wtorek, 31 grudnia 2019

Sernik advocatowy

Przepis już jest na blogu, ale go powtórzę. Nic nie zmieniałam w przepisie bo sernik wychodzi doskonały. Rodzina orzekła, że to moje ciasto nr 1. No to co tu zmieniać, jeżeli jest doskonałe ?




Składniki:

Spód i boki ciasta:

* zrobiłam ze zmielonych ciastek zbożowych, które odkryłam w szafce. (tym razem zrobiłam z ciastek "florianek", zbożowych z czekoladą) a samej czekolady już nie dawałam) 
* 50 g czekolady gorzkiej
* ok. 70 g masła


Do rondelka włożyłam masło, które roztopiłam. Dodałam posiekaną czekoladę, chwilkę poczekałam   a następnie wymieszałam i wlałam do ciastek. Wszystko razem dokładnie wymieszane zostało i całość wysypana na dno formy o średnicy 27 cm. , wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia. Rozłożyłam w miarę równo pokruszone ciastka po dnie formy a następnie dnem szklanki zaczęłam wyrównywać, formując przy tym boki. Formę wstawiłam do lodówki. Czekała tyle, ile było mi potrzebne do przygotowania masy serowej.

Masa serowa:

* 1 kg twarogu sernikowego śmietankowego (24% tłuszczu)
* 250 g mascarpone
* 5 jajek
* 1 opakowanie budyniu waniliowego (ja używam budyń z dodatkiem ziarenek wanilii)
* 200 g śmietanki kremówki (kubek o takiej pojemności był)
* Advocat - tyle ile śmietanki było objętościowo w kubku lub trochę więcej tzn. ok. 250 ml
* 1 szklanka cukru pudru (chyba dałam mniej, bo sypałam łyżką z torebki)

Do miski włożyłam twaróg i mascarpone, wbiłam jajka i dałam puder. Mikserem wymieszałam jedynie do momentu połączenia się składników. Teraz dodałam kremówkę, advocat i budyń. I krótko mikserem wymieszałam. Piekarnik nagrzać do 150 - 160 stopni , ustawiając wcześniej na jego dnie szerokie a płaskie naczynie, napełnione wodą. Wyjąć formę z lodówki i wlać delikatnie masę serową. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 1 godz. i 15 minut. Wierzch ciasta nie powinien się zrumienić. Gdyby zaczął, należy zmniejszyć temperaturę. Upieczony powinien mieć ścięty wierzch (sprawdzam dotykając palcem po prostu). Wyłączyć piekarnik i uchylić drzwiczki piekarnika. Zostawić na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjąć i odstawić na kratkę do zupełnego wystudzenia. Zimny wstawić do lodówki (u mnie nocował w lodówce). Rano należy zrobić polewę

Polewa advocatowa:

* 200-250 ml advocata
* 200 ml śmietanki kremówki
* 3 łyżeczki żelatyny (płaskie)
* woda do namoczenia żelatyny (ok. 3 łyżek wody)

Żelatynę wymieszać z wodą i odstawić do napęcznienia. Do miski wlać kremówkę i dolać advocat. Ustawić miskę w kąpieli wodnej. Podgrzewać, co jakiś czas mieszać. Kiedy kremówka z advocatem jest już mocno ciepła, zdjąć miskę z kąpieli i dodać żelatynę. Mieszać aż cała żelatyna się rozpuści. Schłodzić ok. 5 minut. Wyjąć sernik z lodówki i bardzo delikatnie, łyżka po łyżce wylewać polewę , zaczynając od brzegów sernika. Kiedy mamy już cienką warstwę polewy, odczekać chwilkę aż się zetnie. Dość szybko się ścina bo sernik jest zimny. Wylewać kolejną warstwę aż do wyczerpania się polewy w misce.  Ja na wierzch dałam wiórki czekoladowe. Wstawić sernik ponownie do lodówki. Po ok. godzinie, jest gotowy do jedzenia. 



Polewa lśni niczym lustrzana




a tu fotka kawałeczka sernika wyjęty z lodówki podanego z dżemem z kumkwatów, który własnie usmażyłam



sobota, 28 grudnia 2019

Ciasto daktylowe

Taki właściwie torcik. Jak zwał tak zwał, ale wreszcie wykorzystała zakupione wcześniej daktyle. Dzisiaj to nie był mój dzień do pieczenia. Nic mi nie szło tak jak powinno. Brzoskwinie, które miały być w masie śmietanowej, były ale na desce do krojenia. Biszkopt makowy pierwszy nie wyszedł a drugiemu też mam wiele do zarzucenia.  Ale ciasto jest. I jest naprawdę wyjątkowe pyszne. Ciężko mi zrobić zdjęcie bo jest bardzo wysoki kawałek, który na talerzyku może jedynie leżeć




Składniki:

Ciasto daktylowe:

* 200 g daktyli (takich już bez pestek)
* 250 g mocnego espresso
* 1 łyżeczka sody

* 250 g mąki
* 3 łyżki kakao (zważyłam i było go 30 g)
* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 150 g miękkiego masła
* 2 całe jajka (temperatura pokojowa)
* 180 - 200 g cukru drobnego do wypieków

Biszkopt makowy:

* 5 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 5 łyżek mąki
* 5 łyżek maku mielonego suchego
* 6 - 7 łyżek cukru drobnego do wypieków

Przełożenie:

* 250 g mascarpone
* 500 g śmietanki kremówki
* kilka połówek brzoskwiń konserwowanych

Sposób przygotowania:

