Bardzo stary przepis, bo sprzed 8 lat. Nie wiem nawet dlaczego nie przeniosłam go ze starego bloga. No to teraz uzupełniam.
Translate
niedziela, 30 maja 2021
Sernik z mango curdem
sobota, 31 października 2020
Czekoladowe ciasto z pomarańczowym kremem
Od dość dawna , ciągle widziałam oczami wyobraźni czekoladowy tort z pomarańczowym kremem. Normalnie, ten widok chodził za mną. No to zrobiłam. Zawiedziona jestem kolorem bo miał być intensywnie pomarańczowy krem a wyszedł kremowy. Na pewno, gdyby użyć jajek swojskich, wtedy kolor curdu by był zdecydowanie bardziej intensywny, pomarańczowy a tym samym i krem był miał piękny, słoneczny kolor. Ale i tak najważniejsze, że samo ciasto jest genialne w smaku. Mocno czekoladowe, mocno pomarańczowe.
Składniki:
Orange curd:
* 2 pomarańcze dosyć spore miałam - wymyte i sparzone - otrzeć skórkę i wycisnąć sok
* sok z połowy dużej cytryny
* 180 g cukru (można dać trochę mniej np. 150 g)
* 2 całe jajka + 4 żółtka (miałam b.duże jajka)
* 150 g masła pokrojonego w mała kostkę
* ewentualnie - 2 łyżeczki maizeny wymieszane w łyżce wody
Soku z pomarańczy i cytryny było ok. 230-240 ml. Sok wlać do rondelka, dodać skórkę i cukier - zostawić na pół godziny. Teraz można już dodać jajka i żółtka. Bardzo dokładnie rozmieszać trzepaczką. Rondel ustawić na maleńkim ogniu. Podgrzewać przez cały czas mieszając trzepaczką. Kiedy mieszanina w rondlu będzie już b. gorąca, dodawać po kilka kostek masła i cały czas mieszać. Doprowadzić do zagotowania. Trwa to dosyć długo. Masa zacznie gęstnieć. Gdyby jednak była zbyt mało gęsta, należy dodać wymieszaną w wodzie maizenę. Gorąca masa jest trochę rzadsza od typowego budyniu, ale po wystudzeniu i schłodzeniu w lodówce, jeszcze zgęstnieje. Gorącą masę przelać do naczynia przez sitko, aby cała skórka została . Naczynie dokładnie zamknąć i wystudzić curd a następnie schować do lodówki do zupełnego schłodzenia. Najlepiej przygotować go co najmniej dzień wcześniej. Można zrobić i tydzień wcześniej i przechowywać w zamkniętym naczyniu w lodówce.
Czekoladowy biszkopt:
* 6 jajek - miałam duże jajka , takie XL
* 1 szklanka cukru
* 1 szklanka mąki pszennej tortowej
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 150 g czekolady gorzkiej (nie mniej jak 70% kakao. Moja miała 74%)
* 150 g masła
Składniki na biszkopt powinny być w temperaturze pokojowej
Czekoladę połamać na mniejsze kawałki i umieścić w misce. Dodać masło pokrojone na mniejsze kawałki. Miskę ustawić w kąpieli wodnej. Mieszając co jakiś czas, doprowadzić połączenia się czekolady i masła w jednolitą masę. Zdjąć miskę znad kąpieli wodnej i odstawić do wystudzenia. Czekoladowa masa powinna osiągnąć temperaturę pokojową.
