczeniu wyjąć na kratkę do wystudzenia i jeszcze dobrze ciepłe ciasto posmarować lukrem pomarańczowym (cukier puder wymieszany z sokiem wyciśniętym z pomarańczy. Lukier nie może być zbyt płynny). Ciasto zostawić do całkowitego wystudzenia.








sobota, 9 października 2021

Sernik dyniowo-czekoladowo-pomarańczowy





 Miał być sam dyniowo-pomarańczowy, z dodatkiem przygotowanej wcześniej marmolady (post wcześniejszy), ale jakoś kolor mi nie odpowiadał więc dodałam czekoladę gorzką (ta też mnie zawiodła co do koloru). Sama dyni nie za bardzo lubię, ale wokół tyle wypieków dyniowych, że postanowiłam dać jej szansę w innym wypieku niż drożdżowy.  Ja marmoladę zrobiłam sobie tydzień wcześniej, więc roboty przy serniku nie miałam dużo.





Składniki:

Spód sernika zrobiłam z pokruszonych herbatników kakaowych, wymieszanych z roztopionym masłem. Okruszki wysypałam na dno tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia (samo dno wykładam), rozsypać równą warstwą a następnie ugnieść dnem szklanki czy innego naczynia z równym dnem. 

Podpiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10 minut. Wyjąć i wystudzić. 

Teraz piekarnik ustawić na 230 stopni (tak, to nie pomyłka)

Przygotować masę serową:

* 1 kg sera twarogowego o zawartości tłuszczu co najmniej 18% 

* 330 350 g marmolady dyniowo-pomarańczowej

* sok i skórka otarta z połowy dużej pomarańczy

* 4 duże jajka - moje były naprawdę bardzo duże, więc jeżeli ktoś używa jajka w rozmiarze L to należy dać 5 jajek

* 100 g śmietanki kremówki

* 100 g czekolady deserowej lub gorzkiej (ja dałam czekoladę gorzką o zawartości 74% kakao)

* 1 opakowanie budyniu waniliowego z dodatkiem prawdziwej wanilii

* 4 - 5 łyżek cukru pudru (należy masę spróbować czy odpowiednio słodka i dostosować ilość cukru do własnych upodobań)

Sposób przygotowania. 

To kolejny mój sernik gdzie nie używałam żadnego sprzętu, miksera czy robota. Nie jest potrzebny wcale a nawet nie powinien być używany, żeby za bardzo nie napowietrzyć masy serowej. 

Składniki użyte do sernika miały temperaturę pokojową. Wyjęłam wszystko z lodówki co najmniej 2 godziny wcześniej.

Czekoladę wraz z kremówką rozpuścić w kąpieli wodnej. Ostudzić do temperatury pokojowej

Do dużej misy włożyć twaróg sernikowy i lekko rozmieszać łopatką. Dodać marmoladę dyniową i całe jajka. Ponownie wymieszać dokładnie, aż składniki utworzą jednolitą masę. Dodać budyń, cukier puder oraz sok i skórkę pomarańczy. Ponownie wymieszać. Na koniec dodać rozpuszczoną czekoladę i dokładnie wymieszać. Wlać masę serową do tortownicy. 

Sernik będziemy piec nie na kratce ale na blaszce z wyposażenia piekarnika. W trakcie jak piekarnik się nagrzewa, na dno blachy należy wlać kubek wody, żeby piekarnik mocno zaparował. 

Do pieczenia zastosowałam metodę gazetową, ale taką trochę oszukaną bo gazet nie mam. Kiedyś piekłam tą metodą i używałam gazet codziennych, takich czarno białych. Nie mogą być to inne gazety, bo ich papier nie nasiąknie wodą. Z braku gazet zastosowałam ręczniki kuchenne. Mam takie dosyć grube, trzywarstwowe. Urwałam z rolki taka długość aby swobodnie można było owinąć tortownicę. Złożyłam tak, aby były na wysokość tortownicy (u mnie na cztery podzielone) . Namoczyłam i owinęłam wokół tortownicy a brzeg dolny leciutko był poniżej tortownicy. Tortownice wstawiłam do piekarnika i sprawdziłam czy ten dolny brzeg ręczników dotyka blachy z minimalną ilością wody. Jeżeli woda całkowicie już wyparowała, należy dolać jej ponownie na blachę aby ręczniki mogły ją spokojnie ciągnąć i nasiąkać. 

