Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2025

Carlota de limon

 Deser nie deser ale raczej deser w formie ciasta. Dzisiaj w nowej mojej wersji i powiem szczerze, że genialna w smaku mi wyszła. Ten kawałek to pochłonęłam chyba w 5 sekund. Pierwsza wersja jest na bazie cytryn . Dzisiejsza na bazie limonek. I uwaga do limonek. Jak macie jakiś dobry warzywniak to kupujcie tam limonki. Te marketowe nawet się nie umywają do tych, które kupowałam w warzywniaku. 




Składniki:

* puszka mleka (530 ml) skondensowanego słodzonego - lekko schłodzonego

* 170 ml mleka skondensowanego niesłodzonego ( z kartonika, takie jak do kawy) - schłodzonego

* 330 ml śmietanki kremówki 36% - mocno schłodzonej

* 200 - 220 ml soku wyciśniętego z limonek ( miałam 5 limonek ale były spore. Tych marketowych to chyba by trzeba co najmniej 7-8)

* skórka otarta z 1-2 limonek. 

* herbatniki - miałam jakieś maślane i nie pytajcie ile ich było 





Sposób przygotowania:

Należy zacząć od przygotowania formy. Ja miałam formę 24 x 24 cm. Ale może być węższa i wtedy zrobicie np. 4 warstwy herbatnik. Tu nie ma reguły sztywnej. Formę należy wyłożyć folią . Dobra jest folia spożywcza ale i aluminiowa również. Ja użyłam tej drugiej bo spożywcza zaczęła mi się lepić do wszystkiego 😄

Na dnie formy ułożyć warstwę herbatników, jeden obok drugiego.  Do dużej miski wlać śmietankę kremówkę (mocno schłodzona) i zacząć ubijać. Kiedy kremówka zacznie lekko gęstnieć (nie ubijamy na sztywno absolutnie), nie przerywając ubijania zacząć wlewać małą strużką mleko z puszki. Kiedy już całe mleko jest ubite ze śmietanką, zaczynamy dolewać stopniowo zwykłe mleko skondensowane. I znów nie przerywając ubijania zaczynamy dolewać sok z limonek. Masa powinna dość mocno zgęstnieć ale wciąż jest prawie płynna. Na koniec dodajemy otartą skórkę i już wymieszać całość łopatką. 1/3 masy wyłożyć na herbatniki i wyrównać. Ułożyć drugą warstwę herbatników a na nią 1/3 masy i wyrównać. I ostatnia warstwa herbatników a na nią reszta masy, wyrównać . Oczywiście nie muszą być to idealne 1/3. Ja na wierzch zostawiłam nieco mniej masy.  Całość wstawić do lodówki na kilka godzin i tam później przechowywać. Herbatniki pięknie zmiękną, masa się całkiem zetnie ale wciąż będzie miękka i bardzo delikatna. Deser wręcz rozpływa się w ustach a robi się go naprawdę bardzo szybko, bo ubijanie składników zajęło mi ok. 5 minut. 

Ja bardzo lubię dodatek malin do carloty ale nie jest to obowiązkowe. 






piątek, 12 maja 2023

Sernik cytrusowy

 W planach miałam zupełnie inny sernik, ale wymagający dużo czasu, którego nadmiaru nie mam. A w oko wpadł mi sernik cytrusowy na blogu Agnieszki Kuchnia nad Atlantykiem Spodobał mi się bardzo, więc minimalnie coś tam zmieniłam i upiekłam. I to był dobry wybór. Sernik wychodzi baaaaaaaaaardzo dobry a ten zapach 😍 Roboty przy nim niewiele, tylko dobrze jest odczekać po upieczeniu i schłodzić w lodówce





Składniki:

Spód sernika zrobiłam ze zwykłych herbatników, których miałam ok. 170 g - zmieliłam je dokładnie i wymieszałam z mięciuteńkim masłem w ilości ok. 2-3 łyżek. Wszystko wysypałam na dno tortownicy o średnicy 26 cm (wcześniej dno wyłożyłam papierem do pieczenia). Okruszki ubiłam płaskim dnem kubka. A następnie podpiekłam ok. 10 minut w 180 stopniach. Podpieczony spód wyjąć i wystudzić. 

