Translate

czwartek, 15 sierpnia 2019

Kruche ciasto z masą śliwkową.

Wracając wczoraj do domu, kupiłam w warzywniaku przy przystanku busowym, śliwki. Takie ładne były w skrzynce, że trudno było się oprzeć. Targałam je ze sobą 150 km, żeby w domu okazało się że pani sprzedawczyni nie dała tych ładnych tylko jakieś sporo mniejsze i w środku zielone. Na drugi raz będę patrzyła na ręce, jeżeli w tym warzywniaku będę kupowała. No ale i tak mus było zużyć. Postawiłam wobec tego na masę śliwkową a nie śliwki w całości. Była to jakaś węgierkopodobna odmiana, dosyć zielona w środku. Ale masa wyszła genialna w smaku





Składniki ciasta:

* 3 szklanki mąki (szklanka ma pojemność 250 ml)
* 300 g masła mocno schłodzone
* 5 łyżek cukru pudru
* 6 żółtek
* 1 płaska łyżeczka proszku do wypieków

Ja oczywiście tradycyjnie robię kruche ciasto w malakserze. Mąkę, puder i proszek wymieszać a następnie posiekać z masłem. Dodać żółtka i krótko posiekać. Wyjąć na blat i kilkoma ruchami zagnieść kulę ciasta. Teraz należy podzielić na dwie części, w tym jedna powinna być większa od drugiej i będzie stanowiła spód ciasta. Każdy kawałek zawijamy osobno w folię spożywczą i wstawiamy na kilka godzin do lodówki. U mnie poszło nocować, żeby rano od razu można było się wziąć za pieczenie

Masa śliwkowa:

* 1 kilogram wydrylowanych już śliwek (zważyłam swoje i było dokładnie 1,1 kilograma)
* 100 g cukru
* 3 łyżki maizeny - z małą górką odmierzane (maizena to skrobia kukurydziana. Dopisuję bo cały czas sa pytania co to jest ? Mozna zamienić skrobią ziemniaczaną jeżeli ktoś ma problem z kupieniem maizeny)

Śliwki włożyć do rondla i zasypać cukrem. Rondel ustawić na ogniu i podgrzewać od czasu do czasu mieszając aż cukier się rozpuści. Śliwki powinny zmięknąć ale nie rozpaść się całkowicie. Maizenę wymieszać w ok. 1/3 szklanki wody. Zdjąć śliwki z ognia i wlewać pomału maizenę po całej powierzchni. Wymieszać dokładnie ale delikatnie i ustawić rondel na ogniu. Zagotować i zdjąć z ognia. Przykryć i wystudzić.

Kolejnego dnia rano, formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem i na dno zetrzeć ten większy kawałek ciasta. Lekko z naciskiem na lekko, ugnieść ciasto żeby całe dno było równo pokryte. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i podpiekać 15 minut. Wyjąć i wystudzić. Kiedy ciasto sobie stygnie bierzemy się za ubijanie piany

Pianka:

* 6 białek
* 1 szklanka cukru drobnego do wypieków
* 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego  (Po spróbowaniu, stwierdzam, że spokojnie można dać jedno opakowanie budyniu. Równie dobrze, można zrobić wersję z dwoma opakowaniami i 1/2 szklanki oleju dodatkowo)

Białka (temperatura pokojowa) ubić na sztywno. Teraz nie przerywając ubijania dodawać po łyżce cukier. Po każdym dodaniu cukru, ubijamy ok minuty. Cukier musi się całkowicie rozpuścić w pianie. Kiedy piana jest całkowicie ubita, należy dosypać budynie i krótko zmiksować.

* dodatkowo: 2-3 łyżki drobnej bułki tartej.

Podpieczony spód posypujemy bułką tartą i na wierzch wykładamy równą warstwą masę śliwkową. Na masie wykładamy pianę. A na pianę ścieramy pozostały, ten mniejszy kawałek ciasta.
Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i pieczemy ok. 40-45 minut.
Po upieczeniu wyjmujemy i studzimy na kratce


sobota, 10 sierpnia 2019

Śliwki w czekoladzie

tak to nazwałam. Widziałam to ciasto dawno temu. Ciągle siedziało mi z tyłu głowy. Ta masa czekoladowa pod śliwkami. Zastanawiałam się jak może smakować. Ano, smakuje baaaardzo dobrze. Nie za bardzo przekonuje mnie ta kruszonka na wierzchu. Kolejnym razem zrobię większą ilość ciasta i po prostu podzielę je na dwie części, z których jedna pójdzie na wierzch. Ale pierwszy raz, chciałam zrobić tak jak było w przepisach: kruszonka na wierzch. Sama masa czekoladowa ze śliwkami to bardzo dobre połączenie smakowe, bardzo dobre.




Składniki ciasta:

* 2,5 szklanki mąki
* 250 g masła/margaryny - zimne
* 4 -  żółtek (u mnie poszło 5, bo miałam małe jajka)
* 4-5 łyżek cukru pudru
* 1/2 łyżeczki proszku do wypieków
* 2 płaskie łyżki śmietany 18% - wprost z lodówki

Ze wszystkich składników zarobić kruche ciasto. Posiekać mąkę, puder razem z zimnym tłuszczem. Dodać żółtka i śmietanę i jak najszybciej zagnieść. Nigdy kruchego ciasta nie zagniatamy długo, bo tłuszcz się ogrzeje od dłoni i zacznie topić a ciasto po upieczeniu będzie twarde.
Ciastem wylepiamy dno formy 24 x 36 cm. Można zetrzeć na tarce i leciuteńko ugnieść. Formę wstawić do lodówki. 

Składniki masy czekoladowej:

* 200 g czekolady gorzkiej
* 120 g masła
* 3 całe jajka
* 5 łyżek cukru drobnego
* 3 płaskie łyżki mąki

Jajka i cukier mieszamy widelec, żeby dobrze się połączyły. Nie ma potrzeby ubijania mikserem. Masło i czekoladę topimy razem w kąpieli wodnej. Przestudzić i dodać do jajek stopniowo, mieszając wszystko cały czas. Dodać mąkę i wymieszać. Masę wylać na kruche ciasto w formie. 

Dodatkowo:

* śliwki - nie wiem co za śliwki miałam. Były większe od węgierek. Pestka odchodziła, zielone w środku.
* 2-3 łyżki mąki

Każdą śliwkę rozciąć nożem na dwie części i wyjąć pestkę. Przeciętą stronę zanurzyć w mące, strzepnąć nadmiar i układać na masie czekoladowej tą przeciętą stroną, jedna obok drugiej.

Całość wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 15 minut. Po tym czasie wyjąć i na wierzch posypać kruszonkę

Kruszonka:

* 100 g masła
* 150 g mąki
* 120-130 g cukru

Wyrabiać palcami aż wszystkie składniki połączą w formę kruszonki

Gotowe ciasto ponownie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 40 minut.

