Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2025

Pijany kokosowiec

 Pod taką nazwą lata temu widziałam to ciasto. Ciagle mnie intrygowało. 1 szklanka wódki ??? Doszłam do wniosku, że jednak tę zwykłą wódkę to ja zamienię na słabszy alkohol. I tak zrobiłam. Ciasto ciekawe w smaku, takie inne. Sporą robotę robią tu użyte dżemy. Ja miałam wyraziste, kwaskowe, zrobione  z malin i czerwonej porzeczki. Na zrobienie ciasta potrzebne jest trochę więcej czasu, choć pracy przy bim dużo jednak nie ma. Po przygotowaniu, musi też odpowiednio dłużej postać. U mnie ponad 24 godziny ale im dłużej tym smaczniejsze. Śmieję się, że to idealne ciasto na święta gdzie czasu nie ma, to to ciasto można spokojnie odpowiednio wcześniej zrobić. 



Składniki:


Ciasto:

* 400 g maki pszennej tortowej

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 3 łyżki cukru pudru

* szczypta soli

* 200 g masła - schłodzonego

* 4 żółtka

* 2 łyżki śmietany kwaśniej 18% (ale nie kopiate łychy)


Masa kokosowa:

* 1 szklanka kaszy manny

* 1,5 szklanki wiórków kokosowych

* 1 szklanka malibu (w oryginale była szklanka wódki)

* 200 g masła - temperatura pokojowa

* 1/2 szklanki cukru pudru

Dodatkowo:

* słoiczki po 200g każdy dżemu wyrazistego w smaku ( ja miałam dżem z malin i czerwonych porzeczek)





Sposób przygotowania:

Pracę na d ciastem rozłożyć na dwa dni a jeść można dopiero trzeciego a jeszcze lepiej czwartego dnia.

Pierwszego dnia: w misce wymieszać wiórki kokosowe i mannę. Wlać malibu (wódkę) i dokładnie wymieszać. Szczelnie przykryć miskę i wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin.  Przed składaniem ciasta wyjąć z lodówki żeby masa nabrała temperatury prawie pokojowej. Miękkie masło utrzeć na puch z pudrem. Nie przerywając ubijania dodawać stopniowo masę kokosową. 

Kolejnego dnia można upiec blaty kruchego ciasta. Ze składników na ciasto przygotować ciasto tak jak kruche. Podzielić na dwie równe części, każdą zawinąć w folię i wstawić na godzinę do lodówki. Po tym czasie każdą z tych części rozwałkować na wielkość formy (tortownica o średnicy 27cm). Upiec w temperaturze 180 stopni przez ok. 20 minut. Wystudzić dokładnie.  Upieczony blat ciasta ułożyć w tortownicy (ja zawsze układam na papierze do pieczenia). Wyłożyć pierwszy słoiczek dżemu i rozsmarować równą warstwą.  Na dżemie wyłożyć masę kokosową. Najwygodniej układać małe jej kupki jedna przy drugiej i wtedy dopiero rozsmarować. Na masie kokosowej wyłożyć kolejny słoiczek dżemu i rozprowadzić równą warstwą. Na to ułożyć drugo blat upieczonego ciasta. Nakryć np. papierem, czy owinąć folią spożywczą i zostawić na 24 godziny. Na wierzch posypać cukrem pudrem (albo co kto lubi)

Ciasto nie musi, a nawet nie powinno być przechowywane w lodówce. Lepiej znaleźć jakieś trochę chłodniejsze miejsce niż lodówkę. Na fotkach ciasto, które jednak spędziło jakiś czas w lodówce. Bo bałam się, że masa popłynie. Nie, nic nie popłynie a ciasto bez lodówki robi się mięciutkie, o wiele smaczniejsze niż to lodówkowe. 



sobota, 8 lipca 2023

Nalewka imbirowa

 Dzisiaj zlałam nalewkę imbirową. Jak otworzyłam słój to najpierw przefantastyczny zapach się ulotnił. Nie wiem jak smakuje bo nawet kropla na język nie spadła, ale jeżeli smakuje choć w połowie tak jak pachnie to jest pyszna na pewno. 







Nalewka imbirowa

Nastawiona 20.11.2022

·         * 200 g obranego imbiru, posiekanego na plasterki

·         * Skórka z 2 sparzonych cytryn – tylko żółta część

·        *  Sok z dwóch cytryn

·         * 3 łyżki cukru – zwykły biały

·        *  3 łyżki miodu – wielokwiatowy

·         * 0,75 l wódki

Ma stać w ciemnym miejscu ok. 3 miesięcy

Zlana 05.03.2023 i odstawiona w słoju do wyklarowania. Przelana do butelek 08.07.2023r.



niedziela, 2 lipca 2023

Nalewka wiśnie w rumie

 Dzisiaj własnie zlałam do butelek





22.07.2022

1 kg wydrylowanych już wiśni

Kilka sztuk z pestkami plus kilka pestek

Laska wanilii

½ litra spirytusu 96%

½ litra rumu 37,5% (Stock)

04.05.2023

Odlane owoce od nalewki. Do owoców dodałam 1 szklankę cukru

30.05.2023

Wyjęte owoce i całość połączona

02.07.2023

Zlane do butelek


niedziela, 12 lutego 2023

Nalewka morelowa

 Kolejna z moich nalewek , robiona w 2022r. Morelowa




Nalewka z  moreli

 

22.07.2022

* 1 kg wypestkowanych moreli

* 5 pestek z nich

* laska wanilii

* ½ litra wódki 40%

* ½ litra spirytusu 96%

17.12.2022

Odlane nalew

Do owoców dodałam 200 g cukru

25.12.2022

Połączone nalew z nastawem

25.01.2023 – zlane do butelek



niedziela, 18 grudnia 2022

Nalewka z rabarbaru

 Tak średnio wpasowuje się w to za oknem widać. Ale to dzisiaj nastąpił ten dzień kiedy nalewka trafiła do butelek





Nalewka z rabarbaru

29.04.2022

* 1,25 oczyszczonego już rabarbaru, pokrojonego na ok. 2-3 cm kawałki. Rabarbaru nie obierałam

* 2/3 szklanki cukru (może ciut mniej. 

Rabarbar wrzuciłam do słoja, przesypując cukrem. Odstawiłam na dzień-dwa, potrząsając słojem co  jakiś czas

30.04.2022

Cały cukier już rozpuścił się więc zalałam :

0,5 l wódki

0,4 l spirytusu 96%

22.07.2022 – odlany od rabarbaru, czeka na filtrację

18.12.2022 – zlana do butelek 


sobota, 29 października 2022

Ciasto niby pijak

 Tak trochę wyglądem przypomina tego znanego "pijaka" . Jako, że nie do końca podchodzą mi w smaku wiórki kokosowe, to zrobiłam po prostu drugi biszkopt ale z dodatkiem maku. Pod wpływek ciężaru kremu i nasączonych biszkoptów, biszkopty trochę siadły. Więc spokojnie można zrobić biszkopty grubsze, z 4 jajek. 





