Translate

wtorek, 21 czerwca 2016

Jagodzianki

Już nie mogłam się doczekać sezonu na jagody. Uwielbiam jagodzianki. Nie ma piękniejszego połączenia drożdżowego wypieku. W całym mieszkaniu pachnie drożdżowym ciastem i jagodami. Pierwsza jagodzianka zjedzona jeszcze gorąca i ciut w język parzyła.




Składniki:

* 2 szklanki mąki typ 650 (z małym czubkiem szklanki o pojemności 250 ml)
* 5 łyżek mąki krupczatki - do zaczynu
* 125 ml ciepłego mleka - do zaczynu
* 1 mała łyżeczka cukru - do zaczynu
* 25 - 30 g drożdży - do zaczynu
* 3 żółtka (białkiem posmarujemy bułeczki)
* 5 - 6 łyżek cukru
* ok. 60 ml śmietanki kremówki
* ok. 60 ml oleju (z pestek winogron użyłam)

Dodatkowo: jagody, cukier, bułka tarta, kruszonka

Sposób przygotowania:

Do ciepłego mleka dodać pozostałe składniki zaczynu, wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Do miski przesiać mąkę. Żółtka utrzeć z cukrem na puch, wlać do mąki razem z kremówką i wyrośniętym zaczynem. Zacząć wyrabiać. W momencie jak składniki będą dobrze już połączone a ciasto jednolite, dodajemy stopniowo olej, wciąż wyrabiając. Wyrabiać do momentu aż ciasto będzie odchodzić od dłoni. Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno co najmniej dwukrotnie podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat i lekko wyrobić. Rozpłaszczyć ciasto na grubość ok. 1 cm (może ciut wiecej) i wykrawać krążki taką ciut szerszą szklanką. Każdy krążek jeszcze rozpłaszczyć, szczególnie na brzegach, nakładać po łyżce jagód (jagody wymieszać wcześniej z 1 łyżką cukru i 1 łyżką tartej bułki). 
Uformowane bułeczki ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i przykryć ściereczką.
Wyrośnięte bułeczki posmarować roztrzepanym białkiem i posypać kruszonką.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 155 - 160 stopni (termoobieg) i piec ok. 25 - 30 minut.
Upieczone wyjąć z piekarnika i ułożyć na kratce do przestudzenia




niedziela, 19 czerwca 2016

Kremówka truskawkowa

Modziłam wczoraj i modziłam, aż wymodziłam. W sumie to prawie cały dzień mi zeszło na zrobieniu tego ciasta. Nie że takie pracochłonne :) Tak sobie to porozkładałam, bo wiele innej pracy miałam i tak było wygodniej. Sezon na truskawki trwa, choć w tym roku u mnie dosyć drogie są bo pełnia sezonu a truskawki po 6 zł. I nie zapowiada się aby staniały. I w smaku też nie są jakieś rewelacyjne. Potworzyli nowe, bardziej odporne na choroby odmiany, tylko smak już nie ten co kiedyś. A może ja za bardzo się zestarzałam ? I pamiętam lepiej te stare czasy ?




Składniki:

·         1 opakowanie ciasta francuskiego (moje miał 275 g i długość 42 cm) – przekroić na dwie równe części
·         500 ml mleka
·         1 opakowanie budyniu (ja dałam śmietankowy)
·         2 łyżki mąki krupczatki
·         200 g masła (temperatura pokojowa)
·         4-5 łyżek cukru
·         100 g białej czekolady
·         Ok. 200 ml śmietanki kremówki
·         1 opakowanie śmietan-fix
·         Dodatkowo: truskawki, 2 opakowania galaretki

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzać do 195-200 stopni – termoobieg. Ciasto francuskie mocno schłodzone, rozdzielić na dwie równe części. Każdą część ułożyć na osobnej blaszce, zostawiając od spodu papier, w który było owinięte.  Na cieście ułożyć blaszki (od spodów form do pieczenia) i wstawić do nagrzanego piekarnika na ok. 15 – 20 minut. Ułożenie na wierzchu blaszek, gwarantuje nam że ciasto będzie równo upieczone, bez żadnych górek czy pagórków. Upieczone ciasto wyjąć, zdjąć z wierzchu blaszki i odstawić na kratkę do wystudzenia.
Do rondelka wlać śmietankę kremówkę i dodać połamaną czekoladę. Rondelek ustawić w kąpieli wodnej i mieszając doprowadzić do rozpuszczenia się czekolady. Zdjąć z ognia, przestudzić i wstawić do lodówki aby bardzo dobrze się schłodziła (Najlepiej przygotować śmietankę poprzedniego dnia np. wieczorem, wtedy mamy pewność, że odpowiednio się schłodzi).
Do rondelka wlać 1 szklankę mleka. W pozostałym mleku wymieszać budyń, mąkę krupczatkę i cukier. Mieszaninę wlać na gotujące się mleko i podgrzewać ciągle mieszając. Doprowadzić do zagotowania i zdjąć z ognia. Wierzch przykryć folią spożywczą i odstawić do całkowitego  wystudzenia.
Miękkie masło utrzeć na puch i nie przerywając ucierania, dodawać po łyżce wystudzonego budyniu.
Wyjąć z lodówki kremówkę, dodać śmietan fix i ubić na sztywno. Dodać do masy budyniowej i dokładnie wymieszać. Lekko schłodzić w lodówce.
Połowę kremu wyłożyć na pierwszej części upieczonego ciasta, przykryć drugą częścią. Wyłożyć resztę kremu. Na wierzchu szybko ułożyć truskawki, robiąc z nich na brzegach „płotek”, który utrzyma galaretkę w ryzach. Wstawić do lodówki.
Galaretki zalać 500 ml wrzątku, dokładnie wymieszać i wystudzić a następnie schłodzić, do momentu aż zacznie galaretka krzepnąć. W tym momencie można już wyłożyć na wierzch ciasta.
Wstawić do lodówki.

sobota, 18 czerwca 2016

Babka cytrynowa

Takie szybkie pieczenie dzisiaj było. Babka nie dość, że szybka w przygotowaniu to jeszcze do tego cudwonie cytrynowa, wilgotna, puszysta i po prostu - pyyyyyyyyyyyyyyyyszna





Babka cytrynowa

* 250 g mąki (użyłam tortową typ 450)
* 200 g cukru
* 4 duże jajka (rozdzielić na żółtka i białka)
* 250 g masła/margaryny (dałam margarynę Kasię)
* 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 cytryna (sparzyć wcześniej)
* ok. 4 -5 łyżek cukru pudru – do przygotowania lukru
* Masło/margaryna i bułka tarta do przygotowania foremki

Sposób przygotowania: 

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Do miski włożyć miękkie masło/margarynę, dodać cukier i żółtka. Ucierać aż masa stanie się puszysta a cukier rozpuści się. Z połowy cytryny zetrzeć skórkę a sok wycisnąć i dodać do masy maślano-żółtkowej. Wymieszać. Z białek z dodatkiem szczypty soli ubić pianę. Dodać do masy i delikatnie ale dokładnie wymieszać. Dodać ok. 1/3 ilości mąki przesiewając na masę. Wymieszać delikatnie. Ponownie dodać  1/3 mąki i znów wymieszać i kolejne 1/3 maki, wymieszać. Mieszanie wykonujemy łopatką lub łyżka a nie mikserem.
Foremkę posmarować tłuszczem i posypać bułką tartą.  Wlać ciasto w wyrównać. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec ok. 50 minut. Przed wyjęciem z piekarnika wykonać próbę patyczkiem dla sprawdzenia czy ciasto jest już dobrze upieczone.
Upieczoną babkę postawić w foremce na kratce do lekkiego przestudzenia ok. 10 minut. Teraz już można wyjąć na talerz.
Z pozostałej części cytryny ściągnąć skórkę zesterem. Sok wycisnąć do cukru pudru. Dokładnie wymieszać. Lukrem polać ciepłą jeszcze babkę i na wierzch poukładać zesty cytrynowe.


Drożdżówki z cytrynowym lukrem






Składniki:

* 300 g mąki (użyłam typ 550)+ mąka do posypania ciasta (ok. 1 łyżki)
* 150 ml mleka
* 100 g masła miękkiego ale nie rozpuszczonego
* 15 g drożdży
* 2 żółtka (białka zostawiamy do smarowania bułeczek)
* 2,5 łyżki cukru
Dodatkowo:
* Kruszonka
* Lukier zrobiony z cukru pudru i soku z cytryny

Sposób przygotowania:

Do miski wsypać całą mąkę, zrobić delikatny dołek do którego wkruszmy drożdże i zalewamy ciepłym mlekiem. Dodajemy pół łyżeczki cukru i przysypujemy z wierzchu mąką. Czekamy aż drożdże zaczną wypychać wyraźnie mąkę, to znaczy że wyrosły prawidłowo. Dodajemy ubite z cukrem żółtka i wyrabiamy ciasto. Następnie stopniowo dodajemy bardzo miękkie masło podzielone na małe kawałki. Wyrabiamy tak długo aż ciasto będzie lśniące, jednolite i będzie odchodziło od dłoni.
Ciasto posypujemy mąką a miskę oklejamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrastania. Ciasto powinno co najmniej dwukrotnie podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na blat lekko oprószony mąką i wyrabiamy a następnie dzielimy na równe kawałki. Mnie wyszło 11 bułeczek, każda o wadze 59-60g.
Każdy kawałek ciasta formujemy w dość długi cienki wałeczek (ok. 30cm), lekko zawijamy wokół własnej osi (nie koniecznie to robimy, ja robiłam) a następnie wałeczek formujemy w ślimaka, podwijając koniuszek ciasta pod spód bułeczki. Uformowane bułeczki układamy na blasze, przykrywamy i odstawiamy do wyrastania. Wyrośnięte bułeczki smarujemy białkiem i posypujemy kruszonką. Wstawimy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy ok. 20-25 minut.
Upieczone bułeczki wyjmujemy na kratkę do przestudzenia. Lekko przestudzone polewamy lukrem zrobionym z cukru pudru utartego z sokiem z cytryny.
Lukier zrobiłam wsypując ok. 4 łyżek cukru pudru do miseczki i wciskając sok z ok. połowy cytryny. Gdyby lukier wyszedł bardzo gęsty, należy dodać jeszcze kilka kropli soku.


Rogaliki drożdżowe z marmoladą





Rogaliki drożdżowe z marmoladą

Składniki:
300g maki – użyłam typ 550 ( z tego 50 g do zaczynu)
150g mleka ciepłego ( z tego połowa do zaczynu)
15-20g drożdży świeżych
3 łyżki cukru (z tego 1 łyżeczka do zaczynu)
80g masła
1 jajko+ 1 żółtko
Szczypta soli
Dodatkowo: marmolada do nadziewania rogalików

Sposób przygotowania:

Do naczynia włożyć drożdże, posypać łyżeczką soli, wsypać mąkę i zalać mlekiem. Wymieszać i zostawić do wyrastania. Do naczynia z pozostałym ciepłym mlekiem dodać masło i mieszając, doprowadzić do rozpuszczenia go. Do miski wsypać pozostałą mąkę. Jajko i żółtko ubić z cukrem. Do miski wsypać mąkę, dodać wyrośnięte drożdże, ubite jajko z żółtkiem i mleko z masłem. Wyrabiać ciasto aż przestanie lepić się do rąk. Delikatnie posypać wierzch ciasta mąką a miskę okleić folią spożywczą. Odstawić do wyrastania.
Wyrośnięte ciasto wyjąć na blat posypany mąką i wyrobić. Rozwałkować na duże koło. Grubość ciasta to ok 2-3mm. Koło podzielić na 24 części. Powstaną takie bardzo długie i wąziutkie trójkąty. Każdą podstawę trójkąta naciąć w połowie na głębokość ok 1,5-2cm. Na końcu nacięcia ułożyć kopczyk z marmolady. Brzegi nacięte zakładamy na marmoladę, tak aby marmolada była w tym nacięciu. I dalej rolujemy rogalika, lekko naciągając koniec ciasta.
Rogaliki układamy na blaszce z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrastania. W tym czasie piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Wyrośniete rogaliki posmarować mlekiem skondensowanym i wstawić do piekarnika. Piec ok. pół godziny.
Upieczone rogaliki przełożyć na kratkę, do wystudzenia.

Kręcone bułeczki


Przepis na bułeczki  znalazła BajaderkaTUTAJ i podrzuciła pomysł na wspólne pieczenie. Unka -  podała swoją wersję bułeczek, z mniejszej porcji. Bułeczki były tak śliczne i apetyczne, że trudno było się im oprzeć. I ja też upiekłam, ale dokonałam kolejnych zmian. Bułeczki wyszły bardzo pyszne, leciuteńko słodkie. Podam swój przepis a w nawiasie będą składniki podane przez Unkę.




Składniki:

* 2 szklanki mąki
* ok. 20 g drożdży
* 90 g oleju z pestek winogron (100 g miękkiego masła)
* 2 żółtka + 1 jajko (2 jajka + żółtko)
* 2 łyżki miodu (moje łyżki były z niezłą górką)
* 130 ml mleka ciepłego
* szczypta soli
* szczypta cukru (do rozczynu)

Sposób przygotowania:

Z kilku łyżek mleka , szczypty cukru, 1 łyżki mąki i drożdży zrobić rozczyn i odstawić do wyrośnięcia. Pozostałe mleko wymieszać z miodem i dodać do mąki. Żółtka i jako wymieszać dokładnie z olejem aż utworzy nam się taka niby emulsja, która dodajemy również do maki razem z wyrośniętym rozczynem. Dodać sól i wyrobić dobrze  ciasto aż będzie odchodziło od dłoni. Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno co najmniej podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto wyjąć na blat oprószony mąką i lekko rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 1 cm. Nożem do pizzy pokroić na paski szerokości ok 3 cm i rolować bułeczki. Mnie wyszło 10 bułeczek.
Bułeczki układamy na blaszce do pieczenia, przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 20 - 30 minut. W tym czasie należy rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Wyrośnięte bułeczki posmarować mlekiem skondensowanym i wstawić do pieczenia na ok. 25 minut. Upieczone wystudzić na kratce

Faworki (kreple) na winie

Faworki zobaczyłam u Komarki i bardzo mi się takich właśnie zachciało. Kiedyś smażyłam faworki na piwie i smakowały mi, więc stwierdziłam że te na winie też powinny być smaczne. Postanowiłam zrobić, szczególnie że miałam otworzoną butelkę białego wytrawnego wina. Z małymi przygodami, ale usmażyłam faworki, które wyszły bardzo kruche i bardzo smaczne






poniżej podaje przepis za Agnieszką, z moimi zmianami w nawiasach

Kreple na winie:
(wg Kucharki Litewskiej) 

400 g mąki (mąki poszło mi więcej niż 500g, aby ciasto uzyskało odpowiednią konsystencję),
6 żółtek,
1-3 łyżki stopionego masła,
100 g cukru (dałam 3 łyżeczki cukru pudru),
ok. 1 szklanka białego wina (jeżeli ciasto robimy z 400g maki, to winy dolewamy stopniowo bo 1 szklanka to jest zdecydowanie za dużo)
tłuszcz do smażenia
cukier puder

Wszystkie składniki wyrobić razem tak aby ciasto miało konsystencję ciasta kluskowego (może ciut wolniejsze, ale tylko ciut). Ja po połączeniu wszystkich składników wyrabiałam ciasto metodą Bartineta ok. 10 minut. Na powierzchni ciasta zaczęły się pojawiać pęcherzyki powietrza. Jeżeli zagniatamy tradycyjnie, to ciasto najlepiej jest zbić wałkiem przez kilka minut.
Wyrobione ciasto podzielić na mniejsze kawałki. Resztę ciasta przykryć aby nie obsychało.
Ciasto należy rozwałkować bardzo cieniutko, jak najcieniej. Kroić radełkiem paski o szerokości ok. 3cm i o długości ok. 10-15cm. Każdy pasek naciąć wzdłuż na środku i przez otwór przełożyć jeden koniec.
Faworki smażyć na lekko złoty kolor. Wyjmować na tacę wyłożoną ręcznikiem papierowym. Wystudzone oprószyć cukrem pudrem