Po upieczeniu wyjąc i wystudzić.

Na zimne ciasto dałam ganache: 100 g śmietanki kremówki podgrzane ze 100 g czekolady gorzkiej, wymieszane. 



Edit

wyszło na to, że tylko mnie przeszkadzał kruszonka. Siostrzenica i bratowa były zadowolone i obu ciasto wyjątkowo smakowało.

Wymieniłam fotki, bo te wczesniej wstawione, były robione kiedy za oknem  było szaro i buro. Te fotki sa robione w trakcie jedzenia 






sobota, 3 sierpnia 2019

Kawowiec

Lubimy w rodzinie ciasta z kawą. Ostatnio były głównie owocowe, więc choć sezon na owoce, postanowiłam trochę odmienić smaki. Jest troszkę roboty z tym ciastem, ale nie aż tak dużo jak na to wygląda






Składniki i przygotowanie:

Ciasto najlepiej zacząć od przygotowania masy budyniowej

* 240 ml espresso - gorące
* 750 ml mleka - zagotowane
* 160 g cukru pudru
* 80 g mąki pszennej
* 80 g maizeny (to jest skrobia kukurydziana, którą można zamienić skrobią ziemniaczaną)
* 4 żółtka
* 200 - 250 g masła - temperatura pokojowa
* ja dodatkowo wzmocniłam smak kawy, dodając do gorącego mleka 1 łyżkę kawy Inki
* dolałam jeszcze ok. 30-40 ml spirytusu, ale nie jest to konieczne

Do dużego naczynia wsypać puder i dodać żółtka. Dobrze wymieszać wszystko. Obie mąki wymieszać ze sobą. Dodać ze dwie trzy łyżki espresso i 2-3 łyżki mąki, wymieszać I tak aż do wyczerpania mąki. Cały czas mieszamy. Dolać pozostałe espresso a następnie gorące mleko, cały czas mieszając. Przelać całość do rondla i ustawić go na ogniu. Doprowadzić do zagotowania, ciągle mieszając. Wierzch powstałego budyniu przykryć folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia.
Utrzeć do białości masło. Budyń zmiksować a następnie dodawać po łyżce do masła i ucierać. Na koniec dolać spirytus i już bardzo krótko utrzeć.

Składniki blatów ciasta:

* 530 g mąki tortowej + mąka do wałkowania
* 120 g cukru pudru (jeżeli ktoś lubi bardzo słodkie ciasta, powinien tę ilość zwiększyć)
* 200 g masła/margaryny - temperatura pokojowa
* 2 jajka i 1 żółtko
* 2 łyżeczki (takie malutkie, do filiżanek) proszku do wypieków
* 3 łyżeczki (teraz takie herbaciane, ciut większe od poprzednich) świeżo zmielonej drobno kawy

Najwygodniej zarobić ciasto malakserem. Po prostu daćod razu wszystkie składniki do misy malaksera i chwilkę pokręcić. I już mamy ciasto. Jeżeli ktoś nie ma malaksera, to mąkę, puder, proszek i kawę należy wymieszać w sporej misce. Dodać jajka i żółtko i rozmieszać nożem lub widelcem. Dodać miękkie masło/margarynę i siekać nożem, a następnie zagnieść miękkie ciasto. Podzielić na 4 równe części. Każdą z części, rozwałkować wstępnie na blacie, posypanym mąką a następnie za pomocą wałka, przenieść na dno formy (24 x 36 cm), leciutko oprószonym mąką . Teraz już tylko pozostaje rozprowadzić ciasto po dnie za pomocą dłoni. Blaty będą cieniutkie i raczej za pomocą wałka, nie da się ich całkowicie rozwałkować bo ciasto będzie się po prostu rwało. Ja mam formy z wyjmowanym dnem, więc wykorzystywałam samo dno i to jest o wiele wygodniejsze niż rozprowadzanie ciasta w typowych formach. W tym przypadku to bym po prostu odwróciła formę do góry dnem, oprószyła mąkę i rozciągała ciasto. do samych brzegów.  Tak przygotowane ciasto , gęsto ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.  Pieczemy ok. 8-9 minut. Po upieczeniu, blat ciasta bardzo ostrożnie (łamie się szybko) należy zsunąć na deseczkę.  I tym sposobem należy upiec 4 blaty.

Składanie ciasta: 

Ułożyć pierwszy blat ciasta na deseczce wyłożonej papierem do pieczenia. Krem budyniowy podzielić na 4 równe części. U mnie ta czwarta część była troszkę mniejsza niż trzy pozostałe. Na blacie wysmarować jedną część kremu. Bardzo delikatnie zasunąć drugi blat ciasta. Delikatnie bardzo docisnąć. Rozsmarować drugą część kremu. Zsunąć na krem trzeci blat ciasta. Ponownie delikatnie bardzo docisnąć i zsunąć ostatni blat. Rozsmarować ostatnią część kremu.
Ciasto zostawić w temperaturze pokojowej co najmniej na 2 (lepiej 3-4) godziny a następnie posypać wierzch świeżo zmieloną kawą i wstawić do lodówki.U mnie stało całą noc w lodówce i rano pięknie się już kroi.


sobota, 27 lipca 2019

Ciasto wiśniowo-jogurtowe

No, chociaż raz byłam zdecydowana jakie ciasto chcę zrobić na weekend. W sumie to bardzo proste, owocowe, mocno wiśniowe. Trochę inaczej jeszcze miało być ale już nie kombinowałam dalej bo czas gonił.





Składniki:

Ciasto:

* 500 g mąki
* 250 g masła - mocno schłodzone
* 6 żółtek
* 3-4 łyżki cukru pudru
* 1 malutka łyżeczka proszku do wypieków

Przygotować z powyższych składników kruche ciasto. Podzielić na dwie części. Jedna - większa będzie stanowiła spód ciasta. Pokruszyć ją na dno formy 24 x 36cm. Delikatnie docisnąć dłonią i formę wstawić do lodówki. Drugą część ciasta owinąć folią i również wstawić do lodówki.

Masa wiśniowa:

* wiśnie drylowane - miałam ich trochę więcej jak litr (4 szklanki)
* 1 szklanka cukru
* 5 łyżek maizeny - z maleńką górką odmierzone

Wydrylowane wiśnie włożyć do rondla, zasypać cukrem i ustawić rondel na małym ogniu. Doprowadzić do zagotowania a następnie gotować ok. 10 minut. Maizenę wymieszać z 5 łyżkami wody. Wiśnie zdjąć z ognia, wlać maizenę, mieszając przy tym wiśnie. Postawić ponownie na ogień i doprowadzić do zagotowania. Zdjąć i przestudzić.