Kiedy masa czekoladowa stygnie, należy przygotować tortownicę o średnicy 25-26cm, tzn. wyłożyć dno tortownicy papierem. Nagrzewamy piekarnik do 160-165 stopni. Boków nie wykładamy ani niczym nie smarujemy. Całe jajka i cukier włożyć do misy roboty i ubijać na wysokim biegu, ok. 15 minut. W tym czasie przesiać mąkę razem z proszkiem do miseczki. Kiedy masa jajeczna będzie dobrze ubita na sztywną prawie masę należy zmniejszyć obroty robota do minimum i wlewać maleńką strużką wystudzoną czekoladę. Wyłączyć robot. Resztę będziemy mieszać już szpatułką. Przesiewamy (tak, po raz drugi) mąkę, łyżka po łyżce i mieszamy bardzo delikatnie z masą żółtkowo-czekoladową. Ciasto wlać do tortownicy, delikatnie wyrównać i wstawić do piekarnika . Pieczemy ok. 45-50 minut (sprawdzić najlepiej patyczkiem). Po upieczeniu wyjąć od razu i odstawić na kratkę do przestudzenia na ok. 15 minut. Po tym czasie, odkroić boki, zdjąć obręcz tortownicy i wyłożyć biszkopt do góry nogami na kratce do zupełnego wystudzenia. Ja biszkopt piekłam przed południem a kroiłam późnym popołudniem.
Krem pomarańczowy:
* 500 g mascarpone
* 500 g śmietanki kremówki 36%
* 250 g orange curd (myślę, że można dodać więcej np. 300 g)
Wszystkie składniki mają być bardzo mocno schłodzone. Wszystko na raz wkładamy do dużej miski i miksujemy na stabilny, sztywny krem. Mnie to zajęło ok. 3 minut i aż sama byłam zdziwiona, że w takim czasie wyszedł super sztywny krem.
Nasączenie:
* 1 duża pomarańcza - wymyta i sparzona - skórka otarta i sok
* sok z połowy cytryny
* ok. pół szklanki wody (można i mniej. Ja dałam tak ok. 1/3 szklanki)
Nasączenia nie musi być dużo bo ciasto samo w sobie jest wilgotne a nie suche jak typowy biszkopt.
Wymieszać oba soki razem z wodą i skórką pomarańczową.
Składanie ciasta:
Biszkopt przekroić na trzy krążki. Pierwszy krążek umieścić w tortownicy. Nasączyć sokami. Kawalątki otartej skórki będą na wierzchu ciasta ale jeżeli by to komuś przeszkadzało, to może nie używać skórki. Ale ona daje wyjątkowo mocny aromat. Na nasączony blat wyłożyć połowę kremu i rozsmarować równą warstwą. I teraz można od razu nałożyć drugi krążek ciasta lub zrobić tak jak ja, czyli porozkładać małe kupki orange curdu , tak nierównomiernie i na tym ułożyć krążek ciasta. Nasączamy i wykładamy drugą część kremu, trochę curdu na to. Ostatni krążek ciasta nasączyć i stroną nasączoną ułożyć na kremie. Delikatnie docisnąć dłonią aby wyrównać warstwy. Wierzchu ciasta nie smarujemy i nie nasączamy. Można trochę kremu odłożyć do dekoracji ciasta. Ciasto odstawić do lodówki na noc.
Rano przygotować ganache : u mnie 150 g gorzkiej czekolady i 100 g kremówki - rozpuścić razem w kąpieli wodnej, przestudzić i wylać na wierzch ciasta. Powinna wyjść gruba dosyć warstwa . Wstawić ponownie do lodówki, żeby ganache zastygł. I już można kroić i delektować się.
sobota, 5 września 2020
Ciasto (tort) z cytrynowym kremem i z malinami
Chodziło za mną od jakiegoś czasu ciasto z kremem na bazie lemon curd. A okazało się, że w domu nagle mam nadmiar cytryn :) Tylko malin mi jeszcze brakowało, ale udało się kupić wieczorem na targu. Jakaś odmiana o wyjątkowo dużych owocach. Na szczęście smacznych bardzo. Choć tego dziwnie nie widać, to malin w cieście jest bardzo dużo. Prawie kilogram malin mi poszło, bo układałam jedną tuż obok drugiej, gęsto.