Calzone 2

Jedno już podawałam. Teraz ciasto inne. Z dodatkiem semoliny




Przepis na 4 duże pierogi

Składniki:
1 szklanka mąki typ 650 (może być też i 550)
1 szklanka semoliny
1 niepełna szklanka ciepłej wody (dokładna ilość podana w przepisie)
40 ml oleju (z pestek winogron używam)
1 mała łyżeczka soli
½ łyżeczki cukru
30 g drożdży
1 mała łyżeczka oregano

Sposób przygotowania:
Do miski wsypać obie mąki, oregano i sól. W filiżance rozpuścić drożdże z cukrem. Do szklanki wlać olej i uzupełnić szklankę ciepłą wodą, do pełna. Dodać do mąki wraz z rozpuszczonymi drożdżami , wymieszać i wyrobić ciasto. Ja wyrabiałam przez 5 minut metodą Bartineta. Ciasto włożyć do miski, delikatnie posypać mąkę, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania.
Wyrośnięte ciasto wyjąć na blat i podzielić na 4 równe części. Odgazować lekko wyrabiając i każdą z części rozwałkować na wielkość niezbyt dużego talerzyka deserowego.
Ja posmarowałam każdy placek koncentratem pomidorowym i nałożyłam farsz na połowę placka, a następnie drugą połową przykryłam i zaszczypałam brzegi.
Położyć pierogi na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na ok. 20 - 30 minut. Podrośnięte posmarować mlekiem skondensowanym lub rozbełtanym jajkiem, posypać ziołami i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 30 minut

Sernik w cieście kakaowym





Ciasto:
400g mąki (ok. 2,5 szklanki)
250 g margaryny (używam najczęściej Palmy)
2 żółtka (białka zostawiamy do masy serowej
4 łyżki cukru pudru
2 łyżki (z czubem) kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody
szczypta soli
2 łyżki śmietany
Masa serowa:
1300g sera tłustego (ideałem jest wiejski, domowy ser)
200 g masła
8 jajek (plus białka od ciasta)
1 szklanka cukru (jeżeli ktoś lubi słodkie ciasta, powinien zwiększyć ilość cukru)
1 duży budyń waniliowy (taki na ¾ litra mleka)
skórka pomarańczowa smażona

Sposób przygotowania:

W malakserze wymieszać mąkę, kakao oraz proszek, sodę i sól. Dodać pokrojoną na mniejsze kawałki margarynę i posiekać na konsystencję kaszki. Dodać żółtka i śmietanę i krótko zagnieść ciasto. Podzielić na dwie części (na spód sernika daję więcej ciasta niż na jego wierzch), zawinąć w folię i odstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na całą noc).
Mocno schłodzone ciasto (tę większą część) zetrzeć na tarce jarzynowej na spód blaszki 24 x 36, wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko przygnieść dłonią, aby nie widać było spodu formy. Na ciasto wyłożyć masę serową:
Masa serowa:
Wszystkie składniki (poza budyniem) podzielić na pół. Sernik robimy w malakserze, który nie zmieści całej porcji na raz. Teraz podaję wykonanie jednej części. Do malaksera wsypać cukier, dodać masło i 3 żółtka oraz 1 jajko całe. Zmiksować na gładką masę. Ciągle miksując dodajemy po kawałeczku sera. Miksujemy dotąd aż masa serowa będzie gładka, bez grudek. Masę przekładamy do dużej miski. Tak samo robimy z drugą częścią składników. Wszystkie białka (8 białek) ubijamy ze szczyptą soli na sztywno. Do sztywnej piany przesiewamy cały budyń i jeszcze ubijamy aż budyń dobrze połączy się z pianą. 1/3 piany dodajemy do masy serowej i mieszamy dokładnie. Pianę ponownie dodajemy w 1/3 ilości i mieszamy i ostatnia porcja piany, mieszamy. Dodajemy skórkę pomarańczową. Masę serową wykładamy na przygotowane ciasto w formie. Wyrównać i na wierzch zetrzeć na tarce pozostałe ciasto.
Sernik wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 1h20 minut. Po tym czasie piekarnik należy wyłączyć, ale sernika nie wyjmujemy, tylko zostawiamy w zamkniętym piekarniku jeszcze przez pół godziny. Po tym czasie możemy sernik delikatnie wyjąć i ustawić formę na kratce do przestudzenia. Po ok. 20 minutach wykładamy sernik na deseczkę i zostawiamy na ok. 15 minut spodem na wierzchu. Po tym czasie odwracamy ponownie sernik do pozycji wyjściowej. Studzimy całkowicie.

czwartek, 16 czerwca 2016

Pączki

Pączkami zaczynam wpisy z 2014 roku. Pączki z dodatkiem semoliny. Niesamowicie delikatne i puszyste




Składniki:

* 3  szklanki mąki typ 450 (405) + 3 łyżki czubate do zaczynu (szklanka ma pojemność 250 ml)
* 1 szklanka semoliny z pszenicy durum
* 4 łyżki + 1 mała (do zaczynu) łyżeczka cukru
* 50 g drożdży
* 7 żółtek
* 250 ml ciepłego mleka
* 4 łyżki maślanki
* 100g masła rozpuszczonego
* 4 łyżki oleju (z pestek winogron miałam)
* Szczypta soli
* 25 ml spirytusu do ciasta + 25 do tłuszczu
* Smalec do smażenia ok. kilograma
* Marmolada do nadziewania

Sposób przygotowania:

Z połowy ilości ciepłego mleka, drożdży, 3 łyżek mąki i 1 łyżeczki cukru przygotować zaczyn, mieszając wszystkie składniki dokładnie. Odstawić do wyrastania.
Mąkę (pszenną i semolinę) wsypać do miski, dodać sól i pozostałe mleko. Żółtka ubić z cukrem do białości i dodać do mąki. Dodać również wyrośnięty zaczyn. Wyrabiać. Kiedy ciasto będzie już jednolite, dodać maślankę i wyrabiać aż się wchłonie. Następnie małymi partiami dodawać masło wymieszane z olejem, ciągle wyrabiając. Dodać spirytus. Wyrabiać tak długo aż ciasto przestanie kleić się do dłoni, i jeszcze kilka minut. Wyrobione ciasto posypać delikatnie mąką, miskę przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno co najmniej podwoić swoją objętość. Moje w ciągu pół godziny potroiło ją.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat oprószony mąką. Dłońmi umoczonymi w mące rozciągnąć go delikatnie. Nożem do pizzy pokroić na kwadraty (wyszło mi 25 pączków) i na środku każdego ułożyć łyżeczkę nadzienia. Zlepiać pączki dokładnie i zlepioną stroną rzucić na blat wyłożony ściereczką lnianą, bardzo delikatnie oprószoną mąkę (1 łyżeczka wystarczy). Pączek przypłaszczyć dłonią. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania.
W tym czasie smalec włożyć do rondla i na małym ogniu zacząć go rozpuszczać, dodając do jeszcze zimnego chlupek spirytusu.
Tłuszcz nagrzać do odpowiedniej temperatury (ja sprawdzam trzonkiem drewnianej łyżki, wkładając ją do tłuszczu. Jeżeli robią się bąbelki wokół trzonka to znaczy że tłuszcz ma już odpowiednią temperaturę). Wkładamy po 3 -4 pączki (najczęściej wkładam po 3) stroną wyrastaną na tłuszcz. Rondel przykrywamy i smażymy ok. 3 minut. Po tym czasie rondel należy odkryć, pączki odwrócić na drugą stronę i dosmażyć. Przed wyjęciem, patyczkiem sprawdzam czy każdy jest usmażony odpowiednio. Wbity w pączek patyczek nie może być oblepiony ciastem.
Pączki wyjmuję na tacę wyłożoną potrójnie złożonym ręcznikiem kuchennym.