Jeszcze mała uwaga. Tortownica powinna być super szczelna. Jeżeli taka nie jest, należy jej spód zabezpieczyć folią aluminiową.

Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 155 stopni. 

Lekko uchylić piekarnik na chwilę aby zmniejszyć temperaturę piekarnika. Wystarczy ok. 15-30 sekund. Piec w obniżonej  do 155 stopni temperaturze przez ok. 40 - 45 minut.  Boki sernika powinny być dobrze ścięte a sam środek jeszcze taki delikatny, galaretowaty. 

Mój piekarnik ma wyższą temperaturę niż pokazuje i po 40 minutach, środek sernika też miałam prawie ścięty. Sernik należy wyjąć i wystudzić a wystudzony wstawić do lodówki na co najmniej 6 - godzin. 


Sernik po schłodzeniu ozdobiłam rozetkami z bitej śmietanki do której dodałam wanilii. 





Marmolada z dyni i pomarańczy

 Z porcji podanej niżej wyszło mi 3 słoiczki po ok. 300 g każdy. 

Ja zrobiłam marmoladę z myślą o serniku, ale równie dobrze można zrobić z nią np. tartę. 





Składniki:


* ok. 1 kg już oczyszczonej dyni - ja użyłam dynię Hokkaido

* 2 duże pomarańcze

* 1 cytryna

* ok. 200 g cukru (sypałam na oko a potem marmoladę po prostu próbowałam)* ewentualnie trochę startego świeżego imbiru


Sposób przygotowania:

Dynię pokroić na mniejsze kawałki i upiec do miękkości w piekarniku, w temperaturze 180 stopni. Pomarańcze obrać dokładnie (ja skórę ścinam tak, że odcinam również albedo (biała skórka). Następnie pomarańczę należy wyfiletować. Do tego potrzebny jest ostry nóż. Filetujemy na miską, bo soku sporo wycieka w trakcie. Pozostałość po pomarańczy należy dobrze odcisnąć z pozostałego soku. Same filety należy pokroić w niedużą kostkę. Wrzucić do rondla. Upieczoną dynie pozbawić skórki i również pokroić w niedużą kostkę. Dodać do rondla. Wlać odzyskany sok z pomarańczy oraz sok wyciśnięty z całej cytryny. Dodajemy cukier i ustawiamy rondel na średnim ogniu. Gotować teraz przez ok. godzinę. Po tym czasie zblendować całość. Ponownie rondel ustawić na ogniu i gotować jeszcze ok. 10 minut. Ja na tym etapie dodałam trochę wody bo masa wyszła mi niezwykle gęsta. Do marmolady można dodać trochę startego imbiru i wtedy będzie idealna do tarty. Ja nie dawałam bo w planach był sernik z czekoladą. Gotującą się marmoladę wkładać do słoiczków, od razu zakręcać i odstawić do góry dnem do wystygnięcia. 




sobota, 14 sierpnia 2021

Sernik Aperol spritz

Kolejna propozycja alkoholowego sernika. Tym razem na tapetę poszedł Aperol spritz. Najpierw myślałam o serniku bez pieczenia , zwieńczonym galaretką o smaku popularnego drinka. Jednak zrobiłam pieczony sernik, z dodatkiem skórki i soku z pomarańczy. No i obowiązkowo galaretka o smaku popularnego drinka. 