Masa jogurtowa: 

* 2 x 400 g jogurtu greckiego
* 1 x 400 g śmietany 18%
* 6 białek
* 1 szklanka cukru drobnego do wypieków
* 1 opakowanie budyniu waniliowego (mam taki z dodatkiem wanilii)
* 2 łyżki maizeny

Dodatkowo:

* wiśnie wydrylowane ok. 2 szklanek

Jogurty i śmietanę wymieszać razem. Dodać budyń i maizenę, ponownie wymieszać. Białka ubić na sztywno i nie przerywając ubijania, dosypywać po łyżce cukier. Ubijać aż piana będzie bardzo gęsta i lśniąca a cukier całkowicie rozpuszczony w niej. Delikatnie połączyć z z masą jogurtową. 

Połączenie w całość :

Spód ciasta podpiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 15 minut. Wyjąć i wystudzić. Na zimne ciasto wyłożyć masę wiśniową. Może być ciepła. Nie musi całkowicie wystygnąć. 
Na masę wiśniową wyłożyć masę jogurtową. Wyrównać. Na wierzch poukładać wiśnie. Na wiśnie pokruszyć pozostałe ciasto. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175-180 stopni i piec ok. 50 minut. 





sobota, 20 lipca 2019

Ciasto kruche z morelami i jagodami.

Kupiłam wczoraj piękne morele. Bez pomysłu. Były to po prostu kupiłam i już. W planach było tradycyjnie już, zupełnie inne ciasto. I plany wzięły w łeb. Szczególnie, że w lodówce była jeszcze ponad szklanka jagód. Nie miałam pojęcia jak będą smakować morele w towarzystwie jagód. Smakują genialnie po prostu. Przynajmniej w tym bardzo prostym cieście






Składniki:

* 500 g mąki (w tym dałam 50 g maki krupczatki)
* 6 żółtek (a właściwie to 7, bo jedno jajko miało 2 żółtka, a jajka mam od szczęśliwych kur)
* 250 g masła - mocno schłodzone
* 50 g smalcu - mocno schłodzony
* 1 łyżeczka proszku do wypieków
* 3-4 łyżki cukru pudru


* 6 białek
* 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego
* 1 szklanka cukru (można ciut więcej bo jednak jagody i morele są takie wyraziste w smaku)
* 1/2 szklanki oleju


* morele - podzielone na połówki a układane w odstępach ok. 1-1,5 cm
* ok. 1 szklanki jagód (raczej więcej miałam)


Sposób przygotowania:

Do misy malaksera wsypać mąkę, cukier puder i proszek. Masło i smalec pokroić na mniejsze kawałki. Wszystko wymieszać aż ze składników powstanie konsystencja kaszki. Teraz dodać żółtka i krótko miksować, do momentu jak składniki zaczną się łączyć. Lekko oprószyć blat mąką i wyjąć ciasto. Szybko połączyć w kulę, którą należy podzielić na dwie części. Jedna powinna być trochę większa (spód ciasta to będzie) od drugiej (wierzch ciasta). Każdą z części zawinąć w folię spożywczą i odstawić do schłodzenia. Moje ciasto nocowało w lodówce. Zrobiłam je wieczorem a rano piekłam ciasto. I ciastu wyszło to na dobre a i ja w sobotni poranek bardzo szybko upiekłam ciasto.

Używam malaksera do kruchego bo dla mnie to najlepsza metoda aby tłuszcz nie zagrzał się. Ale jeżeli ktoś nie ma malaksera po polecam, aby masło i smalec, zetrzeć na tarce jarzynowej do mąki a następnie siekać wszystko nożem. Na koniec dodać żółtka i też na początku siekać nożem i dopiero na koniec zlepić w całość. Ciasto jak najmniej powinno mieć kontakt z ciepłymi dłońmi. 

Formę o rozmiarach 24 x 36 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Zetrzeć na tarce większą część ciasto. Rozłożyć go równą warstwą i bardzo delikatnie przygnieść dłonią. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i podpiec przez ok. 15 - 18 minut (moje siedziało 18 minut). Wyjąć i wystudzić. 

W czasie kiedy spód ciasta stygnie, przełożyć białka do miski i z dodatkiem szczypty soli ubić sztywną pianę. Kiedy piana już sztywna, nie przerywając ubijania dodawać po łyżce cukru. Ubijać tak długo aż cały cukier rozpuści się. Piana zrobi się baaaardzo gęsta i lśniąca. Wtedy wsypać suche budynie i krótko ubić. Na koniec wlać olej i wymieszać wszystko. Wyłożyć pianę na wystudzony spód. Wyrównać i poukładać morele, skórką do dołu, w odstępach co 1,5 cm. W powstałe luki wsypać jagody. Na wierzch zetrzeć pozostałe ciasto. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 45 - 50 minut. Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i odstawić na kratkę do wystudzenia. 

Kruche ciasto jest niesamowicie kruche i delikatne. Kompozycja smaków moreli i jagód, niezwykle udana. Goście od razu dokładali po drugim kawałku i wszyscy bardzo, bardzo chwalili ciasto. Nawet moja siostra, która raczej nie jest skłonna do pochwał, stwierdziła, że tak cudownego kruchego to jeszcze nie jadła. 






sobota, 13 lipca 2019

Fale Dunaju z morelami

Ech, planów na wczoraj wieczorem było różnych dużo. Wszystkie poszły w kąt a ja zupełnie co innego robiłam. Zawsze jestem jakaś taka mało zorganizowana i nie mogąca się zdecydować. W planach był mak, jagody i kurczakowo na obiad. Jest ucierane z morelami. A na obiad na razie karkówka w marynacie siedzi . Nic nie da się ze mną zaplanować, nic. Ale chyba nie jest mi z tym źle. No i robiłam wczoraj fale Dunaju ze świeżutkimi morelami, którym nie mogłam się oprzeć w warzywniaku. Nasze polskie, takie niezbyt urodne ale za to jak smakują. I świetnie zdały egzamin w tym cieście. To już trzeci przepis na fale Dunaju. Każdy z nich jest inny. Ten chyba najbardziej mi smakował.