Masa serowa: 

Wszystkie składniki wyjęłam z lodówki godzinę wcześniej

* 1 kg twarogu sernikowego (mój miał 18% tłuszczu i był dość zwarty)

* 5 całych jajek

* 220 g cukru pudru

* 100 g masła roztopionego i wystudzonego 

* 200 g śmietanki kremówki 36%

* skórki otarte z: 1 pomarańczy, 1 cytryny, 1 limonki - owoce wcześniej sparzyć, resztę owoców zachować bo będą potrzebne później

* opakowanie kisielu cytrynowego (takie normalne a nie duże)

Otarte skórki cytrusów dać do kremówki i dokładnie wymieszać (wymieszać a nie ubijać z kremówką), odstawić. Do dużej miski włożyć ser i puder. Krótko wymieszać, tylko do połączenia. Wbić całe jajka, dodać masło i ponownie wymieszać tylko do połączenia składników. Na koniec wlać kremówkę i wsypać kisiel. I szybko wymieszać całość. Masę serową wylać na podpieczony spód. Wyrównać wierzch. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę na 150 stopni, otworzyć piekarnik i na dno  ustawić naczynie z wodą. Zamknąć drzwiczki piekarnika i piec jeszcze ok. 1 godziny 15 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjąć i całkowicie schłodzić  a schłodzony wstawić do lodówki. 

Polewa cytrusowa:

* Sok z cytrusów - Wycisnąć dokładnie sok z cytryny, pomarańczy i limonki. Powinno go wyjść ok. 200 ml. Przecedzić przez sitko do rondelka 

* 2 łyżki cukru - dodać do soku

* 2 łyżki maizeny (skrobia kukurydziana) - dodać do wyciśniętego soku

Dokładnie wymieszać wszystko i rondelek ustawić na małym ogniu. Mieszając doprowadzić do zagotowania i następnie gotować chwilę (może minutę) cały czas mieszając. Zdjąć rondel z ognia i mieszając leciutko przestudzić (ze trzy minuty). Wylać polewę na zimny sernik. 





sobota, 26 czerwca 2021

Sernik mojito

 Tym razem pieczony a nie na zimno. Kolejny sernik, który nie wymaga używania miksera. Wszystko w jednej misce i rózgą. 

Po degustacji, mogę powiedzieć że to jeden z lepszych serników jakie udało mi sie upiec. O ile nie jest numerem 1. Niezwykle kremowy, wyrazisty w smaku a jednocześnie delikatny. Ja jestem zachwycona 





Składniki:

Spód: zrobiłam z pokruszonych herbatników wymieszanych z roztopionym masłem. Wysypałam na dno formy o średnicy 26 cm (proponuję wziąć ciut większą tortownicę np. 27-28 cm), wyłożonej papierem do pieczenia. Rozprowadzić równą warstwą, ubić dnem kubeczka i podpiec przez ok. 10 minut w 180 stopniach. Wystudzić.

Masa serowa:

* 1 kg twarogu sernikowego o zawartości tłuszczu 23% lub więcej

* 250 g mascarpone

* 60 g maki ziemniaczanej

* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (ważyła moja 530 g)

* 200 g śmietany kwaśnej 18%

* 100 g soku z limonki

* 2 łyżki rumu

* 3 łyżki syropu miętowego (mam własnego wyrobu syrop miętowy, który robiłam z przepisu OLI (klik) )

* skórka otarta z jednej limonki

* 2 łyżki b. drobno posiekanych listków mięty

* 6 jajek (jajka miałam duże)


Wszystkie składniki sernika miałam w temperaturze pokojowej.

Twaróg sernikowy, mascarpone i mąkę ziemniaczaną włożyć do miski i rozprowadzić rózgą kuchenną. Dodać mleko skondensowane i ponownie wymieszać rózgą do połączenia się składników. Masa serowa na tym etapie jest już gładka i jednolita. Wbijać po jednym jajku i za każdym dokładnie wymieszać. Na koniec dodać śmietanę, wymieszać. Wlać sok z limonek i rum, dodać skórkę i posiekaną miętę . Wymieszać dokładnie. Nie wolno mieszać długo, żeby nie napowietrzyć masy serowej. Wlać masę do tortownicy na podpieczony spód i wstawić do piekarnika nastawionego na 150 stopni - termoobieg na 30 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 160 stopni - termoobieg i piec jeszcze 20 minut. Po tym czasie wyłączyć piekarnik ale nie wolno go otwierać. Zostawić sernik na 30 minut w wyłączonym piekarniku. Po tym czasie uchylić delikatnie drzwiczki i wystudzić całkowicie. Wystudzony wstawić do lodówki na kilka godzin. Ja sernik robiłam bardzo późnym popołudniem a w lodówce spędził noc. 