Składniki:

Spód sernika:  zrobiłam z pokruszonych ciastek kakaowych, wymieszanych z masłem roztopionym i otartą skórką pomarańczową.  Herbatniki wysypałam na spód tortownicy o średnicy 27 cm, z wyłożonym na dnie papierem do pieczenia. Herbatniki należy ubić a tortownice wstawić do lodówki. 

Masa serowa:

* 1 kg twarogu sernikowego o zawartości co najmniej 18% tłuszczu

* 250 g mascarpone

* 200 g kwaśnej śmietany 18%

* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (waży 530 g)

* 60 g maizeny (skrobia kukurydziana)

* 5 całych jajek + 2 żółtka

* sok i skórka otarta z jednej pomarańczy (oczywiście, wcześniej sparzyć )

* sok z połowy limonki lub cytryny

Twaróg sernikowy, mascarpone, śmietanę i mąkę ziemniaczaną włożyć do miski i rozprowadzić rózgą kuchenną. Dodać mleko skondensowane i ponownie wymieszać rózgą do połączenia się składników. Masa serowa na tym etapie jest już gładka i jednolita. Jajka i żółtka wbić do miski i wymieszać razem z sokiem i skórką pomarańczową. Dokładnie wymieszać. Masę wlać do tortownicy i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni z włączonym termoobiegiem. Pieczemy 40 minut a następnie należy zwiększyć temperaturę do 160 stopni - termoobieg i piec kolejne 15 - 20 minut. Boki sernika powinny być dobrze ścięte ale środek taki jeszcze "galaretowaty" . Wyłączyć piekarnik i zostawić sernik na 30 minut, bez otwierania drzwiczek. Po tym czasie należy sernik wyjąć i wystudzić a wystudzony wstawić do lodówki. 

Galaretka aperol spritz:

* 400 ml Prosecco (można dać inne wino musujące. Ja dałam Prosecco)

* 200 - 240 ml Aperol

* 30 g żelatyny

* 2-3 łyżki cukru

* sok z pomarańczy ok. 100 ml (z mojej tylko tyle wycisnęłam)

* sok z połowy limonki lub cytryny (można nie dawać ale ten sok podbija smak)

Do rondla wlać sok z pomarańczy, dodać cukier i podgrzewać aż cały cukier rozpuści się. Wlać 200 ml Prosecco i dalej podgrzewać aż do zagotowania. Wyłączyć, odczekać ok. 5 minut i na wierzch posypać żelatynę. Lekko zamieszać i zostawić do napęcznienia. Następnie wymieszać aż cała żelatyna rozpuści się. Teraz można wlać Aperol i pozostałą część Prosecco. Wymieszać i wstawić do lodówki. Pilnować, żeby galaretka nie ścięła się. Kiedy zacznie gęstnieć, wylać na wierzch schłodzonego już sernika. Wstawić do lodówki na ok. 6-8 godzin. 





sobota, 5 grudnia 2020

Nalewka pomarańczowa

 a właściwie to nie tylko pomarańczowa, bo dodałam jeszcze cytrynę i suszone owoce.




Składniki tak na oko:

* 2 duże pomarańcze - najpierw dobrze sparzyłam i wyszorowałam
* 1 cytryna - postąpiłam tak samo jak z pomarańczami
* 1 łyżka miodu - miałam jedynie gryczany, ale pewnie lepiej by był wielokwiatowy bo jasniejszy
* 1-2 garści suszonych moreli
* 1-2 garści suszonych śliwek (byle nie wędzone)
* 2 garści suszonej żurawiny
* garść suszonych daktyli
mozna jeszcze jakieś dołożyc np. rodzynki ale już nie było w domu
* laska cynamonu
* bób tonka
można dodać anyż ale też nie było w domu

