środa, 31 grudnia 2025

Szarlotka krucho-drożdżowa

 Tak, kolejny raz piekę bo to ulubiona z wszystkich szarlotek. Za każdym razem jakieś minimalne zmiany robię bo doskonałości nie ma co zmieniać. Po raz pierwszy upiekłam ją chyba jakieś 15-16 lat temu. Na starym jeszcze blogu podawałam przepis dokładnie 13 lat temu. 



Składniki:

Ciasto:

* 500 g maki pszennej tortowej ( z tego zostawić tak ze 2-3 łyżki do wałkowania ciasta)

* szczypta soli

* 250 g masła schłodzonego

* 4 żółtka (od dużych jajek miałam)

* 4 łyżki śmietany 18% - odmierzane z małą górką

* 4 łyżki cukru - też z górką odmierzane

* 30 g drożdży świeżych 

* kilka łyżek bułki tartej lub kaszy manny. Ja wolę bułkę tartą. 


Dodatkowo:

* 2 kg jabłek szarlotkowych - u mnie było trochę więcej i używałam jabłek odmiany boiken, wg mnie najlepsze do szarlotki

* skórka i sok z połowy cytryny

* 4-5 łyżek cukru

* ok. 50 ml wody

* galaretka brzoskwiniowa lub cytrynowa czy pomarańczowa. 



Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej przygotować jabłka. Obrać, pokroić na małe kawałki i włożyć do rondla z grubym dnem. Dodać wodę, sok i skórkę z cytryny. Podgrzewać i smażyć aż jabłka się rozpadną. Wyłączyć podgrzewanie rondla i dosypać galaretkę, wymieszać dokładnie. Zostawić do zupełnego wystudzenia. 

Teraz można już przygotować ciasto. Najwygodniej i najszybciej robi się go w malakserze. Do misy malaksera wsypać mąkę, dodać sól i pokrojone na mniejsze kawałki zimne masło. Posiekać na konsystencję kaszki. Żółtka ubić z cukrem, tak żeby cukier się prawie rozpuścił. Śmietanę dać do miseczki i wkruszyć do niej drożdże. Rozmieszać aż drożdże się rozpuszczą. Śmietana spokojnie może być wprost z lodówki i nie czytajcie głupot, że ma być w temperaturze pokojowej ani że trzeba czekać aż zrobi się zaczyn. Nie ma najmniejszej potrzeby. Wystarczy że drożdże rozpuszczą się w śmietanie i tyle. To ciasto krucho drożdżowe a nie drożdżowe. Do mąki z usiekanym masłem dodać tę śmietanę i żółtka utarte z cukrem. Zagnieść ciasto. Podzielić je na dwie równe części. Przygotować formę 24 x 36cm. Ja mam formy non stik i wykładam papierem jedynie dno. Pierwszą część ciasta rozwałkować na wielkość formy plus 1 cm naddatek. Za pomocą wałka przenieść ciasto do formy. Z tego 1cm naddatku ma być taki niziutki brzeg. Ciasto w formie posypać bułką tartą  i wyłożyć teraz jabłka. Drugi kawałek ciasta tak samo rozwałkować i ułożyć na jabłkach. Tu ten naddatek ciasta dla odmiany wcisnąć po bokach do środka. Ponakłuwać patyczkiem. Ja używam patyczka do szaszłyków, tej grubszej strony. Chodzi o to aby jabłka w trakcie pieczenia mogły odparowywać. Nakryć wierzch ciasta ściereczką żeby nie obeschło i zostawić na jakieś 20-30 minut. Włączyć teraz piekarnik na 175 stopni, z grzaniem góra dół. Kiedy piekarnik się nagrzewa, ciasto czeka spokojnie wciąż pod przykryciem. Wstawić ciasto do już nagrzanego piekarnika. Piec ok. 45-50 minut. Po upieczeniu wyjąć i odstawić formę na kratkę do studzenia. Nie odpinać wcześniej boków formy żeby jabłka nie wypłynęły. Ja odpięłam gdzieś tak po godzinie. 





piątek, 12 grudnia 2025

Ciasto na karmelu, z kremem serowym

 Bardzo lubię kremy serowe. Dzisiaj kolejna jego odsłona. I kolejny raz pyszny wyszedł. A kremem przełożyłam blaty ciasta na karmelu. Do tego wyrazisty dżem z czerwonej mirabelki i wyszło niezwykle pyszne ciasto.





Składniki:

Ciasto:

Karmel:

* 100 g cukru

* 100 ml bardzo gorącej wody


* 500 g mąki pszennej tortowej + trochę mąki do wyrobienia ciasta i do wałkowania. 

* 100 g cukru pudru

* 150 g masła - schłodzone

* 3 całe jajka - średniej wielkości

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* szczypta soli


Krem serowy:

* 400 g serka śmietankowego typu Philadelphia 

* 100 g masła - temperatura pokojowa

* 330 ml śmietanki kremówki 36% - schłodzona

* 3 łyżeczki żelatyny

* 50 ml wody do rozpuszczenia żelatyny

Dodatkowo:

* 200 g dżemu kwaskowego, wyrazistego w smaku. Ja miałam dżem z czerwonych mirabelek





Sposób przygotowania:

Należy zacząć od przygotowania karmelu. Cukier wsypać do garnka o grubym dnie i zacząć podgrzewać na wolnym ogniu - NIE MIESZAĆ ! Kiedy cały cukier się rozpuści i uzyska karmelowy kolor, garnek zsunąć z ognia  i należy stopniowo dolewać gorącą wodę cały czas mieszając. Otrzymamy bursztynowy płyn, który na wszelki wypadek należy przelać przez sitko to miseczki i odstawić do całkowitego wystudzenia. 

Samo ciasto najlepiej robić w misie malaksera lub robota. Ja preferuję malakser. Mąkę przesiać do misy, dodać proszek, puder i sól. Przemieszać. Wkroić zimne masło o posiekać na bardzo drobno. Teraz wbić jajka i zacząć wyrabiać, wlewając stopniowo karmelowy płyn. Ciasto wyjdzie mocno luźne i tak ma być. Blat oprószyć mąką i wyjąć ciasto. Lekko zagnieść i podzielić na trzy równe części. Każdą z nich włożyć do foliowego woreczka i wstawić na godzinę (może być trochę dłużej nawet) do lodówki. Po tym czasie przygotować trzy kawałki papieru do pieczenia, na którym będziemy bezpośrednio wałkowali ciasto.  Piekarnik nastawić na 180 stopni z grzaniem góra dół. W piekarniku zostawić blachę i najlepiej odwrócić ją do góry nogami, bo wtedy będzie łatwiej wkładać i wyjmować blaty ciasta. 

Na papierze ułożyć pierwszy kawałek ciasta i rozwałkować na średnice ok. 28 cm. Nie musi być równo bo ciasto i tak przytniemy tuż po upieczeniu. Przed wałkowaniem można bardzo delikatnie oprószyć mąką. Rozwałkowany blat ciasta ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika. Piec ok. 10 minut . Ja mam takie deseczki, na które układam ciasto na papierze i po prostu zsuwam na blachę. Po upieczeniu zsuwać za papier na tę samą deseczkę. Bezpośrednio po wyjęciu z piekarnika przyciąć blat ciasta do pożądanej wielkości. Ja po prostu układam dno od tortownicy i ostrym nożem docinam po brzegach. Mam pewność, że wszystkie blaty są równej wielkości.  W ten sposób upiec wszystkie trzy blaty.  Wystudzić. 

Dwa z blatów posmarować dżemem. Trzeci zostawić bez niczego, taki goły. 

Teraz można już zrobić krem serowy. Żelatynę zalać wodą i zostawić do napęcznienia. W misce ubić masło z pudrem. Do ubitego masła dodawać serek śmietankowy, wciąż ucierając aż do doskonałego połączenia się składników.  W drugiej misce ubić śmietankę kremówkę tak na 3/4 to znaczy nie może być całkiem sztywna. Żelatynę podgrzać aż się całkowicie rozpuści. Taką gorącą wlać od razu do kremówki i jeszcze krótko ubić, tyle żeby dokładnie się wymieszała żelatyna w kremówce. Dodać tak ze 2-3 łyżki kremówki do masy serowej i mikserem rozmieszać. Teraz już mikser można odstawić i dodać na dwa razy kremówkę, za każdym razem rozmieszać szpatułką. Połowę kremy wyłożyć na jeden blat pokryty dżemem a drugą połowę na drugi blat z dżemem. Ułożyć teraz jeden na drugim. Można równie dobrze ułożyć drugi blat z dżemem od razu na kremie i dopiero wtedy wyłożyć i rozsmarować krem. Na wierzch wyłożyć blat bez niczego. Odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin. Przed podaniem oprószyć pudrem. Można zrobić na wierzch ganache ale mnie on by zakłócił smak dżemu, więc zrezygnowałam. 




piątek, 5 grudnia 2025

Sernik z żurawiną

Jakieś czary maty mi się zadziały i szlag trafił wszystko co napisałam. Więc od nowa. 