Składniki:

Biszkopt jasny:

* 3 jajka - rozdzielone na białka i żółtka 

* 4 łyżki mąki (odmierzane z maleńka górką)

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 4 łyżki cukru (odmierzone z górką)

* szczypta soli

Biszkopt z makiem:

* 3 jajka - rozdzielone

* 3 łyżki mąki (odmierzone z maleńką górką)

* 2 łyżki maku suchego

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 4 łyżki cukru (odmierzane z górką)

* szczypta soli

Krem:

* 500 ml mleka

* 2 łyżki mąki pszennej - raczej płaskie

* 2 łyżki mąki ziemniaczanej (również płaskie)

* 4 łyżki cukru - zwykły cukier

* 4 żółtka

* 3-4 łyżki cukru pudru

* 250 g masła - temperatura pokojowa

Dodatkowo:

* ok. 1 szklanki rumu lub innego alkoholu 

* słoiczek konfitury wiśniowej lub dżemu wiśniowego

* biszkopty okrągłe

* polewa czekoladowa lub ganache (u mnie jak zawsze ganache)





Sposób przygotowania: 

Zaczynamy od upieczenia biszkoptów. Formę 24 x 36 cm  (moja forma ma taki wymiar na spodzie jak i na górze) wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia . Do miski przełożyć białka i dodać szczyptę soli. Wymieszać obie mąki. Białka ubić na sztywno i nie przerywając ubijania dodawać cukier. Ubijać aż piana zrobi się bardzo gęsta i lśniąca a cukier będzie rozpuszczony. Zmniejszyć obroty miksera i dodawać po jednym żółtku. Ubijać tylko do połączenia. Odstawić mikser. Przesiać mąki i wymieszać szpatułką. Wylać na dno formy i wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni - termoobieg i piec ok. 15-17 minut. Wyjąć i wystudzić.

W ten sam sposób przygotować drugi biszkopt, tylko da mąki dodać dodatkowo mak (tu już nie da się przesiać).

Krem budyniowy: Odlać ok. 300 ml do rondla i wstawić do zagotowania. W tym czasie w naczyniu z pozostałym mlekiem wymieszać żółtka, mąki i cukier. Nie może być najmniejszych grudek. Zagotowane mleko wlewać powoli do mieszaniny, i cały czas mieszać. Teraz całość przelać do rondla i ciągle mieszając doprowadzić do zagotowania. Zdjąć rondel i budyń nakryć folią spożywczą w kontakcie. Odstawić do zupełnego wystudzenia. W misce ubić do białości masło z cukrem pudrem. Zimny budyń zmiksować na gładko.  Dodawać do ubijanego masła po łyżce budyniu. 

Złożenie ciasta: w formie ułożyć biszkopt jasny (ja zawsze daję na spód papier do pieczenia). Wierzch biszkoptu posmarować konfiturą/dżemem. Ułożyć na tym biszkopt makowy. Wierzch biszkoptu można trochę nasączyć. Ja nasączyłam niewielką ilością mieszaniną wody, soku z cytryny i rumu. Na biszkopt makowy wyłożyć krem, wyrównać. Na kremie układać nasączone w rumie (ja rum rozcieńczyłam odrobiną wody) biszkopty. Wstawić do lodówki, nakrywając wcześniej wierzch formy folią spożywczą.  Po ok. godzinie  polać na wierzch polewę. Wstawić ponownie do lodówki i tam przechowywać. Moje ciasto w lodówce spędziło całą noc. 




sobota, 2 kwietnia 2022

Nalewka z pigwy

 Dzisiaj właśnie świeżo zlana do butelek. Nalewka z pigwy





17.10.2021

* 1,2 kg pigwy – oczyszczonej już z gniazd nasiennych i drobno pokrojonej

* 0,7 litra spirytusu 96%

* 0,7 litra wódki

 

Stało wszystko do 14 lutego 2022 tj. 4 miesiące

Odlany nalew a owoce zasypane 300 g cukru

20 lutego 2022 r tj. po tygodniu, odlany syrop i połączony z nalewem

02 kwietnia 2022r – zlane do butelek




sobota, 12 marca 2022

Ciasto z wiśniami (z nalewki) w czekoladowym kremie

 I zaś problem z nazywaniem ciasta. Nie będę się siliła na jakieś wymyślne nazwy. U mnie ciasto ma nazwę wskazującą co jest w środku. Dzisiaj zaplanowałam, że wreszcie muszę zużyć wiśnie po nalewce. No i cała reszta była wymyślana do tych wiśni. Czekolada, kawa dobrze mi sie komponują z wiśniami. 





Składniki: 

Biszkopt:

* 5 jajek - jajka średniej wielkości i w temperaturze pokojowej lub nawet lekko ogrzane w ciepłej wodzie.

* 150 g cukru drobnego do wypieków

* 100 g mąki pszennej tortowej

* 50 g kakao

* 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

* 50 g czekolady deserowej (50% kakao), utartej na tarce jarzynówce

Masa czekoladowa:

(to nie mój pomysł i nie wiem skąd go mam. W zeszycie znalazłam kartkę z przepisem na ten krem)

* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (jak zawsze gostyńskie u mnie)

* 250 ml śmietanki kremówki 30%

* 150 g czekolady gorzkiej (dałam 50 g czekolady deserowej - 50% kakao i 100 g czekolady gorzkiej - 74% kakao)

* 50 g masła pokrojonego na małe kosteczki

Masa śmietanowo-kawowa:

* 400-500 ml śmietanki kremówki 30% - bardzo mocno schłodzona

* 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (odmierzyłam z małą górką)+2 łyżeczki gorącej wody - do rozpuszczenia w niej kawy

* 2 łyżki cukru pudru - z górką

* 2 opakowania śmietan-fix

Dodatkowo:

* wiśnie z nalewki (sprawdzić czy czasami nie ma w nich pestek)

* do nasączenia: nalewka wiśniowa lub Saska : wiśnie w rumie (można rozcieńczyć trochę przegotowaną wodą)

* mały słoiczek dżemu wisniowego (ja miałam samorobne wiśnie smażone, które lekko podgrzałam i dopiero posmarowałam nimi biszkopt)

* 1-2 łyżki świeżo zmielonej drobnej kawy

Sposób przygotowania:

Zacząć od biszkoptu. Jajka ubić z cukrem na gęstą i puszystą masę. Ja swoje ubijałam ok. 15 minut. Mąkę, kakao i proszek wymieszać a następnie przesiać. Dodawać na 3-4 tury do masy jajecznej i delikatnie mieszać szpatułką. Na koniec dodać czekoladę i delikatnie wymieszać. Wlać do formy 28x18 cm (dno formy wyłożone papierem do pieczenia) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175-180 stopni. Piec ok. 40 minut. Po upieczeniu wyjąć i dokładnie wystudzić. Przeciąć na dwa cienkie blaty. Pierwszy blat wyłożyć w formie, w której piekliśmy (ponownie układam nowy papier do pieczenia na dnie). Nasączyć (tyle ile lubimy, ale bez przesady)Posmarować dżemem, cienka warstwa. Na dżemie poukładać wiśnie, jedna obok drugiej. Na wiśnie wylać masę czekoladową: Czekoladę posiekać, wrzucić do rondelka. Dodać mleko skondensowane i śmietankę kremówkę. Rondelek ustawić na małym ogniu. Mieszając, doprowadzić do zagotowania się masy. Teraz należy dodać masło i ponownie mieszać do czasu aż masa zagotuje się. Zdjąć rondel z palnika i dokładnie wystudzić masę. Masa powinna zrobić się dosyć gęsta ale jeszcze lejąca. Wylać na wiśnie. Schłodzić w lodówce ok. 15 minut i na wierzch nałożyć drugi blat biszkoptowy. Blat nasączyć. Na nasączony blat nałożyć masę śmietanowo kawową: kawę zalać gorącą wodą, dokładnie wymieszać i wstawić do lodówki, do mocnego schłodzenia (15 minut wystarczy). Śmietn-fix wymieszać z cukrem pudrem. Śmietankę lekko ubić, dodać  puder wymieszany z fixami i ubijać aż masa zgęstnieje. Na koniec dodać zimną kawę. Masę kawową nałożyć na wierzchni blat. Ja posmarowałam najpierw cienką warstwą biszkopt a potem , za pomocą rękawa cukierniczego i tylko, wycisnęłam takie małe kupki. Wierzch posypać mieloną kawą. Ciasto wstawić do lodówki na cała noc. Przechowywać  w lodówce.




sobota, 5 marca 2022

Nalewka z derenia

Nalewka z derenia. Kilka kropli spadło na język w trakcie zlewania. Chyba najlepsza ze wszystkich jakie robiłam 



 


13.09.2021r

* 1 kg dojrzałego derenia

* 0,5 litra spirytusu

* 0,5 litra wódki

17.01.2022

Odlany nalew. Do owoców dodałam 250 g cukru

27.01.2022 połączony nalew i syrop z owoców.

Pozostałe owoce zalałam jeszcze wódką i stały do 13.02.2022 – wyszła fajna wódka smakowa

02.03.2022 – zlałam nalewkę do butelek .

Wyszła niezwykle klarowna

Teraz tylko cierpliwość bo nalewka powinna stać nie mniej niż 6 miesięcy.

sobota, 26 lutego 2022

Nalewka z wiśni

 

Fotka mocno prześwietlona i wyszedł słaby kolor, bo w rzeczywistości jest bardzo intensywny i ciemny 



Nalewka z truskawek

02.07.2021

* 1,4  kg oczyszczonych truskawek

* 1 szklanka cukru

03.07.2021

* 250 ml spirytusu

* 100 ml wody

* 500 ml wódki

04.07.2021 – dodane

* skórka i sok z cytryny

16.08.2021

Zlane od owoców

 

 

3.10.2021

Butelkowanie

 


Nalewka z truskawek

 Fotka byle jaka bo nijak nie chciało wyjśc lepiej. W rzeczywistości kolor jest bardziej intensywny





Nalewka z truskawek

02.07.2021

* 1,4  kg oczyszczonych truskawek

* 1 szklanka cukru

03.07.2021

* 250 ml spirytusu

* 100 ml wody

* 500 ml wódki

04.07.2021 – dodane

* skórka i sok z cytryny

16.08.2021

Zlane od owoców

 

 

3.10.2021

Butelkowanie

 



Nalewka z mirabelek (dwa rodzaje mirabelek)

 




Nalewka z mirabelek

30.07.2021

* 1,5  kg mirabelek– każdy owoc nacięty ( i na przyszłość, nic nie nacinać bo inaczej nigdy się nie wyklaruje)

* 0,5 litra spirystusu

* 0,7 litra wódki

Stało do 13.09.2021

Odlany nalew a owoce zasypane 360 g cukru. Po tygodniu syrop pomieszany z nalewem. Wszystko stało do : Całość zlane 14.02.2022

Ciasto "śliwki w czekoladzie"

 Taka kolejna wariacja na temat suszonych śliwek.  Nic nie miałam wcześniej zaplanowane. Przyjechałam do domu i przegląd zrobiłam szafek i lodówki. Kremówka  jeszcze tylko kilka dni przydatności, i suska sechlońska za miesiąc . Więc zaczęłam kombinować. Bo jak śliwka to i czekolada od razu na myśl przychodzi. Niestety, ale krem nie wyszedł mi tak jak chciałam bo za bardzo się pospieszyłam. Podam co ja zrobiłam a jak powinno być.





Składniki:

Biszkopt kakaowy:

* 6 jajek - rozdzielone na białka i żółtka - temperatura pokojowa

* 1 szklanka mąki (szklanka moja ma 250 ml pojemności) , w tym 2 łyżki maizeny dodałam

* 3 łyżki kakao

* 3 łyżki oleju (mnie chyba ciut więcej się wlało)

* opcjonalnie: 1 łyżeczka proszku do wypieków (ja nie dałam nic)

* 1 szklanka cukru drobnego do wypieków. 

* szczypta soli do białek

Przygotować formę 24 x 28cm, tzn, dno formy wyłożyć papierem do pieczenia. Boków nie wykładać i niczym nie smarować. Włącznik piekarnik z grzaniem góra dół i ustawioną temperaturą na 170 stopni. 

Do dużej czystej miski wlać białka i dodać szczyptę soli. Ubić białka na pianę. Kiedy piana będzie już dosyć gęsta, zacząć dodawać stopniowo cukier. Ubijać tak długo aż cały cukier dokładnie rozpuści się. W miseczce bardzo dokładnie wymieszać żółtka z olejem. W kolejnej miseczce wymieszać mąkę z kakao. Ubijając białka stopniowo wlewać żółtka rozmieszane z olejem. Kiedy masa jajeczna połączy się, odłożyć już mikser i przesiać ok. 1/3 składników suchych. Wymieszać delikatnie szpatułką. Ponownie przesiać suche składniki (1/3) i znów dokładnie wymieszać szpatułką. Przesiać resztę suchych składników i dokładnie całość wymieszać. Wlać do przygotowanej formy a formę wstawić do piekarnika. Piec ok. 40 minut. Sprawdzić patyczkiem. Upieczony biszkopt wyjąć i odstawić do lekkiego przestudzenia na kratkę a następnie wyjąć z formy i wystudzić. Wystudzony przeciąć na dwa cienkie blaty. Jeden z blatów ułożyć w formie i nasączyć. 