Wszystko powkładałam do 1,5 litowego słoja i zalałam 0,5 litra czystej wódki i 100 ml spirytusu. 
No i teraz niech sobie postoi ok. 2 tygodni. Po odfiltrowaniu pokażę jak nalewka wygląda. Ze spróbowaniem może być problem, bo ja nalewki produkuję ale nie piję .
W swoich zbiorach mam: 
2018 - 
nalewka żurawinowa z żurawiny błotnej
nalewka z pigwy
2019
nalewka z aronii
nalewka z czarnej porzeczki - smorodinówka
2020
ratafia
nalewka z pigwowca
i obecna: nalewka pomarańczowa z suszonymi owocami



sobota, 31 października 2020

Czekoladowe ciasto z pomarańczowym kremem

 Od dość dawna , ciągle widziałam oczami wyobraźni czekoladowy tort z pomarańczowym kremem. Normalnie, ten widok chodził za mną. No to zrobiłam. Zawiedziona jestem kolorem bo miał być intensywnie pomarańczowy krem a wyszedł kremowy. Na pewno, gdyby użyć jajek swojskich, wtedy kolor curdu by był zdecydowanie bardziej intensywny, pomarańczowy a tym samym i krem był miał piękny, słoneczny kolor. Ale i tak najważniejsze, że samo ciasto jest genialne w smaku. Mocno czekoladowe, mocno pomarańczowe. 









Składniki: 

Orange curd:

* 2 pomarańcze dosyć spore miałam - wymyte i sparzone - otrzeć skórkę i wycisnąć sok

* sok z połowy dużej cytryny

* 180 g cukru (można dać trochę mniej np. 150 g)

* 2 całe jajka + 4 żółtka (miałam b.duże jajka)

* 150 g masła pokrojonego w mała kostkę

* ewentualnie - 2 łyżeczki maizeny wymieszane w łyżce wody


Soku z pomarańczy i cytryny było ok. 230-240 ml. Sok wlać do rondelka, dodać skórkę i cukier - zostawić na pół godziny. Teraz można już dodać  jajka i żółtka. Bardzo dokładnie rozmieszać trzepaczką. Rondel ustawić na maleńkim ogniu. Podgrzewać przez cały czas mieszając trzepaczką.  Kiedy mieszanina w rondlu będzie już b. gorąca, dodawać po kilka kostek masła i cały czas mieszać. Doprowadzić do zagotowania. Trwa to dosyć długo. Masa zacznie gęstnieć. Gdyby jednak była zbyt mało gęsta, należy dodać wymieszaną w wodzie maizenę. Gorąca masa jest trochę rzadsza od typowego budyniu, ale po wystudzeniu i schłodzeniu w lodówce, jeszcze zgęstnieje. Gorącą masę przelać do naczynia przez sitko, aby cała skórka została . Naczynie dokładnie zamknąć i wystudzić curd a następnie schować do lodówki do zupełnego schłodzenia. Najlepiej przygotować go co najmniej dzień wcześniej. Można zrobić i tydzień wcześniej i przechowywać w zamkniętym naczyniu w lodówce.

Czekoladowy biszkopt:

* 6 jajek - miałam duże jajka , takie XL

* 1 szklanka cukru

* 1 szklanka mąki pszennej tortowej

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

* 150 g czekolady gorzkiej (nie mniej jak 70% kakao. Moja miała 74%)

* 150 g masła


Składniki na biszkopt powinny być w temperaturze pokojowej

Czekoladę połamać na mniejsze kawałki i umieścić w misce. Dodać masło pokrojone na mniejsze kawałki. Miskę ustawić w kąpieli wodnej. Mieszając co jakiś czas, doprowadzić  połączenia się czekolady i masła w jednolitą masę. Zdjąć miskę znad kąpieli wodnej i odstawić do wystudzenia. Czekoladowa masa powinna osiągnąć temperaturę pokojową. 

