Już dość dawno zapisałam sobie ten przepis i na amen o nim zapomniałam. Na szczęście, koleżanki przypomniały. Jest moja wersja PRZEPISU.
Nie robiłam spodu żadnego do niego i na szczęście bo by nie zmieścił się do formy. Tak więc, na spód wyłożyłam jedynie papier do pieczenia i później cała reszta na to.
Należy przygotować formę o średnicy 25,5 - 26cm.
Składniki:
Masa serowa:
* 400 g serka homogenizowanego (7,5% tłuszczu)
* 400 g rabarbaru już oczyszczonego i pokrojonego
* 400 g śmietanki kremówki (można dać mniej ok. 300 g)
* 4 łyżki cukru drobnego x 2
* 2 jajka
* 25 g żelatyny (proponuję dać więcej bo sernik wyszedł zbyt mało stabilny. Myślę, że 35 g będzie odpowiednią ilością)
* 3 łyżki wody - do żelatyny
* sok z cytryny + 2 łyżki pudru (dodatek do kremówki)
dodałam do masy rabarbarowej 5-6 truskawek
Galaretka rabarbarowa:
* 400 g rabarbaru pokrojonego na kawałki ok. 2-3 cm
* 150 ml wody
* 100 g cukru
* 15 g żelatyny
* 5-6 truskawek zmiksowanych
* trochę soku z cytryny
Sposób przygotowania:
Potrzebne nam będzie kilka misek, więc należy zacząć od tego.
Do szerokiego rondla wsypać rabarbar, dodać 2-3 łyżki wody i truskawki. Włączyć pod rondlem mały płomień. Gotować, mieszając od czasu do czasu. W tym czasie namoczyć żelatynę w 3 łyżkach wody. Rabarbar gotować aż będzie całkowicie miękki, wręcz rozpadnie się. Zdjąć rondel z ognia. Do gorącej masy rabarbarowej dodać żelatynę i następnie bardzo dokładnie wymieszać. Przestudzić a następnie zblendować. Odstawić do całkowitego wystudzenia.
Do największej miski przekładamy serem homogenizowany, który należy rozmieszać. Ubić pianę z białek. Do sztywnej już piany dodawać po łyżce cukier (4 łyżki) ciągle ubijając . Ubijać aż cukier nie będzie wyczuwalny. W drugiej misce ubić do białości żółtka z pozostałym cukrem. Dodać do serka i dokłądnie, ale bardzo delikatnie wymieszać. Następnie dodać do masy pianę z białek i ponownie wymieszać. Odstawić miskę do lodówki a w tym czasie ubić kremówkę na sztywno. Pod koniec ubijania dodać do kremówki 2 łyżki cukru pudru i sok z cytryny - 1-2 łyżki. Wyjąć masę z lodówki i dodać do niej zimną masę rabarbarową i ubitą kremówkę. Dokładnie ale bardzo delikatnie wymieszać. Przelać masę do formy i wstawić od razu do lodówki, do stężenia.
Jak masa w formie już stężeje odpowiedni, należy przygotować galaretkę rabarbarową.
Żelatynę namoczyć aby napęczniała. Do rondla wlać wodę, dodać cukier i sok z cytryny, zagotować i wsypać rabarbar. Gotować na małym ogniu aż rabarbar zmięknie, ale powinny być widoczne jego kawałki. Dodać zmiksowane truskawki, wymieszać delikatnie a następnie zdjąć rondel z ognia. Do naczynia z namoczoną żelatyną wlać trochę tego gorącego soku rabarbarowego i wymieszać aż żelatyna rozpuści się. Wlać teraz do rabarbaru i delikatnie wymieszać. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Wystudzoną wyłożyć na masę serowo-rabarbarową. Odstawić do lodówki do zupełnego stężenia i w lodówce przechowywać.
Translate
sobota, 23 maja 2020
niedziela, 17 maja 2020
Żitni chleba - czeski chleb mieszany
Z wielkimi przygodami ale mam go. Te przygody widoczne są na przekroju. Przepis ze strony Małgosi, którą bardzo, bardzo polecam.