Masa czekoladowa:

* 200 g czekolady (ja użyłam 100 g czekolady 74% i 100 g czekolady 50%.)

* 500 g śmietanki kremówki 30-36% - mocno schłodzona

* 500 g mascarpone - mocno schłodzone

* 250 g śliwek suszonych ( u mnie suska sechlońska) - można dać więcej, pokrojonych na mniejsze kawałki

* ok. 250 ml alkoholu (ja dałam brandy)

* kilka łyżek cukru pudru - dałam 4 łyżki

Śliwki pokroić, włożyć do zamykanego naczynia i zalać alkoholem. Należy to zrobić kilka godzin wcześniej, przed przygotowaniem kremu. Moje śliwki wypiły naprawdę dużo brandy. Śliwki odcedzić od alkoholu wykładając je na sitko. Pozostały od śliwek alkohol wykorzystać do nasączenia biszkoptu. Jak wspomniałam, mnie zostało niewiele, więc dodałam do brandy trochę wody. 

I teraz wersja kremu, którą ja zrobiłam:

Kremówkę , mascarpone i puder włożyć do wysokiego naczynia i ubić razem na pół sztywno (ja trochę za mocno ubiłam). Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić do temperatury pokojowej (i tu też byłam zbyt niecierpliwa i czekolada była za mało wystudzona). Czekolada będzie już dosyć gęsta ale ciągle płynna. Wlać do masy śmietanowej i szybko wymieszać mikserem. Masę podzielić na dwie części. Do jednej dodać ok. połowy śliwek i szybko wymieszać. 

Wersja II

Oczywiście takie same składniki . Czekoladę i 200 g kremówki, połączyć razem w kąpieli wodnej. Wystudzić do temperatury pokojowej. Pozostałą kremówkę i mascarpone ubić razem z pudrem. Masa nie może być ubita na całkiem sztywno. Ma być lekko gęsta. Teraz dodajemy małymi porcjami schłodzoną czekoladę. Ubijamy już krótko. 

Tę część masy ze śliwkami, wyłożyć na blat w formie i wyrównać. Drugi blat biszkoptu nasączyć i ułożyć na kremie. Wyłożyć drugą część masy, tę bez śliwek. Na wierzch masy, wyłożyć śliwki. Na śliwki polać ganache: ja miałam 100 g czekolady, którą rozpuściłam w kąpieli wodnej razem z ok. 80 ml kremówki. Ilość ganache można zwiększyć. Można zrobić swoją polewę czekoladową.

Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin aż smaki doskonale się połączą. 




poniedziałek, 1 listopada 2021

Torcik kawowy. Z kremem Baileys

 W mojej rodzinie ciasta z kawą są bardzo lubiane. No to dzisiaj będzie kawowo. I alkoholowo. 





Składniki:

Biszkopt kawowy:

* 6 jajek - rozdzielić (miałam duże, naprawdę duże swojskie jajka)

* 200 g cukru

* 170 g maki pszennej tortowej

* 60 g mąki ziemniaczanej

* 2 łyżki (całkiem płaskie) świeżo zmielonej kawy, jak najdrobniej zmielonej

* 1,5 łyżki kawy rozpuszczalnej

* 1 łyżka gorącej wody

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

* szczypta soli


Kawę rozpuszczalną zalać 1 łyżką gorącej wody i wymieszać do jej całkowitego rozpuszczenia. Wystudzić. Obie mąki wymieszać z proszkiem i kawą mieloną (musi być bardzo drobno zmielona). Żółtka wymieszać razem z wystudzoną kawą. Włączyć piekarnik na 170 stopni z ustawionym grzaniem góra dół. 

Białka ze szczyptą soli ubić na prawie sztywno. Nie przerywając ubijania, dodawać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę cukru dodawać w momencie jak poprzedni cukier rozpuści się w pianie. Kiedy piana jest już bardzo sztywna i lśniąca, zmniejszyć obroty miksera do minimum i pomału wlewać żółtka z kawą. Teraz można już odstawić mikser. Do ubitych jajek przesiać ok. 1/3 mieszaniny mąk i wymieszać szpatułką. Ponownie przesiać 1/3 mąki i wymieszać. I ostatnia partia mąki do przesiania (jeżeli kawa została na sitku to jej już nie dajemy do ciasta. Mnie troszkę zostało), wymieszać szpatułką delikatnie, żeby nie naruszyć struktury ciasta. 

Ciasto wlać do tortownicy o średnicy 24 - 25 cm (dno tortownicy wyłożyć papierem) , wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. Biszkopt pieczemy ok. 35-45 minut (sprawdzić patyczkiem). Po upieczeniu wyjąć tortownicę i odstawić na kratkę do wystudzenia. Po wystudzeniu wyjąć z tortownicy. 

Biszkopt przekroić na 4 blaty. 

Krem baileys:

* 350 ml mleka

* 250 ml likieru baileys

* 6 żółtek

* 5 - 6 łyżek cukru

* 35 g mąki pszennej

* 35 g maizeny (skrobia kukurydziana)

* 500 g mascarpone - mocno schłodzone

* 150 g śmietanki kremówki 36% mocno schłodzonej

Należy zacząć od ugotowania budyniu. Żółtka zmiksować z mąką i maizeną, cukrem i likierem. Nie może być żadnych grudek mąki. Mleko zagotować. Od razu po zagotowaniu, wlewać bardzo powoli do żółtek i cały czas miksować.  Po wymieszaniu wszystkiego przelać wszystko do rondla i ustawić na średnim ogniu. Doprowadzić do zagotowania  ciągle mieszając.  Zdjąć z ognia i nakryć budyń folią w kontakcie (folia musi dotykać budyniu).  Całkowicie wystudzić.  

Budyń zmiksować. Mascarpone i kremówkę ubić na sztywno. Ciągle ubijając, dodawać po łyżce schłodzonego budyniu.  Krem już gotowy.

Krem można dodatkowo ustabilizować żelatyną. Ja nie dawałam

Ganache z baileys:

* 200 g gorzkiej czekolady ( dałam 100 g czekolady 50% i 100 g czekolady 74%) - drobno posiekać

* 150 g kremówki

* 50 g likieru Baileys

* ewentualnie 2-3 łyżki mleka, gdyby masa nie chciała się połaczyć.

Wszystkie składniki ganache umieścić w misce i ustawić miskę w kapieli wodnej. Podgrzewać, co jakiś czas mieszając aż masa będzie gładka, jednolita i lśniąca. Wystudzić a po wystudzeniu schłodzić (ja za mocno schłodziłam i masa zrobiła mi się bardzo gęsta.) tak aby dała się smarować. 

Nasączenie: 

Co kto lubi. Ja zaparzyłam kawę (z ekspresu) do której dodałam trochę likieru. 


Składanie: 

Ułożyć pierwszy blat biszkoptu, lekko nasączyć i posmarować ganache (ja ganache dałam na trzy blaty ale można dać cieńsze warstwy i wszystkie cztery blaty posmarować). Na ganache wyłożyć 1/4 kremu. Rozsmarować i ułożyć kolejny blat biszkoptowy. Czynności powtórzyć tzn. nasączenie, ganache, krem. I tak wszystkie cztery blaty biszkoptowe. 

Wstawić do lodówki. A po schłodzeniu i ustabilizowaniu ..................

I teraz to już nasza inwencja twórcza. U mnie torcik był jako normalne ciasto do kawy więc pozostał bez jakichś specjalnych dekoracji. 




sobota, 2 października 2021

Marcello

 Jakieś 40 lat temu, takie ciasto było w cukierni obok. Czarne niczym noc, i dużo warstw ciasta. Cukiernia wyniosła się na drugi koniec miasta i teraz to nawet nie wiem czy takie ciasto jeszcze robią. Nie za bardzo go lubiłam bo jechało margaryną. A ja nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek kremu na margarynie. I na całe lata zapomniałam o tym cieście. Aż tydzień temu jakiś przebłysk miałam, że zjadła bym takie właśnie ciasto. Wszystkie składniki w domu były więc zakasałam rękawy i do roboty. A roboty jest przy nim naprawdę dużo i bardzo dużo czasu potrzebne jest na przygotowanie. 





Składniki:

Ciasto:

* 9 całych jajek w temperaturze pokojowej ( ja miałam jaka różnej wielkości ale przewaga była dużych jajek. Jeżeli ktoś kupuje jajka rozmiarowe i są to "L" to proponuję wziąć 10 jajek)

* 1 i 1/3 szklanki maki (a szklanka moja ma 250 ml pojemności)

* 1 i 1/3 szklanki cukru drobnego

* 80 g kakao

* 1,5 łyżeczki proszku do wypieków

Krem Russel:

* 5 całych jajek

* 1 szklanka cukru drobnego

* 500 g masła - w temperaturze pokojowej

* 70 g kakao

Nasączenie:

* 1 szklanka wódki 

* 1 szklanka wody

* można dodać trochę cukru do smaku (ja nie dodawałam)

* ewentualnie można dodać jakiś aromat (też nie dodawałam bo nie lubię tych chemicznych aromatów)


Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni (grzanie góra dół). Należy przygotować 7-8 arkuszy papieru do pieczenia o wielkości dna formy w której będziemy piekli. Może to być tortownica np. 23 - 24 cm średnicy. Ja piekłam w prostokątnej formie 28 x 18,2 cm.  Na tę formę wykładałam po 6 łyżek ciasta i wyszło mi 8 cieniutkich blatów biszkoptowych.

W misce wymieszać mąkę tortową, kakao i proszek do pieczenia. Całe jajka wbić do dużej miski. Dodać cukier. Ubijać aż jajka bardzo zwiększą swoją objętość a masa jajeczna zrobi się prawie biała i bardzo gęsta. Mnie zajęło to ok. 15 minut, mikserem na najwyższych obrotach. Teraz przesiać na trzy tury mieszaninę maki z kakao. Robotem na najniższych obrotach wymieszać, tylko do połączenia składników. Resztę przemieszać już delikatnie szpatułką. 

Nakładać po 5 - 6 łyżek masy biszkoptowej na dno formy, rozprowadzić równą warstwą i wstawić do nagrzanego  piekarnika . Piec ok. 10 minut. Od razu po wyjęciu z piekarnika odkleić papier od spodu ale ciasto zostawić na tym papierze do zupełnego wystudzenia. Jeżeli nie odkleimy od razu papieru, później będzie trochę trudno to zrobić,  bo blaty ciasta są bardzo cieniutkie. W ten sam sposób upiec kolejne blaty. Mnie wyszło 8 blatów. Nie polecam układania blatów jeden na drugim bo pomimo papieru, mogą się posklejać. Powinny leżeć każdy osobno. Ciasta w misce już nie mieszamy. Po prostu wybieramy łyżką bez mieszania. 

Teraz możemy wziąć się za przygotowanie kremu Russel. Najpierw należy znaleźć garnek, gdzie po wlaniu wody ustawimy spokojnie miskę (miska szklana lub metalowa), która nie będzie dotykała do tej wody ale częściowa będzie mieścić się w tym garnku. Garnek należy ustawić na małym ogniu. Do miski należy wbić jajka i krótko je rozmieszać mikserem a następnie, cały czas miksując, dodać cukier. Miksować tak długo aż masa jajeczna mocno zwiększy swoją objętość, zrobi się prawie biała i gęsta. A dotknięta jest wyraźnie ciepła. Zawsze sprawdzam palcem temperaturę masy. Ma być wyraźnie ciepła ale nie gorąca. Kiedy masa zrobi się gęste, zdejmujemy miskę z garnka i ustawiamy ją w dużo większej misce z zimną wodą. Zmniejszamy obroty miksera na minimum i wciąż ubijamy. Masa w tym czasie jeszcze zgęstnieje trochę. Kiedy jest lekko ciepła, odstawiamy mikser i mieszamy łyżką dotąd aż masa będzie miała temperaturę pokojową. Miękkie masło należy ubić do białości. Ubijać nie krócej niż 5 minut. Nie przerywając ubijania dodawać po 1 łyżce schłodzonej masy jajecznej. Za każdym razem, wymieszać aż połączy się masło z masą jajeczną i kolejną łyżkę dołożyć. Teraz można przesiać już kakao. Miksować tylko do połączenia składników  a później wymieszać, zbierając z boków, szpatułką silikonową,.

Przygotować nasączenie. Wymieszać wszystkie składniki razem. 

Przygotować formę, układając na dnie papier do pieczenia. Włożyć pierwszy blat ciasta i nasączyć. Ja zawsze robię to szerokim pędzlem silikonowym. Idzie to szybko a ciasto jest równo nasączone. Na blat wyłożyć ok. 1/8 kremu i rozsmarować. Ja na pierwszej warstwie ułożyłam dodatkowo wiśnie z nalewki. Nie jest to konieczne ale ja mam i wykorzystuję. Ułożyć kolejny blat biszkoptowy, nasączyć, kolejną porcję kremu rozsmarować i ponownie kolejny biszkopt. I tak do wyczerpania składników. Na wierzch też posmarowałam krem. Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin. U mnie całą noc stało.

Rano przygotowałam ganache: 100 g czekolady gorzkiej i 100 ml śmietanki kremówki, rozpuszczone w kąpieli wodnej, wystudzone trochę i polane po wierzchu ciasta. 










sobota, 18 września 2021

Ciasto "Mon cheri"

 Ostatnimi latami, namiętnie robię nalewki. W ilościach detalicznych , ale robię. Bardzo mnie to wciągnęło. W tym roku jedną z nalewek była wiśniówka. O ile owoce z pozostałych zrobiły się rozciapane, tak wiśnie cudnie się zachowały. A robiłam z drylowanych wiśni. Tydzień temu odlałam nalewkę a wiśnie poszły do słoików i do lodówki. I tak do głowy mi przyszło "mon cheri" , pyszne czekoladki, gdzie czereśnia zatopiona w likierze, otulona jest przepyszną czekoladą. To ja podmieniłam sobie czereśnie na wiśnie i przygotowałam ciasto , które ma przypominać te czekoladki. Ciasto nie jest pracochłonne ale wychodzi dosyć drogie. Samej czekolady ponad pół kilograma. 





Składniki:

Ciasto: 

* 175 g czekolady gorzkiej -70% zawartości kakao

* 125 g masła

Oba składniki przełożyć do miski a miskę ustawić w kąpieli wodnej. Podgrzewając zawartość miski, doprowadzić do roztopienia składników i połączenia w jednolitą , czekoladową masę. Masę wystudzić.

* 5 jajek w rozmiarze L - rozdzielić na białka i żółtka

* 175 g cukru pudru

* 125 g mąki pszennej tortowej

* 1/2 - 1 małej łyżeczki proszku do wypieków (dałam płaską łyżeczkę , taką maleńką do filiżanek)

* do nasączenia 150 ml nalewki wiśniowej

Przygotować formę 24 x 28 cm, wykładając ją papierem do pieczenia. Włączyć piekarnik na 175 stopni. 

Żółtka ubić z cukrem pudrem. Dodać masę czekoladową na trzy razy, za każdym razem dokładnie wymieszać (mikserem). Mąkę wymieszać z proszkiem i również na trzy tury dodawać do masy czekoladowej, mieszając mikserem. Z białek ubić pianę z dodatkiem szczypty soli. Dodać do ciasta ok. 3 łyżek piany i wymieszać mikserem. Teraz mikser już odstawić i do ciasta dodać na dwie tury pozostałą pianę ale mieszać już bardzo delikatnie szpatułką. Przelać ciasto do formy i wstawić do piekarnika. Pieczemy ok. 35 minut. Ja sprawdziłam patyczkiem po 32 minutach i wyjęłam, odstawiając na kratkę do wystudzenia. Po ok. 10 minutach wyjęłam całkowicie ciasto z formy, żeby szybciej wystygło.

Całkowicie wystudzone ciasto włożyć ponownie do formy i nasączyć. Ja nasączałam nalewką, ale może być to cokolwiek innego albo można zostawić bez nasączenia bo ciasto i tak jest wilgotne. Na ciasto wyłożyć krem:

* 250 - 300 g masła (dałam 300 g) - temperatura pokojowa

* 200 g czekolady deserowej

* 200 g śmietanki kremówki 30%  (już po zjedzeniu kawałka ciasta, stwierdzam, że śmietanki można dać więcej bo 250 g) 

* dodatkowo: wiśnie z nalewki. Ja dałam dużo wiśni, układając jedna obok drugiej na całej powierzchni. 

Do miski połamać czekoladę i zalać śmietanką. Miskę ustawić w kąpieli wodnej. Mieszając doprowadzić ro roztopienia cze czekolady i idealnego połączenia z kremówką. Wystudzić całkowicie. Kiedy ganache jest już zupełnie zimny, należy utrzeć masło do białości. Nie przerywając ubijania, dodawać stopniowo ganache. Cały krem wyłożyć na ciasto czekoladowe. Na wierzch dać wiśnie. 

Na wiśnie wylać ganache:

* 150 g czekolady deserowej (miałam deserową i gorzką_

* 150 g śmietanki kremówki

Tak jak wyżej, przygotować w kąpieli wodnej. Przestudzić , żeby nie był gorący. Wylać na wiśnie. 

Całość wstawić do lodówki.




sobota, 4 września 2021

Ciasto kukułka

 Dawno temu przymierzałam się do ciasta ze smakiem cukierków kukułek. Nawet nakupiłam ich sporo. I na tym się skończyło. Po latach znów wróciło do mnie, ale w innej wersji. Bez udziału cukierków.





Składniki:

Biszkopt/ciasto kakaowe:

* 3/4 szklanki oleju

* 1/2 szklanki wody

* 3/4 szklanki cukru

* 5 łyżek (płaskich) kakao ciemnego, gorzkiego

Wszystkie te składniki włożyć do rondelka i rondelek ustawić na malutkim ogniu. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Cały cukier powinien dokładnie się rozpuścić. Masę wystudzić do temperatury pokojowej. Pozostałe składniki n/w również powinny mieć temperaturę pokojową.

* 5 jajek (ja miałam jajka bardzo duże. Jeżeli jajka są w rozmiarze L należy wziąć 6 sztuk) rozdzielone na białka i żółtka

* 3/4 szklanki cukru drobnego

* 1 i 3/4 szklanki mąki tortowej

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 1 łyżeczka sody

Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. kiedy piana jest już sztywna, nie przerywając ubijania dodawać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę dosypać kiedy poprzedni cukier się rozpuści. Piana powinna być lśniąca i bardzo sztywna. Zmniejszyć obroty miksera i dodawać po jednym żółtku. Teraz już krótko ubijamy, tylko do połączenia składników. Do masy maślanej dolewamy teraz stopniowo masę kakaową. Mikser możemy już odłożyć i całość mieszać szpatułką. Kiedy masa jajeczna jest dobrze już połączona, należy na trzy tury przesiać mąkę i delikatnie wymieszać szpatułką. 

Formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem (samo dno wystarczy) . Piekarnik nagrzać do 175-180 stopni. Do formy przelać ciasto, wyrównać i wstawić do nagrzanego piekarnika. Pieczemy ok. 45 minut. Po upieczeniu należy uchylić drzwiczki piekarnika i tak zostawić ciasto na ok. 10-15 minut. Po tym czasie wyjąć, zdjąć boki formy i wystudzić dokładnie. Po zupełnym wystudzeniu, należy przeciąć na dwa, równej grubości blaty.

Kiedy ciasto kakaowe stygnie należy upiec biszkopt jasny. Można ze swojego przepisu lub taki 

Biszkopt jasny: 

* 3 jajka (rozdzielone na białka i żółtka)

* 1/2 szklanki mąki

* 1/2 szklanki cukru drobnego

* odrobina proszku do pieczenia. 

Z w/w składników upiec biszkopt w formie 24 x 36 cm.  Ja ze swojego biszkoptu ściągnęłam wierzchnią warstwę. tzw. skórkę. łatwiej wtedy nasączyć będzie biszkopt masą czekoladową. 

Masa/polewa czekoladowa do nasączenia:

* 100 g czekolady gorzkiej lub deserowej (ja użyłam czekolady o zawartości 74% kakao)

* 100 g czekolady mlecznej

* 4 łyżeczki (ja odmierzyłam takie z małą górką) kawy rozpuszczalnej

* ok. 3/4 szklanki wody gorącej do rozpuszczenia kawy

* 4 łyżki cukru (można dać więcej ale ja wolę bardziej wytrawne)

* ok. 180 - 200 ml wódki

Czekolady połamać i włożyć do sporej miski (metalowa najlepsza). Miskę ustawić w kąpieli wodnej. Kawę zalać gorącą wodą (ma być na tyle gorąca aby kawa się zaparzyła) i ta kawą zalać czekoladę, dodać cukier. Podgrzewając mieszać aż całość się połączy a czekolada cała rozpuści. Lekko schłodzić i dolewać stopniowo wódkę, przez cały czas mieszając. 

Jeden blat kakaowy ułożyć w tortownicy, wyłożonej na dnie papierem do pieczenia. Na blat należy rozłożyć ok. 3/4 masy śmietanowej

* 500 g śmietanki kremówki 36%

* 200 g śmietanki kremówki 30%

* 250 g mascarpone

* 2-4 łyżki cukru pudru 

* 4 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w ok. 1/3 szklanki wody (najpierw zalać i zostawić do napęcznienia a następnie rozpuścić w kąpieli wodnej i schłodzić)

(ja użyłam takie składniki jakie akurat miałam w domu, ale spokojnie można użyć samej śmietanki kremówki 36%  - 1000 g)

Śmietanka i mascarpone powinny być dobrze schłodzone. Wszystko przełożyć do miski i ubić. Pod koniec ubijania dodać cukier puder. Do ubitej kremówki dodać żelatynę. 

Ok. 1/3 tej masy śmietanowej wyłożyć na kakaowy blat w formie. Na masę śmietanową ułożyć jasny biszkopt, stroną ze zdjętą skórką do góry. Biszkopt nasączyć polewą. Polewy wychodzi dużo i należy całą zużyć stopniowo nasączając biszkopt. proszę się nie obawiać, nie jest jej za dużo. U mnie nawet jeszcze więcej by się przydało bo jasny biszkopt dosyć wysoki wyszedł. 

Na nasączony biszkopt należy ułożyć blat kakaowy a na wierzch pozostałą masę śmietanową. Na wierzch można polać polewą czekoladową albo posypać utartą czekoladą. 






sobota, 14 sierpnia 2021

Sernik Aperol spritz

Kolejna propozycja alkoholowego sernika. Tym razem na tapetę poszedł Aperol spritz. Najpierw myślałam o serniku bez pieczenia , zwieńczonym galaretką o smaku popularnego drinka. Jednak zrobiłam pieczony sernik, z dodatkiem skórki i soku z pomarańczy. No i obowiązkowo galaretka o smaku popularnego drinka. 





Składniki:

Spód sernika:  zrobiłam z pokruszonych ciastek kakaowych, wymieszanych z masłem roztopionym i otartą skórką pomarańczową.  Herbatniki wysypałam na spód tortownicy o średnicy 27 cm, z wyłożonym na dnie papierem do pieczenia. Herbatniki należy ubić a tortownice wstawić do lodówki. 

Masa serowa:

* 1 kg twarogu sernikowego o zawartości co najmniej 18% tłuszczu

* 250 g mascarpone

* 200 g kwaśnej śmietany 18%

* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (waży 530 g)

* 60 g maizeny (skrobia kukurydziana)

* 5 całych jajek + 2 żółtka

* sok i skórka otarta z jednej pomarańczy (oczywiście, wcześniej sparzyć )

* sok z połowy limonki lub cytryny

Twaróg sernikowy, mascarpone, śmietanę i mąkę ziemniaczaną włożyć do miski i rozprowadzić rózgą kuchenną. Dodać mleko skondensowane i ponownie wymieszać rózgą do połączenia się składników. Masa serowa na tym etapie jest już gładka i jednolita. Jajka i żółtka wbić do miski i wymieszać razem z sokiem i skórką pomarańczową. Dokładnie wymieszać. Masę wlać do tortownicy i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni z włączonym termoobiegiem. Pieczemy 40 minut a następnie należy zwiększyć temperaturę do 160 stopni - termoobieg i piec kolejne 15 - 20 minut. Boki sernika powinny być dobrze ścięte ale środek taki jeszcze "galaretowaty" . Wyłączyć piekarnik i zostawić sernik na 30 minut, bez otwierania drzwiczek. Po tym czasie należy sernik wyjąć i wystudzić a wystudzony wstawić do lodówki. 

Galaretka aperol spritz:

* 400 ml Prosecco (można dać inne wino musujące. Ja dałam Prosecco)

* 200 - 240 ml Aperol

* 30 g żelatyny

* 2-3 łyżki cukru

* sok z pomarańczy ok. 100 ml (z mojej tylko tyle wycisnęłam)

* sok z połowy limonki lub cytryny (można nie dawać ale ten sok podbija smak)

Do rondla wlać sok z pomarańczy, dodać cukier i podgrzewać aż cały cukier rozpuści się. Wlać 200 ml Prosecco i dalej podgrzewać aż do zagotowania. Wyłączyć, odczekać ok. 5 minut i na wierzch posypać żelatynę. Lekko zamieszać i zostawić do napęcznienia. Następnie wymieszać aż cała żelatyna rozpuści się. Teraz można wlać Aperol i pozostałą część Prosecco. Wymieszać i wstawić do lodówki. Pilnować, żeby galaretka nie ścięła się. Kiedy zacznie gęstnieć, wylać na wierzch schłodzonego już sernika. Wstawić do lodówki na ok. 6-8 godzin. 





sobota, 24 lipca 2021

Sernik kokosowy z jagodami

 Trochę czasu trzeba poświęcić na ten sernik. Może nie dużo pracy ale oczekiwanie na poszczególne warstwy.

Koksowy smak bardzo dobrze komponuje się z jagodami. 

Spód sernika zrobiłam z pokruszonych wafelków kokosowych. Nie dodawałam żadnego masła i wydawało się, że wszystko będzie się trzymać. Jednak podczas krojenia odrobinę rozlatuje się.







Składniki:

Spód: zrobiłam z pokruszonych wafelków kokosowych oblanych białą czekoladą. Weszło mi 6 dużych wafelków Princessa. Nie dodawałam żadnego tłuszczu, nic. Ale wydaje mi się, że można dodać odrobinę roztopionego masła chociaż ja bym tu bardziej widziała roztopioną białą czekoladę.
Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na boki tortownicy wyłożyć folię aby była powyżej rantów, bo sernik wychodzi dość spory. 
Pokruszone wafelki wysypać na dno tortownicy i ubić dnem szklanki, garnuszka. 

Masa serowo kokosowa:

* 1 kg twarogu o zawartości co najmniej 18% tłuszczu. Powinien być dosyć zwarty. Temperatura pokojowa
* 350 ml mleczka kokosowego (miałam takie z kartonika i było dosyć płynne)
* 6-7 łyżek drobnych wiórek kokosowych 
* ok. 1 szklanki cukru pudru (dałam mniej)
* 500 g śmietanki 36% mocno schłodzonej (do sernika idzie część opisana w przygotowaniu)
* 8 łyżek likieru kokosowego - użyłam Malibu
* 3 łyżki żelatyny spożywczej

Galaretka i mus jagodowe:

* 400 - 500 g jagód
* 1/2 szklanki cukru
* sok z połowy cytryny
Wszystkie składniki pogotować razem ok. 5 minut. Po tym czasie zblendować i przetrzeć przez gęste sitko.
* 1 opakowanie galaretki jagodowej (można wziąć o smaku owoców leśnych jeżeli nie ma jagodowej)

Sposób przygotowania:

Zaczynamy od masy z mleczka kokosowego. Mleczko wlać do rondelka i doprowadzić do zagotowania. Wsypać wiórki kokosowe i pogotować na małym ogniu ok. 5 minut. Żelatynę zalać ok. 60 ml wody i zostawić do napęcznienia. Kiedy masa kokosowa będzie jeszcze wyraźnie ciepła należy dodać do niej tę napęczniałą żelatynę. Mieszając należy doprowadzić do jej rozpuszczenia w ciepłej masie kokosowej. Masę kokosową można potraktować blenderem, co ja uczyniłam. Chciałam żeby wiórki kokosowe były jak najdrobniejsze. Schłodzić masę kokosową do temperatury prawie pokojowej. Może być leciuteńko ciepła bo i tak ją hartujemy. 
Do przygotowania masy serowej nie musimy używać miksera. Ja robiłam wszystko trzepaczką rózgową.  Twaróg włożyć do dużej miski i dodać cukier puder. Wymieszać/zmiksować. Dodawać likier kokosowy po 2 łyżki i za każdym razem wymieszać dokładnie. Do masy kokosowej już z żelatyną, dodać ze 2 łyżki masy serowej i dokładnie wymieszać. Ponownie dodać kolejne 2 łyżki i wymieszać. Teraz już można masę kokosową wlewać stopniowo do masy serowej i cały czas mieszać. 
Ubić śmietankę kremówkę  ale tak nie do końca. Nie powinna być całkowicie sztywna.  Połowę (trochę więcej jak połowę dałam) ubitej kremówki dodać do masy serowej i delikatnie wymieszać. Wlać całość do tortownicy i wstawić do lodówki aby masa stężała. 
Do lodówki włożyć pozostałą część ubitej kremówki. 
Kiedy sernik tężeje można przygotować galaretkę jagodową. Do ciepłych jeszcze, przetartych jagód wsypać galaretkę. Gdyby jagody były zbyt chłodne, to należy podgrzać. Wymieszać jagody z galaretką tak aby cała galaretka rozpuściła się. 
Ok. 1/3 galaretki należy wylać na stężałą masę serową. Wstawić ponownie do lodówki aby teraz galaretka stężała. 
Kiedy galaretka już dobrze zakrzepnie, należy do ubitej kremówki dodać pozostałą galaretkę jagodową (powinna być już chłodna) , delikatnie wymieszać aby nie zniszczyć struktury ubitej kremówki i wylać mus na galaretkę. 
Wstawić do lodówki, gdzie sernik musi spędzić co najmniej 6 godzin aby wszystko odpowiednio stężało. 




sobota, 13 marca 2021

Sernik zebra z musem Baileys

 Czekało sobie w lodówce kilogram twarogu sernikowego, takiego co ma 18% tłuszczu. No i mus trzeba było wykorzystać. Na sernik oczywiście. Wpadł mi do głowy sernik zebra. 





Składniki:

Spód sernika:  ja zrobiłam z pokruszonych ciastek digestive, wymieszanych z roztopionym masłem

Sernik:

wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej

* 1 kg twarogu sernikowego min. 18% tłuszczu

* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego

* 200 g śmietanki kremówki

* 5 jajek naprawdę dużych. Jeżeli w rozmiarze L to należy wziąć 6 jajek 


* 1 biała czekolada - 100 g

* 2 łyżki budyniu waniliowego

* 1 gorzka czekolada (miałam taką 74%) - 100 g

* 2 łyżki budyniu czekoladowego (miałam budyń z dodatkiem belgijskiej czekolady)


Sposób przygotowania:

Użyłam tortownicy o średnicy 27 cm. Można spokojnie wziąć o średnicy 26 cm i wtedy sernik będzie wyższy. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Na dno wysypać ciastka, ubić dnem szklanki i podpiec ok. 10 minut w 180 stopniach. Wyjąć i wystudzić. 

Twaróg sernikowy włożyć do dużej miski i krótko zmiksować. Jajka przemieszać w misce i dolać do twarogu. Krótko zmiksować. Dodać mleko skondensowane i kremówkę. Zmiksować. Miksujemy bardzo krótko, byle do połączenia składników.

Masę serową podzielić na pół, każdą część w osobną miskę wlać. Czekolady roztopić w kąpieli wodnej, każdą osobno i przestudzić.  

Do pierwszej części masy sernikowej dodać białą czekoladę i budyń waniliowy. Wymieszać. Do drugiej części dodać gorzką czekoladę i budyń czekoladowy. Wymieszać. 

Teraz należy naprzemiennie wlewać masy na środek formy. 

Sernik wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni z grzaniem góra-dół. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę na 150 stopni i piec jeszcze ok. 50-60 minut. Po tym czasie wyłączyć piekarnik i zostawić sernik na 10 minut bez otwierania drzwiczek piekarnika. Po 10 minutach , lekko uchylić drzwiczki i zostawić tak na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjąć i całkowicie wystudzić a następnie wstawić do lodówki. U mnie siedział w lodówce całą noc. 

Rano stwierdziłam, że sam sernik to trochę za skromnie ;) i postanowiłam dać na wierzch mus baileys. 

Mus:

* 250 g mascarpone - mocno schłodzone

* 300 g śmietanki kremówki (użyłam 30%) - mocno schłodzona

* 130 - 140 ml likieru Baileys

* 1,5 łyżeczki kakao

* 3 płaskie łyżeczki żelatyny

* ok. 60 ml wody do żelatyny

Mascarpone wymieszać z kremówką. Żelatynę zalać wodą do napęcznienia a następnie podgrzać aż całkowicie się rozpuści. Do mascarpone i kremówki dodać kakao i ubić wszystko razem. Do likieru wlać płynną i przestudzoną żelatynę i dokładnie wymieszać. Wlewać partiami do ubitej kremówki z mascarpone i energicznie mieszać.  Wylać na wierzch zimnego sernika i wstawić ponownie do lodówki aż mus zgęstnieje. 




 Stwierdzam, że dodanie musu to był strzał w dziesiątkę. Sernik jest po prostu genialny w smaku. I nie jest słodki