Zacznę od ziemniaczków, które już są na blogu . O TUTAJ (klik). Trafiły mi się dzisiaj w warzywniaku i nie mogłam sobie odmówić . Najbardziej mi one smakują do zsiadłego mleka ale do dzisiejszej zupy też fantastycznie się sprawdziły mi.
No i teraz barszcz/zupa z kapustą. Oczywiście bez dokładanych proporcji bo ja gotuję na dwa talerze.
* wywar/bulion - ja zawsze robię na żeberku lub kostce schabowej. Dzisiaj miałam ładne żeberko, które ugotowałam razem z włoszczyzną. Wyjąć wszystko z wywaru. Ma być sam czysty wywar bez dodatków
* kawałek kiełbasy pokrojonej na plasterki . Ja miałam taką prawdziwie wędzoną, swojską kiełbasę
* kapusta biała - poszatkować ale nie za bardzo cienko.
* ziele, listek laurowy, sól pieprz
* barszcz kiszony (ja kupuję w warzywniaku taki z dodatkiem czosnku, listka)
* śmietana (tu dałam kremówkę, ale mama zawsze dawała tłustą, gęstą i kwaśną śmietanę. )
* koperek, który dodajemy już na sam koniec gotowania
Do gotującego się wywaru wrzucić kapustę. Kapusty ma być sporo, tak żeby nie ganiać jej po garnku. W trakcie gotowania ubywa jej, ale i tak ta zupa jest gęsta od kapusty. Dodać ziele, listka, pieprz. I niech się gotuję aż kapusta zmięknie. Teraz wlać barszczu . Nie wiem ile, bo zależy jak dużo gotujemy, jak kwaśne lubimy. Ja wlewam sporo bo lubię ten kwaśny smak. 1 łyżeczkę mąki wymieszać z odrobiną wody i dolać śmietankę. Bardzo dokładnie wymieszać, i wlać do barszczu. Doprowadzić do zagotowania ale wyłaczyć tuż przed samym zagotowaniem. Dodać na koniec koperek.









