No bo tak to właśnie było. Nie dziwcie się tym dziwnym proporcjom bo wyciągałam z lodówki i dowalałam do michy. Ciasta na spód nie robiłam tylko leniwie sięgnęłam po biszkopty. No bo jak sprzątanie to sprzątanie 😂 To samo z wierzchem sernika
Mały serniczek.
Serniczek bo w tortownicy o średnicy 20cm.
Dno wyłożyłam biszkoptami.
Do miski dałam:
* 670g twarogu półtłustego (taki kawałek był w lodówce),
* 100g mięciutkiego masła,
* 5 całych jajek,
* 1 opakowanie budyniu śmietankowego,
* 2 kopiate łyżki śmietany 18% (resztka z kubka),
* tak z 50ml kremówki(też resztka z kubka),
* no i puder do smaku.
To wszystko potraktowałam blenderem-żyrafą aż masa zrobiła się gładka. Na koniec dałam ekstrakt migdałowy. I to do tortownicy przelałam. A że wydawał mi się taki goły to postanowiłam go na koniec ubrać i znalazłam w szafce amaretti. No to se ich tak sporo pokruszyłam na wierzch.
Piekarnik na 160 stopni i siedział w nim serniczek 1godzinę i 15-20 minut. Po upieczeniu ino drzwiczki uchyliłam tak minimini i sobie stygł. No i okazał się być naprawdę smacznym. A kruszonka z amaretti jest genialna.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz