Translate

niedziela, 16 stycznia 2022

Nalewka agrestowa

 Robię sobie nalewki od kilku lat. Tak tylko dla siebie, w ilościach detalicznych. Może nie zawsze są one zgodnie ze sztuką nalewkarską robione, ale wychodzą naprawdę dobre. 

Dzisiaj przedstawiam nalewkę z agrestu




30.07.2021

* 1,0  kg oczyszczonych agrestów – każdy naciety - miałam trochę mało dojrzały agrest

* 1/2 szklanki cukru

* laska wanilii

* kawałek świeżego imbiru

* 500 ml wódki

* 500 ml spirytusu

16.08.2021

Dolałam 200 ml wody wymieszane z 5 łyżeczkami cukru (zdecydowałam o mniejszej mocy nalewki)

23.08.2021

Zlana od owoców i została w słoju

12.11.2021

Butelkowanie



sobota, 15 stycznia 2022

Ciasto z orzechowym kremem

 Kupiłam kiedyś tarte orzechy laskowe. Taki spory zapasik, bo po otworzeniu pierwszej z torebek okazało się, że bardzo fajne są i dokupiłam więcej. No i wreszcie trzeba było opróżnić ten magazynek, bo za niedługo koniec przydatności. Do tego ciasta wykorzystałam sporą część tych orzechów





Składniki:

Ciasto:

* 250 g masła/margaryny - temperatura pokojowa

* 6 jajek średniej wielkości (takie trochę większe niż sklepowe L miałam) - rozdzielić na białka i żółtka

* 320 g mąki pszennej tortowej

* 2 płaskie łyżeczki proszku do wypieków

* ok. 3/4 szklanki cukru pudru 

Miękkie masło utrzeć na puch z cukrem pudrem. Nie przerywając ubijania/ucierania dodawać po jednym żółtku. Kiedy wszystkie żółtka zostaną dodane, należy dodawać po łyżce mąki wymieszanej z proszkiem. W połowie dodawania mąki, ubić pianę z białek z dodatkiem szczypty soli.  Teraz na zmianę dodawać mąkę i pianę. Mieszać. Ciasto będzie dosyć lepkie, ciągnące się. Podzielić na trzy części. Formę 24 x 36 (dno mojej formy ma 22 x 31 cm) wyłożyć na dnie papierem do pieczenia. Rozsmarować jedną z części ciasta. Piekarnik nagrzać do 180 stopni i wstawić formę do pieczenie. Pieczemy ok. 15-20 minut (pierwszy blat piekłam 20 minut ale kolejnym już wystarczyło 17 minut i były mocno rumiane). W ten sposób pieczemy trzy jednakowe blaty. Po upieczeniu każdego z nich, wyjąć wraz z papierem, odłożyć na kratkę do wystudzenia, ściągając delikatnie papier (ja tylko odklejałam blat od papieru i tak studziłam). 

Kiedy blaty stygną , można zacząć przygotowywać krem:

Krem orzechowy:

* 250 g mielonych/tartych orzechów laskowych

* 375 ml mleka

* 400 g masła

* 1/2 - 3/4 szklanki cukru pudru

* kieliszek spirytusu (ja wzięłam ok. 50 ml)

Dużą patelnie/rondel rozgrzać i wsypać na dno orzechy. Mieszając cały czas, delikatnie podprażyć. Zaczną pięknie pachnieć. Zdjąć patelnię z ognia i od razu przesypać orzechy do dużej miski. Zagotować mleko i zalać orzechy wrzącym mlekiem. Wymieszać dokładnie. Wystudzić całkowicie, co jakiś czas  mieszając. 

Miękkie masło utrzeć do białości z cukrem pudrem. Wciąż ucierając, dodawać po łyżce masę orzechową. Na koniec dodać spirytus, tylko nie wolno wlewać od razu całego kieliszka a dosłownie po kilka kropli dodawać. Całość kremu podzielić na trzy części. Jedna, która będzie stanowiła wierzchnią warstwę może być trochę mniejsza. 

Złożenie ciasta:

W formie  (zawsze wykładam papierem do pieczenia) ułożyć pierwszy blat ciasta. Wyłożyć jedną część kremu i ułożyć od razu drugi blat. Na blat wyłożyć drugą część kremu i nakryć trzecim blatem. Wyłożyć ostatnią część kremu. Wyrównać. Ciasto wstawić do lodówki.  

