Translate

piątek, 21 lipca 2017

Carlota de Limon

Takie ciasto bez pieczenia. Zrobiłam wczoraj wieczorem a dzisiaj, po nocy w lodówce już można spokojnie się delektować. Niestety, ale wzięłam zbyt dużą formę i jest tylko trzy warstwy herbatników. Nastepnym razem trzeba wziąć ciut mniejszą formę, ale taką muszę dopiero kupić. Choć mnie absolutnie nie przeszkadza to, że ciasto jest niziutkie. I następnym razem dam sok z 3 limonek. W domu były tylko dwie niestety.
Ja zjadłam w towarzystwie malin i uważam, że bardzo to połączenie pasuje.
Przepis na ciasto znalazłam w Galerii Potraw 



Oczywiście, pozmieniałam składniki trochę bo wykorzystywałam to co było w domu. Podam oczywiście tę moją wersję.

Składniki:

* herbatniki (takie zwykłe, najzwyklejsze. Ilość zależy od ilości warstw i użytej formy)
* 500 g  śmietanki kremówki - mocno schłodzonej
* 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
* sok i skórka z 3 limonek

Formę 24x28 wyłożyć grubą folią aluminiową. Na dnie ułożyć herbatniki, jeden przy drugim, aby nie było dziur pomiędzy nimi. W wysokim naczyniu ubić śmietankę. Do ubitej dodawać stopniowo mleko skondensowane i wciąż ubijać. Na koniec dolewać stopniowo sok z limonek i dodać skórkę otartą z nich. Masa nie jest bardzo gęsta i sztywna, co mnie przeraziło. Na herbatniki wylać część masy, wyrównać i ułożyć kolejną warstwę herbatników. Wylać ponownie masę, zostawiają kilka łyżek do posmarowania wierzchu. Kolejna warstwa herbatników , którą smarujemy odłożoną częścią masy. I to wszystko. Teraz wstawić do lodówki na całą noc co najmniej. Podawać z owocami, u mnie maliny które idealnie pasują do smaku limonki.



niedziela, 16 lipca 2017

Cisza

Prawie nic nie piekę. Nie mam czasu na to. Czasami wysilę się tylko i coś tam wtedy jest na słodko. Tak jak wczoraj i dzisiaj. Wczoraj bladym świtem upiekłam pleśniaka z czarnymi porzeczkami





a dzisiaj, jako że niespodziewanie zamiast na wsi z psami to siedzę w domu, upiekłam  jagodzianki, ale zupełnie bez przepisu, bo sypałam i lałam wprost z opakowań. 


Jest mi cholernie smutno :( Strasznie boję się o nasze psy. Co z nimi będzie ? Jak ja to wszystko przeżyję ?

niedziela, 2 lipca 2017

Malinowa chmurka

Od wielu osób słyszałam, że ciasto to jest bardzo pyszne. No to trzeba było spróbować. I owszem, bardzo dobre wyszło. Goście zajadali się nim.
Opierałam się na przepisie z Moich wypieków , ale oczywiście pozmieniałam co nie co. 




Składniki: 

Spód - ciasto kruche:

* 170 g mąki
* 110 g masła - bardzo zimne
* 3 żółtka (miałam duże jajka, wprost z lodówki), białka zostawic do bezy
* 3 łyżki cukru pudru

Warstwa malinowa:

* 500 g świeżych malin
* 2 opakowania galaretki malinowej
* 2,25 szklanki wrzątku do rozpuszczenia galaretki

Warstwa śmietanowa: (wszystkie składniki mocno schłodzone)

* 400 g śmietanki kremówki
* 250 g mascarpone
* 2 łyżki cukru pudru

Beza:

* 3 białka
* 150 g cukru drobnego do wypieków
* 2 łyżeczki maizeny
* płatki migdałowe do posypania wierzchu bezy

Sposób przygotowania:


Wszystkie składniki ciasta (mocno schłodzone) umieścić w misie malaksera i zmiksować. Zagnieść bardzo szybko ciasto i rozwałkować na dnie formy 24x28cm. Ponakłuwać gęsto widelcem i wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę. Następnie wstawic do piekarnika nagrzanego do 195 stopni (grzanie góra-dół) i piec ok. 20 minut. Wyjąć i wystudzić.

Galaretkę malinową rozpuścić w wodzie . Wystudzić dobrze i dodać maliny. Wstawić do lodówki. Gdy galaretka będzie tężał już tak dośc dobrze, wylać na kruchy spód. Wyrównać i wstawić do lodówki.