Do momentu formowania wszystko było zgodnie z recepturą. Ciasto rosło mi jak szalone. Szczególnie, że zamiast odgazowania zastosowałam składanie chleba trzykrotne w odstępach co godzinę. No i teraz nastapił zonk. Chleb uformowałam, włożyłam do foremki i wsadziłam od razu do lodówki, owinięty w torbę foliową. Musiałam wyjechać z domu i stwierdziłam, że to najlepsza metoda. Nie róbcie tego błędu. Chleb najpierw powinien ruszyć, trochę podrosnąć i dopiero można go schować.
Po powrocie wieczorem do domu, z przerażeniem niejakim przypatrywałam się chlebowi który nic a nic nie urósł. Nie będę opisywała tutaj co ja z nim wyczyniałam, ale przed północą wyjęłam z pieca upieczony chleb, który się tu chwalę. Chleb wychodzi pyszny, taki konkretny. Taki jak lubię
Składniki na zaczyn:
* 50 g zakwasu żytniego
* 75 g wody
* 75 g mąki żytniej typ 720
Ciasto właściwe:
* 150 g zaczynu (50 g powinniśmy odłożyć na następny chleb. Ale ja z prędkości dałam cały zaczyn)
* 300 g wody (ja dodałam jeszcze 3-4 łyżki bo stwierdziłam, że ciasto jest za gęste)
* 400 g mąki pszennej wysokoglutenowej (i tu była zabawa, bo dałam ok. 100 g mąki pszennej razowej, mąkę typ 650 i pszenną pełnoziarnistą ale łącznie jej było te 400 g)
* 100 g mąka żytnia typ 720 (oczywiście zaś pozamieniałam bo dałam trochę żytniej razowej w miejsce tej jasnej)
* 10 g soli
* opcjonalnie można dodać 5 łyżeczkę drożdży instant - nie dodawałam ani grama
Sposób przygotowania:
Składniki zaczynu wymieszać i odstawić pod przykryciem na 8-12 godzin. Ja zrobiłam zaczyn wieczorem i odstawiłam do rana i było to chyba trochę dłużej, ale w mieszkaniu trochę chłodno więc to było akurat tyle ile potrzeba bo pięknie przefermentował i urósł optymalnie)
Po tym czasie wymieszać zaczyn z wodą, dodać sól i mąki. Wyrabiać ok. 10 minut w robocie. Ciasto powinno być luźne (i dlatego dodawałam wodę. Po 1 łyżce na raz, sprawdzając konsystencję ciasta w trakcie) i gładkie.
Przełożyć ciasto do naoliwionej miski.. i przykryć. Po godzinie , bez wyjmowania ciasta z niej, złożyć (najlepiej mokrymi rękami, składamy na cztery jak kopertę). Zrobiłam w sumie trzy składania co 60 minut.
Po ostatnich 60 minutach (tu chyba nie trzymałam się zegarka i było ciut mniej) wyjęłam ciasto na oprószony mąką blat i uformowałam bochenek, wkładając do formy.
W oryginale chleb powinien wylądować w koszyku do garowania i tam sobie wyrastać a następnie pieczony powinien być na kamieniu.
Chleb powinien wyrastać ok. 1,5-2 godzin. Stopień wyrośnięcia sprawdzamy palcem. Po naciśnięciu bochenka, ślad powinien powoli wracać do stanu pierwotnego i wtedy chleb nadaje się do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 230 stopni (ja po 15 minutach zmniejszyłam temperaturę o 10 stopni), spryskać wodą i wstawić chleb do pieczenia. Pieczemy ok. 40 minut. Po upieczeniu od razu wyjąć z formy , sprawdzić czy wypieczony stukając palcami w spód chleba (powinien być głuchy odgłos) i odstawić na kratkę do wystudzenia.
Do momentu formowania wszystko było zgodnie z recepturą. Ciasto rosło mi jak szalone. Szczególnie, że zamiast odgazowania zastosowałam składanie chleba trzykrotne w odstępach co godzinę. No i teraz nastapił zonk. Chleb uformowałam, włożyłam do foremki i wsadziłam od razu do lodówki, owinięty w torbę foliową. Musiałam wyjechać z domu i stwierdziłam, że to najlepsza metoda. Nie róbcie tego błędu. Chleb najpierw powinien ruszyć, trochę podrosnąć i dopiero można go schować.
Po powrocie wieczorem do domu, z przerażeniem niejakim przypatrywałam się chlebowi który nic a nic nie urósł. Nie będę opisywała tutaj co ja z nim wyczyniałam, ale przed północą wyjęłam z pieca upieczony chleb, który się tu chwalę. Chleb wychodzi pyszny, taki konkretny. Taki jak lubię
Składniki na zaczyn:
* 50 g zakwasu żytniego
* 75 g wody
* 75 g mąki żytniej typ 720
Ciasto właściwe:
* 150 g zaczynu (50 g powinniśmy odłożyć na następny chleb. Ale ja z prędkości dałam cały zaczyn)
* 300 g wody (ja dodałam jeszcze 3-4 łyżki bo stwierdziłam, że ciasto jest za gęste)
* 400 g mąki pszennej wysokoglutenowej (i tu była zabawa, bo dałam ok. 100 g mąki pszennej razowej, mąkę typ 650 i pszenną pełnoziarnistą ale łącznie jej było te 400 g)
* 100 g mąka żytnia typ 720 (oczywiście zaś pozamieniałam bo dałam trochę żytniej razowej w miejsce tej jasnej)
* 10 g soli
* opcjonalnie można dodać 5 łyżeczkę drożdży instant - nie dodawałam ani grama
Sposób przygotowania:
Składniki zaczynu wymieszać i odstawić pod przykryciem na 8-12 godzin. Ja zrobiłam zaczyn wieczorem i odstawiłam do rana i było to chyba trochę dłużej, ale w mieszkaniu trochę chłodno więc to było akurat tyle ile potrzeba bo pięknie przefermentował i urósł optymalnie)
Po tym czasie wymieszać zaczyn z wodą, dodać sól i mąki. Wyrabiać ok. 10 minut w robocie. Ciasto powinno być luźne (i dlatego dodawałam wodę. Po 1 łyżce na raz, sprawdzając konsystencję ciasta w trakcie) i gładkie.
Przełożyć ciasto do naoliwionej miski.. i przykryć. Po godzinie , bez wyjmowania ciasta z niej, złożyć (najlepiej mokrymi rękami, składamy na cztery jak kopertę). Zrobiłam w sumie trzy składania co 60 minut.
Po ostatnich 60 minutach (tu chyba nie trzymałam się zegarka i było ciut mniej) wyjęłam ciasto na oprószony mąką blat i uformowałam bochenek, wkładając do formy.
W oryginale chleb powinien wylądować w koszyku do garowania i tam sobie wyrastać a następnie pieczony powinien być na kamieniu.
Chleb powinien wyrastać ok. 1,5-2 godzin. Stopień wyrośnięcia sprawdzamy palcem. Po naciśnięciu bochenka, ślad powinien powoli wracać do stanu pierwotnego i wtedy chleb nadaje się do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 230 stopni (ja po 15 minutach zmniejszyłam temperaturę o 10 stopni), spryskać wodą i wstawić chleb do pieczenia. Pieczemy ok. 40 minut. Po upieczeniu od razu wyjąć z formy , sprawdzić czy wypieczony stukając palcami w spód chleba (powinien być głuchy odgłos) i odstawić na kratkę do wystudzenia.