Strucla z makiem

To ostatni wpis z 2013 roku. Strucla z makiem. Ale masa makowa kryje w sobie niespodziankę. Bardzo, ale to bardzo ta wersja strucli mi odpowiada i smakuje



Składniki:
Ciasto:
* 500 g mąki (użyłam typ 450)
* Szczypta soli
* 6 łyżek cukru pudru - takie z górką
* 200 g masła
* 5 łyżek śmietany (miałam gęstą wiejską śmietanę)
* 50 g drożdży
* 1 jajko
* 3 żółtka (białka zostawiamy do masy makowej)
Masa makowa
* 400 g zmielonego już maku
* 1 szklanka mleka
* 5 – 7 łyżek miodu
* 100 g masła
* Bakalie: rodzynki, migdały siekane, skórka pomarańczowa, orzechy (miałam dość dużo)
* 2 kwaskowe jabłka takie większe (szara reneta była u mnie)
* 2 żółtka
* 4 białka

Sposób przygotowania:
Mąkę, sól, cukier puder i masło włożyć do misy malaksera i posiekać na kaszkę. Drożdże rozpuścić w śmietanie i dodać do mąki. Wbić jajko i żółtka. Wyrobić miękkie i elastyczne ciasto. Przełożyć do miski, przykryć folią spożywczą miskę i odstawić do wyrastania na ok. pół godziny, może ciut więcej. Ciasto nie wyrośnie dużo.
Ciasto wyłożyć na blat posypany odrobiną mąki i podzielić na dwie równej wielkości części (lub na trzy i wtedy wyjdą nam mniejsze strucle). Każdą z części rozwałkować na duży prostokąt. Ciasto będzie wtedy cienkie. Posmarować masą makową, zostawiając ok. 2 cm margines z każdej strony. Wolne brzegi ciasta zawinąć na masę makową a następnie rolować wzdłuż dłuższego boku. W trakcie rolowania ciasto (ta rolowana jego część) smarujemy pozostawionym białkiem. Strucle układamy na papierze do pieczenia, złączeniem ciasta do dołu. Zawijamy w papier, zostawiając jednak luz pomiędzy papierem a ciastem. Złączenie papieru też powinno wypaść tak jak i ciasta, na spodzie. Końce papieru zostawiamy wolne, bez zawijania.
Tak przygotowane strucle wkładamy do piekarnika nagrzanego do 120 stopni na ok. 25 minut. W tym czasie piekarnik musi być lekko uchylony. Ja włożyłam pomiędzy drzwiczki a piekarnik, rękawicę kuchenną. Po oznaczonym czasie, zamykamy drzwi piekarnika, zwiększamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy jeszcze ok. 40 minut.
Upieczone strucle wyjąć z piekarnika i bardzo delikatnie przeciąć na wierzchu papier. Zostawić do wystudzenia.
Masa makowa:
Do rondla wlać mleko, dodać masło i miód, podgrzewać aż się wszystko połączy i rozpuści. Wsypać zmielony mak i podgrzewać ok. 10 minut, często mieszając. W tym czasie przygotować bakalie. Zdjąć masę makową z ognia i przestudzić. Dodać bakalie, ewentualnie jakiś zapach. Jabłka obrać i utrzeć na tarce z najmniejszymi oczkami (jak na placki ziemniaczane). Dodać do masy utarte jabłka i 2 żółtka. Dokładnie wymieszać. Z białek ubić pianę i delikatnie połączyć z makiem. Masa już gotowa.



Kruche rogaliki z orzechami

Takie maleństwa :) Na jeden kęs lub dwa





Składniki:

* 3 szklanki maki (szklanka o pojemności 250 ml)
* 200 g masła bardzo mocno schłodzonego (nie margaryny)
* 200 g śmietany (ja użyłam tłustej wiejskiej śmietany, ale można i 18%)
* 2 żółtka (białka zostawiamy)
* 2 łyżki cukru pudru
* szczypta soli

Nadzienie orzechowe:

* 250 g orzechów włoskich mielonych (można użyć 200g, bo mnie troszkę zostało nadzienia)
* 1 szklanka cukru trzcinowego nierafinowanego
* 2 białka ubite na sztywną pianę
* szczypta soli