Teraz najlepiej najpierw zrobić bezę. Trzy białka ubijać ze szczyptą soli. Jak tylko zacznie się robić biała piana dodawać po łyżce cukru, nie przerywając ubijania. Kolejną łyżkę cukru należy dodawać gdy cukier wcześniej wsypany jest całkowicie rozpuszczony. Na koniec wsypać maizenę. Bezę rozsmarować na dnie formy takiej w jakiej był pieczony kruchy spód, ale odwróconej do góry nogami i wyłozonej papierem. Na wierzch posypać płatki migdałowe. Wstawić bezę do piekarnia nagrzanego do 135 stopni na ok. 1 godzinę. Na 15 minut przed koncem pieczenia zwiększyłam temperaturę do 140 stopni. Upieczoną bezę wystudzić.

Teraz możemy zająć się kremem. Wszystkie składniki należy umieścić w misce i ubijać do otrzymania gęstego kremu.
Składanie ciasta: Wyjąć z lodówki kruchy spód z nałożoną warstwą malinową i wyłożyć na maliny masę śmietanową. Wyrównać . Na wierzch ułożyć upieczoną bezę.  Całość wstawić do lodówki na kilka godzin





piątek, 23 czerwca 2017

Babka z kisielem cytrynowym

Ot,  taki bardzo prosty wypiek. Trochę kombinowany, bo w domu było tylko jedno opakowanie kisielu. Ale najważniejsze, że babka wyszła bardzo smaczna, wilgotna a przy okazji pieczona w nowej, glinianej formie. Trochę strachu przeżyłam, kiedy po odwróceniu formy, babka postanowiła w niej zostać. Musiałam delikatnie przy bokach podważać aby uwolnić ją z pięknego "ubranka". Udało się




Składniki:

* 3 jajka (takie spore miałam, swojskie)
* 1 szklanka (niepełna) cukru drobnego (szklanka ma 240 ml pojemności)
* 2 szklanki mąki tortowej
* 1 opakowanie kisielu cytrynowego
* 1 opakowanie budyniu waniliowego
* 1 szklanka mleka
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 175 g masła - rozpuszczone i schłodzone
* skórka otarta z cytryny i sok z jej połówki

Sposób przygotowania:

W misce wymieszać mąkę, kisiel, budyń wraz z proszkiem do pieczenia. Jaja wbić do miski i dodać cukier. Ubić do białości. Następnie, nie przerywając ubijania dodawać na zmianę mąkę i mleko (mleko miałam wprost z lodówki). Na koniec wlewać stopniowo masło. Dodać sok z połówki cytryny wraz ze startą skórką z niej. Ciasto wlać do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra-dół) i piec ok. 50-60 minut. Formę z babką wyjąć z piekarnika i odstawić na 10 minut do lekkiego przestudzenia a następnie wyjąć babkę i całkowicie wystudzić. Można polać lukrem cytrynowym lub posypać jedynie pudrem, tak jak ja.



czwartek, 15 czerwca 2017

Ciasto z owocami

Dla poprawy nastroju zrobiłam takie bardzo proste ciasto. I nawet bez zakalca, który ostatnio cudnie mi wychodził. Nie wiem czy to wina nowego piekarnika czy tego co mnie otacza.
Chciałam drożdżowe, ale okazało się że drożdży niet w domu. No to takie szybciutkie , prościutkie ukręciłam.




Składniki:

* 250 g margaryny
* 2 szklanki mąki (szklanka ma pojemność 250 ml)
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 4 całe jajka (miałam takie dość spore, od szczęśliwych kur)
* 1 szklanka cukru
* owoce: u mnie laska rabarbaru pokrojona na małe kawałki, truskawki i morele

Sposób przygotowania:

Margarynę rozpuścić i przestudzić. Mąkę wymieszać z proszkiem do wypieków. Do miski wbić całe jajka i dodać cukier. Miksować jajka z cukrem do uzyskania białej wręcz i bardzo gęstej masy (do białości). Nie przerywając ubijania, dodawać stopniowo mąkę wymieszaną z proszkiem. Na koniec wlewać małym strumieniem schłodzoną margarynę. Ciasto wlać do formy 24x28 (może być trochę większa forma, wtedy ciasto wyjdzie niższe i bardziej owocowe)wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch poukładać owoce. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra-dół grzanie) i piec ok. 50 minut. Sprawdzić patyczkiem czy ciasto upieczone już jest. Wyjąć o odstawić na kratkę do wystudzenia.

i fotka z telefonu, w wiejskich okolicznościach przyrody




sobota, 6 maja 2017

Placek z rabarbarem

Jednak coś upiekłam. Wczoraj wieczorem na zakupach, patrzył na mnie rabarbar i po prostu musiałam go wziąć. Trochę z przygodami, bo głowa nie taka jak zawsze, ale wyszedł smaczny rabarbarowo-kokosowy placek.