Ja wierzch ciasta polałam ganache, bo orzechy zawsze kojarzą mi się z czekoladą. 




sobota, 8 stycznia 2022

Sernik/puding drezdeński. Dresdner EIERSCHECKE

 Lata temu widziałam sernik drezdeński na fotoforum. Zapadł mi mocno w pamięć. Od wczoraj wręcz za mną chodził. Pogrzebałam w necie i znalazłam oryginalne przepisy. Na ich podstawie zrobiłam swój przepis. Sporym odstępstwem było zastąpienie ciasta drożdżowego, które stanowi spód, ciastem kruchym. Jakoś bardziej mi pasowało, ale może się mylę ? 







Składniki:

Ciasto/spód 

* 300 g mąki

* 150 g zimnego masła

* 3 żółtka

* ewentualnie 1-2 łyżki bardzo zimnego mleka lub wody

* szczypta soli

Wszystkie składniki (masło pokroiłam na małe kawałki) wrzuciłam do malaksera i zarobiłam ciasto. W trakcie dolałam 1 łyżkę mleka. Wyjęłam ciasto na blat i lekko zarobiłam, żeby wszystko razem się połączyło. Ciasto rozwałkowałam leciuteńko oprószając mąką, na papierze do pieczenia i z papierem przełożyłam do tortownicy o średnicy 24 x 36 cm. Gęsto ponakłuwałam i formę wstawiłam do lodówki na pół godziny (chyba godzinę moje siedziało). W trakcie schładzania ciasta, nagrzałam piekarnik do 180 stopni. Ciasto w formie, wyjęłam z lodówki i od razu wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Podpiekałam 15 minut. Wyjąć i całkowicie wystudzić. 

Masa budyniowa:

* 500 ml mleka

* 1 opakowanie budyniu waniliowego

* 4 jajka (rozdzielić na białka i żółtka)

* 150 g miękkiego masła

* 100 g twarogu sernikowego(uwaga przy masie serowej)

* ok. 150 g cukru (dałam puder)

* szczypta soli.

Z podanej ilości mleka i budyniu ugotować budyń. Dokładnie tak, jak jest napisane na opakowaniu budyniu. Ugotowany budyń przykryć folią spożywczą, w kontakcie (folia musi dotykać budyniu). Odstawić do całkowitego wystudzenia. 

Po wystudzenia, ok. 1/3, może ciut więcej ugotowanego budyniu odłożyć (będzie dodawany do masy serowej). Do pozostałego budyniu dodać cukier puder, miękkie masło, twaróg sernikowy i ukręcić na gładką masę. Dodać żółtka i ponownie ukręcić. Na koniec (tuż przed wyłożeniem na masę serową i wstawieniem do piekarnika)  ubić pianę z białek na sztywno, ze szczyptą soli. Bardzo delikatnie wymieszać szpatułką z masą budyniową.  Całość wylać na masę serową. 

Masa serowa:

* 900 g twarogu sernikowego (mój miał 18% tłuszczu, był zwarty i gęsty)

* 2 żółtka

* 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (maizeny)

* ok. 100 g cukru pudru

* odłożony z masy budyniowej, ugotowany budyń

* skórka i sok z połowy sparzonej cytryny

Wszystkie składniki wymieszać razem w dużej misce, żeby powstała gładka masa. 

Złożenie ciasta:

Piekarnik nastawić na 180 stopni z grzaniem góra-dół. Masę serową wylać na kruchy spód. Na masę serową wylać masę budyniową (pamiętać, że łączymy masę z białkami ubitymi, tuż przed wylaniem). Delikatnie wyrównać i wstawić do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec kolejne 20-30 minut (piekłam 30 minut). Po upieczeniu zostawić w wyłączonym ale zamkniętym  piekarniku na ok. 15 minut i dopiero wtedy wyjąć i wystudzić. Ja najpierw lekko uchyliłam drzwiczki i tak zostawiłam na 10 minut i dopiero wtedy wyjęłam .








piątek, 7 stycznia 2022

Syrniki

 Przepis na placuszki smażone z twarogu. Ponoć najlepszy chudy ale ja miałam półtłusty twaróg. Można robić z dodatkami np. skórką cytrynową. Ja nic nie dałam. Sobie podałam w wersji na słodko. Można w wersji wytrawnej tez zrobić. 