Daktyle drobno pokroić. Zalać gorącym espresso i ustawić na ogniu. Dodać sodę i przemieszać. Doprowadzić do zagotowania i gotować ok. 1 minuty. Rondel z daktylami przykryć i odstawić do wystudzenia. Wymieszać mąkę z kakao i proszkiem. Miękkie masło ubić do białości razem z cukrem. Do masła dodać najpierw jedno jajo i dobrze utrzeć a następnie drugie i ponownie dobrze utrzeć.   Masę daktylową przełożyć do miski i dodać suche produkty. Zmiksować razem. Dodać utarte masło. Dobrze razem ubić mikserem. Ciasto podzielić na dwie części. Formę o średnicy 26 cm wyłożyć papierem i rozsmarować jedną część ciasta. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec ok. 20-30 minut. Wyjąć i razem z papierem zsunąć na deseczkę do przestudzenia. Tak samo upiec należy drugi blat ciasta.
Na biszkopt makowy należy wymieszać mąkę z makiem i proszkiem. Białka przełożyć do miski i ubić na pianę. Następnie dodawać po łyżce cukier wciąż ubijając. Kiedy piana będzie bardzo sztywna i szklista należy dodawać po jednym żółtku, za każdym razem krótko ubijając.  Na koniec wsypać suche produkty i wymieszać już łopatką. Ciasto wlać do formy o średnicy 26 cm z wyłożonym dnem papierem. Piec ok. 30-40 minut w temperaturze 170 stopni . Upieczony wyjąc i wystudzić a następnie przeciąć na dwa blaty.
Do miski dać mascarpone i wlać kremówkę. Ubijać na gęsty i sztywny krem. Brzoskwinie drobno pokroić.
Formę wyłożyć czystym papierem (samo dno) i ułożyć na dnie ciasto daktylowe. Wyłożyć część masy śmietanowej i posypać brzoskwiniami. Na wierzch ułożyć blat makowy, posmarować go kremem i tez posypać brzoskwiniami ( czego ja nie zrobiłam bo zapomniałam o leżących obok brzoskwiniach). Ułożyć kolejny blat (ja dałam makowy ale tu jak kto chce) i ponownie masa i brzoskwinie. I tak do końca. Wierzchni blat również posmarować masą i ułożyć brzoskwinie. Wstawić do lodówki i tam przechowywać.






środa, 25 grudnia 2019

Chałka jogurtowa

Taka powtórka dzisiaj, bardzo już starego przepisu. Moje forumowe koleżanki pieką ją dosyc często a ja nic. No to przy święcie nadrabiam. Jedyną zmianą jaką dokonałam, to tylko dodatek skórki otartej z cytryny



Składniki:

- 250 g mąki (u mnie typ 550)
- 1 jajko ( rozbełtać i część zostawić do posmarowania chałki)
- 100 ml jogurtu naturalnego ( powinien byc gęsty)
- 1 łyżeczka suchych drożdży
- 4 - 6 łyżek cukru
- 4 łyżki mleka 
- 1 łyżka masła ( miękkiego)
- 1/2 łyżeczki soli (łyżeczki kawowej) lub 1/3 łyżeczki herbacianej

Drożdże wymieszać z cukrem(mała łyżeczka cukru) i ciepłym mlekiem. Zostawić na kilka minut aż się napuszą. Do miski wsypać mąkę i sól. Dodać masło, jogurt, resztę cukru i podrośnięte drożdże. Dobrze wyrobić. Odstawić na ok. 1 godzinę w przykrytej misce, do wyrośnięcia. 
Następnie, uderzyć ciasto rękę aby wyleciał gaz. Wyłożyć na blat i podzielić na 3 części. Każdą z części delikatnie rozwałkować na długi i wąski prostokąt. Każdy z prostokątów zrolować jak roladę. Powstaną nam 3 wałeczki, które zaplatamy jak warkocz typowej chałki. Wkładamy do posmarowanej masłem foremki-keksówki . Odstawiamy do wyrośnięcia w przykrytej folią keksówce. Chałka powinna dużo urosnąć. Przed wstawieniem do piekarnika, smarujemy jajkiem i posypujemy czym kto lubi: makiem, kruszonką.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy ok. 30 - 40 minut.

Niżej fotka robiona innym telefonem  a chałka dopiero co wyszła z pieca


Ukroiłam taką gorącą. Kolory dziwnie przekłamane, ale nic na to nie poradzę. Za to widać bardzo delikatną strukturę ciasta






poniedziałek, 23 grudnia 2019

Strucla z makiem

W tym roku rodzina stwierdziła, że chcą struclę makową na święta. No i tak na raty robiona ale jest. Na razie stygnie sobie i dopiero rano ją ukroję. Ale zapowiada się nieźle. Ma odrobinę szwanku na urodzie, ale to raczej w niczym nie przeszkadza.
Fotka bardzo marnej jakości, bo światło w kuchni też byle jakie





Składniki:

Ciasto:

* 500 g mąki
* 150 - 160 g masła
* 2 całe jajka
* 3 żółtka (białka pozostawiamy bo będą potrzebne)
* cukier puder kilka łyżek (dałam chyba ok. 5 łyżek)
* ok. 80 ml śmietanki kremówki
* 50 g drożdży

Masa makowa:

* 400 g maku mielonego suchego
* 500 ml mleka
* 100 g masła
* 4 łyżki miodu
* cukier (ok. pół szklanki)
* bakalie (dałam posiekane migdały, rodzynki wcześniej namoczone, suszone śliwki, suszone morele, skórkę pomarańczową)
* 1 żółtko (białko zostawiamy do posmarowania ciasta)
* 3 białka (te pozostałe od ciasta) 
* aromat (można dać trochę np. amaretto czy naturalny ekstrakt migdałowy)

Sposób przygotowania:

Całą pracę nad struclami należy zacząć od przygotowania masy makowej. Ja zrobiłam ją dzień wcześniej. 
Zagotować mleko razem z cukrem i masłem. Dodać cały mak i mieszając , gotować na małym ogniu aż mak wypije całe mleko. Zdjąć z ognia, lekko przestudzić a następnie dodać miód i bakalie. Dokładnie wymieszać. Przełożyć masę do miski i pozwolić jej dobrze wystygnąć. Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki. Masę makową będziemy wykańczać tuż przed zwijaniem strucli. Odpowiednio wcześniej wyjąć ją z lodówki aby się ogrzała do temperatury pokojowej. Dodać żółtko i wymieszać. Z białek ubić pianę sztywną i delikatnie wymieszać z masą makową. Podzielić na dwie równe części i rozkładać na przygotowanym cieście.