Rano zrobiłam do niego glazurę/galaretkę rumową. Nie jest to konieczne ale mnie pasuje tu bardzo, więc podam tak mniej więcej proporcje:

* 4 łyżki syropu miętowego (i znów odnośnik do oryginalnego przepisu OLI (klik), z którego robiłam

* 5 łyżek rumu

* sok z połowy limonki

* 1 płaska łyżeczka żelatyny zalana ok. 60 ml wody

Żelatynę pozostawić do napęcznienia a następnie podgrzać i rozpuścić. Dodać do syropu z rumem. Wstawić do lodówki. i pilnować. Galaretka powinna zacząć gęstnieć i wtedy wylać ją na zimny sernik. Ponownie wstawić do lodówki, do zupełnego zakrzepnięcia. 

Boki sernika przybrałam ubitą kremówką z dodatkiem soku z limonki


 



sobota, 5 czerwca 2021

Sernik kokosowy z limonką

 Miał być "sernik  o Indochinach" z książki "Lubię", ale u mnie jak zawsze pośpiech i teraz mogę tylko powiedzieć , że inspirowałam się tym przepisem. Oczywiście podam dokładnie to co ja zrobiłam, a gdyby ktoś chciał upiec tak jak oryginał nakazuje to odsyłam do książki lub jeszcze lepiej, bo na blog Małgosi i Piotra .  (klik)

Nie wiem czy duża różnica jest pomiędzy oryginałem a moją wersję, ale mogę powiedzieć, że mój wyszedł zarąbisty w smaku. Gorąco polecam, bo roboty przy nim tyle co nic, nawet robota czy miksera nie musiałam uruchamiać. Ale wyszedł genialny w smaku. Do tego idealnie gładki i kremowy. 









Składniki:

Spód sernika: 

U mnie to zwykłe herbatniki pokruszone i wymieszane z roztopionym masłem. 

Przygotować tortownicę o średnicy 26-27 cm ( użyłam 27 cm) tzn. spód wyłożyć papierem do pieczenia. Wysypać wymieszane z masłem pokruszone herbatniki i rozłożyć równą warstwą po dnie tortownicy. Następnie ubić spodem kubka/szklanki.  Podpiec w 180 stopniach przez 10-12 minut. Wyjąć i całkowicie wystudzić.

Masa serowa:

* 1 kg twarogu sernikowego zawierającego 18% tłuszczu

* 530 g mleka skondensowanego słodzonego

* 40 g mąki ziemniaczanej

* 500 ml mleczka kokosowego ( i tu małe perturbacje miałam. Otworzyłam karton z mleczkiem a ono takie bardzo płynne było. No to otworzyłam puszkę, gdzie było 400 ml mleczka ale gęstego. Uzyłam całą puszkę tego gęstego i dolałam 100 ml tego płynnego)

* 6 całych jajek

* szczypta soli

* dałam trochę suszonej trawy cytrynowej do sernika. Tak ok. 1/2 maleńkiej łyżeczki. Tego składnika nie było ale mnie coś na oczy padło i dodałam. 

Twaróg sernikowy rozprowadziłam rózgą (i cały sernik tylko rózgą robiłam, nie dotykając miksera) aby stał się bardziej jednolity. Następnie dosypałam mąkę ziemniaczaną i wymieszałam. Potem wlałam mleko skondensowane i dodałam szczyptę soli. Wymieszałam dokładnie.  Następnie wbijałam po jednym jajku, za każdym razem mieszając aż składniki idealnie połączą się. Na koniec dodałam mleczko kokosowe i trawę cytrynową i  również wymieszałam do idealnego połączenia. 

Całość masy wlałam do tortownicy. Kilka razy stuknęłam spodem o blat, żeby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Sernik wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 150 stopni - z włączonym termoobiegiem i piekłam 30 minut a po tym czasie zwiększyłam do 160 stopni również termoobieg i piekłam kolejne 20 minut.  W trakcie pieczenia możemy sobie popatrzeć tylko przez szybkę, nie otwierając piekarnika.  Po upieczeniu, piekarnik wciąż musi być zamknięty i sernik tak sobie w nim dochodzi przez co najmniej 30 minut. Dopiero teraz można bardzo delikatnie uchylić drzwiczki piekarnika ale sernik musi zostać w nim do zupełnego wystudzenia. Wystudzony należy wstawić do lodówki na kilka godzin. Ja piekłam późnym popołudniem i sernik przespał całą noc w lodówce. 

Krem limonkowy (lime curd):

* 125 ml soku z limonek (u mnie wystarczyły na tę ilość 3 dorodne limonki)

* 150 g cukru (zwykły cukier)

* 100 g masła

* 3 jajka (te miałam spore)

* można zetrzeć dodatkowo skórkę z limonek i dodać ale wtedy cały krem należy przelać przez sitko.)


Do miski wlać sok z limonek, dodać cukier i masło pokrojone na malutkie kawałeczki. Miskę ustawić w kąpieli wodnej (tzn. garnek z gotującą się wodą) ale tak, żeby miska nie dotykała do wody. Składniki mieszamy dotąd aż utworzą jednolitą masę. W drugiej misce należy dobrze roztrzepać trzepaczką jajka. Ciepłą masę należy powoli dolewać do jajek i przez cały czas należy mieszać. Kiedy wszystkie składniki połączą się, całość przelewamy ponownie do miski a miskę ponownie ustawiamy w kąpieli wodnej. Przez cały czas należy mieszać (ja robię to trzepaczką taką jak do jajek). Masa w misce bardzo ładnie zgęstnieje. Wtedy możemy zdjąć miskę z garnka i przykryć masę folią w kontakcie (folia musi stykać się z powierzchnią kremu). Wystudzić. Krem rozsmarować na serniku. Teraz możemy udekorować otartą skórką z limonki.



sobota, 22 sierpnia 2020

Ciasto Moijto

 Właściwie to można je nazwać tortem. Robiłam już sernik Moijto i bardzo wszystkim posmakował, a mnie szczególnie. No to idąc za ciosem, szczególnie że jest wielki upał, zrobiłam ciasto moijto. W sumie robi się go szybko. Krem miał być zupełnie inaczej robiony, ale za mało czasu miałam aby tak przygotować. To co planowałam to jednego dnia przygotowanie składników kremu a drugiego dnia sam krem. A ja musiałam ogarnąć wszystko w jeden wieczór.




Składniki:

Biszkopt:

Mój biszkopt wyszedł bardzo wysoki, więc spokojnie można zrobić niższy, z mniejszej ilości składników

* 7 jajek - rozdzielić na białka i żółtka - temperatura pokojowa

* 150 g mąki tortowej

* 60 g skrobi ziemniaczanej

* 220 g cukry drobnego

* 1/2 łyżeczki proszku do wypieków


Krem:

* 500 g śmietanki kremówki - mocno schłodzona

* 500 g mascarpone - mocno schłodzone

* listki mięty drobniuteńko posiekane i lekko pogniecione aby puściły sok - 3 łyżki

* 1,5  limonki - sok i drobno otarta skórka (skórka z 1 limonki)

* 3 łyżeczki żelatyny (można nie dawać wcale ale przy wysokich temperaturach lepiej jest dodać)

* 3 łyżki cukru pudru

* dla wzmocnienia miętowego smaku można dodać likier miętowy, którego ja niestety nie mam


Dodatkowo:

Do nasączenia: woda ok. 80 ml (można wcześniej zaparzyć świeże liście mięty i użyć tego naparu), rum ok. 120 ml, sok z 1,5 limonki

Do posmarowania biszkoptu (dwa blaty smarowałam): konfitura kwaskowa. Ja miałam konfiturę/dżem z pigwy, którą smażyłam jesienią. Może być dżem z agrestu, z kiwi


Sposób przygotowania:


Zaczynamy od biszkoptu. Należy przygotować tortownicę o średnicy 25-26 cm. Dno wyłożyć papierem. Włączyć piekarnik na 170 stopni. 

Do miski wlać białka i dodać szczyptę soli. Mąkę, skrobię i proszek dokładnie wymieszać. Białka ubić na sztywno. Nie przerywając ubijania, dodawać po łyżce cukier. Kolejną łyżkę dosypywać, kiedy poprzedni cukier się rozpuści. Powinna postać bardzo sztywna i lśniąca piana, do której dodajemy po jednym żółtku, ubijając przez cały czas. Do piany należ teraz przesiać w trzech turach mąkę, za każdym razem bardzo dokładnie wymieszać szpatułką. Musimy robić to ostrożnie, żeby piana nie straciła swojej struktury. Ciasto wlewamy do tortownicy i wstawiamy do już nagrzanego piekarnika. Pieczemy ok. 45 minut. Po upieczeniu wyjąć na kratkę do przestudzenia. Odpiąć boki tortownicy  aby biszkopt całkowicie wystygł. Zimny należy przeciąć na trzy blaty. 