Składniki:

Ciasto:

* 2 szklanki maki (szklanka moja ma pojemność 250 ml)
* 1 szklanka cukru drobnego 
* 250 g margaryny (tak, dałam margarynę)
* 5 jajek (miałam duże jajka)
* 1,5 łyżeczki proszku do wypieków
* 1 łyżka kakao
* 1-2 łyżki oleju
* morele - wypestkowane i rozdzielone na połówki

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej


Krem: 

* 0,5 litra mleka
* 1 opakowanie budyniu waniliowego
* 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
* 250 g masła
* 5-6 łyżek cukru

Polewa:

u mnie to zwykły ganache ze 100 g gorzkiej czekolady i ok. 120-150 g śmietanki kremówki



Sposób przygotowania:

Zacząć od ugotowania budyniu. Budyń i mąkę ziemniaczaną wymieszać w nieco więcej jak pół szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotować z cukrem. Na gotujące się mleko wlać powoli wymieszany budyń, cały czas mieszając. Doprowadzić do zagotowania. Wierzch budyniu nakryć folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia.
Do miski włożyć miękki tłuszcz i dodać cukier. Ucierać do białości. Następnie, nie przerywając ubijania dodawać po 1 żółtku. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i dosypywać do masy , miksować. Z białek ubić pianę z dodatkiem szczyty soli. Na trzy tury wmieszać w ciasto. 
Ok. 2/3 ciasto rozłożyć w formie 24 x 36 cm, wyłożonej papierem do pieczenia.  Do pozostałego dodać kakao i olej, wymieszać i porozkładać małymi kupkami na jasnym cieście a następnie delikatnie rozsmarować. Poukładać na wierzch morele, skórką do dołu. Ciasto wstawic do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec ok. 40-50 minut. Wyjąc i wystudzić. 
Masło ubić do białości. Nie przerywając ubijania dodawać po łyżce budyniu. Gotowy krem wyłożyć na ciasto. Wstawić do lodówki. 
Śmietankę podgrzać w kąpieli wodnej a następnie dodać drobno posiekaną czekoladę. Wymieszać razem aż powstanie nam lśniąca polewa. Polać na wierzch ciasta.





sobota, 6 lipca 2019

Panierowana smażona cukinia

No chyba szybciej i prościej to już się nie da.
Nie miałam ochoty na mięso do obiadu. Szczególnie, że zjadłam wcześniej pełny talerz rosołu. A na stole leżała zakupiona bez celu cukinia. Ja tak nie za bardzo za cukinią, ale skoro kupiłam ..........




 Składniki:

* młoda cukinia, pokrojona na plastry o grubości ok. 1 cm
* sól, pieprz, delicat czerwony albo co kto lubi
* jajko i bułka tarta do panierowania
* olej do smażenia

Pokrojoną cukinię posolić, popieprzyć, posypać przyprawami. Zostawić na ok. 15-30 minut. W tym czasie rozgrzać olej na patelni. Cukinię panierować w jajku, bułce, ponownie w jajku i w bułce.
Ułożyć na patelni i smażyć ok. 3 minut z każdej strony. Wyjąć, odsączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym i jeść z czym kto chce. Ja sobie zjadłam taką samą bez niczego

Jagodzianki

Nie wiem, który to już przepis na jagodzianki. Sporo ich było. A każdy trochę inny od drugiego. Wszystkie bardzo dobre. Dzisiaj dodałam do ciasta 2 łyżki mascarpne, który zalegał w lodówce. Ciasto rosło mi jak szalone, tylko nie wiem co było tego zasługą.





Składniki:

* 650 g mąki + 3 łyżki do zaczynu
* 270 ml mleka
* 100 g masła
* 2 całe jajka + 4 żółtka
* 2 łyżki mascarpone
* 3-4 łyżki oleju (z pestek winogron używam)
* cukier - u mnie ok. pół szklanki i ciasto jest wtedy masło słodkie
* 40 g drożdży
* ok. 1/2 litra jagód wymieszane z łyżką cukru i łyżką drobnej bułki tartej


Sposób przygotowania:

Mąkę przesiać do dużej miski. Mleko podgrzać. Wkruszyć drożdże do miseczki, dodać do nich 1 łyżeczkę cukru i 3 łyżki mąki. Zalać ok. pół szklanki ciepłego mleka. Wymieszać i odczekać aż zaczyn wyrośnie. Całe jajka i żółtka ubić z cukrem. Cukier powinien się rozpuścić. Dodać do jajek mascarpone i dokładnie rozmieszać. W pozostałym ciepłym mleku roztopić masło.  Dodać do mąki wraz z zaczynem. Wyrabiać. Kiedy ciasto będzie już jednolite i gładkie, dodać olej. Wyrabiać aż cały się wchłonie. Ciasto posypać lekko mąką, miskę nakryć i odstawić do wyrastania. Powinno podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat oprószony mąką i lekko wyrobić. Podzielić na równe części. Mnie wyszło 20 bułeczek. Formować bułeczki nadziewając jagodami i układać na blaszce w której będą się piekły. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia. W tym czasie nagrzać piekarnik. U mnie 160 stopni - termoobieg, bo piekłam na dwóch blaszkach na raz. Przed wstawieniem do piekarnika posmarować np. jajkiem czy mlekiem skondensowanym. Można na wierzch dać kruszonkę. Ja nie dawałam bo w planach miałam lukier cytrynowy. Bułeczki piec ok. pół godziny. Po upieczeniu wyjąć i wyłożyć na kratkę do wystudzenia. Lekko ciepłe posmarowałam lukrem.

Ciasto jest genialne w obróbce. Cudownie plastyczne i nic się do niczego nie klei. Na tyle, że do formowania nie potrzebowałam ani grama mąki. 





wtorek, 2 lipca 2019

Kalarepka z koperkiem, jako dodatek do obiadu

Tak mi się dzisiaj przypomniało, że kiedyś dość często robiłam i nawet przepis podawałam. A na blogu nie ma. Może komuś przepis przypadnie do smaku i wypróbuje ? Naprawdę jest bardzo smaczna




Składniki: 

* 2 – 3 młode kalarepki średniej wielkości
* 2 łyżki masła (klarowane daję)
* pęczek koperku
* woda (2 -3 łyżki)
* sól i pieprz (biały najlepiej) mielony
* 3 łyżki soku z cytryny
* ½ łyżeczki cukru
* opcjonalnie : 1 łyżeczka mąki (do zagęszczenia)


Sposób przygotowania: 

Kalarepki obrać i pokroić w kostkę 1cm x 1cm. Na dno rondla włożyć masło i następnie włożyć pokrojoną kalarepkę. Dusić na małym ogniu pod przykryciem. Po ok. 5 minutach, posolić i znów przykryć rondel. W trakcie duszenia kalarepka puści sok. Gdyby było go mało należy dodać odrobinę wody po kilku minutach (wody ma być tyle, aby kalarepka nie musiała w niej pływać). Dusimy do momentu aż kalarepka zmięknie ale wciąż będzie chrupka. Dodajemy sól, pieprz i sok z cytryny. Jeżeli lubimy bardziej zawiesistą jarzynkę, to z rondla odlewamy trochę powstałego sosu i dodajemy do niego łyżeczkę mąki. Mieszamy razem dokładnie i wlewamy do kalarepki. Doprowadzamy do zagotowania i już można podawać do obiadu





sobota, 29 czerwca 2019

Makowy biszkopt z cytrynowym kremem i żelką malinową

Niestety ale z dużym szwankiem na urodzie tym razem. Za to smak jest powalający.
Miał być placek na biszkopcie. I jest na biszkopcie, ale makowym. No, wlazł mi mak w oczy jak tylko weszłam do kuchni. Chciałam świeże maliny, ale zbyt późno zjechałam do domu. A w zamrażarce były jeszcze maliny z ubiegłego sezonu. No to najwyższy czas i pora, żeby wymienić magazyn. Tylko nie bardzo widziałam w masie te zamrożone maliny, choć były całe, piękne i wielkie. Zdecydowałam się je przerobić.I to był bardzo dobry pomysł. Całość świetnie się komponuje.






Składniki:

Biszkopt makowy:

* 6 bardzo dużych jajek (jeżeli rozmiar L to należy wziąć 7)
* szklanka cukru drobnego (taką niepełną dałam)
* 150 g maku zmielonego (suchego, nie masy makowej czasami)
* 4 czubate łyżki mielonych migdałów
* 3 łyżki mąki ziemniaczanej
* 3 łyżki bułki tartej, jak najdrobniejszej
* 3 łyżki oleju
* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* nasączenie: woda przegotowana z sokiem z cytryny i cukrem

Do miski wbić jajka i dodać cukier. W drugiej misce wymieszać pozostałe suche składniki. Ubić jaja z cukrem na gęstą i bardzo puszystą masę. Ja swoje ubijałam ok. 15 minut Do ubitych dodać olej i bardzo krótko zmiksować. Teraz mikser można odłożyć. Wsypać ok. 1/3 suchych składników i bardzo delikatnie wymieszać. Kolejne 1/3 składników dodać - wymieszać. I reszta - wymieszać. Tortownicę o średnicy 28 cm wyłożyć dno papierem do pieczenia. Wlać ciasto do tortownicy i wstawić do nagrzanego do 175 stopni  piekarnika . Pieczemy ok. 30-40 minut. Wyjąć i wystudzić. Zimny przekroić na dwa blaty. Oba nasączamy . U mnie woda przegotowana, wymieszana z sokiem z cytryny i odrobiną cukru. Poszło ok. 1,5 szklanki nasączenia

Żelka malinowa:

* mrożone lub świeże maliny ok. 700 g (miałam mrożone)
* 100 g cukru
* ok. 2 łyżeczek żelatyny

Maliny wraz z cukrem wstawić w rondelku na mały ogień. Mieszając należy doprowadzić do powstania jednolitej masy, którą należy przetrzeć przez sitko aby pozbyć się pesteczek.  Mnie wyszło ok. 1/2 litra przecieru malinowego . Żelatynę zalać kilkoma łyżkami wody, odstawić do napęcznienia. Podgrzać, ale nie gotować. Żelatyna powinna się rozpuścić. Wmieszać w przecier. Przygotować tortownicę o średnicy nieco mniejszej niż biszkopt. Dno wyłożyć folią spożywczą (ja wyłożyłam papierem do pieczenia i później trochę się mordowałam z oderwaniem żelki) i wylać przecier. Wstawić do lodówki, do pełnego stężenia.

Krem cytrynowy:

Najpierw należy przygotować lemon curd. Najlepiej dzień lub kilka dni wcześniej i przechowywać w słoiczku w lodówce. 

Lemon curd:

* 3 cytryny - sparzyć, z dwóch zetrzeć skórkę (uważać aby to była tylko ta żółtka część skórki). Ze wszystkich wycisnąć sok. Powinno go być ok. 150 ml. 
* 2 całe jajka i 2 żółtka
* 100 g masła pokrojonego na małe kawałeczki
* 100 g cukru drobnego

Do rondelka wlać sok, dodać jajka i żółtka oraz cukier i skórkę otartą. Postawić na maleńkim ogniu i podgrzewać ciągle mieszając. Kiedy zobaczymy, że masa w rondelku  zacznie wrzeć, należy dodawać po kawałku masła i ciągle mieszać. Doprowadzić do zagotowania. Masa powinna sporo zgęstnieć. Przelać przez sitko do słoiczków, przykryć i przechowywać w lodówce.

Masa z mascarpone i lemon curd:

* cały lemon curd
* 500 g mascarpone
* 400 g śmietanki kremówki
* 2 łyżki cukru pudru

W dużym pojemniku ubijać razem mascarpone i kremówkę, które powinny być mocno schłodzone. Kiedy masa będzie już gęsta, dodać puder i bardzo krótko wymieszać. Teraz dodawać po łyżce lemon curd. Mieszać tylko do momentu aż połączą się razem. 


Złożenie ciasta:

W tortownicy ułożyć dolny blat biszkoptu. Nasączyć, ile kto lubi. Na biszkopt wyłożyć ok. 1/3 kremu cytrynowego. Wyrównać a następnie ułożyć zastygniętą żelkę malinową. Na żelkę ułożyć 1/3 kremu cytrynowego. Na krem ułożyć drugi blat biszkoptu (nasączyć wcześniej). Wierzch posmarować pozostałym kremem. Wstawić do lodówki i tam przechowywać










sobota, 22 czerwca 2019

Filet z kurczaka w sosie koperkowym

Mało kiedy wstawiam przepis na dania obiadowe, bo tu nigdy nie ma sztywnych proporcji. Wszystko na oko u mnie. Ale zapiszę sobie, bo danie szybko zrobiłam i wyszło naprawdę bardzo smaczne





Porcja dla dwóch osób, lub jednej na dwa dni,


Składniki:

* 1 pojedynczy filet z piersi kurczaka
* 2-3 łyżki oleju
* 2-3 łyżki maki

* 1 nieduża marchewka
* kawałek jasnej części pora
* 1 łyżka masła
* duuużo posiekanego koperku
* 1 mały listek laurowy
* 3 kulki ziela angielskiego
* sól i pieprz do smaku
* woda lub bulion (miałam trochę bulionu i wymieszałam go z wodą) ok. 1-1,5 szklanki (lepiej mniej a potem można uzupełnić)
* 1 łyżka (taka solidniejsza) mascarpone

Sposób przygotowania:

Filet pokroić na na mniejsze kawałki, takie mini fileciki. Ja kroję po skosie i wychodzą mi takie małe kotleciki. Można delikatnie robić, ja tego nie robiłam. Kawałki posolić i odstawić na pół godziny. Po tym czasie rozgrzać olej na patelni a do rondelka wlać wodę (bulion), dodając listek i ziele i ustawić na małym płomieniu. Kotleciki obtoczyć w mące, strzepując jej nadmiar i smażyć na rumiano z obu stron. Przełożyć go gotującej się już wody. Ogień ustawić na minimum. Olej z patelni odlać. Położyć masło o rozgrzać. Marchewkę obraną zetrzeć na tarce z dużymi oczkami. Pora pokroić drobno. Wrzucić na masło i smażyć ok. 5 minut. Dodać kilka łyżek wody i dusić ok. 2-3 minut a następnie przełożyć do rondelka z mięsem. Pyrkotać aż mięso będzie miękkie, co następuje dość szybko. Dosmaczyć solą i pieprzem. Wsypać posiekany koperek a następnie dodać mascarpone. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Wyłączyć. Można podać z ziemniakami, z ryżem lub makaronem. Jak kto lubi. 