Ja całe ciasto przygotowałam przy pomocy malaksera i wtedy trwa to dosłownie 3 minuty.
Do misy malaksera wsypać mąkę i dodać cukier puder, krótko pokręcić aby tylko napowietrzyć. Masło pokroić na mniejsze kawałki (nie musi być bardzo zimne, ale powinno być jednak chłodne) i dorzucić do misy. Drożdże wymieszać w kremówce do momentu aż się rozpuszczą. Wlać do mąki. Dodać również żółtka i jajka. Zamknąć misę malaksera i włączyć. Po krótkiej chwili mamy już gotowe ciasto. (
Jeżeli ktoś nie ma malaksera, wszystko te czynności można zrobić ręcznie. Mąkę z pudrem posiekać z masłem a następnie dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto.)
Wyjąć ciasto z malaksera na blat oprószony mąką i krótko zagnieść a następnie podzielić na dwie równe części. Następnie każdą z części ciasto rozwałkować na duży prostokąt (u mnie to było. ok. 42-42 cm x 30-31 cm). Ciasto posmarować tym pozostawionym białkiem i rozłożyć masę makową. Rozprowadzić ją tak aby była ok. 2 cm od obu długich boków i jednego krótkiego a ok. 4 cm od drugiego krótkiego boku ciasta. Najpierw delikatnie założyć na masę makową te pozostawione długie boki a następnie zacząć rolować od krótkiego boku z małym odstępem do boku z większym odstępem masy od brzegu. Należy zwrócić uwagę aby aby brzegi ciasta nie rozwinęły się w czasie rolowania. Ciasto ułożyć na dużym kawałku papieru, sklejeniem do spodu. Zawijać w papier dwa razy, zwracając przy tym uwagę aby spód ciasta (to sklejenie) i końce papieru były pod spodem, a papier powinien mieć luz nad ciastem ok. 1 cm. U mnie pomiędzy struclę a papier wchodzi dłoń na płasko. 
Bardzo ostrożnie przełożyć strucle na blachę do pieczenia (można też przełożyć do długich keksówek, ale tak aby strucle miały jeszcze miejsce do wyrastania na boki.). I teraz ciasto powinno sobie wyrosnąć aby wypełnić cały papier w który jest zawinięty. Ja wstawiłam blachę ze struclami do piekarnika nagrzanego do 40-50 stopni . Jak zobaczyłam, że już ładnie wyrosło, to podkręciłam temperaturę do 175 stopni i piekłam jeszcze ok. 40 - 45 minut. Przez papier wyraźnie widać, jak strucla się zarumieniła. Mój piekarnik zrobił mi psikusa, bo strucla która była w głębi trochę za mocno się przyrumieniła. 
Wyjąc blachę ze struclami z piekarnika i odstawić na bok. Po kilku minutach przeciąć papier na górze strucli i zostawić do zupełnego wystudzenia lub jeżeli mamy wprawę, spróbować przenieść je takie ciepłe, razem z papierem, na deseczkę. Jeszcze lekko ciepłe strucle polewamy lukrem jeżeli ktoś lubi. Można polać czekoladą lub jedynie oprószyć cukrem pudrem.
Należy bardzo uważać przy przenoszeniu ciepłych strucli bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że nam się połamią. Ja do przenoszenia użyłam cienkiej ale sztywnej deseczki, którą lekko delikatnie podkładałam  pod jedną struclę i za pomocą tej deseczki przenosiłam na deskę, na której całkowicie sobie wystygły. Dzięki temu, że nie wyjmowałam papieru spod spodu, łatwiej było manewrować gorącymi struclami.






sobota, 21 grudnia 2019

Sernik wiedeński

Klasyk. Robiony po mojemu. Ale bez spodu i z ganache na wierchu. A w środku trochę rodzynków i skórki pomarańczowej.





Składniki:

* 1,3 kg twarogu tłustego
* 10 jajek - rozdzielić na : 6 całych jajek + 4 żółtka  (razem) i  4 białka (na pianę)
* 200 g roztopionego i schłodzonego masła
* 1 opakowanie budyniu waniliowego (mam z dodatkiem wanilii budyń)
* 1,5 szklanki cukru drobnego
* dodatki jakie kto lubi. U mnie skórka pomarańczowa smażona plus garstka rodzynek
* ganache (100 g czekolady deserowej i 100 g kremówki)

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki miałam w temperaturze pokojowej.
Twaróg zmielić w maszynce dwa razy (ten drugi raz to normalnie gehenna dla mnie była). Przełożyć do dużej miski i wlać schłodzone masło, dodać budyń i  masło. Razem ukręcić na jednolitą masę.  ^ jajek i 4 żółtka ubić ze szklanką cukru na puszystą, wręcz białą masę. Mnie ubijanie zajęło ok. 8 minut. Dodać do masy serowej i ukręcić do dokładnego połączenia się składników. Z białek ubić sztywną pianę, dodając na koniec ubijania po łyżce pozostałego cukru. Dodać do masy serowej i bardzo delikatnie wymieszać szpatułką. Na koniec dodać skórkę pomarańczową i rodzynki, wcześniej namoczone i posypane mąką. Masę serową przelać do tortownicy o średnicy 27-28 cm, z wyłożonym na dnie papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Na dnie piekarnika ustawić wcześniej naczynie z wodą.  Wstawić sernik do piekarnika i po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 150 stopni. Piec jeszcze ok. 1 godziny. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika (ja wkładam rękawicę kuchenną) i tak zostawić sernik do zupełnego wystudzenia.
Na zimny sernik wylać ganache.





sobota, 14 grudnia 2019

Ciasto "Narine"

to nie jest ani moja nazwa ani mój przepis. Podpatrzyłam u Ingi Avak i po prostu zrobiłam. Zaintrygowało mnie prawie że biszkoptowe ciasto z miodem, które po upieczeniu jest jak decha. Smarowanie ciasta po papierze to gehenna. Pierwszy blat zanim rozsmarowałam to wszystko było w tej miodowej masie i wszystko się kleiło. Kolejne już łatwiej mi szły. Starałam się równo rozsmarować ale ono i tak równe po upieczeniu nie jest. Widać taka jego uroda. Ale za to jest przepyszne w smaku. Blaty z deski zrobiły się puchate, mięciuteńkie.








Składniki:


Ciasto:

* 5 jajek (moje były spore jajka, na pewno większe niż sklepowe "L")
* 1 szklanka cukru drobnego (taka niepełna)
* 4 łyżki miodu
* 1 łyżeczka sody
* 400 g mąki
* 50 g kakao

Krem:

* 1 szklanka mąki
* 1 szklanka cukru (niepełna)
* 1 litr mleka
* 200 (temperatura pokojowa - dodajemy do gorącego budyniu) + 100 g masła (powinno być bardzo, bardzo miękkie, dodajemy do zimnego budyniu)
* 1 kieliszek koniaku (lałam wprost z flaszki i wg mnie to było ok. 50 ml)

Sposób przygotowania:

Najlepiej zacząć od ugotowania budyniu - kremu. W rondlu wymieszać mąkę i cukier. Dolewać stopniowo mleko i cały czas energicznie mieszać. Rondel ustawić na ogniu. Podgrzewać, przez cały czas mieszając. Szczególnie dokładnie mieszać przy brzegu dna rondla, bo tam lubi mąka się zbierać i przywierać. Ciągle mieszając doprowadzić do zagotowania. Budyń nie będzie zbyt gęsty. Odstawić na jakieś 10 minut, co jakiś czas mieszając, żeby nie zrobił się wierzchu budyniu kożuch. Kiedy budyń będzie lekko przestudzony, pokroić na małe kawałki masło (200 g) i wrzucić do budyniu,. Mieszać dopóki całe masło nie roztopi się i nie połączy bardzo dokładnie z budyniem. Teraz wierzch budyniu nakryć folią i odstawić do zupełnego wystudzenia. Zanim budyń wystygnie, my pieczemy blaty ciasta.

