Bardzo lubię wołowinę i obiad z niej są u mnie często. Za to nieczęsto wpisuję przepisy na moje wytrawne dania bo tu zawsze pełna improwizacja i brak proporcji. Zawsze na smak, na oko. Nie umiem gotować ściśle wg proporcji 😂. Podziwiam przepisy na blogach gdzie podane są ścisłe proporcje . Jeżeli korzystam z nich to jedynie jako inspiracja. Więc dzisiejszy przepis mój będzie też taki na oko.
Składniki:
* ok. 700 - 750 g mięsa z pręgi wołowej pokroić na małe kawałki, u mnie prawie paski wyszły
* ok. 1,5 litra rosołu (miałam rosół drobiowy, gotowany dzień wcześniej) Od bidy może być kostka rosołowa rozpuszczona a takiej samej ilości wody
* ok. 3 łyżek mąki do obtoczenia mięsa.
* 2 łyżki smalcu lub masła klarowanego. Ja smażyłąm na smalcu
* 1 bardzo duża cebula lub 2 mniejsze - pokroić w drobną kostkę
* Przyprawy: sól (na koniec ewentualnie dosmaczyć nią), pieprz świeżo zmielony, 2 listki laurowe, 5 ziaren ziela, 1- 1,5 łyżka papryki mielonej słodkiej
* ok. 2 - 3 łyżek koncentratu pomidorowego dobrej jakości (ja miałam koncentrat Mutti, taki w tubki metalowe zapakowany i różni się mocno od naszych znanych koncentratów w słoiczkach)
* ok. pół papryki opieczonej wcześniej i obranej ze skórki (ja opiekłam nad palnikiem bo tak szybciej, zapakowałam w papierzaną torebkę na kilka minut i bardzo łatwo ściągnęłam spaloną skórkę).
Sposób przygotowania:
Do obsmażania najlepsza będzie duża patelnia. Ja mam taką 32cm średnicy i praktycznie na trzy rury smażyłam. Bo bardzo ważne jest, żeby kawałki mięsa nie stykały się ze sobą. Wtedy jest pewność że będą podsmażone, nie puszczą wody i nie zaczną się w niej gotować.
Wiem, wymądrzam się. Ale ostatnio jak patrzę na te instagramowe królowe gotowania, które wszystko na raz pakują do gara to mnie aż żołądek boli. Ostatnio widziałam jak najpierw podsmażała marchewkę, cebulę i pieczarki tak przez minutę może a na to dopiero nałożyła furę kawałków mięsnych i smażyła dalej, to odechciało mi się takich nauk. Właściwie to żadnego mięsa, ale wołowiny szczególnie, nie powinno się smażyć tak że puszcza mięso wode. Więc trzeba się pobawić tak jak ja z tą wołowiną. Ja każde mięso w ten sposób obsmażam. Każdy jeden kawałek osobna na patelni, nie stykający się z innymi.
Więc do brzegu: Pokrojone mięso obtoczyć w mące, strzepując jej nadmiar. Kawałki mięsa układać na talerzu ale żeby nie były jeden na drugim tylko jeden obok drugiego. Na patelni rozgrzać mocno tłuszcz i układać (tak, układać a nie szmorgnąć wszystko na raz bo stracicie ten specyficzny smak mięsa) te kawałki mięsa z luzem. Jak pisałam wyżej, ja do takiego smażenia mam wielką patelnię a i tak na dwie tury, a właściwie na trzy tury obsmażałam. Ja kawałki mięsa obracam na drugą stronę do obsmażenia szczypcami. Nie używać widelca i nie przebijać nim mięsa. Szczypcami (takie małe szczypce używam do małych kawałków) idzie bardzo sprawnie a mięso zachowa swoją soczystość. Usmażone kawałki mięsa przekładać również szczypcami do garnka w którym będzie się dusił gulasz. Kiedy wszystkie kawałki będą obsmażone w garnku, na pozostały tłuszcz na patelni wrzucić pokrojoną cebulę. Posolić i chwilkę podsmażyć (nie rumienimy). Dodać paprykę mieloną słodką, wymieszać i znów chwilkę podsmażać. Podlać chochelkę rosołu, wymieszać. Podlać kolejną chcochelkę rosołu i wymieszać. Wlać resztę rosołu, wymieszać zbierając z dna i boków cały smak. Wlać wszystko go garnka z mięsem. Dodać liście, ziele. Wymieszać, garnek przykryć i dusić na bardzo wolnym ogniu. Co jakiś czas przemieszać, żeby sos nie zaczął przywierać do dna garnka. Mięso z pręgi wołowej potrzebuje dużo czasu żeby było odpowiednio miękkie. Mój gulasz prawie 3 godziny sobie pyrkał. Jak mięso będzie już pół miękkie (po ok. 1,5 godziny) dodać koncentrat pomidorowy. Przemieszać i znów garnek nakryć i dusić. Tak na pół godziny przed końcem gotowania dodać pokrojoną, upieczoną paprykę. Na koniec dosmaczyć: solą, świeżo zmielonym pieprzem. Dać mu jeszcze 5 minut i gotowe. Niczym nie ma potrzeby nic zagęszczać bo gulasz jest odpowiednio gęsty. Dla podkręcenia smaku można pod koniec gotowania dodać drobniuteńko pokrojony ogórek kiszony. Często stosuję ten myk ale tym razem nie dałam.
Dzisiaj podałam sobie z pęczakiem. Idealny będzie do makaronu typu świderki. Do ziemniaków również pasuje. A do placków ziemniaczanych to już poezja. Zajmuje to gotowanie trochę czasu ale warto go poświęcić, żeby posmakować takiego gulaszu.