Szarlotka pomarańczowa na biszkopcie

Niedługo nowe jabłka będą a u mnie jeszcze zapas z ubiegłego roku. Najwyższy czas i  pora wykorzystać je było. Szczególnie, że jakoś trochę ściemniały w słoikach. Dlatego też, wyglądają niezbyt apetycznie choć smakują naprawdę bardzo dobrze.
Zrobienie ciasta wymaga trochę czasu. Po wyglądzie mojego od razu widać, że mnie się spieszyło. Nie dałam szansy jabłkom dobrze zastygnąć i wykładałam już masę śmietanową. Jeżeli nie zależy Wam na wyglądzie to też możecie przyspieszyć robienie ciasta, tak jak ja. Jeżeli chcecie aby oprócz smaku był i piękny wygląd, wtedy dajcie czas na zastygnięcie masy jabłkowej w lodówce.





Składniki i sposób przygotowania :

Biszkopt:

Ja zrobiłam z 4 jajek, takich średniej wielkości

* 4 jajka
* 3/4 szklanki cukru
* 3/4 szklanki mąki

Ubić jaja z cukrem na gęstą i puszystą masę. Mnie zajęło to ok. 10-12 minut. Do ubitych jajek przesiać mąkę i delikatnie wszystko wymieszać łopatką. Ciasto wlać do formy 24 x 36 cm , z wyłożonym na dnie papierem do pieczenia.  Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 20-25 minut . Wyjąć i dobrze wystudzić. Wystudzony nasączyć sokiem pomarańczowym (ok. 3/4 szklanki mi poszło)

Masa jabłkowa:

Można przesmażyć świeże jabłka albo wykorzystać tak jak ja, jabłka które miałam przygotowane jesienią.

* ok. 1,5 litra przesmażonych jabłek
* 2 galaretki pomarańczowe
* cukier z otartą skórką z pomarańczy

Jabłka ze słoika przełożyć do rondla i podgrzać do zagotowania się. Wyłączyć palnik i wsypać do jabłek suche galaretki. Wymieszać aż galaretki rozpuszczą się dokładnie. Wystudzić dobrze i wyłożyć takie tężejące na biszkopt. Wstawić do lodówki, do pełnego zastygnięcia jabłek.

Masa śmietanowa:

* 500 g śmietanki kremówki
* 400 g mascarpone
* 100 g kropelek czekoladowych lub drobniutko posiekanej czekolady
* 4-5 łyżeczek żelatyny
* 2 łyżki cukru pudru


Żelatynę zalać niewielką ilością wody. Po napęcznieniu podgrzać do rozpuszczenia się całkowitego żelatyny. Schłodzić. W tym czasie włożyć do miski mascarpone i dodać kremówkę. Ubijać. Kiedy masa już jest gęsta, dodać puder i jeszcze chwilkę ubić. Wlać chłodną żelatynę i energicznie wymieszać. Dodać kropelki czekoladowe i wymieszać. Masę wyłożyć równą warstwą na masę jabłkową. Wstawić do lodówki, do zupełnego zastygnięcia masy. 

Polewa pomarańczowa:

* ok. 300 ml soku pomarańczowego (miałam sok przecierany, taki z drobinkami pomarańczy. Może nie wygląda pięknie ale za to smakuje)
* 2 łyżeczki żelatyny, takie z małym czubkiem


Wymieszać sok z żelatyną a następnie podgrzać, tak aby żelatyna całkowicie się rozpuściła. Schłodzić. Jak tylko sok zacznie tężeć wylać na masę śmietanową. Wstawić do lodówki i tam przechowywać. 





sobota, 15 czerwca 2019

Sernik na zimno. Z truskawkami

Upał niemiłosierny od tygodnia. Strach odpalać piekarnika, bo nawet o północy było u mnie wczoraj 25 stopni. Więc coś na słodko, ale bez pieczenia. Miał być spód biszkoptowy ale zamiast biszkoptu są biszkopty, kupne. Sernik mało słodki, orzeźwiający. Słodkożercy muszą dodać cukru. Ale ja wolę mniej słodkie ciasta, szczególnie gdy żar leje się z nieba a temperatura w dzień za oknem, oscyluje wokół 35 stopni w cieniu. Sernik nie jest mocno zżelowany, bo taki lubię własnie. Puszysty, miękki.




Składniki:

* jako spodu, użyłam okrągłych biszkoptów, które bardzo dobrze się sprawdziły.


* 1 kg twarogu sernikowego (mój miał niezbyt ścisłą konsystencję. Lepszy by był taki bardziej ścisły, ale i ten dał radę bez dodatkowej żelatyny) - rozdzielić na dwie równe części po 500 g
* 2 x 200 g śmietanki kremówki
* 2 x galaretka cytrynowa, każda rozprowadzona w szklance gorącej wody (można dać ciut mniej wody) - wystudzić 
*  i tu słodkożercy dopisują sobie cukier puder - po 2 łyżki na każdą z porcji


* 3 galaretki truskawkowe, rozprowadzone w 3 szklankach gorącej wody - wystudzić
* ok. 1 kg truskawek (moje były przepyszne, słodziutkie, pachnące słońcem)

Sposób przygotowania:

Formę o wymiarach 24 x 28 cm (lepiej dać odrobinę większą formę, bo mój sernik wyszedł ciut wyżej niż forma) wyłożyć papierem do pieczenia lub folią aluminiową, tak aby papier wystawał powyżej brzegów. Na dno poukładać ściśle biszkopty.
Ubić jedną śmietanę kremówkę na sztywno. Na koniec ubijania można dodać cukier puder. W misce rozmieszać mikserem dokładnie twaróg Następnie nie przerywając miksowania, wlewać pomału całkowicie zimną galaretkę. Na koniec dodać ubitą kremówkę. Można całość mikserem wymieszać a można też i łopatką. Moja dolna warstwa jest wymieszana łopatką a górna mikserem. Nie widzę żadnej różnicy. Wylać masę serową na biszkopty i wstawić całość do lodówki. 
W połowie truskawkowej galaretki wymieszać drobno pokrojone truskawki (będzie ich więcej niż jak byśmy całe owoce powkładali a do tego będzie wygodniej później kroić) . Schłodzić w lodówce a następnie wylać na masę serową, która powinna być ścięta. 
Drugą warstwę serową robimy jak poprzednią. Wylewamy na truskawki w galaretce i do lodówki. Po stężeniu, układamy pozostałe truskawki i galaretkę. I na noc do lodówki. 
Przechowywać cały czas w lodówce








sobota, 8 czerwca 2019

Sernik gotowany z truskawkami i kropelkami czekoladowymi

Czekał na mnie w lodówce kubełek sera. Na zupełnie inny sernik. Ale w tych tropikach to strach odpalać piekarnik. Do tego sezon na truskawki. Tylko ja nie przepadam za truskawkami w upieczonym cieście. Zdecydowanie wolę je świeże. No i padło na sernik gotowany, który robi się bardzo szybko, pieca nie trzeba odpalać a do tego można dodać truskawki. Przy okazji wykorzystała kropelki czekoladowe. Ja posypałam je na gorącą masę serową to stwierdziłam, że to chyba bardzo głupi pomysł. Ale jak się powiedziało a to trzeba dalej działać. Więc kolejna warstwa kropelek poszła i jeszcze na sam wierzch. Teraz stwierdzam, że pomysł był bardzo, bardzo, bardzo dobry.



Składniki:

* 1 kg twarogu sernikowego (ja miałam taki o zawartości 18% tłuszczu i taki polecam )
* 1 szklanka cukru
* 200 g masła
* 2 opakowania budyniu - miałam z dodatkiem białej czekolady
* 200-240 ml mleka
* 4 całe jajka

* herbatniki - takie najzwyklejsze

* 3 opakowania galaretki truskawkowej
* 3 szklanki (takie nie za bardzo pełne) wrzątku do jej rozpuszczenia 
* ok. 1 kg truskawek (niewiele mniej mi weszło, bo truskawki specjalnie pokroiłam na mniejsze kawałki, żeby zmieściło się ich więcej)
* 100 g kropelek czekoladowych (albo gorzka czekolada drobniutko posiekana)

Sposób przygotowania:

Do dużego rondla włożyć masło i wsypać cukier. Ustawić na małym ogniu. Dodać ser twarogowy i mieszać całość aż utworzy się jednolita masa. Wbić jajka i energicznie wymieszać. Podgrzewać bardzo często mieszając. Budynie wymieszać z mlekiem. Wlewać pomału do masy serowej cały czas mieszając. Doprowadzić do zagotowania. 
Formę 24 x 28 cm wyłożyć folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Na dnie ułożyć warstwę herbatników, jeden obok drugiego. Wylać połowę gorącej masy serowej. Na masę posypać 1/3 ilości kropelek. Ułożyć na to drugą warstwę herbatników. Posypać ją kropelkami (1/3) i wylać pozostałą masę serową. Posypać resztą kropelek. Łopatką lub nożem rozsmarować rozpuszczające się kropelki, które utworzą marmurkowy wzorek. Odstawić do wystudzenia.
Galaretki rozpuścić i odstawić do wystudzenia. Truskawki umyć, pozbawić szypułek i pokroić. Wyłożyć na wierzch ciasta. Zalać tężejącą galaretką. Wstawić do lodówki.



sobota, 1 czerwca 2019

Wiśniowe ciasto z makiem

Widziałam takie ciasto w necie pod nazwą "biskup" . Jakoś ta nazwa nie przemawia do mnie, ale sam przepis był inspiracją do pieczenia. Ciasto może trochę pracochłonne, ale warte czasu, który poświęcimy na jego zrobienie. Jest naprawdę baaaardzo smaczne.




Składniki:

Biszkopt:

* 3 całe jajka
* 2/3 szklanki cukru drobnego do wypieków
* 2/3 szklanki mąki

Ciasto makowo-kokosowe:

* 4 białka 
* 2/3 szklanki cukru
* 2/3 szklanki maku (ja dałam mak zmielony)
* 2/3 szklanki wiórek kokosowych

Krem:

* 4 żółtka
* 2 opakowania budyniu waniliowego (daję budyń z dodatkiem wanilii)
* 4 łyżki cukru
* 200 g masła
* 500 ml mleka

Masa wiśniowa:

* 2 opakowania galaretki wiśniowej
* 500 g mrożonych wiśni
* 1 słoiczek dżemu wiśniowego (ja dałam dżem 100% owoców i ten będę polecała)
* 2 szklanki wody

Ganache:

* 100 g czekolady 70%
* 150 ml kremówki

Sposób przygotowania:

Ja sobie rozplanowałam pracę przy cieście, zaczynając od ugotowania budyniu, który sobie spokojnie mógł wystygnąć a ja dalej piekłam. 
Żółtka, budynie i 1 szklankę mleka dobrze wymieszać. W rondlu  zagotować pozostałe mleko wraz z cukrem. Kiedy mleko zacznie się gotować, wlać małą strużką mieszaninę budyniową i cały czas energicznie mieszać. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Folią spożywczą przykryć wierzch budyniu i odstawić do wystudzenia.
Z białek pozostałych po przygotowaniu kremu, ubić na sztywno pianę dodając szczyptę soli. Kiedy piana już będzie sztywna, zacząć dosypywać po łyżce cukier. Kolejną łyżkę cukru dodawać kiedy poprzedni cukier już się rozpuści. Do ubitej piany dodać mak i wiórki, delikatnie wymieszać i wyłożyć równą warstwą na spód formy 24 x 36 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. pół godziny. W tym czasie przygotować drugą formę o takich samych wymiarach, z ułożonym na dnie papierem do pieczenia. Kiedy blat makowy się piecze ok. 15 minut, możemy zacząć ubijać biszkopt. Do miski dać jajka i cukier. Ubijać tak długo aż masa będzie bardzo gęsta, wręcz sztywna. Mnie zajęło to ok. 12 minut. Do masy jajecznej przesiać mąkę i delikatnie razem wymieszać szpatułką. Wylać równą warstwą na dno formy. 
Z piekarnika wyjąć blat makowo-kokosowy a wstawić biszkopt do pieczenia. Piec go ok. 20-25 minut w takiej samej temperaturze. 
Kiedy biszkopt jest wstawiony do pieczenia, należy rozpuścić galaretki w gorącej wodzie. Następnie dodać do nich dżem wiśniowy i dobrze wymieszać. Dodać zamrożone wiśnie (wiśnie 2 godziny wcześniej wyjęłam z zamrażarki i trzymałam w lodówce) i mieszać całość aby wiśnie zdążyły się rozmrozić. 
Kiedy galaretka z wiśniami będzie już dobrze stężała, należy wylać ją na blat biszkoptowy i od razu wstawić do lodówki. 
Masło utrzeć na puch. Budyń zmiksować krótko a następnie dodawać go po łyżce do masła i ucierać. Krem wyłożyć na galaretkę . Na wierzch ułożyć blat makowo-kokosowy. Wstawić do lodówki.
Kremówkę wlać do miski a miskę ustawić na rondelku z gorącą wodą. Poczekać aż kremówka solidnie się nagrzeje i wsypać posiekaną czekoladę. Chwilkę poczekać a następnie wymieszać. Wylać na blat makowo-kokosowy i ponownie ciasto wstawić do lodówki. 