Do dużej miski wbić całe jajka i dodać cukier. Ubijać do białości.  Mnie zajęło to ok. 8 - 10 minut  (na biszkopt trzeba by ubijać jeszcze trochę). Miód wymieszać z sodą. Dodać do ubitych białek i krótko razem ubić. Mąkę wymieszać z kakao. Stopniowo dodawać do masy jajecznej. Powstanie dosyć gęste i lepkie ciasto. Całe ciasto podzielić na 4 równe części. Ja najpierw podzieliłam na dwie równe a potem każdą z nich, ponownie na dwie części. Formę o rozmiarze 24 x 36 cm odwrócić do góry dnem. Lekko posmarować masłem w kilku miejscach (chodzi o to aby papier się za bardzo nie przesuwał). Wyłożyć 1 z części ciasta i rozsmarować równo z brzegami formy. Piekarnik nagrzać do 175-180 stopni i wstawić formę z ciastem . Pieczemy ok. 8-10 minut. Zdejmujemy razem z papierem i odstawiamy na kratkę do wystudzenia. W ten sposób pieczemy pozostałe trzy blaty. Po wystudzeniu blaty niczym deski się robią. Należy odwrócić je do góry nogami i delikatnie oderwać papier.

Kiedy blaty stygną, kończymy krem. Zimny budyń należy krótko zmiksować a następnie dodać kawałeczki tego bardzo miękkiego masła (100 g). Miksujemy razem.

Formę wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno zawsze wykładam) i ułożyć pierwszy blat ciasta. Z kremu odłożyć ok. 4-5 łyżek  a resztę podzielić na 3 równe części. Na blat w formie rozsmarować jedną część kremu. Ułożyć na kremie kolejny blat ciasta i ponownie posmarować kremem. I tak do końca. Ostatni blat ciasta posmarować tym odłożonym kremem.
Ciasto odstawić do lodówki na kilka godzin ( u mnie zawsze nocuje w lodówce). Rano udekorować (lub nie) startą czekoladą, posiekanymi orzechami czy co kto lubi.



sobota, 7 grudnia 2019

Ambasador

To już taki historyczny wypiek, bo pierwszy raz jadłam to ciasto jakieś 25 lat temu. Pogapiłam się po internecie, żeby przypomnieć sobie ten wypiek i zrobiłam oczywiście swoją wersję. Taką dla dorosłych . Na fotkach może i nie wygląda, ale ciasto jest ponad rant formy. Na wierzchu miały być jeszcze brzoskwinie i dopiero galaretka. Niestety, ale nie miałam już jak ich ułożyć i wylałam samą galaretkę.




Składniki:

* Biszkopt kakaowy z 4 jajek. Mój wyrósł dość wysoki ale niezbyt równy. Miał być przecięty na dwa blaty, ale na szczęście nie zrobiłam tego, bo biszkopt po ułożeniu na nim ciężkich warstw kremowych, mocno się zniżył. Moje proporcje podaję niżej:

* 4 jajka w temperaturze pokojowej, rozdzielone na białka i żółtka
* pół szklanki mąki
* 2 łyżki kakao ale takie odmierzone z górką
* 1 mała łyżeczka proszku do wypieków
* 3/4 szklanki cukru drobnego do wypieków

Zrobiłam jak większość biszkoptów robię, że najpierw piana z białek z dodatkiem cukru, potem dodaję żółtka a na końcu mąkę z proszkiem i kakao. Delikatnie wymieszane i wylane na formę 24 x 36 cm. Piekłam pół godziny w 170 stopniach

Kremy:

Podstawa kremów: 

* 1 litr mleka (dałam 3,2% tłuszczu)
* 500 g masła - temperatura pokojowa
* 8 łyżek cukru
* 4 żółtka
* 2 opakowania budyniu waniliowego
* 4 łyżki mąki

Dodatki:

* biały krem: słoik odsączonych z zalewy brzoskwiń i dobrze osuszonych. Zalewę zostawiamy
Brzoskwinie należy pokroić na mniejsze kawałki

* ciemny krem:
* 3 łyżki kakao
* 100 g czekolady gorzkiej bądź deserowej drobno posiekanej
* słoik wiśni po nalewce (ja miałam słoik o pojemności pół litra, wiśnie same tak sobie w nim czekały na wykorzystanie)

* nasączenie : zalewa z brzoskwiń 
* wódka
* zwykłe herbatniki
* 2 galaretki brzoskwiniowe

Sposób przygotowania:

W szklance mleka rozmieszać budynie, mąkę i żółtka. Pozostałe mleko zagotować z cukrem. Na gotujące się mleko wlewać powoli mieszaninę , cały czas mieszając w rondlu. Zagotować i odstawić rondel. Wierzch budyniu nakryć folią i odstawić do zupełnego wystudzenia. Masło ubić na puch i ciągle ubijając dodawać po łyżce zimnego budyniu. Na koniec wlać wódki albo spirytusu (ja miałam jakieś resztki wódki, więc wlałam wódkę) Krótko już wymieszać a następnie podzielić krem na dwie równe części. Do jednej dodać kakao i dokładnie wymieszać a następnie dodać posiekaną czekoladę i wiśnie (ja dałam całe wiśnie ale można przekroić na mniejsze kawałki wtedy ciasto będzie się wygodniej kroić). Wymieszać. 
Biszkopt włożyc do formy i nasączyć zalewą z brzoskwiń wymieszaną z wódką lub spirytusem. Ja miałam ok. 1 szklanki tej zalewy.
Na biszkopt rozłożyć równą warstwą masę ciemną. Na masie poukładać herbatniki, które można zwilżyć tak jak ja, resztką nasączenia biszkoptowego. 
Do jasnego kremu dodać brzoskwinie i wymieszać. Wyłożyć krem równą warstwą na herbatnikach. Wyrównać .
Jeżeli ktoś ma wyższą formę to może na wierzchu poukładać brzoskwinie (z kolejnego słoika czy puszki) i zalac tężejącą galaretką, którą należy rozpuścić w 3 szklankach wody.
Ciasto wstawić do lodówki i tam przechowywać









sobota, 30 listopada 2019

Makowiec śmietanowy

tak mniej więcej nazywa się to ciasto. Widziałam je na niemieckich stronach pod nazwą Shmand Mohnkuchen. Ja oczywiście zrobiłam w swoich proporcjach niż te które widziałam. Dostosowałam po prostu do siebie. I wyszedł genialny w smaku makowiec, przy którym jest bardzo niewiele pracy. Robiłam go w tortownicy 28 cm i to był błąd, bo ciasto wyłaziło mi z niej. Tę samą proporcję proponuję w dużej formie zrobić. Takie 24 x 36 cm. Będzie niższe zdecydowanie, ale to tylko lepiej dla niego będzie. O wiele lepiej będzie się kroić. 