Składniki: 

Spód sernika:

Jest zrobiony z ciasteczek. U mnie digestwve których miałam 250g. Zmieliłam a następnie wymieszałam z 100g roztopionego masła.


Masa sernikowa:

* 1 kg twarogu sernikowego 24-26% tłuszczu

* 330 ml śmietanki kremówki 36% - schłodzona

* 6 jajek - moje były raczej mniejsze

* 3/4 - 1 szklanki cukru pudru

* 1 opakowanie budyniu waniliowego

* cukier waniliowy lub pasta waniliowa 


Przecier żurawinowy:

* 500 g żurawiny świeżej lub mrożonej (miałam świeżą)

* ok. 1 szklanki cukru

* sok z 1 cytryny

* 50ml wody 



Sposób przygotowania:

Zacząć od przygotowania przecieru żurawinowego. Wszystkie składniki włożyć do rondla i zacząć podgrzewać mieszając. Gotować ok. 10 minut. Następnie wylać na duże sito ustawione na głębokiej misce. Dokładnie przetrzeć. Odlać 250g  i odstawić do schłodzenie. Reszta będzie wyłożona na sernik przed jego pieczeniem. 

Teraz przygotować tortownicę o średnicy 26cm, gdzie na spodzie wyłożony jest papier do pieczenia. Ciastka wysypać na spód tortownicy i spodek kubeczka ubić, formując delikatnie boki. 

Piekarnik nastawić na 180 stopni. Tuż po wstawieniu sernika należy zmniejszyć od razy temperaturę na 130 stopni.  Ja na dnie piekarnika ustawiłam naczynie z wodą. 

No to teraz już można masę sernikową przygotować. Do dużej miski wbić jajka, dodać puder i budyń. Zmiksować przez ok. 2 minuty. Dodać twaróg sernikowy. Razem zmiksować jedynie do dokładnego połączenia się składników. Ubić śmietankę kremówkę tak na 3/4. Dodać do niej ok. 1/3 masy serowej i delikatnie wymieszać. Teraz całość przełożyć do pozostałej masy sernikowej i znów delikatnie wymieszać. Łopatką kuchenną jeszcze przemieszać po ściankach i dnie miski. Wylać masę serową do tortownicy. Na wierzchu układać łyżeczką przecier żurawinowy (tę część co została po odważeniu), tak gdzie popadnie. Końcówką łyżki rozprowadzić żeby wymieszała się masa serowa z przecierem, w takie esy floresy. Wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę na 130 stopni. 

Piec ok. 1godz. 30 minut. Ja pod koniec, ostatnie minuty podniosłam temperaturę na 140 stopni. Wierzch sernika nie jest całkowicie ścięty. Sam jego środek jest taki lekko trzęsący się. Musicie sprawdzać bo jednak każdy piekarnik piecze inaczej. Kiedy sernik ma jedynie środek "galaretowaty" wyłączyć piekarnik ale nie otwierać drzwiczek tylko zostawic sernik na ok. 15 minut. Po tym czasie bardzo delikatnie uchylić drzwiczki piekarnika. Zostawić na kolejne 15-20 minut. Teraz można już wyjąć i odstawić na kratkę do zupełnego wystudzenia. Na całkowicie  wystudzony wylać pozostały przecież żurawinowy (można go ewentualnie lekko zagęścić np. żelatyną) i wstawić do lodówki. I niech sobie tam stoi. 

Ja "udekorowałam" swój sernik również żurawiną. Zagotowałam ok. 50 ml wody z 2 łyżkami cukru i dodałam ok. 100 g żurawiny. Mieszałam cały czas i odczekałam aż żurawina będzie pękać. Od razy przelałam na sitko. Odcedzoną wysypałam na talerz i posypałam/obtoczyłam cukrem drobnym. I już gotowa "dekoracja" 




piątek, 28 listopada 2025

Szarlotka z dodatkiem żurawiny

 Taki prosty miał być i jest. Ale korciło mnie żeby jakoś ją podkręcić smakowo. Akurat kupiłam suszoną żurawinę (całą a nie ciętą). W szafie stała nalewka żurawinowa. No i już wszystko się ułożyło w głowie. Bardzo, bardzo dobra wyszła. Żurawina nie jest tu niezbędnym dodatkiem ale kto ma niech ją wykorzysta. 





Składniki:

Ciasto półkruche:

* 500 g mąki pszennej tortowej

* szczypta soli

* 4-5 łyżek cukru pudru

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 2 całe jajka + 2 żółtka (białka zostawić do posmarowania wierzchu ciasta)

* 1 łyżka śmietany 18%

* 200 g masła - schłodzone

* 50 g smalcu - schłodzony 

* cukier trzcinowy do posypania wierzchu ciasta 

Nadzienie jabłkowe:

* 2 kg jabłek odmiany boiken (ja wolę je od renety) 

* sok z połowy cytryny

* cukier (ilość w zależności jak słodkie nadzienie lubimy)

* 100 g żurawiny suszonej (moja była słodka i w całości)

* nalewka/wódka - tyle żeby pokryło żurawinę w słoiczku

* trochę bułki tartej do posypania ciasta





Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej powinniśmy przygotować jabłka. Obrane, pozbawione gniazd nasiennych pokroić w kostkę i wrzucić do rondla a rondel ustawić na małe grzanie. Dodać sok z cytryny i dusić powoli. W trakcie dodać cukier. Ja zostawiłam widoczne kawałki jabłek. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Żurawinę wsypać do słoiczka i zalać alkoholem. Zostawić do drugiego dnia tak jak i jabłka. Przed przystąpieniem do przygotowania ciasta odcedzić żurawinę i dodać do jabłek, wymieszać. 

I dzień pieczenia ciasta. Ja swoje ciasta kruche czy półkruche robię w malakserze gdzie najpierw sypkie składniki siekam z tłuszczem a potem dodaję jajka i ewentualnie śmietanę. Równie dobrze można zrobić to ręcznie, ścierając do sypkich składników tłuszcz na tarce jarzynowej a następnie posiekanie wszystkiego. Na koniec jajka i ewentualnie śmietanę. Moje ciasto ma zawsze widoczne delikatne kawałki tłuszczu. Nie jest gładkie i lśniące. Po wyjęciu z malaksera łączę jedynie w kulę ciasta ale nie zagniatam. Im szybciej to zrobicie tym lepiej dla ciasta. To nie kluchy czy pierogi, żeby długo zagniatać. Ciasto podzielić na dwie równe części. Jedną część ciasta rozwałkować i wyłożyć do formy 24 x 36cm . Uformować jednocześnie z tego ciasta niskie boki. Ciasto posypać bułką tartą. Wyłożyć teraz równą warstwą jabłka. Rozwałkować drugą część ciasta, minimalnie większa ma być niż forma. Ułożyć ciasto na jabłkach a ten lekki nadmiar ciasta wcisnąć przy bokach formy. Wierzch posmarować białkiem i posypać cukrem trzcinowym (zwykły cukier też da radę). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni z włączonym grzaniem góra - dół. Piec ok. 45-50 minut. Po upieczeniu wyjąć od razu i odstawić formę na kratkę do studzenia. 




piątek, 21 listopada 2025

Karpatka

 Prawie równy rok temu podawałam ten przepis na karpatkę. A dzisiaj piekłam ją na życzenie. I jak miło było patrzeć jak Marcin kroi sobie kolejny kawałek, jedząc z zachwytem



Składniki:


Ciasto:

* 260 ml wody

* 170 g mąki

* szczypta soli

* 130 g margaryny - dzisiaj dałam masło 

* szczypta proszku do pieczenia, tak gdzieś 1/3 małej łyżeczki (bo tak. I nie będę słuchała pouczeń, że nie daje się proszku. Nie chcesz, nie daj ale nie pouczaj)

* 5 jajek (moje jajka były dość spore, na pewno większe niż sklepowe "L") - dzisiaj miałam małe jajka więc dałam ich 6


Krem:

* 800 ml mleka

* 5 żółtek

* 2 łyżki mąki pszennej (z małą górką odmierzone)