sobota, 25 maja 2019

Bajaderki ciasto z rabarbarem i truskawkami

Nie wiem czemu jeszcze nigdy go nie piekłam. A to błąd, ogromny błąd. Ciasto, choć nie wyszło mi zbyt urodne jest genialne w smaku. Najlepsze ciasto z rabarbarem jakie kiedykolwiek jadłam. Przepis na to ciasto podała Bajaderka na forum cincin.cc. 



Pozwolę sobie zacytować Bajaderkę, bo trzymałam się przepisu dość dokładnie. Niewielkie zmiany podaję tuż obok

"
  Ciasto: 

* 1 3/4 szklanki maki 
* 2 łyżki cukru pudru 
* 1/2 kostki masła - Dałam ok. 140 g    

Nadzienie: 

* 1 1/2 szklanki cukru - dałam cukier drobny do wypieków i było go mniej, bo szklanka z małą górką
* 1/4 szklanki maki 
* szczypta soli 
* 6 żółtek 
* 1 szklanka słodkiej śmietanki - dałam śmietankę 30% tłuszczu
* 4 szklanki rabarbaru, pokrojonego w plasterki 
* 1 szklanka truskawek, pokrojonych w plasterki 

Beza: 

* 6 białek 
* 1/2 szklanki cukru - a tu dodałam 1 łyżkę cukru więcej
* od siebie dodałam 1 łyżkę maizeny

Sposób przygotowania:

Rozgrzać piekarnik do 180 st.C. 
Make wymieszać z cukrem pudrem i posiekać z masłem aż utworzą się drobne grudki. Wsypać tę mieszankę na blachę 33x23cm (ja wzięłam ciut większą i przez to ciasto wyszło niziutkie) i dobrze wcisnąć w dno blaszki. Piec około 10-12 minut do lekkiego zrumienienia (ono praktycznie nic się nie zrumieniło). 

W dużej misce wymieszać mąkę, cukier i sol. Żółtka rozbełtać i wymieszać ze śmietanka i wlać mieszankę do suchych składników, wymieszać. Dodać rabarbar i truskawki, lekko wymieszać i wylać na podpieczony spód. Piec w temperaturze 180 st.C przez godzinę. Białka ubić na sztywna pianę, dodawać stopniowo cukier, wyłożyć beze na upieczone ciasto i piec aż beza się zrumieni, około 10-15 minut. Ciasto wystudzić ."




sobota, 18 maja 2019

Warstwowe kakaowe z kremem advocatowym

A u mnie trwa faza na advocat. Koniecznie chciałam go użyć do wczorajszego wypieku. Różne pomysły chodziły po głowie, aż skończyło się na zwykłym budyniowym kremie, z jego dodatkiem. I bezy leżały i czekały. Też chciałam użyć ale poszły tylko na wierzch, jako dekoracja. Ale dodatkowo fajnie chrupią przy jedzeniu i uzupełniają smak ciasta.


Składniki:

Ciasto:

* 6 jajek (rozmiar L) - rozdzielić na żółtka i białka
* 250 g masła margaryny 
* 6 łyżek cukru pudru
* 2 łyżki kakao
* 1 łyżka (z małą górką) skrobi ziemniaczanej
* ok. 3/4 szklanki mąki (dokładna proporcja w przepisie)
* 1 łyżeczka amoniaku

Wszystkie składniki powinny być w jednakowej, pokojowej temperaturze. 

Krem:

* ok. 900 ml mleka
* 2 opakowania budyniu (używam budyń z dodatkiem wanilii)
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej (z mała górką)
* 4 żółtka
* 6 łyżek cukru
* 200 ml  advocata
* 300 g masła

Dodatkowo:

* bezy (można upiec z białek, które zostają od kremu lub użyć gotowe)
* dżem z czarnej porzeczki

Sposób przygotowania:

Tradycyjnie, najlepiej zacząć od ugotowania budyniu, który stygnie dość długo. Żółtka, budynie i mąkę ziemniaczaną dać do miski. Dolać 1 szklankę mleka. Pozostałe mleka wlać do rondla, dodać cukier i wstawić do zagotowania. Mikserem wymieszać mleko z żółtkami, budyniami i skrobią. Wlewać bardzo powoli na gotujące się mleko, cały czas energicznie mieszając. Doprowadzić do zagotowania. Wierzch budyniu nakryć folią spożywczą i odstawić do wystudzenia.

Teraz można się zabrać za blaty kakaowe. Masło/margarynę utrzeć na puch razem z pudrem. Nie przerywając ucierania dodawać po jednym żółtku. Mąki, kakao i amoniak wsypać do miski i wymieszać. Na trzy razy przesiać do masy i dokładnie miksować. Z białek ubić pianę sztywną. Ok. 1/3 dodać do masy w misce i delikatnie wmiksować w nią . Teraz dodać resztę piany i wymieszać. Przygotować formę 24 x 28 cm tzn. wyłożyć spód papierem do pieczenia. Ja mam 4 takie formy, więc od razu wszystkie cztery przygotowałam. Ciasto podzielić na 4 równe części. Każdą z nich rozsmarować po dnie form. Najlepiej piec po dwie formy na raz. Piekarnik powinien być nagrzany do 150 stopni - termoobieg. Pieczemy ok. 15 minut. Wyjąć i wystudzić. 
Wracamy do przygotowania budyniu. Masło należy bardzo dobrze utrzeć. Nie przerywając ucierania dodawać po 1 łyżce budyniu. Kiedy krem jest już pięknie utarty i gładki, dodać advocat - na trzy razy.  Krem podzielić na 4 równe części . Jedna z nich będzie szła na wierzch ciasta, pozostałe do przekładania. Dwa blaty smarujemy dżemem. Wszystko jedno które. Ja posmarowałam środkowy i wierzchni. Kiedy mamy wierzchni blat posmarowany kremem, kruszymy od razu na niego bezy. Ciasto wstawić do lodówki, do pełnego stężenia kremu. 
Po wierzchu pokruszonych bez,polałam cienką strużką ganache i odrobinę advocatu. 

Uwaga: Ciasto w trakcie studzenia trochę mi się zbiegło