Składniki:

Ciasto:

To zwykłe półkruche ciasto, więc każdy może zrobić wg swojego przepisu. Ja dałam takie składniki:
 * 300 g mąki
* 100 g masła
* 1 jajko + 1 żółtko
* 1 płaska łyżeczka proszku do wypieków
* 1 łyżka śmietany
* 4 łyżki cukru pudru

Ja wsadziłam wszystkie składniki do malaksera i po minucie miałam już piękne, miękkie ciasto, które rozwałkowałam w tortownicy o średnicy 28 cm, formując delikatnie brzeg. Ciasto z tej ilości spokojnie starczy na wylepienie formy 24 x 36 cm . Wtedy będziemy mieć niższe ciasto ale zdecydowanie będzie się lepiej kroić.
Ciasto podpiec ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Wyjąć i wystudzić. Przed pieczeniem dobrze jest ciasto ponakłuwać widelcem. 


Masa makowa:

* 1 litr mleka
* 3 opakowania budyniu waniliowego (każde na pół litra mleka)
* 1 jajko
* 300 g maku mielonego suchego
* 150 g masła
* 250 g śmietany tłustej 30%  (kwaśnej śmietany, gęstej a nie kremówki) Może być ciut mniej tłusta, ale nie może mieć  mniej jak 24% tłuszczu.  
Taką śmietanę można sobie samemu przygotować. Wystarczy kliknąć w ten link: KLIK
* filiżanka cukru ) można da więcej trochę

W ok. szklance mleka wymieszać budynie i jajko. Dokładnie, żeby nie było grudek. Resztę mleka zgotować. Na gotujące się mleko wlewać pomału wymieszane w mleku budynie. Doprowadzić do zagotowania, przez cały czas mieszając. Zdjąć z ognie gęsty i jednolity budyń. Do takiego gorącego wsypywać stopniowo mak i mieszać bardzo dokładnie. Kiedy masa trochę przestygnie (trochę jedynie, tak z 5-10 minut) dodać pokrojone na mniejsze kawałki masło. Mieszać aż całe masło roztopi się i połączy z masą makową. Teraz można dodać śmietanę. Wymieszać dokładnie i wylać na podpieczone i wystudzone ciasto. Wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i piec ok. 40 minut. Po ty czasie należy przygotować: 

Masa śmietanowa:

* 400 g śmietany gęstej, kwaśnej i tłustej. Najlepiej 30%  śmietana. Może być 24%, ale nie mniej.
* 4 żółtka
* 4 białka
* 100 g cukru (dałam cukier puder)

Śmietanę wymieszać z żółtkami i cukrem, tak aby cukier cały się rozpuścił a masa była jednolita i napowietrzona. Białka ubić na sztywno. Dodać do masy śmietanowo-żółtkowej i bardzo delikatnie wymieszać. Wyjąć ciasto z piekarnika, temperaturę zmniejszyć do 160 stopni. Na wierzch wylać masę śmietanową. Całość zapiekać jeszcze ok. 20 minut.  Po tym czasie piekarnik wyłączyć i zostawić w nim ciasto na ok. pół godziny. Następnie lekko uchylić piekarnik i wystudzić całkowicie. 








sobota, 23 listopada 2019

Ciasto miodowo-kawowe

No i zaczął się czas ciast z miodem. O ile samego miodu nie lubię, tak ciasta z miodem kocham. Najmniej z nich kocham pierniki. Do dzisiejszego wypieku można oczywiście dodać przyprawę do piernika, ale ja zdecydowanie wolę smak i zapach kawy i miodu. Tak jak i można zrobić zupełnie inne masy do przełożenia. Ja na pewno będę robić to ciasto jeszcze z innymi przełożeniami, choć to co wybrałam bardzo dobrze mi się komponuje.






Składniki:

Ciasto:

* 500 g mąki
* 1 szklanka cukru
* 1 szklanka miodu (płynny)
* 1 szklanka oleju
* 1 szklanka mocnej kawy (ja zrobiłam espresso)
* 4 jajka
* 2 łyżeczki sody

Masa orzechowa:

* 200 g mielonych orzechów włoskich (można dać więcej, np. 250 g)
* 8 łyżek mleka (albo ciut więcej, ale to należy sobie samemu kontrolować i w zależności jak gęstą masę chcemy. Masa po wystudzeniu gęstnieje)
* 1 szklanka cukru pudru
* 1 żółtko
* 3-5 łyżek masła
* spirytus (ja dałam chyba z 6 łyżek)

Dodatkowo: powidła lub dżem z czarnej porzeczki


Sposób przygotowania:

Wbić całe jajka do dużej miski i dodać cukier. Ubić mikserem. Nie musi być ubite do białości, byle tylko trochę cukier się rozpuścił. Następnie dodać cały miód i krótko ubić. Kolej na olej. Dodać i krótko ubić. I kawa. Wlewać i ubijać. Byle tylko połączyły się składniki. Teraz dosypać mąkę i dodać sodę. Wymieszać mikserem aby ciasto stało się jednolite. Całe ciasto podzielić na trzy równe części.
Formę 24 x 36 wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 170 stopni. Na dno formy wylać 1/3 ciasta, wyrównać i wstawić do piekarnika. Piec ok. 20 minut, grzanie góra-dół. Po upieczeniu wyjąć ciasto na kratkę i wystudzić. Tak samo upiec kolejne dwa blaty ciasta.

Masa orzechowa: do rondelka wlać mleko, dodać cukier i doprowadzić do zagotowania. Wsypać zmielone orzechy. Całość chwilkę gotować. Zdjąć z palnika i dodać masło. Mieszać aż masło połączy się z masą orzechową. Chwilę przestudzić i do mocno ciepłej ale nie gorącej masy dodać żółtko. Szybko wymieszać. Jeszcze chwilę studzić i dodać spirytus.