Kiedy masa czekoladowa stygnie, należy przygotować tortownicę o średnicy 25-26cm, tzn. wyłożyć dno tortownicy papierem. Nagrzewamy piekarnik do 160-165  stopni. Boków nie wykładamy ani niczym nie smarujemy. Całe jajka i cukier włożyć do misy roboty i ubijać na wysokim biegu, ok. 15 minut. W tym czasie przesiać mąkę razem z proszkiem do miseczki. Kiedy masa jajeczna będzie dobrze ubita na sztywną prawie masę należy zmniejszyć obroty robota do minimum i wlewać maleńką strużką wystudzoną czekoladę. Wyłączyć robot. Resztę będziemy mieszać już szpatułką. Przesiewamy (tak, po raz drugi) mąkę, łyżka po łyżce i mieszamy bardzo delikatnie z masą żółtkowo-czekoladową. Ciasto wlać do tortownicy, delikatnie wyrównać i wstawić do piekarnika . Pieczemy ok. 45-50 minut (sprawdzić najlepiej patyczkiem). Po upieczeniu wyjąć od razu i odstawić na kratkę do przestudzenia na ok. 15 minut. Po tym czasie, odkroić boki, zdjąć obręcz tortownicy i wyłożyć biszkopt do góry nogami na kratce do zupełnego wystudzenia. Ja biszkopt piekłam przed południem a kroiłam późnym popołudniem.

Krem pomarańczowy:

* 500 g mascarpone

* 500 g śmietanki kremówki 36%

* 250 g orange curd (myślę, że można dodać więcej np. 300 g)

Wszystkie składniki mają być bardzo mocno schłodzone. Wszystko na raz wkładamy do dużej miski i miksujemy na stabilny, sztywny krem. Mnie to zajęło ok. 3 minut i aż sama byłam zdziwiona, że w takim czasie wyszedł  super sztywny krem. 

Nasączenie:

* 1 duża pomarańcza - wymyta i sparzona - skórka otarta i sok

* sok z połowy cytryny

* ok. pół szklanki wody (można i mniej. Ja dałam tak ok. 1/3 szklanki)

Nasączenia nie musi być dużo bo ciasto samo w sobie jest wilgotne  a nie suche jak typowy biszkopt. 

Wymieszać oba soki razem z wodą i skórką pomarańczową. 


Składanie ciasta:

Biszkopt przekroić na trzy krążki. Pierwszy krążek umieścić w tortownicy. Nasączyć sokami. Kawalątki otartej skórki będą na wierzchu ciasta ale jeżeli by to komuś przeszkadzało, to może nie używać skórki. Ale ona daje wyjątkowo mocny aromat. Na nasączony blat wyłożyć połowę kremu i rozsmarować równą warstwą. I teraz można od razu nałożyć drugi krążek ciasta lub zrobić tak jak ja, czyli porozkładać małe kupki orange curdu , tak nierównomiernie i na tym ułożyć krążek ciasta. Nasączamy i wykładamy drugą część kremu, trochę curdu na to. Ostatni krążek ciasta nasączyć i stroną nasączoną ułożyć na kremie. Delikatnie docisnąć dłonią aby wyrównać warstwy. Wierzchu ciasta nie smarujemy i nie nasączamy. Można trochę kremu odłożyć do dekoracji ciasta.  Ciasto odstawić do lodówki na noc. 

Rano przygotować ganache : u mnie 150 g gorzkiej czekolady i 100 g kremówki - rozpuścić razem w kąpieli wodnej, przestudzić i wylać na wierzch ciasta. Powinna wyjść gruba dosyć warstwa . Wstawić ponownie do lodówki, żeby ganache zastygł.  I już można kroić i delektować się. 






piątek, 1 listopada 2019

Ciasto "Piasek pustyni"

Gdzieś kiedyś mi mignęło to ciasto. Przypomniałam sobie i zaczęłam szukać. Ponoć to ciasto siostry Anastazji, czego nie mogę sprawdzić bo nie mam żadnych książek z tymi przepisami. Roboty przy nim po kokardę. Tak więc polecam na dwa dni rozłożyć pracę nad ciastem. Ja tak zrobiłam i dzisiaj było już łatwiej. Ciasto wychodzi baaaaaaaaaaardzo wysokie. Musiałam zrobić nadstawki do formy, bo jest wyższe o jakieś 2-3 cm od formy. Moje formy mają proste ścianki, więc jeżeli ktoś ma formę ze ściankami rozszerzającymi się , wyjdzie ciut niższe.