Opierałam się na przepisie Anusiaczka 

Składniki:

1 kg rabarbaru (pokroić na małe kawałki. Moje łodyzki były cienkie, więc pokroiłam na plasterki grubości ciut mniej niż centymetr)
0,5 szklanki cukru

* 300 g maki
* 2 łyzki cukru pudru
* 150 g margaryny
* 3 żółtka
* 1 mała łyżeczka proszku do pieczenia
* 0,5 łyżeczki amoniaku
* 2 łyżki śmietany (kwaśna 18%)

* 2 białka
* 3 łżki cukru pudru
* szczypta soli

Wiórki kokosowe

Sposób przygotowania:

Pokrojony rabarbar zasypać cukrem i odstawić na kilka godzin. Ja pokroiłam bardzo późnym wieczorem a rano o 6 odcedzałam z soku, na sitku.
Amoniak rozpuścić w śmietanie. Posiekać wszystkie składniki ciasta, łącznie ze śmietną z dodatkiem amoniaku. Zagnieść ciasto. Odkroić 1/4 ciasta i włozyc do zamrażalnika. Pozostałe ciasto rozwałkować na średnicę ciut większą jak 26 cm (średnica formy) i wyłożyć na dno tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać i spód ciasta bardzo gęsto ponakłuwać. widelcem. Podpiec przez ok. 12 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni-termoobieg . Wyjąć i wystudzić.
Na przestudzony spód posypać wiórki koksowe a na wiórki rozłożyć odcedzony z soku rabarbar. Z białek ubić pianę, dodając stopniowo cukier puder. Pianę rozłożyć na rabarbar. Na wierzch zetrzeć lub pokruszyć ciasto z zamrażalnika. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni - termoobieg i piec ok. 35-40 minut.

   

poniedziałek, 1 maja 2017

smutno strasznie

Kochani, nie wiem kiedy wrócę do tworzenia kolejnych przepisów 😖
W sobotę nagle umarł mój mąż. Nie wiem jak sobie poradzę ze wszystkim. Ogrom kłopotów spadł mi na głowę. Pracuję z daleka od domu. Cały tydzień poza domem muszę być. A w domu dwa ukochane psy. Takie nasze oczka w głowie. Już widze po nich jak strasznie tęsknią za Panem. Przez te dni mają mnie, a co później ? Jestem załamana normalnie. Dodatkowo na głowie dom na przeogromnej działce. Wszystko wymaga ciagłej pracy. Ja chyba tego nie ogarnę 😢

piątek, 14 kwietnia 2017

Miodowo-orzechowe z kremem pralinowo-kawowym

Ojjjjjj długa nazwa, ale chciałam pokazać wszystkie smaki. Blaty miodowo-orzechowe z wcześniejszego przepisu (zacytuję niżej), ale wyszły ciut inaczej niż poprzednie. Weszło mi o wiele mniej mąki choć jajka wcale też małe nie były. Całość przełożona kremem pralinowo-kawowym. Pyyyyyyyyyyyysznym bardzo. W planach był tylko kawowy, ale jak to u mnie bywa, plany zmieniły się w trakcie robienia. Po prostu w oczy wpadło mi pudełko z orzechami laskowymi, jeszcze w poprzednim roku zbieranymi. Najwyższy czas było je zużyć. No to powstała masa pralinowa. Orzechy były ze skórkami, które mocno się trzymały więc masa pralinowa wyszła dość mocna w smaku  i dosyć ciemna. Nie użyłam całej powstałej masy, więc resztę wsadziłam do słoiczka i do lodówki. Ale myślę, że można by dać całość powstałej masy.
Aha, ciasto ma trochę inny kolor niż na fotce. Jest ciemniejsze, bardziej brązowe. Masa też trochę ciemniejsza. 




 Składniki:

Ciasto:

* 200 g miodu (płynny miód)
* 100-120 g cukru
* 3 jajka (miałam bardzo duże jajka)
* 90 g bardzo miękkiego masła
* 150 g mielonych włoskich orzechów
* 1 łyżeczka sody
* 550-650 g mąki (ilość zależy od wielkości jajek)
* 25 g brandy

Krem pralinowo-kawowy:

* 500 ml mleka
* 1 opakowanie budyniu waniliowego ( miałam budyń z dodatkiem wanilii)
* 2 żółtka
* 2 łyżki mąki
* 200 g masła
* 200  g śmietany kremówki
* 150 g masy pralinowej (*)
* 1,5 łyżki kawy rozpuszczalnej
* cukier (ilości nie podaję, bo sypnęłam wprost z torebki do mleka i było to ok. pół szklanki)

(*) Masa praliniowa

* 150 g cukru pudru
* 150 orzechów laskowych ( moje były w skórkach ale można dać pół na pół obrane i w skórkach)