sobota, 16 maja 2020
Kruche z rabarbarem
Wymyślałam wczoraj i wymyślałam a w końcu wzięłam się za najprostsze. A od dawna prześladował mnie obraz rabarbarowego z Kwestii Smaku . No to postanowiłam skorzystać z przepisu Asi. I zrobiłam z minimalnymi zmianami
Składniki:
Ciasto:
* 200 g mąki pszennej
* 50 g mąki ziemniaczanej
* 200 g mocno schłodzonego masła
* 1 łyżka cukru pudru
* szczypta soli
* odrobina proszku do wypieków (na czubku łyżeczki tylko dałam)
* 5 żółtek (miałam małe jajka. Jeżeli ktoś ma duże, to daje 4 jajka) - białka zostawić na bezę
Beza:
* 5 białek
* 1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub maizeny
* 3/4 szklanki cukru drobnego do wypieków
* szczypta soli
* płatki migdałowe
Rabarbar:
* ok. 1 kg rabarbaru, pokrojonego na małe 1-2 cm kawałki (niestety nie było malinowego, więc mam zwykły zielony rabarbar)
* 3 łyżki kisielu - płaskie (w domu był tylko morelowy, ale lepszy by był np. żurawinowy, ze względu na kolor)
* 250 g konfitury jeżynowej (akurat taką tylko miałam w domu)
Sposób przygotowania:
Zaczynamy od przygotowania ciasta kruchego. Wmieszać mąki z proszkiem i pudrem. Dodać pokrojone na mniejsze kawałki, zimne mało. Posiekać na kruszonkę. Dodać żółtka i szybko zagnieść ciasto. Ciasto rozłożyć na dnie formy 24 x 36 cm , wyłożonej papierem do pieczenia. Gęsto ponakłuwać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i podpiekać przez 20 minut. Wyjąć i przestudzić. Na cieście rozsmarować połowę konfitury.
Pokrojony rabarbar włożyć do dużej miski i posypać kisielem. Wstrząsać miską aż cały rabarbar pokryje się nim. Dodać pozostałe konfiturę i ponownie kilka razy wstrząsnąć miską. Wyłożyć rabarbar na ciasto.
Białka ubić na sztywną pianę i następnie nie przerywając ubijania dodawac po łyżce cukru. Ubijamy dotąd aż piana będzie sztywna bardzo, lśniąca a cukier nie będzie wyczuwalny. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną i zmiksować aż dokładnie połączy się z pianą. Pianę wyłożyć na rabarbar.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni, na 20 minut. Po tym czasie ustawić termoobieg a temperaturę zmniejszyć do 55-60 stopni. Piec jeszcze ok. 15 minut.
Wyjąć na kratkę i wystudzić
Składniki:
Ciasto:
* 200 g mąki pszennej
* 50 g mąki ziemniaczanej
* 200 g mocno schłodzonego masła
* 1 łyżka cukru pudru
* szczypta soli
* odrobina proszku do wypieków (na czubku łyżeczki tylko dałam)
* 5 żółtek (miałam małe jajka. Jeżeli ktoś ma duże, to daje 4 jajka) - białka zostawić na bezę
Beza:
* 5 białek
* 1 łyżka skrobi ziemniaczanej lub maizeny
* 3/4 szklanki cukru drobnego do wypieków
* szczypta soli
* płatki migdałowe
Rabarbar:
* ok. 1 kg rabarbaru, pokrojonego na małe 1-2 cm kawałki (niestety nie było malinowego, więc mam zwykły zielony rabarbar)
* 3 łyżki kisielu - płaskie (w domu był tylko morelowy, ale lepszy by był np. żurawinowy, ze względu na kolor)
* 250 g konfitury jeżynowej (akurat taką tylko miałam w domu)
Sposób przygotowania:
Zaczynamy od przygotowania ciasta kruchego. Wmieszać mąki z proszkiem i pudrem. Dodać pokrojone na mniejsze kawałki, zimne mało. Posiekać na kruszonkę. Dodać żółtka i szybko zagnieść ciasto. Ciasto rozłożyć na dnie formy 24 x 36 cm , wyłożonej papierem do pieczenia. Gęsto ponakłuwać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i podpiekać przez 20 minut. Wyjąć i przestudzić. Na cieście rozsmarować połowę konfitury.
Pokrojony rabarbar włożyć do dużej miski i posypać kisielem. Wstrząsać miską aż cały rabarbar pokryje się nim. Dodać pozostałe konfiturę i ponownie kilka razy wstrząsnąć miską. Wyłożyć rabarbar na ciasto.