* 3 łyżki mąki ziemniaczanej (też z małą górką)

* cukier - do smaku w zależności jak kto lubi słodkie ciasta. Tylko przypomnę, że ciasto parzone nie zawiera cukru

* 300 g masła w temperaturze pokojowej

* pasta waniliowa



Sposób przygotowania:

Zacząć od ugotowania budyniu bo z jego studzeniem sporo czasu schodzi. Odlać do miski szklankę mleka. Resztę mleka wstawić w rondlu do zagotowania. Do odlanej szklanki mleka dodać żółtka, obie mąki i bardzo dokładnie rozmieszać, żeby nie zostały grudki mąki.  Do mleka w rondlu dodać cukier, rozmieszać. Kiedy mleko się zagotuje zestawić rondel i wrzące mleko bardzo powoli wlewać do miski z żółtkami, cały czas mieszając. Ponownie przelać teraz całość do rondla i ustawić na małe grzanie. Mieszając doprowadzić do zagotowania i chwilkę pogotować (chwilkę to znaczy kilka "bulgotnięć"). Zdjąć rondel z ognia, nakryć folią spożywczą w kontakcie z budyniem i odstawić do zupełnego wystudzenia. Kiedy budyń wystygnie można przygotować krem zupełnie. Utrzeć do białości masło i po łyżce dodawać wystudzony budyń. Na koniec dodać pastę waniliową. 


Kiedy budyń mamy ugotowany, możemy zrobić ciasto.  Przygotować najlepiej od razu dwie formy  24 x 36 cm (u mnie podstawa formy ma taki rozmiar). Ja zawsze dno wykładam papierem do pieczenia. Piekarnik ustawić na 200 stopni z grzaniem góra dół.  Mój dosyć długo się nagrzewa więc wcześniej go włączam. Do rondla wlać wodę i dodać sól, masło/margarynę. Kiedy woda się zagotuje, wsypać mąkę i od razu energicznie mieszać, żeby wszystko dokładnie się połączyło i nie było widać grudek mąki. Zawsze robię to drewnianą łyżką, ale to chyba z przyzwyczajenia. Mieszając cały czas, pogotować ok. 2 minut. Zdjąć z ognia i przełożyć do miski, żeby przestygło. Teraz zaczynamy mikserem ucierać dodając po jednym jajku (w trakcie ucierania z jajkami dodać proszek do pieczenia). Kiedy masa na ciasto już jest jednolita, należy podzielić ja na dwie równe części.  Rozsmarować na dnie każdej z blach. Nie stosuję tu żadnych trików tylko równą warstwą rozprowadzam. Wstawić pierwszą formę do nagrzanego już piekarnika i piec ok. 30 minut. Uwaga: piekarnika nie wolno otwierać w trakcie pieczenia. Na ok. 5-7 minut przed końcem, zmniejszyłam ustawienie grzania na 185 stopni. Ale to zależy wszystko od waszego piekarnika.  Upieczony blat wyjąć i odstawić na kratkę do zupełnego wystudzenia. W taki sam sposób upiec drugi blat. 


Składam ciasto w formie bo tak mi wygodniej. Na pierwszy blat ciasta wyłożyć krem i nakryć od razu drogim blatem ciasta. Ja odrobinę ścięłam ten dolny bo za bardzo mi w górę wyrósł przy brzegu. 


Oprószyć wierzch cukrem pudrem. Ciasto wstawić do lodówki. 



piątek, 14 listopada 2025

Miodownik. Kolejny przepis, nowy

 Kocham miodowniki miłością wielką. Różne różniste. Wymyślam, testuję, kombinuję. I kurcze, wszystkie mi smakują 😀 Tak samo uwielbiam morele i dżemy z nich. Postanowiłam dzisiaj połączyć jedno i drugie. I przepysznie wszystko wyszło.




Składniki:

Ciasto:

* 150g cukru

* 4 łyżki miodu

* 90g masła

* 3 łyżki mleka

* 1 całe jajko

* 1 łyżeczka sody

* 500 g mąki pszennej tortowej

Krem budyniowy:

* 3 całe jajka

* 500ml mleka

* 100-150g cukru

* 3 łyżki mąki pszennej odmierzone z małą górką

* 1 łyżka maizeny (skrobia kukurydziana) - -d biedy można zamienić skrobią ziemniaczaną

* 200g masła - temperatura pokojowa

* ewentualnie cukier z wanilią, który ja dałam. 

Warstwa morelowa:

* 400g dżemu morelowego - tylko i wyłącznie dżem, który jest z owoców usmażony . Zwykłe sklepowe nie nadają się bo tam czort wie co jest i jak się zachowa.

* ewentualnie 1-2 łyżeczki żelatyny gdyby dżem nie był bardzo gęsty. Mój nie był taki bardzo gęsty i stabilny i dlatego ustabilizowałam go dodatkowo żelatyną. 

Jeżeli nie masz takiego dżemu to można wykorzystać marmoladę z jabłek. Kilogram jabłek z dodatkiem cukru (ewentualnie trochę soku z cytryny) smażyć długo i cierpliwie w garnku z nieprzywierającym dnem aż powstanie gęsta marmolada. 





Sposób przygotowania: 

Najlepiej zacząć od ugotowania budyniu do kremu. Wszystkie składniki kremu poza masłem dać do garnka/rondla z grubym dnem. Bardzo dokładnie rozmieszać wszystko. Najlepiej najpierw wymieszać obie mąki z cukrem, dodać jajka i dokładnie wymieszać. Teraz dolewać stopniowo mleko cały czas mieszając. Robić to jakąś rózgą kuchenną bo łyżka to za mało. Postawić garnek na niewielkim ogniu i mieszając cały czas, doprowadzić do zagotowania i chwilę pogotować. Zdjąć z ognia, budyń nakryć folią w kontakcie i odstawić do zupełnego wystudzenia. W momencie jak budyń  będzie już w temperaturze pokojowej, rozmiksować masło na puch i nie przerywając miksowania dodawać po łyżce budyniu. Krem powinien być gładki i puszysty. 

Teraz czas na przygotowanie dżemu morelowego. Jak pisałam, mój dżem nie był bardzo gęsty a tu potrzebny jest bardzo gęsty, żeby nie wypływał. Ja swój przełożyłam do garnka i zaczęłam podgrzewać, żeby jeszcze trochę odparował. Jednak stwierdziłam że zagęszczenie go żelatyną będzie lepszym sposobem. Łyżeczkę (z taką górką odmierzyłam) zalałam 2 łyżkami wody i zostawiłam do napęcznienia. Następnie podgrzałam aż żelatyna się całkiem rozpuściła. Pilnować, że się nie zagotowała czasami. Rozpuszczoną żelatynę wlać do dżemu, dokładnie wymieszać i odstawić do wystudzenia a potem wstawić do lodówki aż zacznie tężeć. 

No i czas na ciasto. 

Do dużego rondla wkroić masło. Wsypać cukier i dać miód. Ustawić rondel na minimalne grzanie (u mnie kuchenka gazowa i ustawiłam minimalny płomień na średnim palniku). Jajko i mleko dokładnie rozmieszać razem i wlać do rondla. Cały czas mieszać aż cukier się rozpuści. Teraz dodać sodę i energicznie wymieszać. Cała masa zacznie się pienić i mocno zwiększy swoją objętość. Masa zacznie się gotować. Mieszając gotować aż masa zmieni kolor na karmelowy. Trwa to kilka minut zanim zmieni kolor. Teraz zacznie pachnieć również karmelem. Można zdjąć z ognia. Odstawić dosłownie na 5 minut i zacząć dosypywać mąkę całość mieszając łopatką silikonową. W pewnym momencie będzie już tak gęste że łopatka nie da rady. Założyć rękawiczkę na dłoń. Nie radzę robić tego bez rękawiczki bo ciasto na tym etapie klei się i do tego jest jednak gorące. Rękawiczka chroni dłoń. Wsypać resztę mąki i rozmieszać. Pewnie już niewygodnie będzie robić to w rondlu więc najlepiej przełożyć ciasto na blat i szybko zagnieść. Ciasto przestanie się już lepić ale wciąż będzie gorące. Podzielić na 4 równej wielkości kawałki (ja sobie zawsze odważam), ułożyć w formie kulek na talerzu i nakryć folią spożywczą. Niech sobie odpocznie pod przykryciem tak 10-15 minut. Ciasto powinno być jeszcze ciepłe do wałkowania. A wałkuje się genialnie. Nie potrzeba nawet grama mąki do wałkowania. Wałkujemy bezpośrednio na papierze do pieczenie, bez podsypywania mąką. Każdy z kawałków rozwałkowywać na średnicę ok. 26 cm . Od razu naciąć (ale nie odcinać całkowicie tych resztek) koło tej średnicy np. po rancie czy wyjętym spodzie tortownicy. Ponakłuwać gęsto widelcem. Papier z rozwałkowanym ciastem zsunąć do piekarnika (piekarnik ma być nagrzany do 175-180 stopni, grzanie góra dół) na blachę tam włożoną. Piec ok. 5-6 minut każdy. Kiedy pierwszy blat się piecze należy rozwałkować kolejną kulkę ciasta. Upieczone ciasto zsunąć na deseczkę i od razu wstawić do pieczenia kolejny przygotowany blat. Gorące ciasto szybko szybko przyciąć nożem po nadciętym konturze. Musimy to zrobić kiedy ciasto jest gorące bo po wystygnięciu robi się po prostu twarde i wtedy może się połamać.  Odstawić do wystudzenia. Tym sposobem upiec wszystkie 4 kawałki. Kiedy wałkowałam ostatni czwarty blat to moje ciasto było wciąż ciepłe. 

I teraz mała uwaga do wielkości tortownic. Używałam tutaj tortownicy która mierzona od rantu do rantu ma 26cm średnicy i tak opisana jest że ma 26cm średnicy. Jednak dno nie ma nawet 25cm (a  przecież samo obrzeże stanowi podstawę rantu więc średnica jest jeszcze ciut mniejsza) . Ja kółka nacinałam przykładając dno i milimetrowym naddatkiem. Więc zwróćcie uwagę na te wielkości, żeby później nie było problemu ze składaniem ciasta. Moje blaty idealnie na styk weszły do tortownicy. 

Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć pierwszy blat ciasta. Na ten blat wyłożyć połowę przygotowanego kremu, który należy rozsmarować równą warstwą. Na kremie ułożyć drugi blat ciasta, na który należy wyłożyć dżem morelowy. Rozsmarować go. Na dżem wyłożyć trzeci blat, który należy posmarować resztą kremu a na kremie ułożyć ostatni, czwarty blat ciasta. Ciasto odstawić w chłodne miejsce (nie lodówka) na kilka godzin. Później już można przechowywać w lodówce. Wierzch ciasta polać polewą czekoladową. U mnie tradycyjnie jest ganache (100g czekolady deserowej rozpuszczone w 100ml gorącej kremówki) i tym razem pod ganache dałam najpierw 2 łyżki dżemu morelowego







wtorek, 11 listopada 2025

Tarta z porami i serem brie

 Na obiad była. I baaaaaaaaaaaardzo mi smakowała. Jeżeli ktoś lubi pory to będzie zachwycony. Ja lubię bardzo i może stąd zachwyt, szczególnie że i bardzo lubię brie. Nie przedłużając, zapraszam do przepisu





Składniki:

Ciasto:

* 250g mąki pszennej tortowej

* 125g schłodzonego masła

* 1 całe jajko

* 2-3 łyżki lodowatej wody

* sól

Ja ciasto robię ręcznie. Do mąki dodać sól i wkroić masło w drobnych kawałkach. Palcami wyrobić kruszonkę. Jajko (najlepiej takie prosto z lodówki) wbić do filiżanki i dodać 2 łyżki lodowatej wody, dobrze rozmieszać i wlać do kruszonki. Szybko zagnieść ciasto. Ewentualnie można dodać jeszcze jedną łyżkę wody, gdyby nie chciało się skleić. Kulę ciasta owinąć folią spożywczą i wstawić do lodówki na godzinę. W tym czasie przygotować nadzienie:

Nadzienie porowe:

* 350-400 g pora, jasne części, pokrojonego w półkrążki - ja miałam 2 szt. i po oczyszczeniu i pokrojeniu właśnie tyle ważyły

* 2 łyżki masła

* 150 ml śmietanki kremówki (miałam taką 30% ale lepsza by była pewnie taka 36%)

* 3 całe jajka

* 200g sera brie - Pokroić w kostkę nie za bardzo dużą.

* sól, pieprz, gałka muszkatołowa (świeżo mielona jedynie)





Sposób przygotowania:

Do rondla dać masło i roztopić. Dodać pokrojone pory i na małym ogniu podsmażać aż całkiem zmiękną. Moje nawet się odrobinę skarmelizowały bo sobie nieopatrznie wyszłam z kuchni. Ale wyszło im to na dobre tylko. Pod koniec smażenia dosolić i doprawić świeżo mielonym pieprzem i gałką. Dokładnie wystudzić. Do zimnych porów dodać śmietankę kremówkę i jajka. Dokładnie rozmieszać. Dodać teraz pokrojony w kostkę brie. Doprawić jeszcze do smaku.

Piekarnik nagrzać do 180 stopni a grzaniem góra-dół

Wyjąć ciasto z lodówki i ułożyć na arkuszu papieru do pieczenia, nakryć drugim arkuszem i rozwałkować na wielkość o średnicy ok. 28-29cm. Moja forma do tarty jest non stik (nieprzywieralna powłoka) i ma średnicę 25cm, i naddatek ciasta stanowił boki. Docisnąć lekko boki ciasta do boków tarty.  Od razu wstawić tartę do piekarnika i piec ok. 55-60 minut. Ja pod koniec pieczenia posypałam tartę serem długodojrzewającym utartym. Nie wygląda on pięknie na wierzchu ale za to fajnie dodaje smaku. Upieczoną tartę wyjąć i odstawić na kratkę do przestudzenia. Zjadać taką gorącu, ale na zimno też świetnie smakuje. 





piątek, 7 listopada 2025

Owocowe ciasto biszkoptowe

 Rozmyślałam co by tu nowego upiec. W głowie miałam jedynie paczkę zamrożonych "owoców leśnych", zakupiona jakoś miesiąc temu. Wczoraj upiekłam sobie biszkopt i zaś pustka w głowie co dalej. A najgorsze, że jakoś ostatnio rozleniwiłam się i chciałam coś w miarę prostego i szybkiego. Nie wiem czy takie szybkie ale proste na pewno. 





Składniki:

Biszkopt tłuszczowy:

* 4 duże jajka rozdzielone na białka i żółtka

* 160g maki pszennej tortowej

* 140g cukru drobnego do wypieków

* 3 łyżki oleju

* szczypta soli

Masa owocowa:

* 750g zamrożonych owoców leśnych (wiśnie też tam były)

* 150g cukru

* 30g maizeny (skrobia kukurydziana)

* 12g żelatyny 

Krem śmietankowy:

* 500ml śmietanki kremówki 36% - mocno schłodzona

* 250g mascarpone - schłodzone

* 200g serka śmietankowego 26% tłuszczu

* 2 łyżki cukru pudru

* cukier z wanilią lub ekstrakt czy pasta waniliowa - nie dajemy cukru wanilinowego 

Nasączenie: woda z cukrem i sokiem z cytryny. 

Ganache: 100g czekolady deserowej + 80g śmietanki kremówki 30%


Sposób przygotowania:


Przygotować formę 24 x 28cm. Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik włączyć na 170 stopni.

Do dużej miski dać białka ze szczyptą soli. Zacząć ubijać. Kiedy piana już mocno zbielej zacząć dosypywać stopniowo cukier nie przerywając ubijania. Żółtka dobrze rozmieszać z olejem. Zmniejszyć obroty miksera i stopniowo dolewać żółtka. Ubijamy jedynie do połączenia się składników. Teraz mikser już odstawiamy. Na trzy tury przesiać mąkę ma masy jajecznej. Mieszać delikatnie szpatułką aż mąka nie będzie już widoczna. Wylać ciasto do przygotowanej formy, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni z grzaniem góra dół. Piec ok. 30 minut. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i odstawić na kratkę do wystudzenia. Wystudzony biszkopt przeciąć na dwa równej grubości blaty. Przed przygotowaniem składania ciasta . blaty nasączyć. 