Sposób przygotowania:

Ciasto: Przygotowanie ciasta zaczynamy dzień przed pieczeniem, gdyż ciasto surowe musi dojrzeć w lodówce.
Do dużej miski wlać miód, wbić jajka i dodać cukier. Ubijać mikserem do momentu aż cały cukier się rozpuści. Dodać bardzo miękkie masło i zmiksować dokładnie. Teraz mikser można już odłożyć. Wsypać mielone orzechy i wymieszać szpatułką. Ok. 500 g maki wymieszać z sodą. Mąkę dodać w trzech partiach do masy , mieszając za każdym razem szpatułką. Pozostałą mąkę wysypać na blat i wylać w nią masę. Ciasto będzie się kleić ale tak ma być. Stopniowo zagniatamy ciasto z mąką, jednak ciasto powinno pozostać bardzo, bardzo luźne. Wręcz rzadkie, ale na pewno nie płynne. Ciasto przełożyć do foliowego worka i odstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin (tym razem moje ciasto stało nieco krócej, ale było ciut bardziej zwarte niż poprzednio)
Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki i podzielić na 4 równe części . Przygotować arkusze papieru, na których będziemy wałkować i piec blaty. Każdy z kawałków rozwałkować na wielkość formy ( u mnie 24x36cm) . Piec w nagrzanym do 160 stopni - termoobieg, piekarniku przez ok. 12-15 minut. Blaty wystudzić. Po upieczeniu nie twardnieją jak inne miodowe ciasta. Są cały czas miękkie i delikatne.
Krem: Odlać j szklankę mleka a pozostałe zagotować z cukrem. W szklance mleka wymieszać budyń, mąkę i żółtka. Wlać na gotujące się mleko i ugotować budyń. Zdjąć z ognia. Wsypać kawę i szybko wymieszać aż cała kawa się rozpuści. Do wciąż gorącego dodać 100 g miękkiego masła pokrojonego na małe kawałki. Dokładnie wymieszać aż masło się rozpuści i dobrze połączy z budyniem. Wierzch przykryć folią spożywczą i odstawić do zupełnego wystudzenia.  W misce utrzeć pozostałe masło, dodając stopniowo masę pralinową. Wciąż ucierając dodawać po łyżce budyniu. Śmietankę kremówkę ubić na sztywno (ja dodałam 1 opakowanie fixu) i w trzech turach wymieszać bardzo delikatnie z masą budyniową (łopatką a nie mikserem).
Formę wyłożyć papierem do pieczenia, formując z papieru wysokie boki. Pierwszy blat ciasta ułożyć w formie. Krem podzielić na trzy równe części, odkładając wcześniej 3 łyżki do posmarowania wierzchu. Na blat w formie wyłożyć 1/3 kremu i przykryć kolejnym blatem. Układać na zmianę. Wierzch posmarować pozostawionym kremem. Na kremie posypać okruszkami ciasta (wałkowałam ciut większe blaty i po upieczeniu docinałam na wielkość formy. Odcięte brzegi pokruszyłam). Ciasto odstawić w chłodne miejsce aby blaty ciasta nasiąkły kremem.
Masa pralinowa: Do rondla z grubym dnem wsypać cukier puder i rondel ustawić na ogniu (nie za duży ogień) . Nie mieszać ! Można jedynie delikatnie poruszać samym rondlem. Odczekać aż cukier się rozpuści i zezłoci, wtedy dodajemy orzechy. Wciąż nie mieszamy tylko czekamy aż karmel zrobi się płynny i wtedy delikatnie przemieszać. Wylać na blat wyłożony papierem do pieczenia. Odstawić do zupełnego wystudzenia. Zimne połamać na malutkie kawałki i ucierać (?) w blenderze aż powstanie gęsta masa/pasta. Trwa to naprawdę długo i trzeba robić przerwy bo inaczej silnik blendera diabli wezmą.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Napoleon czy napoleonka ?

Stary bardzo przepis i dwie nazwy. Napoleon lub napoleonka. Ja znam napoleona z rosyjskich stron i ma on duuuużo warstw ciasta. Moje ma tylko 4 warstwy. Ale można wałkować mniejsze blaty i już będzie warstw więcej a ciasto wyższe ale mniejsze. Mnie zależało na cieście raczej większym a niższym.  Blaty cieniuteńkie a pomiędzy nimi krem budyniowy. Musi odstać troszeczkę, aby masa budyniowa się odpowiednio ścięła.