Składniki:

Pierwszego dnia należy przygotować:

Biszkopt makowy:

* 5 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 3/4 szklanki cukru
* 2/3 szklanki suchego maku (ja dałam mak mielony)
* 2/3 szklanki mąki
* 1 łyżeczka proszku do wypieków

Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli. Nie przerywając ubijania dosypywać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę cukru należy dosypać gdy poprzedni cukier rozpuści się. Do ubitej piany z cukrem dodawać po jednym żółtku, nie przerywając ubijania. Tylko tym razem bardzo krótko, tylko do połączenia składników. Mąkę wymieszać z proszkiem. Przesiać mąkę do masy jajecznej i delikatnie wymieszać łopatką. Na koniec dosypać mak i równie delikatnie wymieszać. Ciasto wylać na dno formy 24 x 36 cm, z dnem wyłożonym papierem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170-175 stopni i piec ok. 30 minut.  Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić. Na drugi dzień przeciąć na dwa blaty.

Biszkopt mocno kakaowy:

* 6 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 3/4 szklanki cukru
* 2/3 szklanki mąki
* kakao ( uzupełnić szklankę w której jest mąka z małą górką dodatkowo)
* 1 płaska łyżeczka sody


Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli. Nie przerywając ubijania dosypywać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę cukru należy dosypać gdy poprzedni cukier rozpuści się. Do ubitej piany z cukrem dodawać po jednym żółtku, nie przerywając ubijania. Tylko tym razem bardzo krótko, tylko do połączenia składników. Mąkę wymieszać z proszkiem i kakao.  Przesiać do masy jajecznej i delikatnie wymieszać. Ciasto wylać na dno formy 24 x 36 cm, z dnem wyłożonym papierem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170-175 stopni i piec ok. 30 minut.  Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić. Na drugi dzień przeciąć na dwa blaty.


Kolejnego dnia należy przygotować:

Masę kakaową:

* 1/2 szklanki mleka
* 250 g masła
* 1/2 szklanki cukru
* 3 łyżki kakao odmierzone z małą górką

Do rondelka wlać mleko, dodać ok. 100 g masła, cukier i kakao. Dokładnie wymieszać i ustawić na rondelek na małym ogniu. Mieszając cały czas doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia i dokładnie wystudzić. Pozostałe masło utrzeć na puch (ok. 5 minut mikserem) a następnie nie przerywając ucierania dodawać do łyżce masy kakaowej.

Na dno formy ułożyć jeden blat biszkoptu makowego. Na biszkopt wyłożyć masę kakaową i rozsmarować równą warstwą. Na masie kakaowej ułożyć jeden blat biszkoptu kakaowego. Na kakaowy blat wyłożyć

Masa śmietankowa:

* 500 g śmietanki kremówki mocno schłodzonej
* 2 opakowanie galaretki cytrynowej
* 1,5 szklanki wody wrzącej do rozpuszczenia galaretki

Galaretkę dokładnie rozmieszać w wodzie a następnie schłodzić do momentu początków tężenia. Kremówkę obić na sztywno a następnie pomału wlewać tężejącą galaretkę, przez cały czas mieszając. Od razu wyłożyć na blat kakaowy i rozsmarować równą warstwą. Na masę śmietankową ułożyć blat biszkoptu makowego.  Na  makowy blat wyłożyć :

Masa pomarańczowo-jabłkowa:

* 2 pomarańcze
* 3 jabłka - dałam średniej wielkości renety
* 1 opakowanie galaretki pomarańczowej
* ewentualnie można dodać cukier do smaku

Pomarańcze wyfiletować, a z pozostałości wycisnąć sok. Fileciki podzielić na trochę mniejsze części. Przełożyć razem z sokiem do rondelka. Jabłka obrać i zetrzeć na tarce i dodać do pomarańczy. Ustawić rondelek na małym ogniu i podsmażyć całość.  Go gorącej masy wsypać galaretkę i zdjąć rondelek z ognia. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Masę wyłożyć na blat makowy.
Całość przykryć blatem biszkoptu kakaowego.

Na wierzch można wylać polewę czekoladową lub po prostu posypać cukrem pudrem.













sobota, 12 stycznia 2019

Pierogi z wędzonymi (suszonymi) śliwkami






Nie pierwszy raz je robię. Baaaaaaaardzo mi smakują. Niestety, ale sezon na nie jest krótki. Ja do tych pierogów używam śliwek wędzonych, podsuszanych, które dostępne są w okresie tuż przed Bożym Narodzeniem i niedługo po.  Do tych użyłam śliwki odmiany damacha, w moich regionach nazywana adamachą. Jak zwał tak zwał, ale są genialne w smaku.
Nie będę podawała dokładnych proporcji, bo te każdy na swój smak dopasuje. Ale ja miałam:

* 500 g śliwek (one są bez pestek)
* 1 dorodna pomarańcza - skórka otarta i sok.
* odrobina wody (w zależności czy śliwki są bardzo wysuszone to więcej)

* ciasto na pierogi ( ja nie mam sztywnych i odmierzalnych proporcji, ale zawsze jako składniki jest mąka, gorąca woda i łycha masła wrzucona do tej wody.

Śliwki należy pokroić na mniejsze kawałki. Zetrzeć skórkę z wyparzonej pomarańczy i wycisnąć do śliwek cały sok z niej. Ustawić rondel na małym palniku i smażyć ok. 15-30 minut. W zależności jak śliwki będą chłonęły sok, dolać troszkę wody. Masa ma być gęsta, aby wygodnie było lepić pierogi.

Pierogi gotować ok. 2 minut od momentu wypłynięcia ich na powierzchnię wody.  Podawać od razu, takie gorące, świeże. Ja dzisiaj polałam je śmietaną wymieszaną z cukrem trzcinowym


Kiedyś podawałam te pierogi, polane masłem z bułką tartą. Też pyszne było



 i gotowane na wigilię 2025r. 



czwartek, 29 września 2016

Ciasteczka Agaty

To przepis na ciasteczka Agaty. Agata piekła te ciasteczka w programie Bake off. Mnie one bardzo posmakowały i też dzisiaj upiekłam. Właściwie to wczoraj zaczęłam a dzisiaj kończyłam. Wczoraj przygotowałam sobie dżem z pomarańczy a dzisiaj cała reszta była.


Składniki:

Ciasto: 

* 150 g mąki krupczatki
* 300 g maki tortowej
* 50 g kakao
* 120 g cukru pudru
* 250 g masła 
* 5 żółtek

Dżem:

* 3 pomarańcze (  ja wzięłam 3 małe pomarańcze i 1 dużą)
* ok. 200 g cukru

Sposób przygotowania:

Ja zaczęłam od przygotowania dżemu z pomarańczy. Trzy pomarańcze obrałam i pokroiłam na mniejsze kawałki a jedną pokroiłam razem ze skórą. Pomarańcze zmielić w maszynce do mięsa. Przełożyc do rondla, dosypać cukier i smażyć aż dżem stanie się szklisty i wyraźnie zgęstnieje. Przełożyć do słoika i wystudzić.
Wszystkie składniki ciasta zagnieść, najlepiej przy pomocy malaksera.  Schłodzić a jeżeli uzyte było zimne masło, można od razu wałkować na grubość ok. 3 mm. Wycinać ciasteczka. W połowie wyciąć małą foremką np. kółeczka czy serduszka. Upiec w piekarniku nagrzanym do 165 stopni - termoobieg przez ok. 15 minut. Wyjąć i przestudzić. Na ciastkach pełnych wyłożyć po łyżeczce dżemu i przykrywać ciasteczkami z wyciętym otworem.