Masa owocowa: zamrożone owoce przełożyć do garnka, dodać cukier i stopniowo podgrzewać aż owoce się rozmrożą. Kiedy zaczną się gotować, pogotować kilka minut. aż część owoców zacznie się rozpadać. Zdjąć garnek na chwilę i blenderem lekko część owoców zmiksować. Część ma zostać w całości lub kawałkach. Maizenę rozmieszać w ok. 50ml wody. Żelatynę zalać ok. 50ml wody i ostawić do napęcznienia.  Do owoców stopniowo wlewać rozmieszaną maizenę, cały czas mieszając je. Postawić ponownie na grzanie, doprowadzić do zagotowania i pogotować ok. minutę. Wyłączyć grzanie. Żelatynę lekko podgrzać żeby zrobiła się miękka (nie musi być płynna) i dać do owoców. Delikatnie mieszając doprowadzić do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny. Odstawić do wystudzenia. Później można wstawić do lodówki aby szybciej masa owocowa zaczęła tężeć. W momencie jak masa owocowa będzie już dobrze stężała ale nie może być zastygnięta, należy przygotować krem śmietankowy: Żelatynę zalać wodą i odstawić do napęcznienia. Kiedy napęcznieje, podgrzać aż stanie się całkowicie płynna.  Dodawana do kremu śmietankowego ma być dobrze ciepła.  Wszystkie składniki kremu (poza żelatyną) dać do miski i ubić. Na koniec wlać dobrze ciepłą żelatynę. Wlać od razu całość bez bawienia się . Szybko wymieszać mikserem. Jeden blat biszkoptu nasączyć (robimy to wcześniej, żeby masa śmietankowa mogła być od razu wykładana) i wyłożyć połowę masy śmietankowej. Wyrównać wierzch. Na masę śmietankową wyłożyć masę owocową, wyrównać. Na minutę do lodówki włożyć (może na dwie minuty, ale na pewno krótko żeby druga część masy śmietankowej nie ścięła się zbyt mocno). Wyjąć z lodówki i wyłożyć masę śmietankową. Ja robiłam to łyżką, układając kupki masy jedna obok drugiej. Tak ułożoną masę śmietankową rozprowadzić równą warstwą. Na masie śmietankowej ułożyć drugi blat biszkoptu (nasączony wcześniej). Wierzch biszkoptu polać ganache. Ja pod ganache posmarowałam biszkopt cieniutką warstwą dżemu (miałam swojski malinowo-porzeczkowy, pasujący idealnie do warstwy owocowej). 

Wstawić ciasto do lodówki i tam przechowywać w pojemniku. 






piątek, 31 października 2025

Sernik mokka z gruszkami

 Piekłam podobny kiedyś dawno temu. W warzywniaku leżały na oczach cudnej urody gruszki lukasówki. Wielkie, dorodne, apetyczne. Od razy sobie przypomniałam o tym serniku. Tym razem oczywiście, inny przepis wymyśliłam ale kawa i gruszki są. Sernik wyszedł cudowny w smaku, wspaniale kremowy. Warto pokombinować czasami 😏 (to chyba moja specjalność to kombinowanie)



Składniki:

Ciasto kawowe:

* 400 g maki pszennej tortowej

* 80 g cappuccino (takie w proszku. Miałam czekoladowe w smaku)

* 1 łyżka kakao naturalnego

* 30g kawy inki lub kawy naturalnej instant byle nie w granulkach. Ma być sypka kawa, w proszku

* 3 łyżki cukru pudru

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 200 g masła schłodzonego

* 2 całe jajka + 2 żółtka (jeżeli to są małe jajka)

Masa sernikowa:

* 1,2 kg twarogu sernikowego tłustego (24 - 26% tłuszczu)

* 250 ml śmietanki kremówki 36% - mocno schłodzona bo będzie ubijana

* 5 całych jajek (moje były dość duże jajka)

* 1 opakowanie budyniu waniliowego

* cukier puder (ja dałam 5 łyżek ale wy możecie mniej lub więcej, w zależności jak słodkie ciasta lubicie)

* pasta waniliowa

Dodatkowo:

* gruszki - ja miałam 3 gruszki odmiany lukasówka a były one ogromne, bo prawie kilogram ważyły. Gruszki nie mogą być całkiem  miękkie. Ale i nie takie twarde jak kamień. 

* sok z połowy cytryny 




Sposób przygotowania:

Należy zacząć od przygotowania ciasta, które powinno schłodzić się w lodówce przed przystąpieniem do pieczenia. Do misy malaksera dać mąkę, kawy, kakao, proszek, puder. Rozmieszać wszystko dokładnie. Wkroić zimne masło i posiekać na kaszkę. Teraz dodać jajka i żółtka i wyrobić bardzo krótko ciasto. Uformować w kulę i podzielić na : 2/3 i 1/3. Tę mniejszą część można schować do zamrażarki, większą do lodówki (tak na 2 godziny). Oczywiście owinąć oba kawałki w folię spożywczą. 

Przygotować tortownicę o średnicy 28cm lub nawet większą. Moja miała 27cm i sernik był ciut ponad rant. 

Większy kawałek ciasta zetrzeć na tarce, lekko przygnieść, formując jednocześnie mały rant. Włączyć piekarnik na 180 stopni a w tym czasie trzymać tortownicę w lodówce. Jak piekarnik się nagrzeje (mój długo się nagrzewa) wstawić tortownicę i podpiekać ok. 15 minut. Po podpieczeniu wyjąć i całkowicie wystudzić. 

Kiedy podpieczone ciasto stygnie, przygotować gruszki. Obrać, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić na mniejsze kawałki. Nie bawiłam się w jakieś tak ładne krojenie i układanie. Pokroiłam w dużą kostkę jedynie. Skropić gruszki sokiem z cytryny o odstawić. 

Do dużej miski włożyć twaróg sernikowy, wsypać budyń, cukier puder. Wbić całe jajka, dodać pastę waniliową. Mikserem wymieszać na jednolitą, gładką masę. Mieszać tylko do tego momentu i nic dłużej. W drugiej misce ubić śmietankę kremówkę tak na 2/3. Nie może być ubita na całkiem sztywno. Dodać ubitą śmietankę do masy serowej i bardzo delikatnie wymieszać całość szpatułką (nie mikserem !). Wlać masę serową na podpieczony spód. Na wierzch wyłożyć gruszki, wciskając je w masę serową. Na wierzch zetrzeć pozostałe ciasto. Wstawić od razu do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 1 godzinę. Ja po 50 minutach zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni. Po tym czasie wyłączyć piekarni i minimalnie uchylić drzwiczki. Zawsze wkładam pomiędzy drzwiczki a obudowę rękawicę kuchenną. Zostawić tak na 15-20 minut. Uchylić po tym czasie jeszcze więcej drzwiczki i ponownie zostawić na 15 minut. Po tym czasie wyjąć z piekarnika i odstawić na kratkę do wystudzenia. 

Ja tego sernika nie przetrzymuję w lodówce bo nie lubię kiedy ciasto kruche zrobi się wtedy twarde. Dobrze gdyby było miejsce chłodniejsze niż na blacie w kuchni









piątek, 24 października 2025

Piernik na powidłach

 Chodził za mną jakiś piernik. Nie jestem miłośniczka pierników ale raz na ruski rok jakoś mnie nalatuje na piernik. Od lat znane jest ciasto z dodatkiem powideł. No to ja też postanowiłam oprzeć się na tych przepisach. Część z nich jest z miodem a część bez miodu. Dla mnie jeżeli to ma być piernik to i miód w nim obowiązkowo. Ciasto w sumie proste do zrobienia. Ja po upieczeniu i przestygnięciu (jeszcze było lekko ciepłe), przecięłam je na 4 części i posmarowałam powidłami węgierkowymi. No i jest naprawdę pyszne i nieskomplikowane ciasto.






Składniki i sposób przygotowania:

* 100 g masła

* 3 łyżki miodu (mój był taki półpłynny bo zaczął się krystalizować więc te łyżki z małą górką odmierzyłam)

* 3 łyżki powideł (miałam takie gładkie powidła i niezbyt gęste i też odmierzyłam z małą górką)

* 1 łyżka kakao naturalnego

* 2 łyżki przyprawy do piernika (tu używam jedynie przyprawy firmy Kotanyi)

Wszystkie składnik włożyć do małego rondelka i podgrzewać aż się połączą. Oczywiście należy je mieszać co jakiś czas, żeby nie przywarły. I pilnować żeby jedynie się połączyły w jednolitą masę ale nie zagotowały. Zdjąć z palnika rondelek i odstawić do przestudzenia. Do jeszcze lekko ciepłej masy wlać mleko z rozpuszczonym w nim cukrem:


* 250 ml mleka (zawsze daję mleko 3,2% tłuszczu)

* 150 g cukru (zwykły cukier używam)

dać razem do rondelka i mieszając podgrzewać aż cały cukier się rozpuści w mleku. Zdjąć z palnika i przestudzić a następnie połączyć z masą piernikową. Całość ma przestygnąć do temperatury prawie pokojowej. Może być leciuteńko ciepła.

Do dużej miski przesiać:


* 320 g mąki pszennej tortowej

* 2 łyżeczki sody.

Wlać do mąki  lekko ciepłą masę i dodać 


* 2 raczej duże jajka 

Teraz można użyć miksera lub trzepaczki rózgowej. Jeżeli chcecie użyć miksera ta należy ustawić najmniejsze obroty. Połączyć wszystkie składniki w misce. Nie ubijać długo a jedynie do połączenia się składników. Ja zawsze tak dla pewności, że wszystkie składniki połączyły się, biorę szpatułkę kuchenną i kilka razy przemieszam nią delikatnie, ale tak od samego spodu, jadąc po ściankach miski. 


Ciasto przelać do keksówki o długości 30 cm. i 11cm szerokości, wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto bardzo ładnie wyrasta. Keksówkę wstawić do  nagrzanego już piekarnika na 170 stopni, z grzaniem góra dół. Pieczemy ok. 45 minut ale przed wyjęciem koniecznie należy sprawdzić patyczkiem na środku ciasta. Moje po 40 minutach oblepiło cały patyczek, więc dołożyłam temperatury na 175 stopni i dodatkowe7 minut się piekło. Po tym czasie patyczek już był suchy i czysty. Leciuteńko należy teraz uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić ciasto na ok. 10 minut. Po tym czasie uchylić trochę więcej i kolejne 10 minut niech sobie stygnie. Teraz już można wyjąć z piekarnika i od razu z foremki. 

Ja swój piernik przekroiłam na 4 części i posmarowałam powidłami. Te miałam dość gęste więc nie spływały mi. Po złożeniu całości zrobiłam ganache ze 100 g czekolady deserowej i ok. 100 ml śmietanki kremówki i polałam po pierniku. 




piątek, 10 października 2025

Ciasto z gruszkami

 Pewnie niektórzy by nazwali je czekoladowym ale dla mnie to kakaowe ciasto. Z gruszkami. Naprawdę pyszne a gruszek w nim dużo. Szybko się je przygotowuje i bardzo prosto. Dłużej schodzi z upieczeniem bo moje siedziało w piekarniku ponad godzinę, dopóki patyk nie okazał się suchy. Tu kontrola patykiem jest niezbędna. Po 50 minutach w piecu, patyk był całkowicie oblepiony ciastem. 





Składniki: wszystkie w temperaturze pokojowej. Wyjąć z lodówki na co najmniej 2 godziny przez robieniem ciasta

* 2 całe jajka (miałam takie średniej wielkości)

* 3/4 szklanki cukru drobnego

* 125 ml oleju - zwykły rzepakowy

* 250 ml mleka - dałam 3,2%

* 300 g mąki pszennej tortowej

* 30 g kakao naturalnego

* 1,5 łyżeczki proszku do wypieków

* 0,5 łyżeczki sody 

* 3 gruszki, niezbyt dojrzałe, jeszcze twardawe . Dałam konferencję i na pewno nie były to miękkie gruszki





Sposób przygotowania:

Przygotować keksówkę o długości 30 cm (mierzone wewnątrz formy). Ja swoją wyłożyłam papierem do pieczenia. Piekarnik nastawić na 180 stopni z grzaniem góra dół. 

Obrać gruszki i oczyścić a następnie pokroić na mniejsze kawałki. Skropić sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały. 

Do miski wbić jajka i dodać cukier a następnie ubijać mikserem na najwyższych obrotach, na gęstą puszystą masę. Ja ubijałam tak ok. 5-7 minut. Zmniejszyć obroty miksera i wlewać teraz powoli olej. Następnie wlewać powoli mleko. Odstawić mikser bo będziemy już teraz mieszać szpatułką. Wymieszać wszystkie suche składniki i dodać ok. 1/3 do mokrych. Delikatnie wymieszać. Ponownie dodać 1/3 i wymieszać. I reszta suchych i mieszanie. Kiedy masa będzie już jednolita, wrzucić gruszki i wymieszać. Wlać ciasto do formy i wstawić do piekarnia. Po ok. 50 minutach pieczenia należy sprawdzić patyczkiem czy ciasto już jest upieczone. Patyczek powinien być długi, żeby dostał do samego spodu. Wbijamy go w najwyższym miejscu ciasta, na samym środku. Moje ciasto piekło się ponad godzinę, chyba 65 minut i wtedy dopiero patyczek był suchy. Wyjąć i odstawić na kratkę do wystudzenia. 

Ja na wierzch polałam ganache bo jednak wierzch był nieco spieczony. 



piątek, 3 października 2025

Kruchy przekładaniec jabłkowy

 Nakupiłam renet to mus je było przerobić. Nie chciałam tradycyjnej szarlotki czy jabłecznika. Chciałam coś innego wymyślić. I wymyśliłam.  I warto było. Dzisiaj było małe spotkanie rodzinne i ciasto wszystkim baaaaaaaaaardzo smakowało. 





Składniki:

Ciasto:

* 400 g mąki pszennej tortowej

* 200 g masła - zimne 

* 4 żółtka

* 2 łyżki śmietany kwaśnej 18%

* 3 łyżki cukru pudru

* 1 płaska łyżeczka proszku do wypieków

* szczypta soli


Masa jabłkowa:

* 1,4-1,5 kg jabłek typu reneta (ja miałam dzisiaj właśnie renetę) - waga przed oczyszczeniem

* 1 opakowanie galaretki pomarańczowej (może być np. brzoskwiniowa)

* ok. 50 ml wody na spód garnka do smażenia jabłek


Krem śmietankowo-serowy:

* 200 g serka śmietankowego 26% tłuszczu

* 500 ml śmietanki kremówki 36% (miałam opakowanie gdzie było łącznie 660 ml i tyle zużyłam)

* 2-3 łyżki cukru pudru

* 3 łyżeczki żelatyny + ok. 50-80 ml wody do jaj namoczenia





Sposób przygotowania:

Zacząć o przygotowania jabłek. Oczyszczone jabłka pokroić raczej drobno i smażyć, dając na dno trochę wody,  aż się rozpadną na prawie mus. Wyłączyć już wtedy grzanie i wsypać do jabłek galaretkę. Bardzo dokładnie wymieszać i odstawić do wystudzenia, a następnie do lekkiego stężenia. W tym czasie przygotować i upiec blaty ciasta.

Ciasto można przygotować za pomocą malaksera albo ręcznie. Nie używam do tego robota choć go mam. Mąkę wymieszać z solą, pudrem i proszkiem. Wkroić zimne masło (ręcznie, proponuję masło zetrzeć na tarce jarzynowej i wtedy posiekać z mąką) i chwilę uruchomić malakser aż z masła pozostaną drobniutkie kawałki. Dodać żółtka i śmietanę i ponownie uruchomić malakser aż ciasto zacznie się ze sobą łączyć. Wtedy wyjąć na blat i szybko je zagnieść. Ciasto nie musi być jednolite a nawet nie powinno. Mogą być widoczne kawałeczki masła. Podzielić na trzy równe części. Owinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na ok. godzinę. Po tym czasie wyjąć jeden kawałek i rozwałkować na papierze do pieczenia na okrąg o średnicy 27 - 28 cm. Gęsto ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 10-12 minut. Po upieczeniu zsunąć na deseczkę razem z papierem i dokładnie wystudzić. W ten sam sposób upiec pozostałe dwa blaty ciasta. Należy zachować ostrożność żeby upieczone blaty nie połamały się. Ja do drugiego, środkowego blatu podeszłam niezbyt ostrożnie i połamał się . Żeby zachować w całości, należy schłodzone już blaty zsunąć z papieru na deseczkę i z deseczki zsunąć na krem. 