Składniki:

Ciasto:

* 3 szklanki maki (użyłam tortową) a szklanka ma pojemność 250 ml)
* 200 g masła
* 2/3 szklanki śmietany kwaśnej (użyłam 18%)
* 3 żółtka
* szczypta soli


Masa budyniowa:

* 600 ml mleka
* 150 g masła
* 2 całe jajka
* 3 łyżki mąki pszennej
* 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
 * cukier waniliowy
* cukier - u mnie 10 łyżek i chyba ciut za słodkie wyszło jak na moje kubki smakowe. Ale ja wolę ciasta mało słodkie.

Sposób przygotowania:

Mąkę z solą posiekać z zimnym masłem na kaszkę. Dodać żółtka i śmietanę i szybko zagnieść ciasto. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne. Podzielić na 4 równe części. Każdą z części rozwałkować cieniuteńko na wymiar trochę większy niż 24x36 (rozmiar formy w której składałam ciasto) . Brzegi nie muszą być równe, bo ciasto docinamy po upieczeniu a okrawkami pokruszonymi posypiemy wierzch ciasta. Ciasto w trakcie pieczenia troszkę się kurczy dlatego należy rozwałkować większe niż nasza forma. Przed pieczeniem ciasto ponakłuwać widelcem. Pieczemy ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni - termoobieg. Blaty ciasta będą w bąble po upieczeniu ale tym nie należy się przejomować bo to taki urok tego ciasta. Upieczone blaty przyciąć i  przestudzić.
Odlać 2/3 szklanki mleka a resztę mleka zagotować z cukrem. W pozostawionym mleku wymieszać jajka a następnie dodać mąkę i wymieszać aby nie było żadnych grudek. Wlać na gotujące się mleko . Doprowadzić do zagotowania ciągle mieszając. Zdjąć z ognia. Masło pokroić na małe kawałki i wrzucić na budyń. Mieszać (łyżką to robiłam) z budyniem aż całe masło rozpuści się i wymiesza dokładnie z budyniem. Gorącą masę wylewać na pierwszy blat ciasta, ułożyć kolejny bla. I tak na zmianę. Na wierzch zostawić tylko kilka łyżek masy budyniowej. Okrawki ciasta pokruszyć i posypać na wierzch. Ciasto odstawić do zupełnego wystudzenia i jeszcze kilka godzin ab y masa budyniowa się ścięła. Najlepiej aby stało w chłodzie. Moje ustawiłam na balkonie, gdzie jest ciut cieplej jak w lodówce ale zdecydowanie chłodniej niż w mieszkaniu.

Na fotce niżej widać jak ciasto wyrosło w bąble 


 

sobota, 1 kwietnia 2017

Waniliowy sernik na kawowym murzynku

Ot, taki wynalazek . Ale bardzo smaczny. W cieście murzynkowym jest spory dodatek kawy. A w waniliowym serze dla odmiany dodatek mleka w proszku. Utylizowałam to co zostało z poprzedniego tygodnia, bo żal przecież wyrzucić a otworzone mleko może zaraz się zepsuć.




Składniki:

 Ciasto:

* 250g margaryny  
* 1 szklanka cukru 
* 6 łyżek wody 
* 3 łyżki kakao
* 1 łyżka kawy rozpuszczalnej 
 
Wszystko gotować 3 minuty i ostudzić (nie musi być całkiem zimna masa). Następnie dodać:

* 5 żółtek 
* 1,5 szklanki mąki 
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
*ubitą pianę z 5 białek  

Żółtka, mąkę i proszek do pieczenia zmiksować z masą kakaową. Na koniec dodać pianę z białek i wszystko delikatnie wymieszać. Przelać do blachy o wymiarach 24x36cm  wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 15 - 17 minut w temperaturze 160 stopni (termoobieg). W tym czasie przygotować masę serową.

* 575 serka homogenizowanego waniliowego (miałam taki z dodatkiem ziarenek wanilii)
* 250 g mascarpone
* 5 żółtek
* opakowanie budyniu waniliowego
* piana ubita z 5 białek
* 1 szklanka mleka w proszku
* kilka łyżek cukru pudru ( u mnie tylko 5 łyżek)

Wymieszać w misce wszystkie składniki poza pianą z białek. Jak masa serowa będzie gładka, należy dodawać partiami pianę. Delikatnie mieszać. 
Masę wylać (robiłam to łyżką wazową aby od razu zbyt nie obciążyć lekko podpieczonego ciasta), na podpieczone ciasto .  Piec aż wierzch zbrązowieje ok 60 minut w temperaturze 160 stopni (termoobieg).