Na pierwszy blat ciasta rozsmarować powidła lub dżem. I tu można zrobić np. krem budyniowy  czy z kaszy manny (ja miałam taki zamiar ale czasu zabrakło). Ułożyć kolejny blat ciasta i wyłożyć na niego jeszcze ciepłą masę orzechową. Rozsmarować równą warstwą. Na masie ułożyć ostatni blat ciasta.
Wierzch ciasta możemy posypać no. jedynie pudrem albo, tak jak ja, zrobić ganache (100 g kremówki i 100 g czekolady rozpuścić razem w kąpieli wodnej)



sobota, 16 listopada 2019

Ciasto Popapraniec

Nie wiem skąd taka nazwa. Na wielu stronach widziałam to ciasto i jakoś przerażało mnie jego zrobienie. Zupełnie niepotrzebnie bo ciasto naprawdę bardzo przyjemnie się robi. Ja stworzyłam swoją wersję tego ciasta. Może kolory w samym cieście nie są zbyt wyraziste, ale to dlatego, że dałam za mało maku do jednej z części ciasta, a do tego był to mak mielony. Wszędzie widzę z dodatkiem wiórek kokosowych. Ominęłam ten składnik. Za to użyłam tartych migdałów (ze skórką tarte były). Ciasto w rzeczywistości wygląda o wiele lepiej ale ja nie za bardzo potrafię zrobić zdjęcia , szczególnie aparatem telefonicznym. Więc jest jak jest, ale najważniejsze, że ciasto jest przepyszne po prostu.




Składniki:

Biszkopt:

* 8 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 1,5 szklanki cukru drobnego do wypieków
* 1,5 szklanki mąki tortowej (dałam 1 łyżkę więcej bo miałam duże jajka)
* ok. 100 ml oleju - lałam na oko, ale to była gdzieś taka własnie ilość
* 1,5 łyżeczki octu
* 1 łyżeczka proszku do wypieków
* 1 czubata łyżka kakao
* 2 łyżki maku (lepiej dodać jedną więcej, szczególnie jeżeli jest to mak mielony. Ja podaję dokładnie jak jest w prezentowanym cieście
* 2 łyżki tartych migdałów ( i tu również można jedną łyżkę więcej dać)

Masa budyniowa:

* 3 szklanki mleka (750 ml)
* 1/2 szklanki cukru
* cukier waniliowy z dodatkiem wanilii
* 3 łyżki mąki (odmierzone z małą górką)
* 3 łyżki maizeny (skrobia kukurydziana) - również z małą górką odmierzone
* 250 g masła - temperatura pokojowa
* solidny kieliszek wódki

Dodatkowo:

* do nasączenia ok. 300 ml wody wymieszanej z łyżeczką cukru i sokiem z połowy cytryny a do tego solidny kieliszek wódki

* spory słoiczek dżemu z czarnej porzeczki (miałam wyrazisty, kwaskowy dżem własnej produkcji)

* 100 g płatków migdałowych - podprażone na sucho na gorącej patelni

* polewa : 100 g gorzkiej czekolady i 100 g śmietanki kremówki - jednym słowem ganache


Sposób przygotowania:

Zacząć od upieczenia biszkoptu. Formę 24 x 36 cm wyłożyć dno, papierem do pieczenia. 
Mąkę wymieszać z proszkiem. Dodatki: kakao, tarte migdały i mak włożyć do osobnych miseczek. 
Białka przełożyć do dużej miski i dodać szczyptę soli. Ubijać. Kiedy otrzymamy już gęstą pianę, nie przerywając ubijania dosypujemy po łyżce cukru. Ubijamy dotąd, dopóki cukier całkowicie nam się nie rozpuści. Zółtka dać do miseczki, wlać do nicj olej i ocet. Dobrze wymieszać aż powstanie taka gęsta emulsja. Ubijając białka, wlewać pomału masę żółtkową. Kiedy wszystko się połączy, odstawić już mikser i przesiać mąkę. Wymieszać dokładnie szpatułką. Ciasto podzielić na trzy równe  (a jak nie będą równe to i tak się nic nie stanie) części i każdą z nich przełożyć do osobnych miseczek z przygotowanymi dodatkami. Szybko a dokładnie wymieszać ciasto w każdej z miseczek. Nabierać łyżką i układać kupki ciasta na dnie formy, na przemian. U mnie wyszły dwa piętra ciasta. Końcówką łyżki przemieszać wszystko aby powstał taki marmurkowy wzór. Formę z ciastem wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 30-35 minut. Upieczony biszkopt wyjąc i wystudzić a następnie przekroić na dwa, równej grubości blaty.
Jak biszkopt jest w piecu, możemy wziąć się za przygotowanie kremu. Dwie szklanki mleka wlać do rondla, dodać cukier i cukier waniliowy, doprowadzić do zagotowania. W pozostałym mleku rozprowadzić obie mąki, tak aby nie było żadnych grudek (najlepiej wlać do mąki trochę tylko mleka, dokładnie wymieszać i uzupełnić pozostałym mlekiem). Na gotujące się mleko wlewać bardzo powoli mieszaninę, bały czas mieszając w rondlu. Doprowadzić do zagotowania. Budyń nie powinien być zbyt gęsty. Folią nakryć wierzch budyniu i odstawić do wystudzenia. Jak ja to mówię: wywalam na balkon. Po wystudzeniu należ już przygotować krem. Masło dobrze utrzeć, do białości. Do utartego masła dodawać po 1 łyżce budyniu i wciąć ucierać. Kiedy masa będzie już utarta i puszysta, wlać wódkę i szybko wymieszać. 
Pierwszy blat ciasta nasączyć połową ponczu. Wyłożyć ok. 2/3 kremy. wyrównać. Drugi blat ciasta również nasączyć (stronę, która pójdzie do środka ciasta) i ułożyć na kremie. Na wierzch wysmarować resztę kremu. Czas na dżem. Jeżeli mamy bardzo gęsty, to dobrze jest go bardzo, ale bardzo delikatnie podgrzać. Wtedy bardzo dobrze będzie się rozprowadzał po powierzchni kremu. Dżem małymi kupkami rozłożyć na kremie a następnie rozprowadzić go po całej powierzchni. Na dżem posypać podprażone na suchej patelni, płatki migdałowe. Na płatki polać ganache (miskę z kremówką ustawić na rondelku z gorącą wodą, podgrzać a następnie dodać do niej połamaną czekoladę). Wymieszać i polać po płatkach migdałowych. 