Pierwszy blat nasączyć 1/3 płynu. Posmarować cieniutką warstwą konfiturę a następnie nałożyć (ok. 1/3 ilości) krem:

Do miski przełożyć mascarpone i zmiksować go z posiekana miętą i skórką z limonki. Żelatynę zalać 3 łyżkami wody i odstawić do napęcznienia. Podgrzać aż żelatyna się rozpuści. 

Ubić kremówkę na sztywno i następnie dodawać partiami zmiksowane mascarpone. Sok z limonki wlać do przestudzonej żelatyny i wymieszać a następnie wlać do kremu i dokładnie zmiksować. 

Na krem nałożyć kolejny krążek biszkoptu i czynności powtórzyć jak przy pierwszym blacie.  Nałożyć ostatni krążek biszkoptu, który należy nasączyć ale już nie smarowałam konfiturą. Nałożyć resztę kremu i rozsmarować. 

Składanie ciasta najlepiej robić w rancie, gdyż wychodzi wysokie. Po nałożeniu ostatniej warstwy kremu, ciasto należy wstawic do lodówki na noc. Rano można go udekorować dowolnie.



sobota, 4 lipca 2020

Sernik mojito

No łaził za mną już od bardzo dawna. I teraz żałuję, że wcześniej nie zrobiłam bo jest po prostu genialny w smaku.  A roboty przy nim prawie nie ma.





Składniki:

Spód ciasta:

ja zrobiłam ze zwykłych herbatników, zblendowanych z roztopionym masłem. Nawet trudno mi powiedzieć ile ich miałam, bo to była otworzona paczka. Po prostu zblendowałam i dolałam roztopione masło i ponownie zblendowałam.
Całość wysypałam na spód tortownicy o średnicy 27 cm, wyłożonej wcześniej na dnie, papierem do pieczenia. Wysypane herbatniki należy rozłożyć równą warstwą i ubić. Tortownicę wstawić do lodówki.

Masa serowa:

* 1 kg sera śmietankowego (miałam Mój ulubiony, który ma dużą zawartość tłuszczu i jest zwarty i gęsty)
* 400 g śmietanki kremówki - mocno schłodzona
* 2 duże limonki (jeżeli będą małe to proponuję 3 sztuki) - otarta skórka z nich i wyciśnięty sok
* liście mięty ( miałam świeżo zerwaną w ogródku) - bardzo, bardzo drobno posiekać. Powinno wyjść ok. 3 - 4 łyżeczek tej drobniutko posiekanej mięty. 
* cukier puder - ok. 120 g ale należy spróbować masę serową bo w zależności od ilości soku może to być za mało albo za dużo
* ok. 50-80 ml rumu (lałam prosto z flaszki, ale było to raczej więcej niż te 50 ml)
* 3 płaskie łyżki żelatyny

Dekoracja :

a to już co komu pasuje. Ja ubiłam kremówkę z mascarpone i na koniec dodałam łyżkę pudru i troszkę soku z limonki. Na to plasterki limonki i listki mięty





Kiedy spód ciasta chłodzi się w lodówce, bierzemy się za przygotowania do sernika.  Z limonek zetrzeć skórkę (tylko zielona jej część) i wycisnąć sok. Miętę bardzo drobniuteńko posiekać. 
Żelatynę zalać wodą aby napęczniała. Lekko podgrzać następnie i doprowadzić do jej rozpuszczenia. Kremówkę ubić na sztywno i odstawić do lodówki.
Do dużej miski włożyć ser, puder, dodać do tego rum, sok i skórkę z limonek a także posiekaną miętę. Zmiksować robotem. Łyżkę masy serowej (powinna być w temperaturze pokojowej) włożyć do rozpuszczonej i schłodzonej żelatyny. Dokładnie wymieszać a następnie wlać żelatynę do masy serowej i szybko zmiksować. Teraz dodać kremówkę i delikatnie wymieszać z masą serową. Całość wyłożyć na ciasteczkowy spód i wstawić do lodówki. U mnie stał w lodówce całą noc. Rano ozdobiłam i  .................. i zjadłam od razu bardzo słuszny kawałek.