sobota, 25 marca 2017

Ciasto cappuccino

Zobaczyłam je u Arabeski i przypomniałam sobie, że kiedyś dawno temu jadłam takie i bardzo mi smakowało. Wczoraj wieczorem zajrzałam do swojego zeszytu i .................... tadaaaaam , przepis mam napisany. Ciut inny jak u Evenki. Ale dałam szansę po raz kolejny mojemu zeszytowi. Ciasto wyszło takie jak je zapamiętałam. Pyszne. Może ciupineczkę za słodkie, ale ja lubię mało słodkie ciasta więc słodkożercy i tak będą mówić, że za mało słodkie. Ale cukru zawsze można dosypać, jeżeli ktoś lubi. Biszkopt wyszedł mi niezwykle delikatne i nawet ostry bardzo nóż nie pomógł w ukrojeniu zgrabnego kawałka. Trudno. Najważniejsze, że ciasto jest bardzo, bardzo smaczne



Składniki:

Biszkopt:

* 6 jajek, rozdielonych na białka i żółtka osobno
* 1 szklanka cukru drobnego ( u mnie taka niepełna) 
* 1,5 szklanki mąki tortowej
* 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (można nie dawać wcale)

Krem:

* 200 g masła
* 2 szklanki mleka w proszku (mleko sypkie, a nie w granulkach)
* 3 x serek waniliowy (miałam o wadze 175 g każdy, z dodatkiem prawdziwej wanilii)

Dodatkowo:

* biszkopty okrągłe
* do nasączenia: 7 łyżeczek kawy cappuccino (u mnie orzechowe) , 1 łyżka kawy rozpuszczalnej, 50 ml wódki, koniaku czy innego alkoholu
* ok. 50 g gorzkiej czekolady utartej na wiórki ( mnie najwygodniej ścierać czekoladę obieraczką do warzyw)

Sposób przygotowania:

Upiec biszkopt w formie 24x36cm. Białka ubić ze szczyptą soli, a następnie po łyżce dodawac cukier, nie przerywając ubijania. Do bardzo sztywnej piany dodawać po 1 żółtku. Na koniec dosypać mąkę i wymieszać szpatułką. Wylać do formy z wyłozonym na dnie papierem do pieczenia i piec ok pół godziny w temp. 160 stopni - termoobieg. Wyjąc i wystudzić. Przekroić na dwa cienkie blaty.
Biszkopt można upiec dzień wcześniej i wtedy lepiej będzie go nam przekroić na blaty. Ja kroiłam taki ciut jeszcze ciepły, bo nie mam szans na pieczenie wcześniejsze.
Kawy wsypać do dużego kubka i zalać 500 ml gorącej wody. Wymieszać aby nie było grudek. Odstawić do całkowitego wystudzenia. Dolać alkohol.
Utrzeć masło na puch (i tu słodkożercy mogą dodać trochę cukru). Do utartego masła dodawać stopniowo serek i mleko w proszku, cały czas ucierając. 
Ułożyć jeden blat biszkoptu i nasączyć wystudzoną kawą (ja robię to pędzelkiem). Na nasączony biszkopt wyłożyc ok. 40% kremu. Biszkopty maczać w kawie (szybko to robić aby nie przesiąkły) i układać na kremie, jeden obok drugiego. Na biszkopty wyłożyć krem, zostawiając ze 2-3 łyżki do posmarowania wierzchu.  Wyrównać krem i ułożyć na nim blat biszkoptu. Nasączyć wierzch biszkoptu resztą kawy. Rozsmarować pozostawioną resztę kremu. Na wierzch posypać wiórkami czekolady. Wstawić do lodówki. U mnie stało całą noc i dopiero się delektowałam. Kawałki  nie dadzą się jeszcze dobrze i równo ukroić, bo biszkopt jest bardzo delikatny. 



niedziela, 19 marca 2017

Sernik, z chrupiacym spodem

Planowałam na niedzielę, zupełnie inny wypiek ale brak czasu zmusił mnie do zmiany planów. Koleżanka pytała o przepis na zwykły sernik, jaki chciała dla swoich dzieci upiec. No i wtedy i ja nabrałam ochoty na sernik. Taki zwykły, bez udziwnień. W zamrażarce miałam zamrożone resztki ciasta kruchego, jakie zostały po innych wypiekach. Więcej było jasnego  a mniej kakaowego. Po co więc robić nowe ciasto jak można spożytkować resztki z zamrażalnika ? Tak więc każdemu polecam nie zużyte resztki kruchego ciasta zamrozić a będzie jak znalazł do późniejszych wypieków.