Pierwszy blat ciasta ułożyć w tortownicy o średnicy blatów (na dnie powinien być papier do pieczenia). Na ciasto wyłożyć połowę masy jabłkowej, która już jest stężała lekko. Rozsmarować równą warstwą. Teraz przygotować krem śmietankowo-serowy. Żelatynę zalać wodą i odstawić do napęcznienia. Napęczniałą podgrzać aż całkowicie się rozpuści. Żelatyna powinna być mocno ciepła w momencie dodawania jej do kremu. Serek rozmieszać z pudrem, wlać kremówkę i na najwyższych obrotach miksera ubić tak na 3/4. Nie przerywając ubijania, wlać od razu całość żelatyny. Jeszcze kilka obrotów miksera żeby się połączyło wszystko. Połowę kremy wyłożyć na masę jabłkową i rozsmarować równą warstwą. Na krem zsunąć z deseczki  drugi blat. Od razu wyłożyć pozostałą masę jabłkową, którą należy szybko rozsmarować. Na masę jabłkową wyłożyć resztę kremu i rozsmarować równą warstwą. Na krem zsunąć trzeci blat ciasta. Lekko (z naciskiem na lekko) docisnąć. Odstawić do lodówki na kilka godzin. Ja zawsze przechowuję swoje ciasta w pojemniku. 





piątek, 26 września 2025

Rolada z jabłkami

 Ani trochę nie była w planach. W planach było czekoladowe ciasto z gruszkami. I było. Tylko wyszedł zakalec. O dziwo, pyszny niesamowicie. Tak mocno czekoladowy no ale przepisu na zakalca podawać nie będę, chyba że nazwę go brownie z gruszkami 😂 Skoro tak wyszło to musiałam coś innego a szybkiego zrobić. W oko wpadły jabłka odmiany boiken, które pozostały po ubiegłotygodniowym wypieku. I ciach prach szybko machnęłam roladę biszkoptową, gdzie piecze się wszystko razem. No a do tego jest naprawdę pyszna bardzo. 



Składniki:



* 5 jajek - rozdzielone na białka i żółtka - najlepiej w temperaturze pokojowej

* 100 g mąki pszennej tortowej

* 120 g cukru drobnego do wypieków

* szczypta soli

* 2 łyżki oleju

* jabłka - ja miałam 4 duże jabłka odmiany boiken 







Sposób przygotowania:

Przygotować wszystkie składniki na roladę. Blachę z wyposażenia piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Sam papier posmarować na wierzchu masłem (ja dzisiaj nie posmarowałam i jabłka i tak pięknie odeszły). Włączyć piekarnik na 175 stopni z grzaniem góra dół.  Jabłka obrać, pozbawić gniazd nasiennych i zszatkować, rozkładając równą w miarę warstwą na papierze. Ja używam takiej szatkownicy przy mojej tarce, które tnie na cieniuteńkie plastry . Jest bardzo ostra i wszystko idzie wtedy błyskawicznie. Kiedy jabłka mamy już rozłożone, można je delikatnie skropić sokiem z cytryny.  Ja tego nie robiłam bo akurat boikeny tak szybko nie ciemnieją jak inne jabłka. 

I teraz można się już wziąć za ciasto. Białka z dodatkiem soli ubić. Kiedy będą już dobrze białe dodawać stopniowo cukier. Ubijać dotąd aż cukier nie będzie wyczuwalny. Żółtka rozmieszać dobrze  z olejem. Zmniejszyć obroty miksera (ja robię wszystko mikserem ręcznym) i stopniowo wlewać do piany z  białek emulsję żółtkową. Odstawić już mikser i przesiać część mąki. Rozmieszać delikatnie. Przesiać drugą część i ponownie delikatnie ale dokładnie wymieszać. Wylać ciasto na jabłka i rozsmarować równą warstwą na jabłkach. Wstawić od razu do piekarnika. Piec ok. 25-30 minut (sprawdzać należy bo czas pieczenia zależy od piekarnika). 

Po wyjęciu z piekarnika od razu należy oprószyć wierzch rolady cukrem pudrem. Położyć na wierzch arkusz papieru do pieczenia, nakryć jakąś kratką czy tacą i energicznie odwrócić blachę do góry nogami, starając się przy tym nie zgubić rolady 😂.  Delikatnie ściągnąć teraz papier na którym się piekła rolada. Przy pomocy papieru na którym leży teraz, zawijać formując roladę. Tak zawiniętą odstawić do wystudzenia. 



A na koniec "brownie" z gruszkami 😂



Ono wcale nie opadło na bokach. One takie było przez cały czas w piekarniku 






piątek, 19 września 2025

Szarlotka królewska

 Pod taką nazwą od lat funkcjonowała szarlotka na biszkopcie z warstwą bitej śmietany na wierzchu. Ja dzisiaj zamieniłam tę bitą śmietanę kremem budyniowym na żółtkach. Wg mnie ta wersja lepiej smakuje. Jedynie zapomniałam nasączyć biszkopt dzisiaj a lepiej by na pewno wtedy smakował. 







Składniki:

Biszkopt:

Oczywiście każdy może sobie upiec taki jak lubi. Ja podaję swoją wersję biszkoptu tłuszczowego.

* 4 jajka (miałam takie trochę większe jak typowe sklepowe L) - rozdzielić na białka i żółtka - dobrze gdyby były w temperaturze pokojowej

* 150 g cukru drobnego

* 120 g mąki pszennej tortowej

* 30 g maizeny (skrobia kukurydziana)

* szczypta soli

* 2 łyżki oleju

* 1/2 łyżeczki proszku do wypieków

Warstwa jabłkowa:

* 1,5 kg już przesmażonych jabłek (ja użyłam jabłka odmiany boiken i nie były one zbyt soczyste po usmażeniu) - miałam ok. 2 kg jabłek przed smażeniem

* 400 ml wody wrzącej do galaretki

* 2 opakowania galaretki cytrynowej/brzoskwiniowej/pomarańczowej (w sklepie była jedynie cytrynowa i taką użyłam)

* ewentualnie trochę cukru gdyby masa jabłkowa była za mało słodka. Ja nie dodawałam żadnego cukru

Krem budyniowy:

* 0,5 l mleka

* 4 żółtka

* 4 łyżki cukru

* 2 łyżki mąki pszennej (z małą górką odmierzone)

* 3 łyżki maizeny (z małą górką odmierzone)

* 250 g masła  - temperatura pokojowa

* pasta waniliowa/ekstrakt waniliowy






Sposób przygotowania:

Pracę na ciastem najlepiej rozłożyć sobie na dwa dni. Pierwszego dnia przesmażyć jabłka i zostawić do zupełnego wystudzenia. Tego dnia można również upiec biszkopt. Do miski dać białka i szczyptę soli. Ubijać na pianę. Kiedy piana zbieleje dosypywać stopniowo cukier i cały czas ubijać. Ubijać dotąd aż cukier nie będzie zupełnie wyczuwalny. Żółtka rozmieszać dokładnie z olejem. Zmniejszyć obroty miksera i stopniowo dolewać żółtka. Mieszać jedynie do połączenia. Wymieszać obie maki z proszkiem. Odstawić już mikser bo należy mieszać całość szpatułką. Przesiać ok. 1/3 mąki do masy jajecznej i delikatnie połączyć. Ponownie przesiać część mąki i wymieszać. I reszta maki - wymieszać. Wlać ciasto biszkoptowe do formy 24 x 36 (mierzone górą. Dół jest nieco mniejszy), z wyłożonym na dnie papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piec ok. 25-30 minut. Wyjąć i wystudzić. Z wystudzonego ściąć wierzchnią część. Biszkopt można nasączyć wodą z sokiem z cytryny. Przygotowany biszkopt włożyć do formy (ja miałam boki i spód formy wyłożone papierem do pieczenia). Na biszkopt wyłożyć jabłka z galaretką, ale już dobrze tężejące: Galaretki rozmieszać w 400 ml wody wrzącej. Kiedy całkowicie się rozpuści w wodzie, dolewać stopniowo o jabłek i dokładnie za każdym razem wymieszać. Odstawić do czasu aż masa jabłkowa zacznie dobrze tężeć. Można to przyspieszyć, wstawiając jabłka do lodówki. 

Jabłka wyrównać i całość wstawić do lodówki. 

Przygotować krem budyniowy: Do miseczki dać żółtka, cukier, obie mąki i pół szklanki mleka - bardzo dokładnie rozmieszać. Resztę mleka wstawić do zagotowania. Po zagotowaniu, powoli wlewać do miseczki z żółtkami, cały czas mieszać. Po wymieszaniu wszystkiego, przelać ponownie do rondla i mieszając zagotować budyń. Odstawić z grzania, nakryć wierzch budyniu folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia. Masło utrzeć na puch. Nie przerywając ucierania dodawać po łyżce wystudzonego budyniu. Na koine dodać pastę waniliową. Krem rozłożyć na jabłkach (już powinny być całkowicie stężałe) i rozprowadzić równą warstwą. Ja wierzch ciasta polałam odrobiną roztopionej czekolady i posypałam podprażonymi płatkami migdałowymi. Ciasto przechowywać w lodówce. 




















piątek, 12 września 2025

Pijany kokosowiec

 Pod taką nazwą lata temu widziałam to ciasto. Ciagle mnie intrygowało. 1 szklanka wódki ??? Doszłam do wniosku, że jednak tę zwykłą wódkę to ja zamienię na słabszy alkohol. I tak zrobiłam. Ciasto ciekawe w smaku, takie inne. Sporą robotę robią tu użyte dżemy. Ja miałam wyraziste, kwaskowe, zrobione  z malin i czerwonej porzeczki. Na zrobienie ciasta potrzebne jest trochę więcej czasu, choć pracy przy bim dużo jednak nie ma. Po przygotowaniu, musi też odpowiednio dłużej postać. U mnie ponad 24 godziny ale im dłużej tym smaczniejsze. Śmieję się, że to idealne ciasto na święta gdzie czasu nie ma, to to ciasto można spokojnie odpowiednio wcześniej zrobić. 