Sposób przygotowania:
Mąkę wymieszać z solą i cukrem pudrem.  Wsypać do misy malaksera (jeżeli nie ma malaksera, zostawiamy makę w dużej misce). Wkroić masło w mniejsze kawałki i posiekać do uzyskania konsystencji kaszki (bez malaksera – masło zetrzeć na tarce jarzynowej wprost do mąki i szybko wymieszać razem, aby masło nam się nie rozmiękło). Dodać śmietanę i żółtka i szybko zagnieść ciasto. Podzielić na trzy równe części, każdą zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny (moje było całą noc).
Blat posypać bardzo delikatnie mąką i rozwałkować jeden kawałek ciasta w okrąg o średnicy ok. 32cm. Radełkiem lub nożem do pizzy podzielić na 16 równych trójkątów. U podstaw każdego trójkąta ułożyć czubatą łyżeczkę nadzienia i zawinąć . Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Ja swoje posmarowałam mlekiem skondensowanym. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (termoobieg) i piec ok. 25 – 30 minut. Wyjąć i wystudzić.
Nadzienie orzechowe:
Tuż przed formowaniem rogalików, orzechy wymieszać z cukrem trzcinowym. Ubić pianę z dodatkiem soli na sztywno i dodać do niej orzechy. Wymieszać

Pleśniak z serem

Taka odmiana znanego pleśniaka. Bardzo mi smakowało to ciasto





Składniki:
Na ciasto:
* 1 szklanka mąki krupczatki
* 2 szklanki mąki tortowej
* 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
* 180 g margaryny
* 80 g smalcu
* 6 żółtek (białka zostawiamy do piany)
* 3 łyżki cukru pudru
* 2 łyżki kakao
* Szczypta soli
* 2 łyżki śmietany
Na masę serową:
* 500 sera twarogowego, najlepiej wiejskiego, wilgotnego i tłustego
* 2 jajka
* 100 g masła
* 3 łyzki cukru (trzcinowy u mnie)
* 1 łyżka (z górką) skrobi ziemniaczanej

Dodatkowo:
* powidła śliwkowe z węgierek ( miałam 500 ml słoik powideł)
* 6 białek (te od ciasta)
* szczypta soli
* 6 czubatych łyżek cukru pudru
* 1 czubata łyżka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej

Sposób przygotowania:
Najwygodniej użyć malaksera do zrobienia tak ciasta jak i masy serowej.
Do misy malaksera wsypać obie mąki, dodać szczyptę soli i proszek do pieczenia. Wymieszać. Wkroić margarynę i smalec i posiekać malakserem  do uzyskania konsystencji kaszki. Żółtka ubić z cukrem (aby cukier się rozpuścił) i dodać śmietanę do nich. Wymieszać i wlać do mąki. Wyrobić do momentu jak ciasto zacznie zbijać się w kulę. Wyjąć teraz na blat i złączyć razem . Podzielić ciasto  na trzy części ( ja robię jedną z części ciut większą od dwóch pozostałych i ta część robi mi za spód ciasta). Jedną mniejszą część wrzucić ponownie do malaksera, rozdrabniając trochę. Dosypać kakao i krótko wyrobić. Ciasto będzie wyglądało jak kasza tak gruba. Wsypać to do woreczka foliowego i włożyć do lodówki. Obie białe części też zawinąć w folię i dać do lodówki. Moje ciasto było w lodówce całą noc.
Masa serowa: do malaksera włożyć masło, dodać cukier, jajka i skrobię. Dokładnie utrzeć. Nie przerywając ucierania dodawać po kawałku sera. I już gotowe. Masa powinna być gładka i bez grudek.
Formę 24x36 wyłożyć papierem do pieczenia i na dno zetrzeć na tarce największą część ciasta. Lekko przyklepać dłonią i podpiec ok 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Wyjąć i wystudzić. Na wystudzone wyłożyć masę serową, na masę wysypać z woreczka ciemne ciasto. Na ciemne ciasto wyłożyć powidła (najwygodniej małą łyżką układać takie kupki, jedna blisko drugiej a potem łopatką połączyć je).
Białka ubijać ze szczyptą soli. Jak piana już będzie biała, dodajemy stopniowo cukier puder nie przerywając ubijania. Na koniec dosypujemy skrobię. Pianę wyłożyć na powidła . Na wierzch zetrzeć na tarce białą część ciasta. Formę wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra-dół grzanie) i piec pleśniaka ok. 1 godziny