Składniki:

* resztki ciasta z zamrażarki (lub można zrobić kruche ciasto i mocno schłodzić)

* 375 g twarogu śmietankowego (taki na wagę o zawartości 11 % tłuszczu)
* 500 g twarogu tłustego trzykrotnie mielonego (miał 9% tłuszczu)
* 200 g masła
* 8 żółtek
* 6 białek (można i wszystkie 8 pozostałych białek dać. Ja dałam 6 bo najpierw miałam ochotę zrobić piankę kokosową na wierzch. Ale zrezygnowałam bo zachciało mi się nagle wykończyć sernik ganache)
* 3/4 szklanki cukru pudru
* sernix (można dać w zamian budyń
* cukier waniliowy lub ekstrakt waniliowy
* ok. 100 g rodzynek (jak kto lubi)

* 100 g gorzkiej czekolady
* 100 ml śmietanki kremówki (lub ciut więcej)


Sposób wykonania:

Resztki ciasta zetrzeć na tarce z dużymi otworami na spód formy 24x28 . Dno formy wyłożyć wcześniej  papierem do pieczenia. Ciasto delikatnie przycisnąć dłonią. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i podpiec ok. 15 minut. Wyjąć i wystudzić.

Masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę. Nie przerywając ucierania dodawać po 1 żółtku.  Do utartej masy dodawać stopniowo twaróg i wciąż ucierać, aby nie było widać grudek sera. Na koniec dodać ekstrakt waniliowy. Z białek ubić sztywną pianę . Dodawać pianę stopniowo do masy serowej, bardzo delikatnie razem mieszając szpatułką. Namoczone rodzynki odcisnąć i wymieszać z odrobiną mąki. Dodać do masy serowej i wymieszać. Masę wyłożyć na podpieczony spód (masa serowa jest dosyć gęsta). Wyrównać wierzch i wstawić ciasto do piekarnika nagrzanego do 140 stopni - termoobieg na ok. 1 godzinę i 20 minut. Mój sernik był jasny na wierzchu ale odpowiednio upieczony. Wyłączyć piekarnik i włożyć rękawicę kuchenną pomiędzy drzwi piekarnika. Zostawić sernik tak na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjąć z piekarnika i odstawić na kratkę do przestygnięcia, na ok. 20-30 minut. Po tym czasie wyjąć sernik z formy i zostawić spodem (tam gdzie ciasto) do góry. W takiej pozycji zostawić na ok. godzinę. Po tej godzinie, ponownie odwracamy sernik ciastem do dołu (to jest właśnie tajemnica chrupiącego spodu)
Śmietankę kremówkę mocno podgrzać (ja robię to w kąpieli wodnej) i wrzucić do niej połamaną na mniejsze kawałki czekoladę. Wymieszać aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady i wylać na wierzch sernika.

niedziela, 5 marca 2017

Filety drobiowe w boczku

Takie pomysły mi przyszły dzisiaj do głowy. Szybko się robi i naprawdę bardzo dobrze smakuje. Może nie wygląda zbyt zachęcająco, bo roztopiony ser na wierzchu jakoś nie chciał wyglądać apetycznie . Można go nie dawać ale fajnie podnosi smak.




Składniki:

* filet z kurczaka (miałam 3 pojedyncze)
* 1 łyżka majonezu
* boczek wędzony surowy w cieniutkich plastrach
* kilka gałązek rozmarynu
* ser cheddar
* sól, pieprz, papryka wędzona lub ulubione inne przyprawy

Sposób przygotowania:

Każdy filet rozciąć wzdłuż na pół ( ja przecięłam od góry i miałam wąskie ale dosyć grube kawałki). Każdy kawałek posolić (ostrożnie, bo boczek jest na ogół słony), popieprzyć, posypać przyprawami. Owinąć paskami boczku. Dno naczynia żaroodpornego posmarować majonezem i ułożyć filety. Poukładać gałązki rozmarynu. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni - termoobieg. Po ok. pół godzinie pieczenia, nakryłam naczynie folią aluminiową bo boczek już się zrumienił. Piec jeszcze ok. 15-20 minut, odkryć i posypać utartym cheddarem. Zapiec do rozpuszczenia się sera. 
Ja podałam z ziemniakami i zieloną sałatą

sobota, 4 marca 2017

Wiśniowa pysznotka

I zaś pełnoletni przepis 😊 bo tyle lat tkwi wpisany do zeszytu. Wielokrotnie pieczony, a nigdy nie pokazany. W zeszycie jest warstwa powideł i orzechy siekane na wierzchu. Ja użyłam konfitury wiśniowej i wiśni drylowanych z zalewy zamiast powideł a orzechy zastąpiłam płatkami migdałowymi. Fotka bardzo świeża, bo krem jeszcze nie zastygł. Ciasto stoi raptem od godziny w lodówce.