Wychodzi nam wielki kawał przepysznego placka. Ciasto sięga ponad rant formy






sobota, 9 listopada 2019

Łaciaty sernik z mlekiem skondensowanym, i krówkową polewą

Wyciagałam z lodówki co się dało. Podstawą był kilogram sera "mój ulubiony". A później wsadzałam do niego co sie pod rękę nawinęło. I nie powiem, ale bardzo, bardzo smaczny wyszedł. Miała być w środku jeszcze czekolada, ale biała wyszła z domu i była tylko gorzka. Więc nie ma wcale czekolady




Sernik łaciaty:

Składniki:

*1  kg twarogu sernikowego śmietankowego (powyżej 24% tłuszczu) - miałam "Mój ulubiony"
* 500 g mascarpone
* 200 g śmietanki kremówki
* 6 jajek (miałam duże jajka)
* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
* 1 opakowanie budyniu waniliowego 
* 1 opakowanie budyniu czekoladowego ( dziwnym trafem wybył z domu, więc dałam śmietankowy i 1 łyżkę kakao)

Na polewę : 

* 300 g cukierków krówek
* ok. 80 - 100 ml śmietanki kremówki

Spód sernika:

 Ja zrobiłam z pokruszonych herbatników z dodatkiem 1 łyżki kakao, wymieszanych z roztopionym masłem. 


Sposób przygotowania:

Użyłam formy 24 x 36 cm, gdzie dno wyłożyłam papierem do pieczenia. Na dno wysypałam pokruszone herbatniki i ugniotłam dnem szklanki. Podpiekłam ok. 12 minut. Wystudziłam.

Do dużej, ale naprawdę dużej miski dać twaróg sernikowy i mascarpone. Krótko razem zmiksować. Tyle tylko aby ser się rozluźnił i połączył z mascarpone. Teraz wlewamy śmietankę i mleko skondensowane,  i ponownie bardzo krótkie miksowanie. Dodajemy całe jajka i ponownie miksowanie, byle tylko jajka połączyły się z masą serową. Masę podzielić na dwie części. Do jednej dodać budyń waniliowy a do drugiej czekoladowy ( tu miałam plan żeby dodać do ciemniej części czekoladę deserową a do jasnej białą czekoladę. Niestety, ale nie było w domu i jest to co jest). Wymieszać masy serowe z dodanymi budyniami a następnie  wylewać naprzemiennie na dno formy. Po wylaniu masy serowej, stuknąć kilka razy dnem formy o blat. 
Wstawić na piekarnika nagrzanego do 155-160  stopni, z ustawionym na dnie naczyniem z wodą (to taka namiastka kąpieli wodnej) i piec ok. 1 godz. 15 minut.  Na ok. 10 minut przed końcem pieczenia, wyjęłam sernik i obkroiłam go nożem od boków formy i ponownie się piekł. Po wyłączeniu się piekarnika, zostawiłam w nim sernik na ok. 15 minut  a następnie minimalnie uchyliłam drzwiczki. Po kolejnych 15 minutach, otworzyłam już więcej drzwiczki i zostawiłam sernik do zupełnego wystudzenia.


Polewa: Polewę oczywiście należy zrobić kiedy sernik jest zupełnie zimny. Kremówkę wlać do rondelka i wrzucić do niego również , pokrojone na mniejsze kawałki (szybciej wtedy się rozpuszczą). Podgrzewamy mieszając aż cała masa będzie jednolita. Gorącą wylewamy na sernik a sernik wstawiamy do lodówki. 

* Sernik nie jest zbyt słodki. Jeżeli lubicie słodkie ciasta to należy do masy serowej dodać cukier puder







sobota, 2 listopada 2019

Krążki drożdżowe

Ot, tak mnie naleciało na coś drożdżowego. Na paczki jestem dzisiaj za leniwa. Ale krążki, już proszę bardzo :) Szybko, przyjemnie i pysznie



Składniki:


* 600 g maki (użyłam typ 450, ale na pewno lepsza będzie typ 550)
* 30 g drożdży
* 250 ml mleka
* 2 całe jajka + 2 żółtka
* 80 g masła
* 5-6 łyżek oleju
* 4 łyżki cukru
* trochę spirytusu

Olej + smalec (przewaga smalcu) do smażenia

Do małej miseczki wkruszyć drożdże, dodać małą łyżeczkę cukru. Odstawić do wyrastania. Do pozostałego mleka wkroić masła i doprowadzić do jego rozpuszczenia w ciepłym mleku. Jajka i żółtka ubić z cukrem, byle tylko cukier się rozpuścił. Mąkę przesiać do miski, zrobić w mące mały dołek i wlać drożdże, przysypując z wierzchu mąką. Po brzegach wlać ciepłe mleko. Jak będzie wyraźnie widać, że drożdże wyrastają, zacząć wyrabiać i dodawać od razu ubite jajka. Kiedy ciasto będzie już wyrobione i jednolite, dodawać po łyżce oleju. Na koniec dodać spirytus. Ciasto posypać delikatnie mąkę, miskę przykryć i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno co najmniej podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto wyjąć na blat oprószony mąką. Odgazować a następni rozwałkować delikatni na grubość ok. do 1 cm. Szklanką wycinać krążki a w środku wycinać małe dziurki. Układać na blat wyłożony ściereczką bawełnianą i przykryć drugą ściereczką. Niech sobie wyrastają. Okrawki ciasta ponownie zagniatamy i powtarzamy wałkowanie i wycinanie. 
W rondlu rozgrzać olej ze smalcem, to temperatury ok. 170 stopni. Wkładać po kilka krążków i od razu rondel przykryć pokrywką. Jak ta strona się zrumieni, odwrócić krążki na drugą stronę i dosmażyc już bez przykrywania. Wyjmować na tacę wyłożoną ręcznikami kuchennymi. Wystudzić i posypać pudrem.



piątek, 1 listopada 2019

Ciasto "Piasek pustyni"

Gdzieś kiedyś mi mignęło to ciasto. Przypomniałam sobie i zaczęłam szukać. Ponoć to ciasto siostry Anastazji, czego nie mogę sprawdzić bo nie mam żadnych książek z tymi przepisami. Roboty przy nim po kokardę. Tak więc polecam na dwa dni rozłożyć pracę nad ciastem. Ja tak zrobiłam i dzisiaj było już łatwiej. Ciasto wychodzi baaaaaaaaaaardzo wysokie. Musiałam zrobić nadstawki do formy, bo jest wyższe o jakieś 2-3 cm od formy. Moje formy mają proste ścianki, więc jeżeli ktoś ma formę ze ściankami rozszerzającymi się , wyjdzie ciut niższe.