Białka ubić na sztywną pianę i następnie nie przerywając ubijania dodawac po łyżce cukru. Ubijamy dotąd aż piana będzie sztywna bardzo, lśniąca a cukier nie będzie wyczuwalny. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną i zmiksować aż dokładnie połączy się z pianą. Pianę wyłożyć na rabarbar.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni, na 20 minut. Po tym czasie ustawić termoobieg a temperaturę zmniejszyć do 55-60 stopni. Piec jeszcze ok. 15 minut.
Wyjąć na kratkę i wystudzić
sobota, 9 maja 2020
Karpatka
Taka starodawna a zawsze pyszna, lubiana przez wszystkich. Dzisiejsza to normalnie Himalaje mi wyszły. Musiałam dolny blat trochę z wysokości poprzycinać bo inaczej nie zmieściła by się do lodówki a i kremu chyba bym musiała podwójną porcję zrobić. Miała być jeszcze bita śmietana do tego, ale w końcu zrezygnowałam z tego dodatku.
Składniki:
Ciasto:
* 165 g mąki
* 125 g margaryny (tak, robiłam na margarynie, bo nieopatrznie zaczęłam robić ciasto z masła, ale podwójnej jego porcji i musiałam wylać i zacząc od nowa a masła było w domu jeszcze tyle co do kremu)
* 250 ml wody
* 5 jajek (średniej wielkości)
* 1 maleńka łyżeczka proszku do wypieków
Krem:
* 2 opakowania budyniu waniliowego, każde na pół litra mleka
* 750 ml mleka
* 250 - 300 g masła (nie odważałam dokładnie ale było raczej ciut powyżej 250 g)
* cukier (dałam 8 łyżek cukru)
Sposób przygotowania:
Ciasto: zagotować wodę z dodatkiem tłuszczu. Na gotującą się wsypać mąkę i cały czas podgrzewając, energicznie mieszać. Ja to robię zawsze drewnianą łyżką. Kiedy zrobi się jednolita szklista kula, należy zdjąć rondel z ognie i odstawić ciasto do przestudzenia. Co jakiś czas przemieszać aby jednolicie stygło. Do przestudzonego ciasta (nie musi być całkiem zimne, ale nie może być gorące) wbijać po 1 jajku i mieszać cały czas. Można zrobić to mikserem albo po prostu łyżką. Na końcu dosypać proszek i bardzo dokładnie wymieszać (ja proszek dodałam przy ostatnim jajku). Ciasto podzielić na dwie równe części. Formę 24 x 36 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Rozsmarować na papierze tę pierwszą część ciasta. Ja to robiłam łyżką, tym brzuszkiem. Obok miałam ustawiony kubek z dość ciepłą wodą i co i rusz łyżkę maczałam w tej wodzie. Formę wstawić do piekarnika (druga półka od dołu) nagrzanego do 200 stopni - mój piekarnik grzeje mocniej niż wskazuje termometr, więc te 200 stopni u mnie, to w innych piekarnikach może być 210 (piekarnik włączyć tak gdzieś pół godziny wcześniej aby solidnie się cały nagrzał) i piec ok. 25 minut. W czasie pieczenia nie należy otwierać drzwiczek piekarnika. Po upieczeniu wyjąć i wystudzić. Tak samo należy upiec drugą część ciasta.
Krem: Zagotować pół litra mleka razem z cukrem. W pozostałym mleku rozmieszać dokładnie budynie i wlać na gotujące się mleko malutką strużką, mieszając przy tym energicznie mleko w rondlu. Zanim wlałam resztki budyniu to masa w rondlu i fajnie gęstniała. Zagotować i zdjąć z ognia. Wierzch budyniu (budyniu nie rondla) nakryć folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia. Masło utrzeć na puch. Zimny budyń krótko zmiksować i następnie dodawać po łyżce do ucieranego masła.