Składniki:

Ciasto:

* 500 g mąki (sypnęło mi się 550g)
* 200 g masła (odważyłam 210g) mocno schłodzonego
* 6 dużych żółtek (jaja miałam w rozmiarze XL)
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżka (z małą górką odmierzona) śmietany
* 3 łyżki cukru pudru

* 6 białek
* 1 szklanka cukru drobnego do wypieków
* opakowanie płatków migdałowych
* 1 łyżka maizeny
* szczypta soli

* słoiczek konfitury lub dżemu wiśniowego
* litrowy słoik wiśni drylowanych, takich w soku

Krem:

* 500 ml mleka (z tego odlać pół szklanki a resztę wstawić do zagotowania)
* 4 żółtka
* 2 łyżki mąki pszennej
* 3 łyżki maizeny
* 200 g masła (miękkie, w temperaturze pokojowej)
* cukier do smaku ( u mnie tak ze 3 łyżki się sypnęło)

Sposób przygotowania:

Dwie formy o wymiarach 24x36 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 160 stopni - termoobieg.
W malakserze wyrobić kruche ciasto z podanych wyżej składników. Podzielić na dwie równe części i rozwałkować na spodach form.

Każdą część ciasta posmarować konfiturą i porozkładać dobrze odsączone wiśnie.

W misce ubijać białka na pianę ze szczyptą soli. Jak piana będzie już biała zaczynamy dodawać po łyżce cukru, nie przerywając ubijania. Cukier musi się rozpuścić w pianie. Na koniec dodajemy maizenę, przesiewając przez sitko na pianę. Dokładnie wymieszać i pianę porozkładać na wiśnie . Na wierzch posypać płatki migdałowe.
Wstawić do piekarnika obie formy na raz i piec ok. 40-45 minut. Upieczone wyjąć i wystudzić.

Większą część mleka zagotować z cukrem a w pozostałym wymieszać obie mąki i żółtka. Ugotować budyń a następnie przykryć wierzch folią spożywczą i odstawić do całkowitego wystudzenia.
Masło ubić na puch i dodawać po łyżce zimnego budyniu, cały czas ucierając.
Cały krem wyłożyć na jedną część upieczonego ciasta i przykryć drugą częścią. Odstawić do lodówki








niedziela, 26 lutego 2017

Placek z orzechami

.............. pod taką nazwą widnieje w moim zeszycie od ok. 18 lat. Pełnoletni już przepis 😉 Kiedyś dość często robiony a przez ostatnie lata poszedł dziwnie w zapomnienie.Dzięki temu, że dostałam piękne obrane już orzechy, to sobie przypomniałam o nim. Na szczęście. A przecież ciasto jest takie pyszne.
Fotka jakoś mało apetyczna, bo za oknem szaro i buro a do tego budyń też nie wyszedł jasny, bo dodałam cukier waniliowy, który od ilości zmielonej wanilii mocno zmienia kolor na ciemniejszy





Składniki:

Ciasto:

* 500 g mąki (użyłam tortową) 
* 4-5 łyżek cukru pudru (można dać więcej, ale ja wolę mniej słodkie ciasta)
* 150 g margaryny
* 2 jajka
* 3 łyżki miodu 
* 1 łyżeczka z małym czubkiem sody

Masa orzechowa na ciasto:

* 250 g posiekanych orzechów włoskich
* 100 g cukru (dałam 3 łyżki cukru trzcinowego)
* 100 g masła
* 2-3 łyżki miodu 

Masa budyniowa:

* 1/2 szklanki cukru
* 3 żółtka  
* 1 opakowanie budyniu waniliowego (takie na pół litra mleka)
* 2 łyżki maizeny
* 600 ml mleka
* 200 g masła
* cukier waniliowy 


Sposób przygotowania:


Zarobić ciasto ze wszystkich składników. Najwygodniej w malakserze. Podzielić na trzy równe części. Każdą z części rozwałkować na rozmiar dna formy (u mnie 24x28, ale można robić w formie 24x36, tylko wtedy trzeba trochę więcej masy budyniowej ugotować). Dwie części upiec w temperaturze 170 stopni - termoobieg. Trzecią część pieczemy po wyłożeniu na ciasto masy orzechowej. 
Na masę orzechową należy w rondelku rozpuścić masło, cukier i miód. Dodać orzechy i całość smażyć ok. 5 minut a następnie gorącą wylać i rozprowadzić równą warstwą na cieście. 
Wystudzić wszystkie blaty. 
Na masę budyniową odlać 1 szklankę mleka, w której należy rozmieszać budyń, maizenę i żółtka. Pozostałe mleko zagotować z cukrem i masłem. Na gotujące wylać mieszaninę budyniową. Doprowadzić do zagotowania, ciągle energicznie mieszając. 
W dnie formy położyć jedną część ciasta i wylać połowę gorącego budyniu. Ułożyć kolejną blat i wylać pozostały budyń. Na wierzchu ułożyć blat z masą orzechową. Lekko docisnąć i odstawić do całkowitego wystudzenia i stężenia masy budyniowej