sobota, 4 czerwca 2016
Sernik z malinowym curdem
Składniki:
Sernik:
Spód:
* 1 opakowanie ciastek digestive
* 60 g masła
* 900 g sera śmietankowego
* 200 - 250 ml śmietany kremówki
* 4 jajka
* 1 budyń (na 1/2 litra mleka) waniliowy
* 200 g białej czekolady
* 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
Curd malinowy i ganache malinowy
* 1 opakowanie (300g) malin -{ zostawić kilka sztuk malin. (Powkładamy je do środka sernika)}
zmiksować i przetrzeć przez gęste sitko, aby nie było pestek. Otrzymamy malinowe puree
curd:
* 3/4 szklanki puree malinowego
* 1/4 soku z cytryny ( 1 duża , soczysta cytryna)
* 3/4 szklanki cukru
* 6 jajek
* 100 g masła
Wychodzi go dość dużo i ja zużyłam do sernika część a część zostawiłam
ganache:
* reszta malinowego puree
* 100 g białej czekolady (można dać trochę więcej np. 125g, ale ja już nie miałam icon_sad.gif )
* 1 łyżka masła
Wykonanie:
Zaczynamy od przygotowania malinowego curdu. Do rondelka wlać puree z malin i sok z cytryny. Postawić na małym ogniu i podgrzewać. Jajka dobrze wymieszać z cukrem. Masło pokroić na malutkie kawałeczki. Do utartych jajek wlewać pomału, ciągle mieszając, gorącą mieszankę malin i soku cytrynowego. Postawić teraz na malutkim ogniu i wciąż mieszając, dodajemy kawałeczki masła. Po kilku minutach, masa powinna zacząć gęstnieć. Zdejmujemy z ognia i przykrywamy wierzch folią spożywczą. Odstawiamy do wystudzenia. Po wystudzeniu przełożyć do słoiczków i dobrze przykryć.
Sernik Ciastka kruszymy i mieszamy z rozpuszczonym masłem. Mieszanką wylepiamy spód i lekko zachodzimy na boki tortownicy o średnicy 26 cm (ja to robię zawsze spodem szklanki po nutelli)
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko przestudzić. Do miski wkładamy serek śmietankowy. Przemieszać łyżką. Dodajemy śmietankę kremówkę, jajka i budyń. Wymieszać dokładnie (robiłam to trzepaczką rózgową). Teraz dodajemy rozpuszczoną i przestudzoną czekoladę. Wymieszać. Na sam koniec dodać ekstrakt waniliowy. Połowę masy serowej wlać do tortownicy.
Teraz nakładać łyżeczką malinowy curd i delikatnie przemieszać, tworząc efekt marmurku. Ułożyć te odłożone maliny i zalać resztą masy serowej.
Na wierzch delikatnie wykładać curd tak, aby pokrył całą powierzchnię sernika. Wygładzić
Sernik wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, z ustawionym na dnie, naczyniem z wodą. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 155-160 stopni i piec jeszcze ok. 1 godziny.
Po upieczeniu, odstawić sernik na kratkę, do wystudzenia. Nie zdejmować boków tortownicy.
Ganache:
Nie był on zaplanowany, ale musiałam szybko coś wymyśleć, bo niechcący wierzch sernika dotknęłam folią i zniszczyłam strukturę curdu.
Bierzemy resztę puree malinowego i ustawiamy w rondelku na małym ogniu. Do ciepłego dodajemy czekoladę i łyżkę masła. Wciąż mieszając doprowadzamy do rozpuszczenia czekolady. Studzimy tak jak curd, przykrywając wierzch folią. (ale nie do całkowitego wystudzenia. Ma pozostać ciepły)
Na zimny sernik wylewamy ganach i całość wstawiamy do lodówki na co najmniej 6-8 godzin.
Możemy podać z resztą (jeżeli nie zużyjemy wszystkiego, bo wychodzi go dość dużo) malinowego curdu