Ułożyć pierwszy blat ciasta i wyłożyć cały krem. Wyrównać i na krem ułożyć drugi blat ciasta. Odstawić do lodówki aby krem się dobrze ściął.
piątek, 1 maja 2020
Ciasto Jakuba
Nie mam pojęcia skąd taka nazwa tego ciasta. Znam je od lat i nawet piekłam. Pamiętam jak pianka wyszła mi w kolorze szarej ściery podłogowej a miała być różowa. Bardzo mnie to zniechęciło do powtórzenia wypieku, który jednak jak bardzo czasochłonny. Ale w szafce od dawna były dwa słoiki wiśni i jakoś nie bardzo miałam na nie pomysł. Znaczy się, pomysłów miałam milion ale żaden nie chciał się tak bardziej sprecyzować ;) A skoro miałam wolny dzień i cały miałam siedzieć w domu, więc postanowiłam odkopać przepis i zmierzyć się z tą pianką. I jest. Jest różowa :)
Składniki:
Ciasto:
* 600 g mąki
* 6 żółtek (miałam duże jajka)
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 250 g masła - schłodzone
* 1 szklanka kwaśnej śmietany - 18% (a szklanka ma pojemność 250 ml)
* 4-5 łyżek cukru pudru
Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Ja robię w malakserze, mieszając najpierw mąkę z pudrem i proszkiem a następnie siekając z zimnym masłem. Kiedy powstanie drobniutka kruszonka, dodaję żółtka i śmietanę. Teraz należy zagnieść szybko ciasto. Całość ciasta należy podzielić na 6 równych kawałków. Każdy kawałek owinąć folią i włożyć na ok. godzinę do lodówki.
Różowa pianka:
* 6 białek (3 x po 2 białka)
* 6 łyżek cukru (3 x 2 łyżki)
* 2 opakowania kisielu wiśniowego (przesypać do miseczki i podzielić na 3 równe części. To mniej więcej po 2 łyżki kisielu)
* sól
* 2 słoiki wiśni w soku - dobrze odsączone (masa netto wiśni w słoiku - 360 g)
Wyjąć z lodówki 2 kawałki ciasta. Każdy z nich rozwałkować na papierze do pieczenia, na rozmiar formy tj. 24 x 36 cm. Pierwsze ciasto wyłożyć na dno formy, razem z papierem.
Pianka: 2 białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Do sztywnej piany dodać 2 łyżki cukru i ubić aż piana będzie bardzo sztywna i lśniąca. Teraz dosypać 2 łyżki kisielu i krótko zmiksować. Piankę wyłożyć na ciasto w formie. Na piankę rozłożyć 1/3 wiśni. Na wiśniach ułożyć drugi płat ciasta. Najwygodniej ułożyć papierem do góry na wiśniach i dopiero zdjąć papier. Lekko docisnąć ciasto do wiśni. Wykałaczką czy patyczkiem do szaszłyków zrobić kilka dziurek w cieście. Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 20-25 minut. Będzie lekko złote. Po upieczeniu wyjąć, zdjąć na deseczkę i odstawić do zupełnego wystudzenia.
Tak samo postąpić z kolejnymi kawałkami ciasta. Powstaną trzy trójwarstwowe blaty.
Krem :
* 2 opakowania budyniu waniliowego
* 3 szklanki mleka (przypominam, że szklanka ma 250 ml pojemności)
* 200 - 250 g masła
* 6-8 łyżek cukru pudru
W 1 szklance mleka rozmieszać dokładnie budynie. Pozostałe mleko zagotować. Na gotujące się mleko wlewać pomału rozmieszany budyń, mieszając przy tym energicznie. Nie przerywając mieszania, doprowadzić do zagotowania budyniu. Zdjąć z ognia i wierzch budyniu nakryć folią spożywczą. Odstawić do zupełnego wystudzenia.
Miękkie masło utrzeć dokładnie z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, dodawać po 1 łyżce schłodzonego budyniu. Na koniec dodałam ekstrakt waniliowy, taki spory chlust (ekstrakt robię sama na mocnym alkoholu).
Składanie ciasta:
Na dnie formy ułożyć pierwszy blat ciasta. Na ciasto wyłożyć połowę kremu. Rozsmarować równą warstwą. Na kremie ułożyć drugi blat ciasta. Wyłożyć resztę kremu, rozsmarować równą warstwą. Na kremie ułożyć ostatni blat ciasta
Składniki:
Ciasto:
* 600 g mąki
* 6 żółtek (miałam duże jajka)
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 250 g masła - schłodzone
* 1 szklanka kwaśnej śmietany - 18% (a szklanka ma pojemność 250 ml)
* 4-5 łyżek cukru pudru
Ze wszystkich składników zagnieść ciasto. Ja robię w malakserze, mieszając najpierw mąkę z pudrem i proszkiem a następnie siekając z zimnym masłem. Kiedy powstanie drobniutka kruszonka, dodaję żółtka i śmietanę. Teraz należy zagnieść szybko ciasto. Całość ciasta należy podzielić na 6 równych kawałków. Każdy kawałek owinąć folią i włożyć na ok. godzinę do lodówki.
Różowa pianka:
* 6 białek (3 x po 2 białka)
* 6 łyżek cukru (3 x 2 łyżki)
* 2 opakowania kisielu wiśniowego (przesypać do miseczki i podzielić na 3 równe części. To mniej więcej po 2 łyżki kisielu)
* sól
* 2 słoiki wiśni w soku - dobrze odsączone (masa netto wiśni w słoiku - 360 g)
Wyjąć z lodówki 2 kawałki ciasta. Każdy z nich rozwałkować na papierze do pieczenia, na rozmiar formy tj. 24 x 36 cm. Pierwsze ciasto wyłożyć na dno formy, razem z papierem.
Pianka: 2 białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Do sztywnej piany dodać 2 łyżki cukru i ubić aż piana będzie bardzo sztywna i lśniąca. Teraz dosypać 2 łyżki kisielu i krótko zmiksować. Piankę wyłożyć na ciasto w formie. Na piankę rozłożyć 1/3 wiśni. Na wiśniach ułożyć drugi płat ciasta. Najwygodniej ułożyć papierem do góry na wiśniach i dopiero zdjąć papier. Lekko docisnąć ciasto do wiśni. Wykałaczką czy patyczkiem do szaszłyków zrobić kilka dziurek w cieście. Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 20-25 minut. Będzie lekko złote. Po upieczeniu wyjąć, zdjąć na deseczkę i odstawić do zupełnego wystudzenia.
Tak samo postąpić z kolejnymi kawałkami ciasta. Powstaną trzy trójwarstwowe blaty.
Krem :
* 2 opakowania budyniu waniliowego
* 3 szklanki mleka (przypominam, że szklanka ma 250 ml pojemności)
* 200 - 250 g masła
* 6-8 łyżek cukru pudru
W 1 szklance mleka rozmieszać dokładnie budynie. Pozostałe mleko zagotować. Na gotujące się mleko wlewać pomału rozmieszany budyń, mieszając przy tym energicznie. Nie przerywając mieszania, doprowadzić do zagotowania budyniu. Zdjąć z ognia i wierzch budyniu nakryć folią spożywczą. Odstawić do zupełnego wystudzenia.
Miękkie masło utrzeć dokładnie z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, dodawać po 1 łyżce schłodzonego budyniu. Na koniec dodałam ekstrakt waniliowy, taki spory chlust (ekstrakt robię sama na mocnym alkoholu).
Składanie ciasta:
Na dnie formy ułożyć pierwszy blat ciasta. Na ciasto wyłożyć połowę kremu. Rozsmarować równą warstwą. Na kremie ułożyć drugi blat ciasta. Wyłożyć resztę kremu, rozsmarować równą warstwą. Na kremie ułożyć ostatni blat ciasta
Dołożę jeszcze jedną fotkę, gdzie fajnie widać jak ciasto się rozwarstwia
Subskrybuj:
Posty (Atom)