Składniki:


Ciasto:

* 400 g maki pszennej tortowej

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* 3 łyżki cukru pudru

* szczypta soli

* 200 g masła - schłodzonego

* 4 żółtka

* 2 łyżki śmietany kwaśniej 18% (ale nie kopiate łychy)


Masa kokosowa:

* 1 szklanka kaszy manny

* 1,5 szklanki wiórków kokosowych

* 1 szklanka malibu (w oryginale była szklanka wódki)

* 200 g masła - temperatura pokojowa

* 1/2 szklanki cukru pudru

Dodatkowo:

* słoiczki po 200g każdy dżemu wyrazistego w smaku ( ja miałam dżem z malin i czerwonych porzeczek)





Sposób przygotowania:

Pracę na d ciastem rozłożyć na dwa dni a jeść można dopiero trzeciego a jeszcze lepiej czwartego dnia.

Pierwszego dnia: w misce wymieszać wiórki kokosowe i mannę. Wlać malibu (wódkę) i dokładnie wymieszać. Szczelnie przykryć miskę i wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin.  Przed składaniem ciasta wyjąć z lodówki żeby masa nabrała temperatury prawie pokojowej. Miękkie masło utrzeć na puch z pudrem. Nie przerywając ubijania dodawać stopniowo masę kokosową. 

Kolejnego dnia można upiec blaty kruchego ciasta. Ze składników na ciasto przygotować ciasto tak jak kruche. Podzielić na dwie równe części, każdą zawinąć w folię i wstawić na godzinę do lodówki. Po tym czasie każdą z tych części rozwałkować na wielkość formy (tortownica o średnicy 27cm). Upiec w temperaturze 180 stopni przez ok. 20 minut. Wystudzić dokładnie.  Upieczony blat ciasta ułożyć w tortownicy (ja zawsze układam na papierze do pieczenia). Wyłożyć pierwszy słoiczek dżemu i rozsmarować równą warstwą.  Na dżemie wyłożyć masę kokosową. Najwygodniej układać małe jej kupki jedna przy drugiej i wtedy dopiero rozsmarować. Na masie kokosowej wyłożyć kolejny słoiczek dżemu i rozprowadzić równą warstwą. Na to ułożyć drugo blat upieczonego ciasta. Nakryć np. papierem, czy owinąć folią spożywczą i zostawić na 24 godziny. Na wierzch posypać cukrem pudrem (albo co kto lubi)

Ciasto nie musi, a nawet nie powinno być przechowywane w lodówce. Lepiej znaleźć jakieś trochę chłodniejsze miejsce niż lodówkę. Na fotkach ciasto, które jednak spędziło jakiś czas w lodówce. Bo bałam się, że masa popłynie. Nie, nic nie popłynie a ciasto bez lodówki robi się mięciutkie, o wiele smaczniejsze niż to lodówkowe. 



czwartek, 4 września 2025

Serowo-makowy placek ze śliwkami w (pół)kruchym cieście

 Jak zaczęłam go dzisiaj robić to wiedziałam jedynie że ma być kruche ciasto , śliwki i mak. Uwielbiam kombinacje śliwek z makiem. Niezwykle te smaki pasują do siebie . Ale po drodze zajrzałam do lodówki, zajrzałam do szafki. I plany zaczęły się zmieniać. Dalej zostało kruche, dalej zostały śliwki i wciąż mak. Ale z lodówki wyjęłam serki śmietankowe którym wychodził już termin. Już w trakcie przygotowania masy serowej, wpadło mi w oko jeszcze mascarpone, które mus było wykorzystać. I tak powstało przepyszne ciasto. Sama się nim zachwycam bo tak dobre jest. 




Składniki:

Ciasto:

* 400 mąki pszennej tortowej

* 200 g schłodzonego masła

* 1 łyżka smalcu

* 5 żółtek 

* 3 łyżki cukru pudru

* 1 łyżeczka proszku do wypieków

* szczypta soli

Masa makowa:

* 200 g maku zmielonego

* 250 ml mleka

* 2 łyżki cukru

* 3 łyżki miodu

* 2 łyżki kaszy manny

* 50 g masła

* 1 kwaskowe jabłko (miałam nie za dużą antonówkę)

* piana z białka (ilość będzie podana w sposobie wykonania)

Masa serowa:

* 400 g serka śmietankowego typu philadelphia

* 250 g mascarpone

* 3 całe jajka

* 1,5 łyżki maizeny (skrobia kukurydziana)

* 4 łyżki cukru pudru (ilość dowolna w zależności jak ktoś lubi słodkie ciasta)

* cukier waniliowy z dodatkiem prawdziwej wanilii

* piana z białka (ilość podana w sposobie wykonania)

Dodatkowo:

* śliwki - te miałam takie okrągłe duże - należy pokroić na mniejsze kawałki. Kroiłam tak byle jak. Żadne tam ćwiartki czy ósemki. Nie wiem ile ich wagowo było, ale jednak sporo bo grubą warstwą pokryły ciasto. 

* 1,5 łyżki maizeny 





Sposób wykonania:

Zacząć od przygotowania masy makowej, bo ta musi wystygnąć zanim trafi do ciasta. 

Do rondla wlać mleko, dodać do niego masło, cukier i miód. Wstawić do zagotowania. Kiedy mleko się zagotuje wsypać do niego mak i kaszę mannę. Pogotować chwilę, żeby mak wchłonął całe mleko. Odstawić do wystudzenia. Do zimnej masy makowej dodać utarte na bardzo drobnej tarce jabłko. Na koniec dodać pianę (połowa piany ubitej z białek pozostałych od przygotowania ciasta). Jabłko i pianę dodać w momencie jak będzie już gotowa masa serowa i będziemy wykładać wszystko do formy. 

Teraz czas na ciasto. Ja robię je w malakserze ale równie dobrze wyjdzie robione ręcznie. Wtedy do mąki zetrzeć na tarce masło i smalec . Posiekać i dodać żółtka i znów siekać. Ma powstać kruszonka i nie zagniatamy a kulkę ciasta. 1/3 tej kruszonki wstawić do lodówki a 2/3 tej  kruszonki wsypać na dno formy 24 x 28cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Leciutko ugnieść i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Podpiekać 15 minut. Wyjąć i wystudzić. 

Kiedy ciasto się podpieka, należy przygotować masę serową. Wszystkie składniki (powinny być w temperaturze pokojowej) włożyć do miski i wymieszać dokładnie rózgą kuchenną. W momencie, kiedy spód już wystygnie i będziemy wszystko wykładać do formy, do masy serowej dodać połowę piany (pianę ubijamy z białek ze szczyptą soli, pozostałych od ciasta kruchego). 

Piekarnik nastawić na 175 stopni. 

Masę makową wyłożyć łyżką na spód ciasta, zostawiając odstępy. W te odstępy wlewać masę serową. Resztę masy makowej wykładać tam gdzie jest masa serowa i na to wylać resztę masy serowej. Taka niby szachownica. Cząstki śliwek wymieszać z maizeną i wyłożyć ma wierzch ciasta. Ja tam nic nie układałam tylko po prosty wysypywałam jak leci. Śliwek było na tyle, że nie było spod nich widać masy serowej. Na śliwki wysypać równą warstwą kruszonkę która była w lodówce. 

Od razu wstawić do piekarnika i piec ok. 1 godziny. Moje ciasto odrobinę urosło w trakcie pieczenia i tak już zostało. 

Kiedy ciasto już jest upieczone, wyłączyć piekarnik a drzwiczki uchylić na tyle, żeby weszła tam rękawica kuchenna. Tak na 5 cm. Zostawić na 15 minut. Po tym czasie jeszcze szerzej otworzyć drzwiczki i pozostawić tak na 10 minut. Po tym czasie wyjąć i odstawić na kratkę do wystudzenia. 

Ciasta nie wstawiać do lodówki.