Składniki:

Pierwszego dnia należy przygotować:

Biszkopt makowy:

* 5 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 3/4 szklanki cukru
* 2/3 szklanki suchego maku (ja dałam mak mielony)
* 2/3 szklanki mąki
* 1 łyżeczka proszku do wypieków

Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli. Nie przerywając ubijania dosypywać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę cukru należy dosypać gdy poprzedni cukier rozpuści się. Do ubitej piany z cukrem dodawać po jednym żółtku, nie przerywając ubijania. Tylko tym razem bardzo krótko, tylko do połączenia składników. Mąkę wymieszać z proszkiem. Przesiać mąkę do masy jajecznej i delikatnie wymieszać łopatką. Na koniec dosypać mak i równie delikatnie wymieszać. Ciasto wylać na dno formy 24 x 36 cm, z dnem wyłożonym papierem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170-175 stopni i piec ok. 30 minut.  Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić. Na drugi dzień przeciąć na dwa blaty.

Biszkopt mocno kakaowy:

* 6 jajek - rozdzielić na białka i żółtka
* 3/4 szklanki cukru
* 2/3 szklanki mąki
* kakao ( uzupełnić szklankę w której jest mąka z małą górką dodatkowo)
* 1 płaska łyżeczka sody


Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli. Nie przerywając ubijania dosypywać po łyżce cukru. Kolejną łyżkę cukru należy dosypać gdy poprzedni cukier rozpuści się. Do ubitej piany z cukrem dodawać po jednym żółtku, nie przerywając ubijania. Tylko tym razem bardzo krótko, tylko do połączenia składników. Mąkę wymieszać z proszkiem i kakao.  Przesiać do masy jajecznej i delikatnie wymieszać. Ciasto wylać na dno formy 24 x 36 cm, z dnem wyłożonym papierem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170-175 stopni i piec ok. 30 minut.  Upieczone ciasto wyjąć i wystudzić. Na drugi dzień przeciąć na dwa blaty.


Kolejnego dnia należy przygotować:

Masę kakaową:

* 1/2 szklanki mleka
* 250 g masła
* 1/2 szklanki cukru
* 3 łyżki kakao odmierzone z małą górką

Do rondelka wlać mleko, dodać ok. 100 g masła, cukier i kakao. Dokładnie wymieszać i ustawić na rondelek na małym ogniu. Mieszając cały czas doprowadzić do zagotowania. Zdjąć z ognia i dokładnie wystudzić. Pozostałe masło utrzeć na puch (ok. 5 minut mikserem) a następnie nie przerywając ucierania dodawać do łyżce masy kakaowej.

Na dno formy ułożyć jeden blat biszkoptu makowego. Na biszkopt wyłożyć masę kakaową i rozsmarować równą warstwą. Na masie kakaowej ułożyć jeden blat biszkoptu kakaowego. Na kakaowy blat wyłożyć

Masa śmietankowa:

* 500 g śmietanki kremówki mocno schłodzonej
* 2 opakowanie galaretki cytrynowej
* 1,5 szklanki wody wrzącej do rozpuszczenia galaretki

Galaretkę dokładnie rozmieszać w wodzie a następnie schłodzić do momentu początków tężenia. Kremówkę obić na sztywno a następnie pomału wlewać tężejącą galaretkę, przez cały czas mieszając. Od razu wyłożyć na blat kakaowy i rozsmarować równą warstwą. Na masę śmietankową ułożyć blat biszkoptu makowego.  Na  makowy blat wyłożyć :

Masa pomarańczowo-jabłkowa:

* 2 pomarańcze
* 3 jabłka - dałam średniej wielkości renety
* 1 opakowanie galaretki pomarańczowej
* ewentualnie można dodać cukier do smaku

Pomarańcze wyfiletować, a z pozostałości wycisnąć sok. Fileciki podzielić na trochę mniejsze części. Przełożyć razem z sokiem do rondelka. Jabłka obrać i zetrzeć na tarce i dodać do pomarańczy. Ustawić rondelek na małym ogniu i podsmażyć całość.  Go gorącej masy wsypać galaretkę i zdjąć rondelek z ognia. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Masę wyłożyć na blat makowy.
Całość przykryć blatem biszkoptu kakaowego.

Na wierzch można wylać polewę czekoladową lub po prostu posypać cukrem pudrem.













sobota, 26 października 2019

Kotleciki "szuszu"

Podejrzałam u Heleny z "Moje Walijskie Pichcenie"  . Bardzo spodobał mi się ten sposób przygotowania drobiu na obiad. Szybko i pysznie. Mięso wyszło delikatne, mięciutkie i soczyste.  Ja robiłam z pojedynczego fileta więc składniki marynaty podzieliłam na pół. Ale podam tak, jak Helenka, na większą ilość .  Poniżej zdjęcie zrobione mojego obiadowego talerza, ustawionego w pełnym słońcu. Bardzo fajnie widać , że mięso otulone jest ciastem




Składniki:

* 1 podwójny filet kurczaka

 Marynata/ciasto

2 żółtka
* 3-4 łyżki gęstej śmietany 
* 4 łyżki oleju
* 4 łyżki mąki ziemniaczanej (ja dałam maizenę, której najczęściej używam)
* 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę (ja nie lubię czosnku a do drobiu wydaje mi się wręcz agresywny, więc nie daję)
* sól do smaku
* 1 łyżeczka papryki słodkiej wędzonej
* 1/2 łyżeczki papryki ostrej (lub mniej)
* pieprz świeżo zmielony

* masło klarowne do smażenia

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki marynaty wymieszać dokładnie w sporej miseczce. Filet podzielić na małe kotleciki, cięte po skosie, o grubości ok. 1 cm. Mięso włożyć do marynaty i dokładnie wymieszać, aby każdy kawałek był dokładnie obklejony nią. Miskę nakryć i wstawić do lodówki na kilka godzin. Ja przygotowałam z samego rana a smażyłam ok. 13-ej, więc mięso siedziało w marynacie ok. 6 godzin. Na pół godziny przed smażeniem, wyjąć miskę z mięsem z lodówki, aby mięso nabrało temperatury pokojowej. 
Rozgrzać patelnię z masłem klarowanym. Układać mięso na rozgrzanym maśle, nie zdejmując marynaty, a nawet dbając o to, żeby była dokładnie na całym kawałku mięsa. Smażyć mięso na średnim ogniu, najpierw z jednej strony  aż uzyska złoty kolor, następnie przewrócić na drugą stronę i również smażyć na złoty kolor. 
Po usmażeniu można odsączyć na papierowym ręczniku, ale ja tego nie robiłam. 

Helenko, bardzo Ci dziękuję za przepis 😍