Opierałam się na przepisie Janeczki 






Składniki:

* 250 g twarogu - miałam półtłusty twaróg w lodówce

* 1 całe jajko

* 2 łyżki maki

* odrobina cukru pudru

* szczypta soli. 

* mąka do formowania

* olej do smażenia

Sposób przygotowania:

zaczęłam od wlania tłuszczu na patelnie i rozgrzania go. Twaróg, jajko, mąkę, sól i ciutke cukru dałam razem do miski i dokładnie rozgniotłam a potem wymieszałam widelcem. Całość dałam na blat mocno posypany mąką. Lekko zagniotłam i uformowałam ciasto na grubość ok. 1 - 1,5 cm . Szklanką wycinałam kółka, które następnie panierowałam w mące. Od razu układałam na gorący tłuszcz. Kiedy syrniki zrumieniły się , obracałam je na drugą stronę, żeby się dosmażyły. Odkładałam na talerz z papierowym ręcznikiem, żeby wchłonął nadmiar tłuszczu. 

Podałam z kwaśną śmietaną, którą wymieszałam z cukrem trzcinowym.

Z podanej porcji wyszło mi tyle syrników co widać na talerzu



czwartek, 6 stycznia 2022

Szarlotka z pomarańczowym lukrem

 Oj, strasznie nakombinowałam dzisiaj przy tej szarlotce. Ale wyszła pyszna jednak, choć byłam pełna obaw kiedy wstawiałam ją do pieca. Niepotrzebnie . Przepis wieczorem





Dotarłam do domu i już uzupełniam o przepis:

Składniki:

Ciasto:

* 400 g mąki pszennej tortowej
* 4-5 łyżek cukru pudru
* 1,5 łyżeczki proszku do wypieków
* 2 całe jajka - średniej wielkości
* 1 żółtko
* 200 g masła w temperaturze pokojowej

* opcjonalnie - ok. 10 łyżek mleka (moja wersja była właśnie z mlekiem)

Wszystkie składniki poza mlekiem zagnieść w miękkie ciasto. Można ręcznie, ale ja robiłam to robotem i zajęło mu to ok. 2 minut. 
Ciasto wyjąć z robota i podzielić na dwie części. Jedną z części rozwałkować na papierze do pieczenia i włożyć do formy (forma 24 x 28 cm - mierzona górą. Dół nieco mniejszy). Podpiec przez ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 
Wyjąć i dokładnie ostudzić. 

Dodatkowo:

* ok. 1,3-1,5 litra jabłek już usmażonych - używałam jabłek, które sobie jesienią przygotowałam w słoikach. Moje jabłka to jedynie faktycznie jabłka i trochę cukru i soku z cytryny. 
* 1 opakowanie kisielu np. brzoskwiniowego lub pomarańczowego (moje jabłka były dosyć rzadkie i dlatego dodałam kisiel)
* skórka otarta z jednej pomarańczy

Wszystkie składniki wymieszać razem

Na przestudzony spód w formie, posypać bułkę tartą ok. 1/2 szklanki. Na bułkę wyłożyć jabłka. 

I teraz można zrobić tak jak ja:
I. 
 Drugą część ciasta ponownie włożyć do robota i najpierw dodać ok. 5 łyżek mleka i dokładnie wymieszać a następnie, w miarę potrzeby dodać jeszcze mleka. Ja dodałam ok. 10-12 łyżek mleka.  Ciasto ma konsystencję teraz dosyć gęstego ciasta ucieranego. Wykładałam je małą łyżeczka na jabłka, małymi kupkami ciasta, jedno obok drugiego. Kiedy wyłożyłam całość, starałam się te kupki ciasta połączyć ze sobą, lekko rozsmarowując. 

II.

lub po prostu od razu rozwałkować ten drugi kawałek ciasta (leciuteńko się lepi i można go wcześniej lekko schłodzić),  rozwałkować i ułożyć na jabłkach. Na wierzchu nakłuć w kilku miejscach. 

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez ok. 40 minut .
Po upieczeniu wyjąć na kratkę do wystudzenia i jeszcze dobrze ciepłe ciasto posmarować lukrem pomarańczowym (cukier puder wymieszany z sokiem wyciśniętym z pomarańczy. Lukier nie może być zbyt płynny). Ciasto zostawić do całkowitego wystudzenia.